Facet z ogłoszenia – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 2 minutes

Od kilku miesięcy żyłam kompletnie pozbawiona seksu. A wcześniej zaliczałam się do kobiet, które mogły robić to naprawdę często. Niestety, rozpad związku sprawił, że moje możliwości w tym zakresie istotnie się zmniejszyły. Przeszukując sieć, trafiłam jednak przypadkiem na sex ogłoszenia i oferty towarzyskie.

Pomyślałam: czemu nie. I zintensyfikowałam swoje poszukiwania. Byłam bardzo podekscytowana, gdyż nigdy wcześniej nie szukałam mężczyzny za pomocą internetu. Wpisywałam w wyszukiwarkę różne frazy, zaczynając od takich, jak sex oferty i anonse towarzyskie, a kończąc na sex anonse – sponsoring. Tym sposobem udało mi się znaleźć naprawdę dużą bazę rozmaitych ogłoszeń. Pomyślałam, że to jedyna okazja, kiedy mogę wybrać wymarzonego faceta ze snów. I tak się stało. Kiedy podesłał mi swoje zdjęcia, wiedziałam, że trafiłam idealnie. Nie czekając aż ktoś mi go sprzątnie sprzed nosa zadzwoniłam do niego i przeprowadziliśmy bardzo namiętną i przepełnioną erotyzmem rozmowę. Rozmawiając z nim czułam się tak jak bym wykręciła numer na sex telefon, jego głos był niezwykle podniecający a ja nie mogąc się już doczekać by go zobaczyć zaproponowałam spotkanie.

Zgodził się błyskawicznie – wiedziałam, że ja też mu się spodobałam. Postawiliśmy na hotel mieszczący się na uboczu. Dzięki temu mogliśmy czuć się swobodnie i nie musieliśmy zastanawiać się nad tym, czy natkniemy się na kogoś znajomego. Postawiłam na seksowny strój, który rozpalał wyobraźnie. Elegancki płaszczyk, cieniutkie pończochy – a pod spodem tylko seksowna bielizna. Wiedział, że tak mam być ubrana. W jego oczach widziałam, że już nie może doczekać się aż się na mnie rzuci. Kiedy drzwi pokoju hotelowego się za nami zamknęły, szybko znalazł się obok mnie, zdejmując mój płaszcz. Już po paru chwilach stałam przed nim w samej bieliźnie, która eksponowała moje duże piersi. Zawsze były moim prawdziwym atutem. Szybko zadbałam o to, aby i on nie był w ubraniu. Kilka moich sprawnych ruchów wystarczyło, aby stał przede mną nagi. Jego męskość miała naprawdę imponujące rozmiary – tak dużego penisa chyba jeszcze nie widziałam. A widziałam już w życiu niejedno. Wiedziałam co faceci lubią najbardziej i nawet nie ociągałam się – błyskawicznie zabrałam się za zrobienie mu loda. Jego penis wypełniał całe moje usta. Smakował wybornie. Kiedy rytmicznie poruszałam swoją głową w przód i w tył, on jęczał z rozkoszy.

Czułam, że jak zaraz nie przestanę, to on eksploduje. A przecież ja też chciałam coś z tego jeszcze mieć. Wstałam i stanęłam przed nim tyłem, mocno się pochylając. Dobrze wiedział, co ma robić. Już po kilku sekundach czułam, jak jego wielki penis wypełnia moją cipkę. Złapał mnie za moje długie włosy, przez co wygięłam się tak, że mógł wchodzić we mnie jeszcze głębiej. Ruszał się szybko, uderzał biodrami w moje pośladki, a moja cipka wydawała z siebie miłosne dźwięki. To było wspaniałe. Nagle jego jedna ręka powędrowała do mojej łechtaczki. Nie przestawał się we mnie ruszać, a jednocześnie pieścił mój magiczny guziczek. Doskonale znał budowę kobiecego ciała, wiedział gdzie i jak dotykać, aby sprawić wielką przyjemność. Jeszcze kilka jego ruchów i zaliczyłam pierwszy orgazm tej nocy. Tej jakże naprawdę długiej nocy. Wiedziałam już, że sex randki to naprawdę świetny pomysł i z pewnością jeszcze nie raz skorzystam z okazji, by spędzić tak niesamowite i upojne chwile z mężczyzną z ogłoszenia.

Czule i namiętnie – ostry seks – opowidanie erotyczne

Reading Time: 3 minutes

Ciche pukanie do drzwi: ”Śpisz? Minęło już półtorej godziny odkąd siedzisz w wannie”. Otworzyłam oczy. Piana znikła, a woda była prawie zimna. Wyjęłam korek i sięgnęłam po ręcznik. Owinęłam się nim i wyszłam z łazienki. W cały domu panowała ciemność z wyjątkiem jednego pokoju… Migotliwe błyski wskazywały na to, że w sypialni paliły się świece. ”Chyba czeka mnie coś miłego.” Weszłam do sypialni i prawie wypuściłam ręcznik z rąk. Po całym pokoju były rozstawione świece.

Różne rozmiary, kolory, nawet zapachy miały różne. Nie kłóciły się ze sobą, raczej tworzyły niesamowitą mieszankę. Obok łóżka stały dwa kieliszki, talerz z truskawkami, kubełek wypełniony po brzegi lodem z szampanem, butelka wody mineralnej o smaku cytrynowym. Wziął mnie za rękę i posadził na łóżku. Dostrzegłam, że na krześle leży jedwabny szal. Do jednego kieliszka nalał wodę i podał mi, do drugie szampana. Uśmiechnął się smutno do mnie, a ja wiedziałam, że jest mu przykro, że ja nie mogę napić się razem z nim. Stuknął brzegiem kieliszka o mój i napiliśmy się niewielki łyk. Dopiero teraz zauważyłam, że w tle słychać ”Passion” Peter’a Gabriel’a. Sięgnęłam po jedną truskawkę i włożyłam mu do ust. Zjadł. Sięgnął po szal. Zbliżył się do mnie i zasłonił moje oczy. Zawiązał z tyłu głowy pytając czy nie za mocno. Pokręciłam przecząco głową. Położył ręce na moich ramionach i położył mnie na łóżku. Rozwiązał ręcznik i rozłożył go na boki. Dotknął opuszkami palców moich piersi. Przebiegł mnie dreszcz. Dotknął moich sutków. Pociągnął je. Poczułam to znajome łaskotanie między udami.

Nie widziałam co robi, poczułam jedynie, że zszedł z łóżka. Usłyszałam jak poruszył się lód w kubełku… Poczułam jak wilgotnieje w bardzo szybkim tempie. Poczułam się prawie jak w filmie ”9 i 1 tygodnia”. Dotknął kostką lodu moich ust. Zdążyłam jedynie wysunąć język i dotknąć jej przez ułamek sekundy. Później już tylko czułam jak wędruje kostką wzdłuż szyi do dekoltu. Najpierw pocałował jedną moją pierś. Ssał przez krótką chwilę sutek, przygryzał zębami i przeniósł usta na prawą. Na lewej poczułam lód. Wciągnęłam gwałtownie powietrze. Mój sutek stwardniał jeszcze bardziej pod wpływem chłodu. Zaczął wędrować w dół ustami, a ja poczułam lód na drugiej piersi. Najpierw rozgrzewał moją skórę językiem, a później gwałtownie schładzał ją lodem. Słyszałam, że sięgnął po następną. Już nie mogłam wytrzymać czekając aż dojdzie do mojego skarbu… Powoli, bardzo powoli dotarł do pępka. Bawił się tam językiem, a ja już wyobrażałam sobie jak będzie robił to samo z moją łechtaczką. Przerwał w pewnym momencie i zaczął pieścić tym razem wewnętrzną stronę ud. Drażnił się ze mną, a ja byłam już bardzo wilgotna. ”Ale apetycznie wyglądasz” – usłyszałam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Oddychałam głęboko, chciało mi się pić. Próbowałam się podnieść, ale przytrzymał mnie ręką. Poczułam jak nachyla się nade mną. Usta! Jego usta na moich, nasze języki razem i maleńki kawałek lodu, który bardzo szybko się roztopił. Sięgnął ręką między moje uda. Prawie ugryzłam go w język. Zaśmiał się. Znalazł łechtaczkę i zaczął ją pieścić. Zataczał kółka, delikatnie ją naciskał. Palce ślizgały się na niej doprowadzając mnie na szaleństwa. Przestał mnie całować i sięgnął po trzecią kostkę lodu. Dotknął mnie w tym rozgrzanym miejscu. Przestałam oddychać na chwilę. Za chwilę poczułam jego gorący język w tym miejscu.

Gdy kostka zrobiła się mniejsza włożył ją sobie do ust i cały czas mnie pieść. Czułam na przemian jego język i lód. Musiał mocno trzymać moje biodra, bo nie byłam w stanie panować nad swoim ciałem. Poczułam w pewnym momencie znajomy chłód, który zawsze pojawiał się przed orgazmem. Nie był spowodowany lodem. Za chwilę poczułam skurcz orgazmu. Tylko, że on nie przestawał. Nadal pieścił mnie językiem, nie dawał mi odetchnąć. Ściskałam w dłoniach ręcznik i nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Nie wiem jak długo to trwało. W pewnym momencie nie byłam już stanie myśleć. Czułam tylko kolejne orgazmy. ”Już nie mogę, proszę…” – zdołałam wyszeptać ledwie słyszalnym głosem. Przerwał. Czułam jak wszystko we mnie pulsuje. Jeszcze delikatnie pocałował mnie między udami. Drgnęłam… Zdjął szal w moich oczu. Chwilę czasu zajęło mi dostrzeżenie uśmiechniętej twarzy nade mną. Uniósł mnie delikatnie do góry i położył równo na łóżku. Przytulił mnie do siebie i przykrył kołdrą… Chciał tylko sprawić mi przyjemność. Usnęłam momentalnie. Przed snem zdążyłam jedynie pomyśleć, że rano ja zrobię mu niespodziankę…

Seks impreza orgia u Marka – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 3 minutes

Moje koleżanki ostrzegały mnie przed imprezami u Marka. Szłam tam pierwszy raz, ale zdążyłam już usłyszeć niejedną historię. Opowieści o chłopakach próbujących przelecieć każdą dziewczynę na imprezie oraz dziewczyny przychodzące w jednym celu – to wszystko znałam od dawna. Wierzyłam w każdą z tych historii, ale mimo to i tak poszłam sama na imprezę. Tak naprawdę to miałam nadzieję, że wszystkie te opowieści są prawdziwe. Tego wieczoru czułam się żądna przygód. Założyłam obcisłą miniówkę, kusy sweterek sięgający do pępka i buty na obcasach. Rozpuściłam włosy. Musze przyznać, że wyglądałam bardzo zachęcająco. Moje cycki były naprężone, tyłek spięty i czułam się bardzo ponętnie.
Słyszałam muzykę już z daleka, w powietrzu było czuć piwo. Weszłam do domu, pokręciłam się po wszystkich pokojach. Zobaczyłam grupkę przystojniaczków rozmawiających głośno. Tańcząc zbliżyłam się do miejsca gdzie stali. Odwróciłam się do nich tyłem i zaczęłam tańczyć upewniając się, że uderzę w kilku z nich swoim tyłkiem. Zaczęłam delikatnie masować pośladkami fiuta jednego z nich – przez materiał czułam, że zaczyna twardnieć. Odwróciłam się do nich twarzą i zaczęłam dla nich tańczyć. Posłałam im moje najlepsze “przeleć mnie” spojrzenie w miarę jak zaczęłam przybliżać się do nich ostro pracując biodrami.
– Wcale się z wami nie droczę – powiedziałam zbliżając się do nich i upewniając, że będą mięli wgląd w mój stanik.
Cała czwórka popatrzyła się po sobie. Jeden z nich podszedł do mnie i zapytał się:
– Którego z nas chcesz?
– A może cała czwórka? – zapytałam.
Wszyscy ochoczo podeszli do mnie.
– Chodźmy w lepsze miejsce – powiedział najwyższy.
Zaprowadzili mnie do pokoju na górę i zamknęli drzwi. Podeszłam do łóżka i położyłam się. Odchyliłam głowę do tyłu eksponując nagie ramiona. Chłopak we flaneli położył mi rękę na ramieniu i zapytał czy jestem tego pewna. Przyciągnęłam go za szyję do siebie i namiętnie pocałowałam w usta. Wtedy poczułam kolejne ręce na swoim pasie, które zaczęły powoli ściągać mi spódniczkę. Były to bardzo duże ręce, ale jednocześnie bardzo delikatne. Potem zobaczyłam jak chłopak w białym podkoszulku podchodzi do mnie i zaczyna masować moją już wilgotną cipkę. Polizał swoje palce i dwa z nich wbił we mnie. Zaczął wsuwać je coraz głębiej, zaczęłam pojękiwać i drżeć pod jego dotykiem. Rozpięłam spodnie chłopaka we flaneli i zobaczyłam ogromnego fiuta pulsującego w moim kierunku. Przyciągnęłam go bliżej i zaczęłam ssać jego czubek. Potem zobaczyłam kolejny penis zbliżający się do mojej twarzy. Należał do najwyższego chłopaka. Jego chuj był bardzo długi i myślałam, że może mieć ochotę by włączyć się do akcji. Zaczęłam masować go nie przerywając obciągania drętwiejącego fiuta. Moja cipka była ciągle palcowana i byłam gotowa by poczuć kutasa we mnie. Czwarty chłopak onanizował się przyglądając się całemu zdarzeniu z daleka. Popatrzyłam na niego i wtedy podszedł bliżej. Odepchnął wszystkich kolegów na bok i wbił swoją pałę we mnie. Pieprzył mnie bardzo głęboko i nie mogłam powstrzymać się od jęczenia z rozkoszy. Puściłam dwa fiuty i facet pieprzący mnie przekręcił mnie. Teraz znajdowałam się w pozycji “na psa”. Zaczęłam ssać fiuta kolejnego gościa. Najwyższy wprowadził długiego fiuta w moją cipkę. Złapał mnie za biodra i wcisnął na swoją pałę. Po chwili wyszedł ze mnie i inny chłopak wsadził mi swojego chuja. Posuwał mnie szybko i głęboko. Klepnął mnie w dupę i ścisnął moje pośladki. Przyciągnął mnie do siebie, a inny facet wszedł pode mnie. Potem obniżył mnie i posadził na jego fiucie. Wszedł we mnie gładko i delikatnie. Ujeżdżałam jego długi, twardy kij. Poczułam jak palec wchodzi w moją dupę. Szybko złapałam chuja i zaczęłam go ssać.
Później poczułam dwa palce w mojej dupie – czułam, że robię się jeszcze bardziej mokra. Teraz szybciej poruszałam swoją cipką w górę i w dół na fiucie, a inni faceci palcowali moja zwartą dziurę. Uniosłam się w górę, a jego palce wysunęły się ze mnie. Nie przestawałam pieprzyć gościa leżącego pode mną i ssać kutasa innego. Wtedy poczułam jak czubek jego fiuta wdziera się w mój malutki otworek, po czym jego całe mięso wchodzi we mnie. Czułam się wypełniona z fiutem w mojej dupie. Nie przestawałam. Przyciągnęłam do siebie gościa, który tylko stał i się przyglądał i zaczęłam ssać jego fiuta. Wystrzelił we mnie spermą głęboko w mój przełyk i jak wyuzdana dziwka połknęłam wszystko. Ostatni chłopak zajął jego miejsce i wepchnął mi swoją laskę w moje usta. Lizałam cała jego długość i łaskotałam czubkiem języka jego jaja.
Nie przestawałam pracować biodrami na fiucie w mojej cipce. Doszłam do orgazmu i musiałam to wykrzyczeć: – Nie przerywajcie pieprzyć mojej dupy! Jest mi tak dobrze! Czułam jego pałę wchodzącą jeszcze głębiej. Pieprzyli moją cipkę i dupę. Znowu miałam orgazm. Czułam jak główka fiuta wchodzi z mojej dupy. Zdjęli mnie z fiuta, którego miałam w swojej cipce. Położyli mnie na plecach. Wszyscy zaczęli pocierać swoje fiuty o moją twarz. Szeroko otworzyłam usta i każdy po kolei zaczął spuszczać się w usta. Wylizywałam każdy fiut kolejno do czystości. Moja dupa i cipka wibrowały od przyjemności. Ubrali się. Zrobiłam to samo. Zeszliśmy na dół I dołączyliśmy do imprezy. Wypiliśmy po piwku by uczcić nasze spotkanie. Nigdy nie słyszałam od żadnej mojej koleżanki podobnej historii – miałam satysfakcję…

Koniec roku szkolnego – ostry sex – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 1 minute

Był piękny słoneczny dzień. tego dnia było zakończenie roku szkolnego. staliśmy i słuchaliśmy przemówienia dyrektorki. w pewnym momencie wziąłem moją kolezanke za reke i niby do toalety wyszliśmy z sali gimnastycznej gdzie bylo zakonczenie. wyszlismy na parking przed szkola wsiedlismy do mojego samochodu na tylne siedzenie. zaczelismy sie calowac. ja zlapalem jej cycki i zaczalem je piescic. nagle ona uniosla sie lekko z siedzenia i zdjela swoja spodniczke razem ze stringami ktore miala na sobie. powiedziala zebym jej wylizal. moj huj stanal tak ze myslalem ze za chwile rozerwie mi spodnie. tak jak chciala zaczalem lizac jej cipke chociaz nie bylo za wygodnie. w koncu rozpialem rozporek i powiedzialem zeby usiadla na mnie. wszedlem w nia gleboko. w koncu ona zaproponowala zebysmy pojechali do niej bo jej starych nie ma. wtedy ledwo zmiescilem swojego fiuta w spodniach przesiadlkem sie ona obok mnie i jechalismy do niej.

W czasie jazdy ona caly czas robila mi loda. kiedy dojechalismy do jej domu odrazu poszlismy od sypialni jej rodziców. wszedlem w nia od tylu. jebalismy sie tak ze 2 godziny. bylo bardzo przyjemnie. nagle uslyszelismy dzwonek do drzwi. ona powiedziala zebym sie nie przejmowal. powiedziala zebym poszedl do lazienki. poszedlem ona ubrala sie i poszla otworzyc drzwi. to byli jej rodzice. po chwili ona tez przyszla do lazienki. ona nalala wody do wanny i rozebrala sie. stanelismy obok i wszsedlem w nia od przodu. ona jeczala z roskoszy. w koncu oboje doszlismy do orgazmu. ona powiedziala zeby msie wykapal i ze to wszystko na dzis, i od tej pory robilismy to przez cale wakacje prawie codziennie, niestety pozniej nasze drogi rozeszly sie ona wyprowadzila sie z miasta.

Sex z siostrą

Reading Time: 1 minute

Pewnego upalnego dnia moi rodzice wyjechali na 2 dni do rodziny w Czechach i zostałem sam z moją siostrą.
Mam 18 lat a ona 17 i ma obfite kształty. Żegnamy się i po chwili ona wchodzi do naszego małego basenu w ogrodzie w skąpym stroju ja spoglądam na nią zza okna czuje jak maszt unosi mi się w spodniach.
Po chwili postanawiam również wyjść na pole na leżak, chwilkę póżniej oprysała mnie wodą a ja powiedziałem czy mam tam wejść i ci coś zrobić a ona odparła skoro chcesz woda jest ciepła
zrzucam spodnie koszule i wchodze. Kładę sie na materacu a ona wstaje i usiada wprost na moje klejnociki
i zrzuca stanik ukazują sie mi dwa piękne kokosy i zaczyna mnie całować ja dobieram się do jej majteczek
a ona dalej mnie całuje i po chwili mówi słuchaj jestem jeszcze dziewicą i niewygodnie mi z tym pomożesz
mi a ja oczywiście a sam byłem prawiczkiem i tak zrzucam majtki wkładam mojego małego do jej ust żeby urusł póżniej starannie wylizuje jej cipkę i ocieram penisem o jej wrota i powoli wchodze gdy zapomniałem nałożyc kondona i biegiem do domu i spowrotem i jazda wchodzę podtrzymuję jej plecy rękoma
jadę coraz szybciej ona jęka z podniecenia następnie mówi “next position” i na pieska gdy poczułem że dochodzę powiedziałem żeby przykucnęła przy wodzie i spust na całego. Ona uradowana i podniecona wraca do domu ja za nią i gdzieś idzie a ja swoją drogą do salony po chwili woła mnie do sypialni rodziców, gdy otwarłem drzwi ujrzałem ja na łożku z rozkraczoną cipeczką gdy można się domyslić zaczęliśmy znów się dupczyć streszczając były tam pozycje na pieska pózniej na jeżdzca następnie 69 i lodziki. Od tamtego czasu uprawiamy sex zawsze gdy nie ma nikogo w domu. TO ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDE.

Seks na lekcji biologii – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 12 minutes

Kolejne wakacje już za mną – pomyślałem w duchu – no niby koniec sierpnia i jeszcze miesiąc do powrotu na uczelnie, ale co to za końcówka, skoro trzeba będzie siedzieć w jakimś L.O. i próbować udawać nauczyciela biologii.
Ostatnie dni upłynęły w błogiej atmosferze spotkań ze znajomymi, grillach, wypadach na działkę w celu skonsumowania dużej ilości płynów wyskokowych. Aż w końcu nadszedł ten „upragniony” dzień…

3 miesiące wcześniej
Szedłem tam z myślą, że pewnie pani od biologii okaże się sukowatą, pozbawioną wszelkich ciepłych cech, stara nauczycielką. Przypominałem sobie chwile z maja, kiedy to po raz pierwszy wszedłem do XVIII L.O. „Załatwić praktyki” – ten cel był ponad wszystkim. Szkoda, że moje dawne liceum przestało istnieć, bo moja biologica była naprawdę spoko babeczką…No a teraz byłe tu – nie znałem tej szkoły, dziwne korytarze, jakieś zaułki – trosze wiało grozą. Oczywiście były problemy z wejściem, bo jakże mogło być inaczej, gdyby ochroniarz chciał wpuszczać każdego do środka. Ale w końcu zrozumiał, o co chodziło i skierował mnie do sali biologicznej. Zaczekałem na dzwonek, po którym rozległo się tyle hałasu, że omal bębenki mi nie popękały….taaaak – to musiała być przerwa. Uczniowie opuścili salę, więc z walącym sercem wszedłem do środka. Wiedziałem!!! Za biurkiem siedziała nauczycielka około 50 lat (no może troszkę więcej). Jej mina nie wróżyła nic dobrego. Przedstawiłem się, wskazała miejsce, gdzie mogłem posadzić moje cztery litery.
-Niestety, nie będę mogła Pana przyjąć na praktyki – powiedziała oschle …Cudownie, kolejne liceum… ale nie ze względu, że nie chcę. W tym roku kończę pracę w tym liceum. Przenoszę się do prywatnego. Nowa nauczycielka będzie dopiero osiągalna w sierpniu…
– Wie Pani – nieśmiało się wtrąciłem – ja mam jeszcze 3 dni na załatwienie formalności.
– W takim razie musi pan udać się do dyrektora. Ona zadecyduje co z Panem zrobić – powiedziała to w taki sposób, jakby to oznaczało, że mogę już szukać następnej lokacji.
Grzecznie podziękowałem i udałem się na dół. Pokój dyrektora był na parterze, a ja właśnie schodziłem z drugiego piętra. Wszędzie roiło się od uczniów. Co za czasy…pomyślałem, widząc trzy uczennice odstawione, jak na dyskotekę. Boszee puściła mi oczko… Poczułem jak się rumienię. Teraz jednak najważniejsza była rozmowa z dyrektorem, w sumie to z dyrektorką, gdyż ochroniarz wskazał mi sekretariat i zaznaczył, że dyrektorka to twarda babka. Pukając do drzwi sekretariatu nie byłem nastawiony już na nic. Jak nie pójdzie, to nie pójdzie… Sekretarka okazała się miłą, niezwykle sympatyczną kobietą w średnim wieku. Niestety Pani dyrektor była zajęta rozmową telefoniczną i musiałem zaczekać chwileczkę. Już to widzę, pewnie za 30 minut skończy gadać… Oglądając dyplomy na ścianach zauważyłem, że sekretarka przygląda mi się badawczo. Gdy spojrzałem, niby niechcący w Jej kierunku, od razu odwróciła wzrok. Dobre zagranie… ucieszyłem się w duchu. Teraz to ja się Jej przyglądałem. Niby w średnim wieku, ale miała tak 35 lat. Zadbana, blond włosy, pełne piersi – oj ta pełne – w tym dekoldzie było widać wszystko. Nie no co ja napalony nastolatek jestem?? Zrugałem się w myślach, ale jakoś nie mogłem oderwać od Niej wzroku. Chyba zorientowała się, że gapie się na nią jak w obrazek, bo posłała mi lekki uśmiech. Ależ Ona miała śliczne ząbki. Najgorsze było to, że znowu włączyła mi się wyobraźnia. Już widziałem, jak rozebrana leży na biurku z rozchylonymi nogami i szepcze – na co czekasz? Bierz mnie… Otrzeźwiałem, na dźwięk otwierających się drzwi. Nie mogłem uwierzyć. Stała w nich moja była nauczycielka od biologii. Minęły cztery lata, a ona prawie wcale się nie zmieniła. Zawsze mówiliśmy o niej „ostry towar”. Przez chwile przyglądała mi się z niedowierzaniem – w końcu chyba poznała. Gestem ręki zaprosiła mnie do środka. Gabinet wyglądał MEGA – inaczej nie można tego określić. Fotele a’la skóra, mebelki nowe – no mógłbym tu zamieszkać. Pani Kasia przyjrzała mi się uważnie, dziwny to był wzrok. Potem zapytała:
– Czy my się przypadkiem nie znamy? Ja pana skądś kojarzę …
– Jak najbardziej – odpowiedziałem ze szczerym uśmiechem – uczyła mnie Pani biologii przez 2 lata w XX L.O
Jej mina mówiła sama za siebie. Zaczęła chichotać jak małe dziecko.
– Ależ oczywiście! Jak mogłam nie skojarzyć! – jej zdziwienie wydało mi się aż nad to przesadne – jak mogłabym zapomnieć jednego z czwórki łobuziaków, którzy nieustannie przeszkadzali mi na lekcjach !
Powiedziała to patrząc mi prosto w oczy. Troszkę zrobiło mi się nieswojo, bo pamiętam jakie podteksty zawsze latały pod jej adresem – szczególnie od naszej czwórki siedzącej z tyłu. Nigdy jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ona to słyszy. Głupia sytuacja… Chciałem jakoś załagodzić sytuacje, już miałem zacząć wciskać jej jakieś słodkie kłamstewko, jednak odezwała się szybciej.
– I co? Zmieniłam się trochę? – zapytała, patrząc tym swoim słodkim wzrokiem
– Ani trochę, wie pani…..
– Kasia – przerwała mi szybko – teraz możemy być po imieniu, w końcu niedługo kończysz studia….
– No dobrze Kasiu – powiedziałem niepewnie, jednak jej uśmiech jakby mnie ośmielił – no nie zmieniłaś się… powiedziałbym, że wyglądasz prawie tak jak wtedy, gdy kończyłem liceum….
Widać było, że te słowa sprawiły jej przyjemność, zresztą która kobieta nie lubi komplementów? Rozmowa kleiła się, przeszliśmy do celu mojej wizyty i dosyć szybko zostałem przyjęty na praktyki. Temat nowej nauczycielki nie został podjęty – wspomniała tylko, że jest to osoba bardzo ambitna i na pewno ucieszy się z praktykanta. Wymieniliśmy grzeczności i udałem się z papierami na uczelnie.
4 września
…W pierwszym dniu szedłem jak na skazanie. Będzie dobrze, szybko minie, popołudnia masz wolne, jeszcze zabalujesz…. W końcu dotarłem przed gmach – szkoła wydawał mi się bardziej posępna niż ostatni – mimo, że słoneczko pięknie świeciło. Udałem się do sekretariatu, zameldować moją obecność. Przywitała mnie ta sama miła sekretarka – do tego tak słodko opalona. Niestety Kasi nie było – sprawy służbowe… Nie pozostało mi nic innego jak udać się do sali biologicznej i poznać moją prowadzącą. Na korytarzach było pełno młodzieży – hałas był nie do zniesienia. Wszyscy opowiadali sobie wakacyjne historie. Kilka par obściskiwało się namiętnie po rogach korytarza. Do tego te zaułki, gdzie bóg wie co się dzieje – tam wolałem nie zaglądać. W końcu dotarłem do sali biologicznej. Wszedłem delikatnie pukając. Moim oczom ukazał się niesamowity widok. Stała tam, obok okna – w ręku trzymając książkę, wiatr rozwiewał jej blond włosy. Stała i patrzyła przez otwartą okno. Jej delikatna skóra przykryta była lekką sukienką. Słońce oświetlało jej szczupłą sylwetkę. Czekałem w napięciu na chwilę, kiedy się odwróci.
– Dzień dobry – powiedziałem zaskoczony.
– Witam! – szybko odpowiedziała i odwróciła się w moim kierunku
…Ależ człowiek daje się ponieść zmysłom… Gdy odwróciła się w moim kierunku już wiedziałem, że te praktyki nie będą przyjemnością. Strasznie sukowaty wyraz twarzy. I ta wyższość w spojrzeniu. Może i była lekko atrakcyjna, ale jej chłodny charakterek szybko utemperował moje zapędy. Szybko wyjaśniał mi czego oczekuje i co ma zamiar zrealizować razem ze mną na lekcjach. Nigdy nie sądziłem, że charakter aż tak może przysłonić wygląd! Już wiedziałem, że się nie polubimy. Nadchodzące dni miały przynieść rozstrzygnięcie, czy mam racje, czy nie…
Pierwsze 2 lekcje byłem tak zestresowany, że nie wiedziałem, co robić. Mimo, że siedziałem z tyłu sali i prowadziłem hospitacje, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nauczycielka nie jest zadowolona z mojej obecności. Na 3 lekcji wszystko się zmieniło – nie da się opisać słowami tego, co poczułem widząc, jak do sali wchodzą dziewczyny z 3 C. Oczy mi wypadły i poturlały się pod stół. Cóż to był za widok! Nie sądziłem, że można ubierać się tak do szkoły. Miałem racje! Nauczycielka szybko zrugała większość uczennic, za pokazywanie aż nadto letniej opalenizny. A ja siedziałem z tyłu i patrzyłem po kolei na każdą z nich. Nauczycielka przedstawiła mnie klasie – wszyscy odwrócili się badawczo, by przyjrzeć się osobie, która przez jakiś czas będzie mieć z nimi zajęcia. Ku mojemu zdziwieniu większość dziewczyn zaczęła chichotać i szeptać do siebie, wyraźnie odwracając się raz za razem w moim kierunku. Taaaaa…świeże mięso….ja wam dam… Lekcja trwała, a szum nie ustawał. Nauczycielka zwracała co chwila uwagę, że takie szmery przeszkadzają jej w prowadzeniu lekcji, a o wakacjach mogą sobie porozmawiać na przerwie. Siedziałem i patrzyłem na te młode opalone ciałka….jak zwykle myśląc tylko o jednym… No co – wolno mi – jestem tylko facetem…
6 września
Zaczęło się! To od dzisiaj ja będę prowadził zajęcia. Kurcze jaki stres! Ale powoli – dam sobie ze wszystkim radę. Przez pierwsze dwie godziny nauczycielka siedziała tam gdzie ja poprzednio i uważnie słuchała wszystkiego co mówię. Notowało wszystko w swoim zeszycie i po każdej lekcji zwracał mi uwagę na popełniane błędy. Na trzeciej godzinie zauważyłem, że jakoś dziwnie mi się przygląda. Była jakaś taka nieobecna, długopis bezwładnie zwisał jej z dłoni… Kontynuowałem temat, co pewien czas zerkając na nią badawczo. Robiłem to tak, żeby nie widziała. Zresztą ona chyba nic nie widziała. Jej pusty wzrok nie wróżył chyba niczego dobrego. Przez chwilkę zatrzymałem się na nią wzrokiem – uczniowie starali się jak najszybciej rozwiązać ćwiczenie. Patrzyłem na nią przez uczniów. Wyglądała dosyć dziwnie. Gdyby nie to, że miała jakiś dziwny przyrost formy nad treścią – znaczy się jej charakter nie był taki „władczy” to była by nawet atrakcyjna. Ładnie się ubierała. Nie przesadzała jednak z eksponowaniem własnego ciała. Dzisiaj jednak miała na sobie przewiewną sukienkę i żakiet (który musiała zdjąć już na pierwszej lekcji – wrzesień tego roku był gorący). Wpatrywałem się w jej delikatne ramiona, co chwila przymykała oczy, gdy lekki podmuch wiatru smyrgał jej rzęsy. Nagle zwróciłem uwagę na jej dłoń. Tą drugą – pierwsza była zajęta trzymaniem długopisu. Nie wierzyłem w to co widzę – a może mi się wydawało – ona gładziła swoje piersi!! Spuściłem wzrok lecz spojrzałem raz jeszcze. Tak! Miałem racje! To nie mogło być nic innego! Siedziała tam z nieobecnym wzrokiem dotykając swojego ciała! Szmer w klasie dał mi znak, że uczniowie skończyli zadanie. Wstałem i wolnym krokiem szedłem miedzy ławkami, sprawdzając czy wszyscy wykonali zadanie. Hałas wybił też z zamyślenia nauczycielkę, która patrzyła na mnie już zupełnie innym wzrokiem – znów tym, w którym uwidaczniała się wyższość. Jak mnie to denerwowało! Starałem się zachować spokój i jak zwykle podchodzić do wszystkiego na luzie. Pierwszy stres związany z wystąpieniem publicznym już minął. Teraz swobodnie chodziłem po klasie bawiąc się długopisem. Spojrzałem w stronę nauczycielki. Nie wiem, czy to zimny wiatr, ale na jej sukience wyraźnie odkształcały się piersi z nabrzmiałymi sutkami. Nagle długopis wyleciał mi z ręki, lądując tuż przed przedostatnią ławką. Oczywiście wywołując śmiech klasy. Schyliłem się po niego i „niechcąco” spojrzałem w stronę ławki, gdzie siedziała nauczycielka. Moim oczom ukazały się jej zgrabne nogi. Akurat wiatr zawiał i jej sukienka delikatnie się uniosła – odsłaniając majteczki. W tym momencie nie mogłem uwierzyć – były one mokre! Widać było to wyraźnie, mimo, że przez krótką chwilę. Podniosłem się do góry i spojrzałem na nauczycielkę, chyba dziwnym wzrokiem, bo zobaczyłem, że patrzy na mnie jakaś przestraszona. Teraz byłem pewien! Była nieźle zmieszana. Z mojego wzroku wyczytała, że widziałem coś czego chyba nie powinienem. Szybko wstał i wyszła z sali – rzucając tylko, bym kontynuował zajęcia. Ależ byłem….zdziwiony, zmieszany, lekko podekscytowany! Nauczycielka bawiąca się swoim ciałem na lekcji! Łoł! To było coś! Dokończyłem zajęcia i teraz czekał mnie najgorsze – przerwa! Nie znosiłem tego hałasu, który towarzyszył każdej. A teraz czekał mnie jeszcze dyżur na korytarzu….
Takiego gwaru to nie pamiętam (no chyba, że na stadionie piłkarskim)…Miałem wrażenie, że każda grupka stara się przekrzyczeć poprzednią. Nie dało się słyszeć własnych myśli. Spojrzenia niektórych osobników były iście wyzywające – w końcu różnica wieku nie jest aż tak duża. Za to dziewczyny – ehhh…długo by się rozpisywać. Niektóre były tak niesamowicie pociągające, że aż nie do opisania. Nagle z tyłu ktoś przejechał mi dłonią po plecach, od razu odwróciłem się i zobaczyłem przed oczami uroczą blondynkę. No może przesadziłem, ale miała coś w tych swoich oczach. Na pierwszy rzut oka nie była powalająca, powiedziałbym, że przeciętna. Z drugiej strony szczupła, niewielkie piersi – tyłka nie widziałem… Za to oczka miała całkiem fajne.
– Ty jesteś praktykantem na biologii – zapytała dosyć nieśmiało.
W pierwszej chwili troszkę głupio mi było, że uczennica już mi na „TY” wyskakuje (uczono nas, żeby nie przechodzić na „ty” z uczniami), Tak więc moja mina miała wydać się lekko podirytowana.
– Zgadza się, jestem… a Pani – zacząłem z grubej rury
– A ja jestem praktykantką z historii – podniosła dziennik, który trzymała w ręku.
Ależ zrobiło mi się głupio – sam również trzymałem identyczny w ręku. Widząc moje zmieszanie uśmiechnęła się szczerze.
– Ja myślałem, że.. – jakoś starałem się wytłumaczyć moje zachowanie
– ….że jestem uczennicą, z która nie wolno przechodzić na „ty” – dokończyła szybko.
Rozbawiło mnie to nieziemsko i za chwile oboje patrzyliśmy sobie w oczy, a jej dłoń powędrowała w moim kierunku
– Karolina – strzeliła szybko
– Michał – nadal się śmiałem
No i ta sielanka trwała by pewnie z pare sekund, ale za plecami mojej nowej koleżanki zobaczyłem moją „przełożoną”, która szybkim krokiem podążała w nasza stronę. Nie zdążyłem się odezwać, gdy była już obok.
– Przerwa nie służy do pogaduszek – strzeliła bez wyrazu – masz pilnować porządku, a nie spoufalać się z …ooooo proszę, kolejna praktykantka?
Kasia nerwowo kiwnęła głową, widać było, że podobnie jak ja, nie czuła się komfortowo w tej sytuacji.
– Chciałam zauważyć – kontynuowała – że oboje jesteście odpowiedzialni, za wszystko co się dzieje na tym korytarzu. Wystarczy spojrzeć w prawo, by zobaczyć, że nie panujecie tutaj nad niczym.
Wskazała przy tym palcem, na dwie dziewczyny pogrążone w dość specyficznym uścisku. Zrugała je ostro, po czym wróciła do nas i spoglądając mi w oczy powiedziała:
– Za chwile widzę Pana na zapleczu sali biologicznej
– Ale ja mam dyżur i nie wiem….
– Nie interesuje mnie Pana dyżur Panie Michale – do sali
Oddaliła się szybkim krokiem. Spojrzałem na Karolinę – zrobiła minę chyba nie głupszą od mojej. No cóż, pokiwałem głową, grzecznie się pożegnałem i ruszyłem do sali. Już czułem, tą gęstniejącą atmosferę. Z każdym krokiem robiło mi się coraz bardziej nieswojo. Wiedziałem, że nie mogę się postawić, bo wylecę z praktyk. Delikatnie chwyciłem klamkę i wszedłem do sali.
– Niech Pan zamknie za sobą drzwi – usłyszałem z tyłu sali, z miejsca, gdzie znajdowało się zaplecze.
– Zamknąłem – powiedziałem sucho
– Niech Pan przekręci zamek – dało się słyszeć – nie chce aby ktoś przeszkadzał w tej rozmowie.
Posłusznie przekręciłem dzwignie i skierowałem się w stronę zaplecza. Moja przełożona siedziała na biurku i patrzyła się w okno… W około walało się mnóstwo papierów, szkicy, tablic, że o preparatach na szafkach nie wspomnę.
– Proszę Pana – zaczęła sucho – przerwa nie jest miejscem w którym zaskarbiamy sobie sympatię…
– Ale Pani Agnieszko – przerwałem Jej w pół zdania – ja tylko…
– Ja tylko, ja tylko – rzuciła szybko – po pierwsze niech mi Pan nie przerywa, po drugie wszystko widziałam i nie pozwolę, aby jakaś smarkula zaprzątała Panu myśli. Ma być Pan skupiony na praktykach a nie rozglądać się za dziewczęcymi ciałami…Co Pan robi taką minę? Myśli Pan, że nie widziałam jak się Pan rozgląda na lekcjach? Nauczycielka widzi wszystko – to jest gówna zaleta tego zawodu- i tutaj zrobiła taką słodką minkę, że przypomniało mi się pierwsze wrażenie gdy zobaczyłem ją w sali.
Z wrażenia aż usiadłem, ona natomiast wstała i wolnym krokiem podeszłą do mnie. Patrząc mi prosto w oczy zapytałą:
– Czy dzisiaj na prowadzonej przez Pana lekcji zobaczył Pan coś dziwnego, może niepokojącego? W jej oczach pojawił się dziwny blask.
Nie wiedziałem co powiedzieć, ale jej dziwna mina natchnęła mnie i sam nie wiem jak to się stało, ale wypaliłem:
– Tak widziałem jak się Pani dotyka – chyba miałem bardzo wystraszoną minę.
Lecz ona niewzruszona, jeszcze bardziej spojrzała mi w oczy i zapytała:
– A co z tym długopisem, który rzuciłeś specjalnie na ziemię??
Od razu zrobiło mi się jakoś nieswojo, bo już nie mówiła mi na „pan”.
– Ja nie specjalnie… – zacząłem się tłumaczyć – sam jakoś tak mi wypadł…
– Powiedzmy, że nie specjalnie – rzuciła – i co zobaczyłeś podnosząc go?
– Nic – szybko odpowiedziałem
– A mnie się wydaje, że widziałeś coś więcej niż nic – szybko przeszła w szept – a może widziałeś coś takiego?
I w tym momencie oniemiałem. Pani Agnieszka – znaczy się Agnieszka, znaczy się nauczycielka, znaczy się sam już nie wiem kto….Ona podwinęła sukienkę do góry i moim oczom ukazały się te same majteczki co na lekcji i jak to powiedzieć – wilgoć jeszcze z nich nie zeszła.
– O czym wtedy myślałeś mój drogi – rzekła zachęcająco – może o tym, co się pod nimi znajduje? Może o tym co by było, gdybyśmy wtedy byli sami w tej klasie? Może o tym co byś zrobił zaraz po zerwaniu ich ze mnie? – mówiła coraz szybciej dotykając moich włosów, a ja siedziałem jak sparaliżowany – A może o tym, żeby przełożyć mnie przez ławkę uprzednio zrywając ze mnie majtki i wejść we mnie jednym ruchem??
Nie wiem jak to się stało, ale moje ręce jakoś same powędrowały na jej biodra, a ona przycisnęła moją twarz do swojego podbrzusza.
– Masz ochotę ją wylizać co?? – jej głos był coraz bardziej donośny
Nie zaprzeczyłem i chyba bardzo dobrze odebrała moją zgodę, przyciskając mnie mocniej do siebie. Moje dłonie wylądowały na jej pośladkach, a za chwile uwolniłem się z jej uścisku i delikatnie odchyliłem majteczki w bok….jaka ogolona…od razu zagłębiłem się językiem w jej wzgórek łonowy, za chwile mój język zszedł niżej smakując soki jej muszelki. Westchnęła głęboko i przycisnęła mnie mocniej do siebie. Za chwile leżała już plecami na biurku, a ja zrywając z niej ostatnie resztki majtek starałem się jak najszybciej poruszać językiem w takt ruchu jej brzucha. Jej coraz szybsze jęki uświadamiały mnie w celu do jakiego dążyłem. Ona też wiedziała czego chce, bo coraz mocniej dociskała ręka moją głowę. Drugą trzymała się biurka. Gdy zwolniła uścisk natychmiast zerwałem się z kolan i zawinąłem jej sukienkę do góry, po czym odchyliłem stanik. Miała tak niezwykle piękne piersi, nie za duże, nie za małe – takie w sam raz, a jej delikatne sutki aż prosiły się o odrobinę wilgotnych ust . Nie dałem im długo czekać, ssąc je i muskając usłyszałem jej głos…WEŹ MNIE…. Już chciałem zdejmować spodnie, gdy nagle ona zerwała się i tym razem to ja opierałem się o biurko. Patrząc mi w oczy powoli rozpięła rozporek i pomacała czy wszystko jest w porządku (oczywiście było). Następnie dała mi soczystego buziaka i usłyszałem, że tak dobrze, to mi jeszcze żadna nie zrobiła. Może i nie mam jakiegoś bogatego doświadczenia, ale miała rację! To jakie rzeczy wykonywała ze mną nie da się opisać. Sssała, ciućkałą, lekko przygryzała, jej język wibrował w kółko, a mnie robiło się coraz bardziej błogo. Chyba zrozumiała o co chodzi, bo przestała….
– Tylko nie kończ mi jeszcze, nie skończyłam z Tobą – powiedziała to szybko
I już była na górze całując moje usta i wpychając mi język niemal w środek gardła, następnie odwróciła się tyłem, pochyliła i wsadziła sobie mojego członka prostą w swoją dziurkę. Była taka wilgotna i niesamowicie ciasna – niemal jak w wyobrażeniach. Pochyliła się jeszcze bardziej, i ruchem bioder skierowała nas w stronę biurka, co sprawiło, że zamieniliśmy się miejscami. Teraz to ona opierała się na biurku ( z tym, że przodem), a ja będąc za nią głęboko wciskałem się w jej ciało. Moje ręce krążyły od bioder po piersi, czasem mocniej ściskając jej twarde sutki. Zaczęła krzyczeć no i niestety nie wytrzymałem napięcia. No i jak się zaczęło, tak się skończyło. Ledwo ustałem na nogach, nie mówiąc już o tym, że chyba za mocno ścisnąłem Agnieszkę w biodrach, co o dziwo spodobało jej się strasznie, gdyż za chwile przeszedł po niej znajomy dreszcz i opadała na biurko sapiąc nie słabiej niż ja.
– I jak? – odezwała się pierwsza – myślisz, że coś takiego da ci jakaś praktykantka? Zapamiętaj sobie, że w czasie praktyk jesteś mój. A to dopiero początek…
Na moje usta spłynął delikatny całus.
– A teraz się wytrzyj – rzucała mi chusteczki higieniczne – i wytrzyj tablice, ja muszę odpocząć….

Sex w Kuchni część 2 – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 2 minutes

Kiedy drzwi zamkneły sie za Jackiem i Kasią, Tadeusz spojrzał na krecąca sie po kuchni Hanie. W pewnym momencie chwycił ja za reke i przyciągnął do siebie.
– Hej, przewrócisz mnie – roześmiała się.
– A może przewrócić się na ciebie? – zażartował, filuternie mrużąc oczy.
– Może? – usiadła mu na kolanach – O, jaki twardy !
– Ja jestem zawsze gotowy – pocałował ją w odsłonieta szyje.
Przedłużając pocałunek na ramiona i piersi, jednocześnie rozpinał koszulkę. Podniosła głowe do góry, mrucząc cichutko. Wsunął jej rękę miedzy uda i zaczął pieścić jej słodki guziczek. Oddychała coraz szybciej. Zsunęli sie na podłogę. Zaczął całować jej piersi, czując jak wzmaga się jej podniecenie. Brodawki twardniały od jego pieszczot. Liżąc językiem jej skore zsuwał się ku dołowi. Natrafił na kępkę włosów i włożył cały język pomiędzy nabrzmiałe wargi. Rytmicznie poruszał jerzykiem, nosem starał się drażnić jej guziczek, sterczący teraz bardzo mocno. Jęknęła i wyprężyła biodra, obejmując go nogami.
– Daj mi go… – westchneła.
Nie odrywając ust od jej szparki odwrócił sie tak, by jego flet znalazł się nad jej twarzą. Łapczywie zsunęła mu spodenki i chwyciła dłońmi nabrzmiały i sterczący instrument Tadeusza. Gładziła go chwile dłonią, odsłaniając żołądź. Masując go powoli dłońmi, językiem przesuwała po jego końcu. Tadeusz jeknął i nie przestając pieścić jej szparki, sięgnął dłonią do swego fleta. Odsunął jej dłonie i wepchnął go głeboko w jej usta. Hania oparła dłonie na jego pośladkach, jednoczenie rytmicznie przesuwając usta. Ssała go, pomagając sobie językiem. Tadeusz lizał jej guziczek. Palcami pieścił ją od środka. Mocno pracował biodrami, wsuwając i wysuwając na przemian fleta z jej ust. W pewnym momencie jęknęła i wyprężyła się, przeżywając orgazm. Rozluźniła nogi.
– Nie przestawaj – szepnął.
Odwrócił sie, posadził ją przy szafce na podłodze. Stanął nad nią. Ujął jej głowe w dłonie wykonując coraz szybsze i głebsze ruchy. Dochodził. Nagle trysnął do jej ust gorąca spermą. Dr?ał na całym ciele. PiePciła jego fleta jezykiem, dłonmi. Całowała jego jajka.
– Dobra jesteś – powiedział po chwili.
– Ty też – roześmiała się.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko poprawili ubrania. Za drzwiami stała pani Irena – sąsiadka z tej samej ulicy.
– Dzien dobry, Tadziu – uśmiechneła sie zalotnie.
– Dzien dobry, wejdź prosze – otworzył szerzej drzwi.
– Nie, dziekuje. Mam taka sprawe. Jankowi zepsuł sie komputer. Twój Jacek sie na tym zna. Poproś go żeby wpadł wieczorem, ale najpierw nich zadzwoni, dobrze?
– Dobrze, powiem mu jak wróci ze szkoły – ‘wiem co ci chodzi po głowie, ty głupia babo’ pomyślał.
– No to pa, – i odwróciła sie na piecie.
Zamknął drzwi.
– Kto to był – Hania dopinała sukienke wychodząc z kuchni.
– Ta głupia Irena, znowu chce wyrolować swojego meża – przygarnął ja nagle do siebie i oparł plecami i drzwi.
– Jeszcze ? – zaśytała, siegając dłonią w jego spodenki.
– Tak – wyszeptał jej do ucha.
Sięgnął dłonią pod sukienkę ale majteczek nie znalazł. Wyjęła jego fujarkę, stercząca i gotową do działania. Zarzuciła mu nogi na biodra i odchyliła sie do tylu. Wsunął jej fujarkę nagłym ruchem bioder. Stęknęła. Mocnymi ruchami bioder, gwałtownie i szybko doprowadzał ja do szczytu. Oparta plecami o drzwi jęczała coraz głośniej. Przyśpieszał i uginając kolana wsuwał i wysuwał fleta z jej szparki. Pomagała mu biodrami, patrząc jednocześnie wyzywająco w oczy. Tadeusz miął oczy zaciśnięte. Przyśieszał ruchy, by po chwili trysnąć w niej gorącym sokiem. W tym momencie ogarnął ja dreszcz rozkoszy. Stali tak dłuższa chwile, dysząc głęboko, spoceni i szczęśliwi.

Seks na urlopie – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 14 minutes

Formalnie mam urlopu 6 tygodni, ale nie jest to możliwe, aby wykorzystać go od razu. Dlatego już od kilku lat praktykuję, że najpierw biorę 3 tygodnie, pozostałą część póŸniej. To póŸniej wygląda tak, że jeszcze teraz mam pięć dni urlopu z zeszłego roku. Po uzgodnieniach w kierownictwie okazało się, że w tym roku mogę wziąć urlop w sierpniu. Zaplanowałam go od 07 do 25 sierpnia, tym sposobem mogłam już wyjechać w sobotę, 05 i skończyć go na sobocie 26 sierpnia. Usiadłam przy Internecie szukając odpowiedniego miejsca. Wybór padł na „Budowlanych” w Szczawnicy ze względu na standard obiektu, możliwość korzystania z zabiegów oraz, to co było dla mnie bardzo ważnym, z basenu. Dodatkowo można było wykorzystać czas włócząc się po górach, z czego skrzętnie korzystałam. Zamówiłam pokój jednoosobowy, przesłałam pieniądze i czekałam na dzień wyjazdu. W końcu przyszła oczekiwana sobota, wsiadłam w samochód i szczęśliwie dojechałam na miejsce. Już w niedzielę po śniadaniu zrobiłam sobie pierwsze pływanie na basenie. Ma on 18 metrów długości i 8 metrów szerokości, przy głębokości 1,5m. W poniedziałek uzgodniłam swoje zabiegi, wzięłam masaż wodny, okłady borowinowe, kapitel perełkową oraz gimnastykę w wodzie. Dodatkowo wykupiłam sobie odpowiednia ilość godzin na basenie. W ten sposób rozpoczęłam swoją kurację sanatoryjną. Ponieważ zawsze wstaję o 6-tej rano, tutaj też tak się budziłam, robiłam toaletę, wypijałam kawkę i szłam na zabiegi. Ponieważ personel obsługujący zabiegi przychodził na 7-ma rano, ja już o 7-mej byłam na basenie, pływałam sobie pół godziny, następnie szłam na któryś z wybranych zabiegów, wracałam do pokoju, ubierałam się i schodziłam na śniadanie. Tylko gimnastyki w wodzie nie mogłam zamienić na wcześniejsze godziny, więc jak mnie nie było o oznaczonej porze, to w godzinach póŸniejszych zamieniałam go na pływanie. Tym sposobem miałam już czas wolny na włóczenie się po górach. Karola poznałam już w środę rano. Podszedł do mnie, przedstawił się, po zapytał, czy może obok mnie pływać. Rzeczywiście, widziałam go już we wtorek rano, jak pływał. Stwierdziłam, że nie widzę przeszkód, ale ja pływam, a nie gadam. On stwierdził, że też mu o to chodzi. Wychodząc z basenu dobrze mu się przyjrzałam. Mężczyzna nie wysoki, mniej więcej ok. 160 cm wzrostu w wieku ok. 40 lat, bardzo dobrze zbudowany. Szerokie ramiona, dobrze umięśnione, to samo nogi. Pomimo wieku ani śladu brzucha. Naprawdę zgrabnie wyglądający mężczyzna, nie było do czego się czepić. W piątek, kiedy skończyliśmy pływanie spytał mnie, czy bym nie poszła z nim na spacer w góry. Widział mnie plecakiem, więc wie, że chodzę na spacery po górach, on tez chodzi, więc może byśmy poszli razem. Do tej pory zachowywał się bardzo dobrze, więc nie miałam podstaw, że na spacerze będzie inaczej. I rzeczywiście, po śniadaniu uzgodniliśmy trasę wycieczki na sobotę, po czym każde z nas tego dnia poszło w swoją stronę. Zgodnie z umową w sobotę poszliśmy na długi spacer, rezygnując z obiadu. Było bardzo miło i sympatycznie. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, okazał się być dobrym znawcą przyrody, ale również różnych kwestii technicznych, co dla mnie, humanistki było bardzo interesujące. Tak zaczęła się budzić nasza znajomość – rano basen, po śniadaniu, kiedy tylko sprzyjała pogoda, wędrówka po górach. Ale życie sanatoryjne to nie tylko posiłki i zabiegi, ale również tzw. życie towarzyskie. Na początku wyglądało ono bardzo kiepsko. Na naszym turnusie było tylko 3 mężczyzn. W tym momencie należy rozróżnić – kto to jest mężczyzna, a kto to jest chłop. Mężczyzna jest zgrabny, zadbany, bez „argumentu piwnego”, natomiast chłopy mają znaczące argumenty piwne, łażą w papuciach, bardzo często mają zaniedbane ręce i braki stomatologiczne. Oczywiście, oni uważają, że są wielkie „meny” nie patrząc na siebie krytycznie. Więc przez pierwszy tydzień nawet nie było, z kim potańczyć. Przy stoliku ze mną siedziała Marta. Była to kobieta w moim wieku, ale znacznie wyższa i bardzo zgrabna. Jest to ten typ kobiety, co się mówi, że ma nogi po same pachy. ZaprzyjaŸniłyśmy się, ale to oddzielna historia, razem próbowałyśmy chodzić na tańce, ale nie bardzo było, z kim. ZaprzyjaŸniony ze mną Karol, owszem, schodził na salę, ładnie ubrany, brał piwko siadał przy stoliku, miał tam swoich kompanów, ale w ogóle nie tańczył. Sytuacja diametralnie zmieniła się od drugiego tygodnia. Piętro wyżej nad nami została zakwaterowana grupa około 40 studentów, którzy mieli zaplanowany dwutygodniowy obóz szkoleniowo – naukowy. Czego oni się tam uczyli, to ja nie wiem, ale wiem, że pojawili się na tańcach i o dziwo zaczęłyśmy z Martą mieć partnerów. Oczywiście, ja przy swoim wzroście, ubrana w miniówkę i obcisła bluzeczkę leciałam za nastolatkę, Marta też nie była gorsza. I można powiedzieć, tak upływał nam czas. Rano zabiegi, po śniadaniu spacery po górach, wieczorem tańce, aczkolwiek nie w każdy dzien. Na tych tańcach najczęściej byłam proszona przez Wojtka, Witka i Włodka. Żartowałam, że są to trzej moi panowie „W”. W pewnym momencie wyszło szydło z worka, że nie jestem „małolatem”, a pomimo to ci trzej młodzi chłopcy dużo ze mną tańczyli. W sobotę, po ich tygodniowym pobycie, a moim już dwutygodniowym, kiedy kończyły się tańce Wojtek odprowadzając mnie próbował wejść do mojego pokoju, ale grzecznie dałam mu do zrozumienia, że jeszcze nie czas. Natomiast dzień póŸniej, w niedzielę, był pewien przełom w naszej znajomości z Karolem. Marta koniecznie chciała jechać do Krynicy zobaczyć jakiś pensjonat, do którego chciała przyjechać zimą i bardzo chciała, abym z nią jechała. Ja natomiast nie bardzo miałam ochotę spędzać całą niedzielę w mieście, więc wymyśliłam rozwiązanie pośrednie. Do Krynicy pojedziemy w czwórkę, ona, któryś z jej partnerów, bo tez już takich miała, ja i Karol, przy czym my wysiądziemy w Krynicy i wrócimy do Szczawnicy górami. Za młodych lat szłam już tą drogą, ale w odwrotną stronę, ze Szczawnicy do Krynicy, teraz chciałam powtórzyć tą trasę w odwrotną stronę. Na moja propozycję zgodziła się i Marta i Karol, w niedziele po śniadaniu wsiedliśmy w samochód Marty i pojechaliśmy do Krynicy. Marta podwiozła nas pod samą stacje na Jaworzynę Krynicka i tam się rozstaliśmy. On wrócili a my w góry. Na Jaworzynę kolejką, a dalej już pieszo, przez Halę Łabowwską, Piwniczną, Wielki Rogacz do Jaworek. Było przed nami ponad 8 godzin drogi. Pogoda nam sprzyjała i spokojnie całą zamierzona trasę prześlijmy. Zeszliśmy do Bacówki w Jaworkach, gdzie już byliśmy parę razy, zamówiliśmy podwójne placki ziemniaczane i po dwa duże piwa. Pogoda się trochę popsuła więc z Jaworek wróciliśmy już do Szczawnicy busem. Wejście z ulicy do ośrodka jest po wielu schodach. Kiedy weszłam na pierwszy Karol zatrzymał mnie, obracając mnie do siebie i zbliżywszy swoje usta do moich, bardzo mocno mnie pocałował. Ale był to wyjątkowo żarliwy i mocny pocałunek. Przerwał, popatrzył na mnie, stwierdził – dziękuję za piękną wycieczkę w góry oraz za wszystkie poprzednie wycieczki, po czym ponownie nasze usta zwarły się w tak samo mocnym pocałunku. Kiedy już brakowało nam oddechu przerwał, stwierdzając idziemy na górę. Miałam nadzieję, że idąc do budynku, czy kiedy wchodziliśmy do środka coś zaproponuje. Ale nie. Kiedy byliśmy na naszym piętrze powiedział – cześć i poszedł w swoja stronę. Ja poszłam do swojego pokoju, umyłam się i tego wieczoru poszłam już spać. Poniedziałek i wtorek minęły bez echa, trochę pływania na basenie. Przyszła środa i mięliśmy tzw. wieczorek pożegnalny. Karol przyszedł, wziął piwo i spokojnie siedział przy swoim stoliku. Kiedy przetańczyliśmy już kilka tańców poprosiłam Martę, aby poprosiła zespół o „Białe tango”. Kiedy zaczęli je grać, poszłam poprosić Karola. Nie odmówił i okazało się, że fantastycznie tańczy. Kiedy zapytałam go, czemu do tej pory nie tańczył, odpowiedział, że nie lubi tańczyć. Niezbyt mu uwierzyłam, ale nie to było ważne. Przetańczyliśmy do końca wieczorka i idąc do pokoju zaproponowałam mu, aby wszedł do mnie na kawę. O dziwo tez nie odmówił i zaraz za drzwiami zwarliśmy się w namiętnym pocałunku. Już nie pamiętałam, kto i kiedy tak mnie całował. Usta tkwiły przy sobie, ale ręce zaczęły chodzić po naszym ciele. Poczułam, jak gładzi moje plecy, przesuwając rękę coraz wyżej. Kiedy miął ją już na wysokości ramion puściłam go, a on zsunął ją zupełnie. Przesuwaliśmy się systematycznie w głąb pokoju, Karol odpiął mi staniczek, po czym położył dłonie na biodrach i zaczął zsuwać spódniczkę. Kiedy i ona opadła na podłogę, ja zaczęłam odpinać jego koszulę, on w tym czasie rozpiął swoje spodnie i po chwili stał tylko w slipach i skarpetkach. Sprawnym ruchem je zdjął i za moment zwarliśmy się ponownie w miłosnym uścisku, bardzo namiętnie całując się. Kiedy byłam tak do niego przytulona, poczułam, że jego pałka jest już gotowa do działania. On też to wyczuł, bo obniżył rękę na wysokość moich majteczek i zaczął je zsuwać. Ja chwyciłam jego i za moment już ich na nas nie było. Jeszcze raz do niego przywarłam, on do mnie, ale już na swoim brzuszku bardzo mocno czułam sztywna jego pałkę. Cipka zrobiła się mokra, nie chciałam dłużej na niego czekać, pociągnęłam go w kierunku łóżka. Położyłam się, rozchylając nogi a on już za moment był przy mnie. Spojrzałam, miałam wrażenie, że jest dosyć gruba, nie miałam możliwości przekonać się, jaka jest długa. Ale nie musiałam na to długo czekać. Karol był krępej postury, więc musiałam mocno rozchylić na boki nóżki i za chwilę poczułam, jak we mnie wchodzi. Dobrze oceniłam jego grubość, bo można powiedzieć, że czułam każdy milimetr, jak we mnie wchodził. A długość też miała odpowiednią, bo wypełnił mnie bardzo mocno. Rozstawił obok mnie te swoje potężne ręce i systematycznie wchodzić. Czułam go bardzo dobrze, po kilku jego bardzo mocnych pchnięciach zaczęłam się mocno podniecać. Od razu widać było, że nie jest nowicjuszem i wie, co robi. To podniecanie systematycznie narastało, a on nie przestawał. Ja już doszłam do bardzo dużego stopnia podniecenia, a on, jak tłok w maszynie parowej, wchodzi i wychodzi. Mnie już dopadają skurcze brzucha, zaczynam coraz głośniej jęczeć, a on dalej. Cipka roni już bardzo obficie swoje soki namiętności, ja już odpływam w pędnym orgazmie, a on jeszcze nie kończy. Jednak i on w pewnym momencie zaczął łapać przyspieszony oddech, spiął się, ja zasłoniłam usta ręką, aby nie krzyczeć, a on strzelił tymi swoimi sokami namiętności. Przez chwilę trwał w bezruchu, po czym wysunął się i poszedł się umyć, a ja zwinięta w fasolkę przezywałam to wyjątkowo długie zbliżenie. Wyszedł z łazienki, cmoknął mnie w policzek, przyłożył mocnego klapsa na Pupę i za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, powiedział – cześć i wyszedł. Długo nie mogłam się podnieść, ale trzeba było. Umyłam się i położyłam. Nie wiem, kiedy usnęłam, bo długo przezywałam to zbliżenie, zastanawiając się, dlaczego przez praktycznie całe trzy tygodnie zachowywał się tak obojętnie. Następnego dnia, w czwartek rano poszłam jak zwykle na basen. Karol też przyszedł. Wychodząc z basenu zaproponowałam mu kawę u mnie w pokoju, nie odmówił. Kiedy weszliśmy nie wiadomo było, kiedy spadły z nas ubrania. Ja to zrzuciłam tylko sukienkę, ale Karol błyskawicznie wyskoczył z dresu, szortów i za chwile już byliśmy w łóżku. Chyba myśl, że idziemy do mnie spowodowała, że kiedy weszliśmy był już bardzo mocno podniecony, moja Cipka również. Więc jak tylko znaleŸliśmy się w łóżku, położyłam się na wznak, rozszerzyłam nogi, dając mu możliwość wejścia we mnie. Karol jakby na to czekał i po chwili już mnie mocno wypełnił. Ja jęknęłam, czując go bardzo mocno, ale on na to nie zwracał uwagi. Powtórzyła się sytuacja z poprzedniego naszego zbliżenia. Wbijał się we mnie systematycznie, ja osiągałam coraz to wyższy stopień podniecenia, ale on jakby tego nie zauważał. I tak, jak przy poprzednim naszym zbliżeniu, to zbliżenie trwało dla mnie wyjątkowo długo. Skończył, poszedł się umyć, a ja znowu zwinięta w fasolkę przeżywałam to zbliżenie. I tak samo, jak poprzednim razem, wyszedł, cmoknął mnie w policzek, przyłożył klapsa na Pupę i poszedł. Pomyślałam, że ładnie zaczął się dzień, mając nadzieję, że spotkam się z nim po śniadaniu. Niestety, okazało się, że moje włóczenie się po górach zostało zauważone, jeszcze przed śniadaniem przyszedł do mnie jeden z kolegów, prosząc o poprowadzenie wycieczki turystycznej po górach. Na góry to ja jestem zawsze chętna, opracowałam trasę, pogoda nam dopisała i praktycznie cały dzień byliśmy na wycieczce. Wyszliśmy parę minut po 9-tej, przejechaliśmy do Krościenka, a z stamtąd, przez Dzwonkówkę na Prehybę, a z Prehyby niebieskim do Szczawnicy. Do ośrodka dotarliśmy około 19-tej, zmęczeni, ale szczęśliwi. Ja byłam tym bardziej zadowolona, że cały czas szedł ze mną Karol. O dziwo, nareszcie powiedział kilka słów o sobie. Dowiedziałam się, że jest inżynierem sanitarnym i pracuje na kierowniczym stanowisku w jednym ze śląskich Przedsiębiorstw Komunalnych. Że można powiedzieć, jest góralem z Żywiecczyzny i oprócz mieszkania na śląsku ma tam durzy dom, zapraszając jednocześnie do jego obejrzenia. Ponieważ on nie przyjechał samochodem, zgodziłam się, że w drodze powrotnej najpierw pojedziemy do niego, obejrzymy dom, a póŸniej ja pojadę do siebie. Kiedy dochodziliśmy do budynku, korzystając z odpowiedniego momentu, poprosiłam go, aby póŸniej przyszedł do mnie, a wszyscy poszliśmy na stołówkę, gdzie czekała na nas kolacja. Udało mi go się ściągnąć po kolacji, nawet udało mi się mieć dwa zbliżenia. Podobnie było w piątek do popołudnia. Przyszedł około 10-tej i praktycznie zaraz wyładowaliśmy w łóżku. Ale po pierwszym zbliżeniu ja miałam chęć na drugie, on chyba tez, bo położył się obok mnie, zaczęliśmy jakąś rozmowę. Karol zaczął mnie pieścić, ale w bardzo specyficzny sposób. To samo było w czwartek wieczorem. Gładząc pierś, w pewnym momencie mocno ścisnął Brodawkę. Ja mam niezbyt duże Piersi, ale za to duże Brodawki. Tak, jakby ktoś na gołym ciele posadził centymetrowa truskawkę. Syknęłam, że boli, a on powiedział, że to ma tak być. Znowu gładząc brzuszek, w pewnym momencie mnie uszczypnął. W czwartek wieczorem ja go pieściłam ustami, tym razem on się zaczął zsuwać wzdłuż mojego ciała, przesuwając głowę w kierunku Cipki. Rozsunęłam szerzej nogi, dając mu możliwość swobodnego dojścia. Poczułam, jak jego język szybko postawił na baczność moją Łechtaczkę, zajrzał językiem do Dziurki i znowu zaczął pieścić Łechtaczkę. Aż w pewnym momencie chwycił ja zębami, mocno przygryzając. Wręcz wrzasnęłam, wyrzucając biodra do góry, a on na to – nie bądŸ taka delikatna, odwróć się na kolana. Szybko odwróciłam się, wypinając pupę, a on, za nim do mnie się zbliżył, ponownie dał mi mocnego klapsa na Pupę. Wrzasnęłam, ale już nie miałam możliwości zareagowania, bo wprowadzał swoją pałkę w Cipkę. Poczułam go bardzo mocno, on chwycił mnie za biodra i zaczął ten swój miłosny taniec. Wsuwał się i wbijał coraz mocniej, a ja coraz głośniej jęczałam. Ja już zaczynam łapać pierwsze skurcze, Cipka puściła soki namiętności, które zaczynają sączyć się po nogach, a on wysuwa się i wbija. Miałam wrażenie, że każde następne zbliżenie z nim jest dłuższe, niż poprzednie. To wydawało mi się już bardzo długie. Jęczałam, odjeżdżając w pełni rozkoszy, kiedy poczułam, że zaczyna dochodzić do swojego szczytu. Wręcz krzyknęłam, kiedy poczułam ten jego strumień, a on jakby na chwilę zastygł we mnie. Dopiero za moment, wysunął się i poszedł się umyć. Widząc, że otwiera drzwi, usiadłam na łóżku, mówiąc, że możemy się spotkać po kolacji, ale on będzie bardziej delikatny i nie będzie mi robił krzywdy. A on mi na to, że po kolacji nie przyjdzie, bo trzeba się pakować, a oprócz tego to ja wracam samochodem, więc musze być wypoczęta. Za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, już go nie było. Zjadłam kolację, odpoczęłam, popatrzyłam na szafę, stwierdziłam, że spakować, to ja się zdążę, a ostatniego wieczoru tak zmarnować sobie nie pozwolę. W drugim tygodniu do ośrodka przyjechała grupa studentów na obóz naukowy, czy coś w tym rodzaju. Ale przede wszystkim urzędowali na parkiecie i doskonale mi się z takimi trzema tańczyło. Kiedy Karol odmówił mi zabawy, poszłam zobaczyć co robią chłopaki. Okazało się, że grają w karty, bo brakło im już pieniędzy. Też kończyli w sobotę ten swój obóz. Wyszłam, ale w tym momencie przyszedł mi, jak to u mnie bywa, wariacki pomysł. Poszłam do baru, kupiłam alkohol, soki, jakieś słodycze i zaniosłam do pokoju. Zrobiłam porządek, naszykowałam cztery nakrycia i poszłam po chłopaków. Weszłam do pokoju, wyjaśniłam, że bardzo dobrze mi się z nimi tańczyło, więc chcę im podziękować i zapraszam na drinka do swojego pokoju. Ja miałam dosyć dużą jedynkę. Popatrzyli, ale stwierdzili, czemu nie i tak nie mieli nic innego do zrobienia. Przyszli, podałam na stół wódkę i soki, Wojtek polewał, oni wypili po dwa dobre drinki, ja trochę słabsze, rozmawiając o ich studiach. Widzę, że się robią już weseli, spojrzałam na zegarek, była 21-sza. Szklaneczki zostały ponownie napełnione, stuknęliśmy się, za miłą zabawę, po czym ja weszłam do łazienki, rozebrałam się z ubrania, owinęłam w duży ręcznik i tak do nich wyszłam. Spojrzeli się na mnie, ja wzięłam swoją szklaneczkę i wyciągając ją do nich stuknęłam się z nimi, wypiłam dobrego łyka, po czym rozwijając ręcznik stwierdziłam – chłopcy, do północy jestem wasza. Przez chwilę, widząc mnie nagą zamarli. Podeszłam do Wojtka i gładząc go po twarzy stwierdziłam, no przecież zapraszałeś mnie do pokoju, a co teraz trefisz. W tym momencie rzuciłam ręcznik na łóżko i wolniutko zaczęłam się do niego zbliżać, pociągając go za rękę. Odblokował się, zaczął szybko zdejmować ubranie i po chwili już widziałam jego sterczącą pałkę. Tak się zaczęło. Do dwunastej wycisnęłam z nich po 2 strzały. Rano zadowolona spakowałam się i radosna zeszłam na śniadanie. Podeszłam do chłopaków, każdemu dałam po buziaku, za nim usiadłam przy swoim stoliku. Kątem oka widziałam, jak mnie Karol obserwuje. Przy śniadaniu Marta zapytała mnie, co jestem taka wesoła, więc, kiedy inni odeszli od stolika, opowiedziałam jej o decyzji Karola, kiedy wychodził ode mnie po pieszczotach i jakie to miało konsekwencje. Marta uśmiechnęła się, mówiąc, że ona też zaprosiła do swojego pokoju dwóch chłopaków, którzy tak samo, wyszli parę minut po północy. Więc obie bardzo zadowolone z kończącego się turnusu czule pożegnałyśmy się, Marta zobowiązała mnie do szybkiego do niej przyjazdu, a ja jej to obiecałam. Poszłam do pokoju, wzięłam walizkę i torbę, zdałam pokój, zeszłam na parking. Tam czekał na mnie Karol ze swoimi torbami. Spakowaliśmy się bez problemów i ruszyliśmy w drogę. Widziałam, że go coś nurtuje, ale nie wie, jak zapytać. W pewnym momencie zapytał, o której poszłam spać, to mu powiedziałam, że po północy. Spojrzał, pytając, co do tej godziny robiłam. To mu prosto z mostu wywaliłam, że pieściłam się z chłopakami. Spojrzał, ale nic nie powiedział, zaczął cos komentować drogę. Dosyć szybko nam ona minęła i zajechaliśmy pod jego dom. Najpierw musiał otworzyć bramę, do domu było jakieś sto metrów. Otworzył drzwi, wniósł swoje bagaże na ganek, po czym poprosił mnie, abym poszła z nim go obejrzeć. Rzeczywiście, na wysokiej podmurówce bardzo ładny, duży dom z zachowaną architekturą góralską. Z poziomu zerowego zeszliśmy do podpiwniczenia, gdzie w 1 była kotłownia i cześć gospodarcza, w drugiej 1 duży garaż, w którym mogą się zmieścić obok siebie dwa samochody, tam stał jego Ford Mondeo, natomiast przeciwległa połowa to pomieszczenia na rekreację. Po prawej stronie sauna na 4 osoby, natrysk przestrzeń do odpoczynku, natomiast po lewej duża przestrzeń na ćwiczenia fizyczne. Bieżnia, wózek, pod ścianą stojak z hantlami i sztangą. U sufitu podwieszone koła do ćwiczeń. Teraz wiedziałam, skąd on taki umięśniony. Na parterze duży salon, przestronna kuchnia, jego pokój do pracy, sypialnia i wcale nie mała łazienka. Wejście na piętro, tam typowe pokoje gościnne z łazienką. Ponieważ dach jest mocno spiczasty, wyrobiło się jeszcze poddasze, na którym była łazienka i dwa niewielkie pokoje. Kiedy weszliśmy do jednego z nich, Karol chwycił mnie w pół i zaczął bardzo mocno całować. Nie da się ukryć, te jego pocałunki są bardzo namiętne, więc z pierwszego usztywnienia się zaczęłam go też mocniej przyciskać do siebie. Ręce jego rozluŸniły się, i zaczął zsuwać mi spódniczkę. Dzień naszego wyjazdu był bardzo ciepły, więc ubrałam się w lekka spódniczki obcisłą bluzeczkę, aby było mi wygodniej w samochodzie. Teraz ta spódniczka zaczęła być zsuwana. Spojrzałam na niego, a on, patrząc na mnie, powiedział – tutaj zakończymy nasze sanatorium, pokazując jednocześnie głową na łóżko. Zbliżenia z nim były wyjątkowo przyjemne, więc specjalnie nie miałam nic przeciwko temu. Już sama zsunęłam do końca spódniczkę, bluzeczkę i staniczek, on w tym czasie zdjął koszulę, spodnie, skarpetki i szorty. Widząc to, ja zsunęłam majteczki, po czym oboje wsunęliśmy się do łóżka. Jego ręka prawie natychmiast powędrowała do mojej Szparki, a Cipka, nie czekając na zaproszenie, zrobiła się wilgotna. Kiedy już byłam dobrze podniecona, poprosił mnie, abym położyła się na brzuchu. Niczego nie podejrzewając, wygodnie wyciągnęłam się na pięknej, białej pościeli. Karol ukląkł na moich nogach, na wysokości kolan i zaczął systematycznie przesuwać swoje ręce od Ramion aż do Pupy. Głaskał mnie wyjątkowo delikatnie, więc ja się szybko rozluŸniłam. A on raz gładził mnie po plecach, spuszczając ręce aż na Pupę, ale czasami odwracał się głaszcząc mi stopy. I właśnie kiedy odwrócił się w kierunku stóp poczułam jakiś inny ruch, patrzę, a on ma w ręku kajdanki i zapina mi na nogach. Próbowałam się unieść, ale jego żelazna ręka wylądowała na moich plecach, mocno mnie dociskając do łóżka. Poczułam, że mam spięte nogi i nie mogę ich rozsunąć. Wówczas Karol uniósł się, polecając mi, abym się obróciła. Okazało się, że pod brzegiem materaca są jeszcze jedne kajdanki. Kiedy to zrobiłam, chwycił mi jedną rękę, założył jedną obrączkę, po chwili na druga rękę drugą. Sytuacja była nie wesoła. Karol, przewyższający mnie fizycznie, zamknięty dom z dala od jakiekolwiek zabudowy. Skapitulowałam, bo co miałam robić. A on wstał, gdzieś sięgnął i po chwili trzymał w ręku kawałek linki. Kazał mi się ponownie obrócić na brzuch, tą linka przywiązał mi ręce do poręczy lóżka, pociągnął mnie za nogi, po czym jakby pieszczotliwie przesunął ręce po Pupie, a za raz zaczął ta Pupę okładać klapsami, mówiąc, że to za to, że go nie posłuchałam i nie poszłam spać. Zaczęłam się drzeć, ale to nic nie pomagało. Widać było, że sprawia mu to przyjemność. Nie wiedział, że mnie też czasami sprawia przyjemność seks z pewnymi elementami przemocy, ale musze być na to przygotowana. Tym sposobem dostałam po pięć klapsów na każdy pośladek. Rozpiął mi nogi, mówiąc, że mam wypiąć Pupę. Podpierając się na łokciach wypięłam Pupę, on rozszerzył mi nogi i po chwili jego pałka już siedziała w Cipce. Chwycił mnie mocno za biodra i zaczął ten swój rozkoszny taniec. Kiedy go poczułam w sobie, podnieciłam się, przez to jakby trochę zapomniałam o bolących mnie pośladkach. Ale przyszedł moment bardzo dużego podniecenia, jęczałam już nie wiem, czy z bólu, czy z podniecenia, bo mi wszystko wirowało w głowie. A on cały czas wbijał się we mnie i wbijał. Już prawie krzyczałam, bo przyszły skurcze maciczne, a on jeszcze się we mnie wbijał. Już myślałam, że nie skończy, ale i na niego przyszedł czas i wypełnił mi Cipkę swoimi sokami namiętności. Przyjęłam to z dużą ulgą, ale za moment pojawił się niepokój, co będzie dalej. Ale nie miałam się czego obawiać. Wysunął się ze mnie, odwiązał od łóżka, otworzył kajdanki, po czym pokazując drzwi powiedział, tam jest łazienka, idŸ się umyj, ubierz i zejdŸ na dół. Skrzętnie skorzystałam z tej oferty, umyłam się, ale ubierając się zastanawiałam się, skąd on wziął te „narzędzia”. Nie miałam czasu na zastanawianie się. Schodzę, a tam w salonie pachnie kawą, na stole stoi piękny, drożdżowy placek, a przy stole siedzi kobieta. Kiedy podeszłam, wstała, znacznie ode mnie wyższa, dobrze zbudowana, około 40 lat, a Karol mi ja przedstawia – moja Bratowa, Halina. Coś o niej wspominał, że opiekuje się jego domem, kiedy on jest na śląsku, ale ja jakoś tego nie skojarzyłam. Zaprosiła mnie, abym usiadła, poczęstowała się plackiem. Usiąść nie było tak łatwo, bo mnie bolały pośladki, ale nie pokazując tego usiadłam, iż przyjemnością wypiłam kawę, prosząc o drugą Dopiłam drugą kawę zjadłam kawałek placka i stwierdziłam, że ja już musze dalej jechać. Ani Karol, ani Halina mnie nie zatrzymywali, Halina mi wręczyła paczkę z kawałkiem placka i pożegnaliśmy się. Szybko wsiadłam do samochodu i ruszyłam w powrotna drogę. Dopiero po przyjeŸdzie do domu, kiedy rozebrałam się, ażeby się wykąpać, zobaczyłam, jaki mam sińce na pośladkach. Tak zakończył się mój tegoroczny urlop. Cały czas jednak nie dawało mi spokoju zachowywanie się Karola. Miałam jego wizytówkę, z adresem elektronicznym, więc postanowiłam, jak ochłonę, napisać do niego, co o nim sądzę. Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Seks z kierowcą – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 8 minutes

W firmie mamy 3 zawodowych kierowców, pan Władysław jeżdżący Fordem Mondeo, kierowca Dyrektora, Pan Krzysio, jeżdżący również Fordem Mondeo, kierowca mój i pracowników technicznych i Pan Marian, kierowca samochodu Ford – Transit. W tym tygodniu jest duża wystawa sprzętu za granicą, na którą pojechał Dyrektor, biorąc służbowy samochód i Pana Władysława oraz Pana Mariana z dużym Fordem i sprzętem, a pan Krzysio, będąc na urlopie skręcił nogę. Teoretycznie, nie był to problem, ale jak to w życiu bywa, los spłatał nam figla. Ledwo dyrektor wyjechał, otrzymałam zaproszenie na piątek, 15 września na spotkanie gdzieś tam. Spotkanie miało zacząć się o godzinie 9 rano, więc zasadny był przyjazd poprzedniego dnia wieczorem. Znałam ten ośrodek, zgłaszając swój udział zarezerwowałam pokój jednoosobowy dla siebie, oraz pokój dla kierowcy. Najlepiej byłoby tam dojechać samochodem, ale ja nie chciałam jechać swoim, bo wiedziałam, że na takich spotkaniach są obiady czy kolacje zakrapiane alkoholem. Był do dyspozycji samochód służbowy, ale nie było kierowcy. Firma nasza kooperuje z kilkoma innymi firmami, więc zadzwoniłam do jednej z nich, z którą jestem lepiej zaprzyjaŸniona z prośbą, aby mi pożyczyli kierowcę na czwartek i piątek. Dyrektor tej Firmy wyraził zgodę i na tym temat skończyłam. W czwartek około południa zadzwonił kierownik działu administracyjno – technicznego, że jest już kierowca, ale za nim skończymy pracę, on chciałby, aby jedna z pracownic pojechała po jakieśtam zakupy. Wyraziłam zgodę, prosząc, aby o 1530 był przy garażu. Skończyłam pracę, podeszłam do samochodu stojącego przy garażu, zobaczyłam, że siedzi w nim kierowca, otworzyłam drzwi od strony pasażera i zaczęłam wsiadać, a siedzący w nim kierowca do mnie – gdzie się wpierdalasz, ja czekam na dyrektorkę, sądząc, że jest to następna dziewczyna z zaopatrzenia. Fakt, ten kierowca nigdy mnie nie widział i skąd mógł wiedzieć, że wsiadająca do samochodu drobna dziewczyna w dżinsowym ubraniu to dyrektorka. Akurat w czwartek ubrałam się w takie ubranko dżinsowe, adidasy i sportową koszulkę. Z reguły osoby na takich stanowiskach są większej postury i na taką był przygotowany. Siedziałam na siedzeniu, mając jeszcze jedną nogę na zewnątrz i trzymając w ręce niedomknięte drzwi. Popatrzyłam na niego, po czym spokojnie mu wyjaśniłam, że ta dyrektorka, na którą czeka, to właśnie ja. Trzasnęłam drzwiami, poinformowałam go, że właśnie do jutra będzie ze mną jeŸdził i że nie życzę sobie żadnych wulgarnych sformułowań w rozmowie ze mną Trzeba było widzieć, jak blednie mu twarz i jak zamarł przy tej kierownicy. Spojrzałam jeszcze raz na niego, pytając, na co czeka, jedziemy do mnie do domu. OtrzeŸwiał, a kiedy włączył silnik, spytałam, czy wie, jak ma jechać. Okazało się, że nie do końca, więc podpowiadając mu, dojechaliśmy do mnie. Chciałam go zobaczyć, więc poprosiłam, aby wysiadł i pomógł mi wziąć z domu przygotowana na wyjazd torbę. Z samochodu wysiadło duże, bardzo dobrze zbudowane chłopisko, kiedy obszedł samochód podałam mu rękę, ponownie przedstawiając się, też podął mi rękę mówiąc, że nazywa się Jan XXX, wszedł za mną, poprosiłam, aby usiadł w salonie i poczekał. Poszłam do sypialni, przebrałam się, wzięłam przygotowaną torbę, wyszliśmy, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Po drodze zaczęłam z nim rozmawiać, aby się coś więcej o nim dowiedzieć. Wyjaśnienia były proste. Pochodzi z tego miasteczka, w którym jest nasz zakład, ma maturę, zdawał na studia, ale się nie dostał, interesuje się informatyką, po godzinach pracuje u swojego kolegi, instalując w komputerach oprogramowania. Ojciec jego był zawodowym kierowca w PKS-ie, więc on też od młodych lat interesował się motoryzacją. Posiada prawo jazdy wszystkich kategorii i najchętniej jeŸdziłby TIR-ami, ale w domu jest chora matka, więc nie może wyjeżdżać na dłużej, jak dwa – trzy dni. Na wiosnę wyszedł z wojska, szukał też innej pracy, ale nie mógł znaleŸć. Okazało się, że w tej firmie trzeba dodatkowego kierowcy, więc się zatrudnił. Tak dojechaliśmy na miejsce, załatwiłam formalności w recepcji, otrzymałam klucz od pokoju, okazało się, że Janek ma pokój obok. O dwudziestej była kolacja koleżeńska. Zeszliśmy razem, stoły były ustawione w podkówkę. Ja zostałam zaproszona przez kolegów do jednego stołu, Janek usiadł praktycznie naprzeciwko mnie. Pod ścianą był stół typu wiejskiego, przy tarasie ktoś robił grila. Byłam głodna, więc rzuciłam się na jedzenie, koledzy częstowali mnie wódeczka. Nie chcąc zbyt dużo pić, poszłam do baru, zamawiając sobie drinka. Towarzystwo przy kolacji rozluŸniło się i w pewnym momencie po mojej prawej stronie zrobiło się trochę miejsca. Nawet nie zauważyłam, kiedy on to zrobił, ale za moment na tym wolnym miejscu zasiadł Janek i stawiając przede mną szklaneczkę, zapytał, czy może postawić mi przeprosinowego drinka, za to, że się tak niegrzecznie zachował po południu. Spojrzałam na szklaneczkę, powiedział, że to samo, co brałam, uśmiechnęłam się i gładząc go po głowie, jak syna, powiedziałam, że ja się wcale na niego nie gniewam, ale miło mi, że tak się zachował. Stuknęliśmy się szklaneczkami, spojrzałam na niego, miał piękne, niebieskie, śmiejące się oczy. Dopiliśmy drinka i ja stwierdziłam, że idę do pokoju. Janek stwierdził, że też idzie, bo on tu nikogo nie zna, więc pójdzie do pokoju, poczytać książkę. Weszłam do pokoju, przez telefon zamówiłam wódeczkę, lód i sok, naszykowałam na stoliku dwie szklanki i zadzwoniłam po Janka. Wszedł, spojrzał, a ja do niego – podobał mi się ten twój gest z drinkiem, więc teraz drink ode mnie. Wszystko tu jest, wskazując na stół, więc nalewaj. Popatrzył z niedowierzaniem. Więc ja do niego – chyba nie pozwolisz, aby nalewała kobieta. Poderwał się, nalał do szklaneczek wódeczki, włożył po dwie kostki lodu i dolał do pełna soku. Wzięłam szklaneczkę w rękę, i stukając się z nim, stwierdziłam, że teraz czas na rewanż za jego drink. Przez chwile rozmawialiśmy cos o firmach, po czym okazało się, że w szklaneczkach ukazało się dno. Więc ponownie nalał, zaczęłam z nim rozmawiać i jego ewentualnych planach, dyskretnie zapytałam o narzeczoną. Odpowiedział, że narzeczonej nie ma, bo niedawno wyszedł z wojska i jeszcze dobrze nie zdążył się rozejrzeć. Ale też zaznaczył, że jeszcze nie czas, bo mało co sobą reprezentuje, tak się rozgląda, żeby jeszcze iść do jakiejś szkoły, bo przecież ma tylko maturę. Wypiliśmy dwa drinki, poprosiłam, aby nalał trzeciego, spojrzał, czy aby to tempo nie za duże. Potrzebował skorzystać z toalety, ja wykorzystałam ten moment, zgasiłam górne światło, paląc lampkę tylko przy łóżku. Cały czas siedziałam w sukieneczce mocno podciągniętej powyżej kolan. Widziałam, że czasami spogląda w to miejsce, szczególnie wtedy, kiedy z rozmachem przekładałam nogę na nogę. Wyszedł z toalety, wstałam podałam mu drinka i stojąc blisko niego poprosiłam, aby zapomniał, że jestem dyrektorką, a pomyślał, że ma przed sobą kobietę. Popatrzył na mnie oczami, które zrobiły się wyjątkowo duże. W tym momencie wsunęłam mu rękę za pasek. W pierwszej chwili nie bardzo wiedział, co ma powiedzieć, coś zaczął – proszę pani, ale ja już rozpinałam jego dżinsy. Jakby ochłoną, po czym wyjąkał, że dobrze, ale on ma bardzo małe doświadczenie z kobietami. Na co ja mu odpowiedziałam, że o to, to niech się nie martwi. Za moment zdjęłam z niego spodnie, koszulę, poprosiłam, aby zdjął skarpetki, został tylko w bardzo ładnych slipkach, ja jednym ruchem zdjęłam sukienkę i pociągnęłam go w kierunku łóżka. Kiedy położyliśmy się obok siebie wsunęłam rękę w jego slipki, a tam już sterczała całkiem gotowa jego pałka. Wycofałam rękę, odpięłam staniczek, zsunęłam majteczki, on widząc to tez zsunął swoje i po chwili położyłam się na wznak, dając mu możliwość wejścia we mnie. W tym momencie nie widać było tego jego niedoświadczenia, bo po chwili czułam w sobie pełne wypełnienie. Zaczął bardzo szybko wbijać się we mnie i wysuwać, więc go poprosiłam, aby robił to zdecydowanie wolniej. Poskutkowało, ale na krótko, po chwili znowu przyspieszył, a za moment poczułam, jak pęcznieje. Zatrzymał się na chwile, spojrzał na mnie, ja kiwnęłam głową, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia swoimi sokami namiętności. Przytrzymałam go jeszcze chwile nogami, po czym puszczając go powiedziałam, idŸ się umyj. Po moim wyjściu z łazienki czekała na mnie szklaneczka z drinkiem, ale Janek już zdążył założyć slipy. Zapytałam go, czy już wybiera się do pokoju ? Zrozumiał, przesiadł się do mnie na łóżko, wypiliśmy nasze drinki i pociągnęłam go za sobą, kładąc się na łóżku. Przytuliliśmy się do siebie, trwało to dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się, co będzie dalej. Przesunęłam spokojnie rękę pod jego slipki, zrozumiał i unosząc biodra zsunął je z siebie. Położyłam rękę na jego pałeczce, ale była ona jeszcze „w stanie spoczynku”. Przez chwilę pieściłam ją ręką, ale po chwili uniosłam się na ramionach i przesunęłam głowę w jej kierunku. Janek położył rękę na swojej pałeczce, ja spojrzałam na niego, delikatnie te rękę mu odsunęłam, teraz już zupełnie przesunęłam się wzdłuż jego ciała, rozszerzył nogi a ja spokojnie już mogłam zacząć pieścić ją ustami. Przez chwile był bardzo spięty, ale kiedy zaczęłam systematycznie wsuwać i wysuwać ją w usta, albo wysuniętą dokładnie oblizywać, rozluŸnił się. To rozluŸnienie dało pozytywny efekt, bo zaczęła nabierać wyrazistego kształtu. Czując ją w ustach dosyć mocno doszłam do wniosku, że trzeba ją już wykorzystać i zaczęłam „wspinać” się po nim, a kiedy Cipka była na wysokości jego bioder, uniosłam, ją, swobodnie wprowadzając sztywniejącą pałeczkę. Popatrzył na mnie bardzo dużymi oczyma. Oparłam się o jego klatkę piersiową i zaczęłam „ujeżdżanie” Zorientował się, o co chodzi i od pewnego momentu unosił biodra, a kiedy opuszczał, ja wbijałam się na jego pałeczkę jeszcze mocniej. Zaczął się mocniej podniecać, bo zaczął przyspieszać. Powiedziałam – wolniej, ale wyżej. Rzeczywiście, zaczął unosić biodra trochę wyżej, opuszczając je szybko. Tak doszliśmy do końcowego momentu, kiedy wyprężony wyrzucił biodra do góry, wlewając we mnie cały strumień namiętności. Kiedy opadł, przełożyłam nogi do przodu i chwytając go za ramiona, przyciągnęłam do siebie. Objął mnie mocno ramionami, ja jego też i tak tkwiliśmy dłuższą chwilę. Ale po chwili rozluŸniłam i patrząc na niego zapytałam, czemu zasłaniał się ręką. Popatrzył na mnie, po czym bardzo cichutko powiedział – to było pierwszy raz. Przytuliłam się jeszcze mocniej do niego, a on mi do ucha powiedział, w takiej pozycji tez pierwszy raz. Zacisnęłam na jego plecach dłoń, dając mu do zrozumienia, że usłyszałam, po czym odsuwając głowę powiedziałam – ale było dobrze. Poszedł do łazienki, a kiedy wychodził, dałam mu znać, aby do mnie podszedł. Pochylił się, dostał buziaka i powiedziałam mu – obudŸ mnie rano. Spojrzał, po chwili uśmiechnął się i wyszedł. Ja się też umyłam, przez chwilę pomyślałam, że dobrze by było tego młodzieńca wprowadzić w życie, ale zmęczona zasnęłam. Przebudziłam się jak zwykle ok. 6-tej, włączyłam wodę na kawę i poszłam do łazienki. Umyta i wypachniona położyłam się naga w łóżku, czekając na Janka. Spotkanie zaczynało się o dziewiątej, trzeba było jeszcze przed tym zjeść śniadanie, więc teraz właśnie był czas „na relaks” I chyba ściągnęłam go myślami, bo po chwili otworzyły się drzwi, ukazał się Janek, jeszcze jakby piżamie, ale kiedy się zbliżył, poczułam od niego zapach jakiejś wody kolońskiej, pogładziłam go po twarzy, był ogolony. Niby gładząc go po twarzy pociągnęłam jego głowę do siebie, drugą ręką odkładając kołdrę. Zobaczył, że jestem nago, jedną ręką zsunął bluzkę od piżamy, drugą zaczął zsuwać spodnie. Nie miałam żadnych wątpliwości, jego pałeczka już była gotowa do użycia, więc nie każąc jej dłużej czekać, wpuściłam ja do Cipki. Okazał się być chłopakiem pojętnym, bo tym razem już nie spiesząc się, systematycznie się we mnie wsuwał i wysuwał. Ja podniecając się coraz bardziej, coraz szerzej rozsuwałam nogi, lekko je unosząc. Aż przyszedł moment spełnienia, lekko przyspieszył i mocniej wbijając się, wypełnił mnie swoimi sokami. Ja jęczałam w pełnym orgazmie, wbijając swoje dłonie w jego ramiona. Położył się na mnie i przez chwile leżeliśmy, ale po chwili wysunął się i siedząc na brzegu łóżka zaczął ubierać spodnie od piżamy. Ja podniosłam się dałam mu buziaka, mówiąc – piętnaście po ósmej na śniadaniu. Założył bluzkę i wyszedł, a ja ponownie poszłam się umyć, wypiłam kawę i o umówionej godzinie zeszłam na spotkanie. Spotkanie trwało tyle, ile musiało, obiad i powrót do domu. Rozmawiając po drodze, między zdaniami, pytałam go, jaka szkoła by go najbardziej interesowała. Interesuje go informatyka i takiej szkoły chciałby poszukać, ale mówił o szkole pomaturalnej. Jadąc wiedziałam, że nie mogę go zbyt długo zatrzymywać, bo po odwiezieniu mnie do domu musi jeszcze odstawić samochód i wrócić do domu, a to też wymaga czasu. Ale z drugiej strony miałam jeszcze na niego chęć, więc zaproponowałam mu, aby wszedł na herbatę. Jednak Janek był bardziej zdecydowany, jak ja. Kiedy weszliśmy do domu, zapytał, gdzie ma zanieść torbę. Zaproponowałam, żeby do sypialni i jak to się mówi, już była musztarda po obiedzie. Chwycił mnie wpół, mocno do siebie przyciągnął i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Ja kiwnęłam głową i po chwili już spadało z nas ubranie. Wsunęliśmy się na łóżko, widziałam, że jego pałka jest już mocna, ale chwyciłam go za rękę i patrząc mu w oczy zapytałam – kochałeś się z kobietą od tyłu. Kiwnął głowa, że nie, więc w dwóch zdaniach powiedziałam mu, o co chodzi, obróciłam się i wypięłam Pupę. Janek okazał się być bardzo pojętnym uczniem, bez problemów we mnie wszedł, wypełnił bardzo mocno i po chwili rozległ się odgłos odbijanych od siebie bioder. Ten odgłos jest bardzo podniecający, zaczęłam bardzo szybko się podniecać. Znowu musiałam go hamować, bo nabrał bardzo dużego tempa. Ale stopień jego podniecenia był tak duży, że po chwili przyspieszył, pchnął kilka razy bardzo mocno i wypełnił mnie sobą. Oboje padliśmy na łóżko, przez chwilę na mnie leżał, ale różnice w wielkości ciał nie pozwoliły nam tak zbyt długo leżeć. Wstał i poszedł się umyć, a ja zwinięta w fasolkę, czekałam na swoją kolej. Za nim ja zdążyłam wyjść z łazienki on był już ubrany, odprowadziłam go do wyjścia, wyciągnęłam rękę na pożegnanie, pochylił się, pocałował, po czym powiedział – Do widzenia Pani Dyrektor. Ucieszyłam się tym pożegnaniem, bo wiedziałam, że zrozumiał, co było na wyjeŸdzie, to było, ale teraz niestety wracamy do naszej szarej rzeczywistości. Rozpakowałam torbę, zrobiłam trochę porządku, po czym zrobiłam sobie mocna herbatę, usiadłam na kanapie przed kominkiem i jeszcze raz analizowałam ten wyjazd. Było mi z Jankiem dobrze, ale czy jemu też było dobrze ??? Na to pytanie w tym momencie nie było odpowiedzi. Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Seks za prace licenciacką – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 15 minutes

Przez trzy lata, kiedy się opiekowałam Krzysiem, bardzo dojrzał i zmężniał. Nie wiadomo kiedy ten czas minął, przyszedł trzeci rok studiów i praca końcowa oraz egzamin licencjacki. Pomogłam Krzysiowi i jego koledze Włodkowi wybrać tematy prac końcowych. Przychodzili póŸniej na konsultacje, aż obie prace były gotowe. Przychodzili też uczyć się do egzaminu końcowego, ostatni raz Krzyś był 2 czerwca, w piątek, tydzień przed swoim właściwym egzaminem. Termin tego egzaminu został ustalony na 12 czerwca. Zastanawiałam się, jak uczcić to jego zakończenie tej części studiów. I jak to bywa, pomógł mi w tym przypadek. 20 maja byłam w Tawernie na piwku, a po nim wyładowaliśmy u pewnego znajomego na „trzepaniu Cipek” Były nas trzy, ich było sześciu. Nie to jest problemem. Problemem jest to, że rozchodząc się pierwszy raz w życiu ktoś mi dał pieniądze. Owszem, wcześniej uczestniczyłam w takich czy innych spotkaniach, chociażby w Hamburgu, ale jeśli ktoś uważał, że należy mnie wynagrodzić, otrzymywałam jakieś prezenty. Zgadza się, niektóre były kosztowne, bo spotkania też były uciążliwe, ale nigdy nie brałam pieniędzy. Aż tu nagle określona kwota. Bardzo Ÿle się czułam z tymi pieniędzmi i właśnie wpadłam na pomysł. Za te pieniądze zrobię Krzysiowi imprezę na zakończenie studiów. Po prostu je przepijemy. Nawet nie myśląc o tym, że może być inaczej zapowiedziałam Krzysiowi, że zaraz po egzaminie zabieram jego, Włodka i jego kolegę z pracy Zenka na cztery dni w góry. Jedziemy oblewać dyplomy. Zenek jest już po studiach, więc jego to nie dotyczyło, ale mógł być uczestnikiem imprezy z racji koleżeństwa z Krzysiem. Zbyt dużo im nie tłumaczyłam, bo miałam w pracy „młyn”. Akurat przed ich egzaminami miałam wyjazd do Kijowa na Targi, wracałam dopiero w piątek po południu. Dlatego ustaliłam z nimi, 12 jest egzamin, do 14-tego świętujecie w rodzinach, 14-tego, około 16-tej wyjeżdżamy w góry, macie mieć odpowiednie buty i ubrania. Oczywiście, było pytanie – gdzie, ale im nie mówiłam. Prosiłam tylko, aby mieli dowody, bo będziemy przekraczać granicę państwa. I na tym się w tym momencie ta dyskusja skończyła. Targi – targami, były minęły, wróciliśmy szczęśliwie do domów. W poniedziałek zwolniłam się o dwunastej u Dyrektora, mówiąc, że idę kibicować mojemu wychowankowi na egzaminie licencjacjackim. Jak było do przewidzenia, Krzyś zdał bardzo dobrze, Włodek również. Mama Krzysia płakała ze szczęścia. Złożyłam gratulacje, wręczyłam kwiaty i wycofałam się, dając możliwość nacieszenia się rodzinom. Natomiast we wtorek zadzwoniłam do każdego z nich, przypominając im o naszej umowie. Kiedy podjęłam taką decyzję zadzwoniłam do zaprzyjaŸnionego pensjonatu w Rabce. Wiedziałam, że na pięterku jest takie studio – pokoik 3-osobowy, pokoik – 2 osobowy, a pomiędzy nimi taka przestrzeń, gdzie był stół, cztery krzesła, lodówka, szafka, na której można było szykować sobie posiłki. Zamówiłam sobie to pięterko od środy do niedzieli, zamówiłam śniadania i obiadokolacje. Tak, że wszystko było umówione do naszego przyjazdu. Najtrudniejsza rozmowa była z Zenkiem, bo bardzo chciał wiedzieć ile to będzie kosztowało. Więc powiedziałam mu kwotę, prawie realną, ale niższą niż rzeczywista, żeby się nie wycofał. Zgodził się, więc już wszystko było umówione. W środę zarówno ja, jak i Zenek pracowaliśmy. Krzysiek wziął urlop na cały tydzień. Więc umówiliśmy się, że Włodek przychodzi pod firmę Krzyśka i Zenka, ja tam dojeżdżam, zwijam ich i jedziemy dalej. O dziwo udało nam się to zrobić w miarę szybko i ruszyliśmy w trasę. Kiedy minęliśmy Kraków myśleli, że jedziemy do Zakopanego. A tu za Nowym Targiem niespodzianka. Zjechałam na Czarny Dunajec, do Chochołowa, a w Chochołowie na Słowację. Tam parę kilometrów i dojechaliśmy do basenów z wodami termalnymi na Oravicy. Jakie było ich zdziwienie, kiedy wytłumaczyłam im, że mają się przebrać tak, jak na basen, wziąć ręczniki, na wszelki wypadek ja ich wzięłam więcej, slipy na zmianę i idziemy. Korony kupiłam wcześniej, więc weszliśmy, szybko do szatni poprzebierać się i po paru minutach byliśmy już przy basenach. Widziałam, jak patrzyli na mnie Włodek, a przede wszystkim Zenek. Ale nie było nad czym się zastanawiać, trzeba było się kąpać. W tej wodzie nie można zbyt długo, więc po określonym czasie procedura odwrotna, płukanie, szatnia i samochód. Przed granicą Sucha Hora i „Poprawiny”. Wzięłam odpowiednią ilość piw, jakieś wódeczki, słone orzeszki, czekolady studenckie i chałwy. Oni coś zaczęli mówić, że nie mają koron, ja zażartowałam, że im wystawię rachunek na koniec spotkania, wsiedliśmy w samochód i do Rabki. Tam zakwaterowanie, gospodyni zaprosiła na kolację, zjedli jak wilki, po czym weszliśmy na nasze pięterko, tam poprosiłam, aby się rozgościli, przeskoczyli w luŸne ciuchy, mogą być piżamy i otworzyli kilka piw. Ja też przebrałam się w bluzkę i spódnicę mini, co ponownie zauważył Zenek. Usiedliśmy przy stole, w szklankach pieniło się już piwko, ja wyjęłam mapę informując ich o naszych wędrówkach. Jednocześnie poprosiłam ich, aby przestali mówić mi na Pani, stanęło na razie na Ciocia. Czas mijał na miłej pogawędce, popłynęło piwka i widzę jak im się otwierają szeroko oczy. Wówczas ich zaskoczyłam znowu. Poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w cieniutką tunikę, wyszłam do nich, wzięłam szklankę piwa i stwierdziłam -; dostałam pieniądze, które mnie parzą, więc właśnie je przepijamy. A oprócz tego od tego momentu, aż do północy w sobotę jestem wasza bez żadnych ograniczeń. Dopiero teraz trzeba było widzieć ich miny, kiedy postawiłam nogę na krzesełku i widać było, że dalej nie ma nic. Włodek i Zenek patrzyli na Krzysia, a Krzysiu spojrzał na nich, dopił piwo i stwierdził, to wy się zastanawiajcie, ja idę. Weszliśmy do mojego pokoju, gdzie pod ścianą stał duży tapczan. Wcześniej już z niego zdjęłam przykrycie, pozostawiając prześcieradło i poduszkę. Spojrzałam na Krzysia, on stwierdził, od tyłu i za chwilę już był we mnie. Drzwi zostawiliśmy otwarte, aby pozostali wszystko widzieli. Lata nauki zrobiły w tym zakresie również swoje, już wiedział jak wejść, już się nie spieszył tylko systematycznie wbijał się we mnie. Ja po kilku pchnięciach już byłam mocno podniecona, on jednak wytrzymał, ja już mocno pojękiwałam i oboje jednocześnie doszliśmy do szczytu. Wysunął się i poszedł się umyć, a ja chwilę leżałam, głęboko oddychając. Następny odważył się Włodek. Popatrzył na mnie, stwierdził, czasami, kiedy się uczyliśmy widziałem, że jesteście wobec siebie swobodni, ale że aż tak, nie przypuszczałem i biorąc mnie za rękę pociągnął na swoje łóżko. Ułożyłam się na plecach, rozchyliłam szeroko nogi i od razu było widać, że ma on w tym zakresie pewne doświadczenie. Wszedł mocno i opierając się rękoma nade mną wbijał się, jakby chciał przebić mnie na wylot. Ja jeszcze dobrze nie ochłonęłam po poprzednim zbliżeniu, a już narastało następne. Rozsuwałam nogi jak najszerzej, aby mógł wejść we mnie jak najgłębiej, a on systematycznie wchodził we mnie, wypełniając mnie do końca. No i na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. Poczułam, jak zaczyna dochodzić do szczytu. On to też czuł, bo na jego twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia, wykonał jeszcze dwa mocne pchnięcia i poczułam wytrysk. Oboje osiągnęliśmy odpowiedni poziom zadowolenia. Wysunął się ze mnie i widziałam, jak idąc do łazienki wziął ze sobą piwo. Owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki, pytając Zenka, nad czym się zastanawia. Popatrzył na mnie, stwierdzając, że się nie zastanawia, tylko nie może się doczekać, kiedy już będzie ze mną. W tym momencie podałam mu rękę i poszliśmy na mój tapczan. Ułożyłam się równo, dając mu możliwość swobodnego wejścia. Tutaj widać było najprawdopodobniej studenckie doświadczenie, bo poprosił mnie, abym otworzyła „drzwiczki”, a kiedy już rączkami rozciągnęłam ją poczułam, jak z pewnym dostojeństwem przesuwa mi się w głąb jego żołądŸ. Zenek jest z nich wszystkich najstarszy i najlepiej zbudowany. Dało się to również zauważyć na jego pałce, była dłuższa i szersza, więc wypełniła mnie szczelniej. Wszedł, rozstawił nade mną swoje ramiona i zapierając się kolanami o podłoże, zaczął wolniutko wsuwać się i wysuwać. Ja już byłam na tyle podniecona, że kilka jego pierwszych ruchów spowodowało u mnie odpowiedni stopień podniecenia. Natomiast każde następne pchnięcie to już odjeżdżałam w ekstazie uniesienia. Zenek jednak tym moim jęczeniem się nie przejmował, tylko, jak tłok w lokomotywie, wysuwał się i wbijał. Aż przyszedł również czas na niego. Zaczął szybciej oddychać, jego pchnięcia stały się krótsze, ale mocniejsze, kiedy już ja jęczałam w pełnym orgazmie, on strzelił tym swoim strumieniem namiętności. Krzyknęłam, opadł na mnie na moment, ale po chwili uniósł się i poszedł się myć. Ja zwinięta w fasolkę jeszcze dobrze pojękiwałam, czując w sobie pulsowanie mięśni. W tym momencie do mnie dotarło, że mam do czynienia z trzema wytrawnymi „graczami” i ta gra, na którą się zdecydowałam, nie będzie taka łatwa. Ale to miało być póŸniej. Stuknęliśmy się, wznosząc toast, za miły pobyt, po czym zarządziłam, na dzisiaj już dość, jutro też jest dzień, idziemy spać. Dopiłam swoją szklankę, weszłam do swojego pokoju i położyłam się spać. Jeszcze przez chwilę, słyszałam, jak coś między sobą mówią, ale kilka godzin jazdy, trochę piwa i te przeżycia zrobiły swoje, usnęłam. W czwartek obudziłam się rano zupełnie bez problemów. Chłopcy trochę oporniej, ale na dziewiątą, na śniadanie się zwlekli. Przy śniadaniu powiedziałam im, że dzisiaj, jako wprawkę, mamy mały spacer na Maciejowi, schodzimy z niej, jedziemy na baseny, wracamy na kolację i odpoczywamy. Żadnych sprzeciwów nie zgłosili, rzeczywiście swobodnie przespacerowaliśmy się do schroniska na Maciejowej, tam wypiliśmy po piwku, wróciliśmy do domu, wzięliśmy ręczniki i inne akcesoria, w samochód i na kąpielisko Meander Park. Jest to nowoczesne kąpielisko termalne w Oravicach, w skład którego wchodzą: – większy basen relaksacyjny – z wodą geotermalną oczyszczoną od żelaza, różne atrakcje:ławki do masażu, podgrzewane leżaki, natryski, działa wodne. Temperatura wody osiąga 35-36°C. – mniejszy basen relaksacyjny – z wodą geotermalną bezpośrednio ze Ÿródła. Temperatura wody wynosi 36-37°C. – baseny Whirpool, – masaże wodne Oravice to mała miejscowość leżąca niedaleko od granicy z Polską (Chochołów – Sucha Hora) 6 km na południe od Witanowej, 5 km od przejścia granicznego. Wczoraj byliśmy na basenach i nie mieliśmy zbyt dużo czasu na kąpiel. W czwartek byliśmy w Parku Wodnym i mając więcej czasu mogliśmy też dłużej cieszyć się urokiem tych kąpieli. Ale z racji wysokich temperatur nie da się w nich zbyt długo przebywać, więc po odpowiednim czasie zwinęliśmy się i do domu. Po drodze granica i „Poprawiny”, następna porcja zakupów. W domu posiłek, po której wszyscy wypiwszy piwko zalegli na łóżkach. Ale ten stan błogiej sjesty nie trwał zbyt długo. Tym razem pierwszy przyszedł do mnie Zenek. Położył się obok, a ręka jego natychmiast wylądowała na Łechtaczce. Ta czując na sobie jego palec spowodowała natychmiastowe puszczenie soków, na co on tylko czekał. Dotykał ją coraz mocniej, a ona coraz mocniej się podniecała. Ale po chwili przesunął palec dalej wsunął do Cipki. Sięgnął głęboko, dotykając Szyjki. Spowodowało to jeszcze większy stopień podniecenia, a po paru jego ruchach Cipka puściła mocny strumień swoich soków Zenek jakby na to czekał, bo wysunął palec z Cipki, a wydobywające się z niej soki zaczął rozcierać na Brązowej Dziurce. Kiedy była już odpowiednio zwilżona, poprosił mnie, abym odwróciła się na kolana. Za chwilę on się usadowił za mną, pomagając sobie ręką, zebrał pałeczką pozostałą część soków z Cipki i tak nawilżoną przystawił mi do Brązowej Dziurki. Przez chwilę jeszcze ją zwilżał, aż lekko się odchyliwszy, wszedł z całej siły. W pierwszej chwili jęknęłam, kiedy jego główka przedzierała się przez wejście, ale po chwili nastąpił moment ulgi, weszła i zaczęła mnie wypełniać. Czułam ją bardzo głęboko w sobie, a kiedy zaczął wsuwać się i wysuwać, czułam, jak „skrobie” mnie po krzyżu. Ten stan nie trwał zbyt długo, po pewnym czasie wykonał kilka mocniejszych ruchów i poczułam, jak wlewa się we mnie ten błogi strumień namiętności. Wysunął się, ale za nim stał Włodek, który wykorzystując, że jestem na kolanach, perfekcyjnie wsunął się do Cipki. Poczułam go bardzo głęboko w sobie. Każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno. Na efekt nie trzeba było czekać zbyt długo. Przy każdym następnym pchnięciu narastało podniecenie, jęczałam już głośno, kiedy poczułam, że dochodzi do swojego szczytu, aż pchnął mnie z całej siły i wypełnił swoimi sokami namiętności. Opadłam bez sił, leżąc głęboko oddychałam. Kiedy wyszłam z łazienki, mój Krzysio pokazywał mi, że leży i czeka, kiedy jego pałeczka znajdzie się w mojej Cipce. Nie czekał długo, zwinnie na nim usiadłam, byłam już lekko rozluŸniona, a pomimo to bardzo dobrze czułam go w sobie. Znowu tak, jak przed egzaminem, chwycił mnie za Piersi i lekko ściskając Brodawki, mocno unosił biodra. Podskakiwałam jak piłeczka, a za każdym takim podskokiem narastało we mnie podniecenie, potwierdzane coraz to głośniejszym pojękiwaniem. Aż przyszedł moment, chwycił mnie za biodra, ja wyrzuciłam ręce za głowę i zaczął się galop, zakończony moim głośnym jękiem osiągniętego orgazmu podczas jego wytrysku. Opadłam na niego, ale kiedy podniosłam głowę, ujrzałam jego mocno śmiejące się oczy. Wiedziałam, że jest zadowolony. Zsunęłam się i poszłam się umyć. Wróciłam do pokoju, chcąc napić się piwa. Przy stole siedzieliśmy w czwórkę, Zenek zaczął opowiadać dowcipy. Spokojnie mijał czas relaksu, ale kiedy została zakończona następna kolejka piwa, Krzysio dał mi znać, że idziemy do mojego pokoju. Wychodząc z łazienki nawet nie zauważyłam, że jego drzwi są domknięte. Teraz wchodząc spojrzałam, że mój tapczan jest odsunięty od ściany tak i można podejść do niego z obu stron. Spojrzałam na Krzysia, a on tylko dał mi znać głową, abym się położyła, po czym Krzysio stanął przy mojej Twarzy, Włodek z drugiej strony przy Piersiach, a Zenek po tej samej stronie co Krzysio, ale na wysokości bioder. Kiedy już tak leżałam, w pewnym momencie można powiedzieć, zaczął się na mnie atak. Pierwszy zaatakował Włodek, chwytając jedną Pierś w ręce, druga w usta, drażniąc językiem Brodawkę. Jest to bardzo miłe. Drugi zaczął Zenek, wsuwając mi palce w Cipkę. Po chwili poczułam, jak pieści Łechtaczkę. Będąc już mocno podniecona jęknęłam. Wówczas Krzysio dostawił mi do ust swoja pałeczkę. Chwyciłam ją łapczywie i wsunęłam głęboko w usta. No i zaczęła się jazda. Krzysio, już dosyć sztywna pałeczkę wsuwał i wysuwał mi w usta, zaczęła ona wchodzić coraz głębiej, Włodek mocno „pracował” na Brodawce w ustach, drugą ręką mocno ściskając cała Pierś, a w szczególności Brodawkę, Zenek już wsunął palec w Cipkę, drażniąc nim szyjkę. Przecież coś takiego postawiło by na nogi umarłego. Więc w pewnym momencie zaczęłam kręcić się na wszystkie strony, ale oni nie ustępowali. Aż przyszedł moment, w którym oni też już byli odpowiednio podnieceni, puścili mnie, Zenek sięgnął przygotowany obok ręcznik, podłożył mi pod biodra, klęknął za Cipką i mocno wszedł we mnie. Poczułam go wspaniale, po chwili rozległy się odgłosy obijanych o siebie bioder. Ale pozostali nie próżnowali, tylko się zamienili. Włodek podał mi do ust swoja pałkę, a Krzyś zajął się, na swój sposób Piersiami. Efekt był piorunujący, błyskawicznie doszłam do orgazmu i głośno jęcząc przyjęłam jego strzał. Ale w tym momencie okazało się, że oni nie mają ochoty wypuszczać mnie z rąk. Pomogli mi wstać i razem poszliśmy do łazienki, pomogli mi się umyć i prawie mokra zaprowadzili na łóżko, pokazując, że mam być na kolanach. Teraz wszedł we mnie Krzysio, a Zenek szczypał mi Piersi. Praktycznie natychmiast zaczęło narastać we mnie podniecenie i po odpowiedniej ilości mocnych pchnięć poczułam, że w nim też narasta podniecenie, zakończone mocnym strzałem. Chciałam się ruszyć, ale mi nie pozwolili, a Włodek już po chwili był za mną. Przesunął delikatnie ręką po całej Cipce, zbierając wszystkie soki namiętności i przeciągnął ja aż do Brązowej Dziurki. Po chwili poczułam, jak dostawia do niej swoja pałkę. Nie było go obok mnie moment wcześniej, bo poszedł się nasmarować, więc teraz dosyć płynnie we mnie wszedł i poczułam, jak wypełnia mnie mocno. Chwycił za biodra i rozpoczął swój taniec wypełniania mnie, aż doszedł do szczytu i poczułam wypływający strumień. Wysunął się a ja na razie odpoczywałam. Dopijając piwo stwierdziłam na dzisiaj koniec. Nawet nie protestowali, posiedzieliśmy jeszcze chwilę omawiając jutrzejszy dzień i ja poszłam spać. Oni chyba jeszcze gadali, ale mnie to już nie interesowało. Obudziłam się rano, był piątek. Na ten dzień zaplanowałam dłuższą wycieczkę, więc od razu wzięłam się za budzenie moich chłopców. Okazało się, że nie jest tak Ÿle, zeszli na śniadanie już praktycznie ubrani do wyjścia. Wzięliśmy trochę prowiantu, plecaki z kurtkami i w drogę. Najpierw na dworzec autobusowy, autobusem w kierunku Krakowa do przystanku Naprawa, a dalej już pieszo. Około 2 godzin do ślicznego Schroniska Była PTTK im. ST. Duninborkowskiego. Niewielki, charakterystyczny budynek schroniska na Luboniu Wlk. przypomina nieco “chatkę na kurzej stopce”. Na kamiennej podmurówce na planie niedużego kwadratu stoi stosunkowo wysoka piętrowa budowla ze strzelistym ostrosłupowym dachem i mansardowymi okienkami – wyższa niż szersza. W pomieszczeniu na parterze mieści się niewielka jadalnia – świetlica, recepcja i bufet. Siadamy i odpoczywamy. Drugie śniadanie przyniesione z sobą i piwko z bufetu. Po godzinnym odpoczynku zielonym szlakiem schodzimy w kierunku Rabki, gdzie docieramy po następnych dwóch godzinach. Moi turyści sprawili się dobrze, żaden sobie nie poobcierał nóg, więc w samochód i na baseny. Po powrocie obżarstwo i sjesta. Ale po sjeście -; no właśnie, widzę, że już ich bierze. Wobec powyższego wkroczyłam do akcji wyjaśniając -; jutro jest bardzo intensywny dzień, musimy wcześnie wstać, więc dzisiaj bez żadnych wyskoków, wyskoków, po piwie i idziemy spać. Na sobotę wymyśliłam im spacer na Turbacz, ale z odwrotnej strony. Trzeba jechać do Nowego Targu, stamtąd około 3,5 godziny na Turbacz i powrót przez Stary Wierch i Maciejowi do Rabki, następne około 3,5 godziny. I tak też było, pobudka o piątej, parę minut po szóstej był autobus do Nowego Targu, tam miejskim do Kowańca i dalej żółtym szlakiem, przez Kaplicę Papieską na Turbacz. Pogoda nam sprzyjała, bez problemów dotarliśmy do schroniska, tam posiłek i odpoczynek. Dalej już przez Obidowiec i Maciejowi do Rabki. Na Maciejowej znowu postój i piwko. Do domu dotarliśmy parę minut po ósmej wieczorem. Okazało się, że mój pomysł był dobry, a ponieważ sprzyjała nam pogoda, chłopcy ładnie się opalili, więc byli w bardzo dobrych nastrojach. Czekająca na nas kolacja została pochłonięta migiem, zostały wypite następne piwa, po czym Zenek po umyciu się stwierdził, że jeśli go nie wysmaruję, to ta opalenizna nie będzie się trzymała. Ja stwierdziłam, że kto tu kogo powinien smarować, na co Zenek ripostując, stwierdził, że oczywiście oni mnie też i to do samej północy. Było to przypomnienie mi mojej propozycji z czwartku. Uśmiechnęłam się i poszłam się umyć. Wcale nie ukrywałam swoich chęci. Miałam chęć odbyć możliwie dużą ilość zbliżeń, jaka w tym czasie będzie możliwa. Więc owinięta w ręcznik położyłam się na łóżku i patrząc na Zenka podałam mu balsam do ciała. Rozprowadził go sobie trochę po ręku zaczął mnie całą kremować. Kiedy odwróciłam się na plecy jego ręce zaczęły mnie kremować od ramion, schodząc coraz niżej, a kiedy był na wysokości wzgórka łonowego, jego palec płynnie wsunął się w Cipkę, szybko znajdując Łechtaczkę. To jego dotykanie mnie spowodowało, że Cipka była już gotowa na jego przyjęcie, a wyczuwając to natychmiast zmienił pozycje, wchodząc we mnie. Czułam go bardzo dobrze, pochylił się nade mną i wykonując mocne ruchy wchodził we mnie systematycznie. Już po kilku jego ruchach byłam podniecona, a teraz to podniecenie narastało wyjątkowo szybko, jęczałam już głośno, kiedy on zaczął też dochodzić do swojego szczytu. Poczułam wytrysk i mnie też skurczyły się mięśnie w pełnej rozkoszy. Tak zaczął się ten wieczór. Kiedy ja się pieściłam z Zenkiem, Krzyś, już czekał. Nie dał mi się nawet wytrzeć, tylko poprosił, abym wystawiła Pupę na kolanach. Ta pozycje lubię szczególnie, więc szybko wypięłam Pupę, a on mocno wszedł we mnie. Chwycił za biodra i rozpoczął swój szybki taniec. Ja jeszcze mocno podniecona poprzednim zbliżeniem, od razu zaczęłam jęczeć, ja już czułam skurcze mięsni, za nim on we mnie strzelił. Ale i na niego przyszedł czas, doskonale czułam jego wytrysk, mocno jęcząc, kiedy mnie wypełniał. Następny przyszedł Włodek, rozłożyłam się szeroko i po chwili już go miałam w sobie. Ta sztafeta powodowała, że ja byłam jeszcze mocno podniecona, kiedy on już mnie wypełniał. Więc czując jego pchnięcia jęczałam bardzo głośno, czując jak kurczą się mięsnie podbrzusza. Będąc mocno nade mną pochylonym, wbił się we mnie kilka razy bardzo mocno, wypełniając mnie swoimi sokami namiętności. Poszła pierwsza seria, myślałam, że będę miała chwile oddechu. Ale nic z tego. Wychodząc z łazienki spojrzałam, a tam na krześle siedzi Zenek z rozsuniętymi nogami, rękoma ćwicząc swoja pałkę. Podeszłam do stołu, wypiłam kilka łyków piwa i pochyliłam się nad nim, aby się nie męczył. Opierając ręce o jego biodra spokojnie wzięłam w usta jego już trochę sztywną pałeczkę i zaczęłam ja pieścić. To wysunęłam, oblizując żołądŸ, to wsuwałam ja sobie w usta. Lubię to i sprawiało mi to przyjemność. Ale Krzyś też nie chciał próżnować, ukląkł za mną i zaczął pieścić Cipkę. Najpierw leciutko dotykał paluszkiem Łechtaczki, a kiedy Cipka zaczęła ronić krople soku namiętności, wsunął w nią palec, sięgając szyjki. Podnieciło mnie to bardzo mocno, Cipka puszczała coraz więcej soków, a pałeczka Zenka rosła mi w ustach. Wówczas Zenek przerwał te pieszczoty, pokazując, że mam na nim usiąść. Stanęłam przed nim i unosząc się na palcach dosunęłam się do jego brzucha, a pod spodem już poczułam sterczącą pałeczkę. On chwycił mnie za biodra i po chwili już go miałam w sobie. Rozsunęłam na boki szeroko nogi, aby móc wbić się w niego jak najmocniej. Za mną stał Krzyś, który pomógł mi przejść do pozycji bardziej poziomej, a kiedy odchyliłam do tyłu głowę, na wysokości moich ust pojawiła się jego pałka. Spojrzałam na niego i widząc jego śmiejące się oczy otworzyłam usta, a on mi ja wsunął. Włodek tez nie próżnował i zajął się moimi piersiami. Zenek z Krzysiem urządzali ping pong a Włodek podtrzymywał mnie do góry za Brodawki. Myślałam, że oszaleję. Cipka była wypełniona do końca, w ustach pałeczka Krzysia też wchodziła głęboko, cos niesamowitego. Aż przyszedł moment spełnienia na Zenka, więc puścili mnie, umyłam się, a kiedy wyszłam, Krzyś leżał na krawędzi mojego łóżka, pokazując mi sterczącą już nieŸle swoją pałeczkę. Okazało się, że mam usiąść na jego biodrach, ale plecami do niego. Kiedy już miałam jego w sobie przede mną pojawił się Włodek, podając mi swoją pałeczkę do ust. Uśmiechnęłam się, ale mając swobodne ręce wzięłam jego pałeczkę w usta i znowu chłopcy zaczęli zabawę. Krzyś podrzucał mnie go góry, a Włodek nadstawiał pałkę, abym się na nią mocniej nadziewała. No i taka zabawa trwała dobra chwilę, w końcowym momencie dosyć dynamicznie, aż Krzyś doszedł do szczytu. Jeszcze przez chwilę siedzieliśmy w takiej pozycji mocno oddychając, Włodek odsunął się, ja uniosłam się z bioder Krzysia i poszłam się umyć. Kiedy wróciłam, czekał na mnie Włodek, proponując klasyczną pozycję. Po poprzedniej gimnastyce bardzo mi to odpowiadało, szeroko rozsunęłam nóżki i po chwili już czułam w sobie jego pałkę. Pochylił się nade mną i systematycznie wbijając się oboje doszliśmy do dużego podniecenia, potwierdzonego moim głośnym jęknięciem, kiedy strzelał we mnie swoimi sokami namiętności. Tym razem już dłuższą chwilę odpoczywałam. Kiedy wyszłam z łazienki okazało się, że chłopcy też są już trochę zmęczeni, zalegli na łóżkach, popijając piwko. Ja też położyłam się, bo nie da się ukryć, dotychczasowe pieszczoty trochę mnie zmęczyły. Nie patrzyłam na zegarek, więc nie wiem, jak długo to trwało, ale pierwszy podniósł się Zenek, przyszedł do mnie i wślizgując się do łóżka od dołu wsunął głowę miedzy nogi. Rozsunęłam je i po chwili jego język już buszował w Cipce. To zatrzymywał się na Łechtaczce, to penetrował Dziurkę. Jak dla każdej kobiety takie pieszczoty są bardzo przyjemne i zaczęłam się mocno podniecać. On chwycił mnie za biodra i mając swobodny dostęp cały czas mnie pieścił. Cipka puściła soki namiętności, ja już mocno jęczałam podniecona, a on nie przestał ja już praktycznie doszłam do orgazmu, a on znowu świdruje językiem Łechtaczkę. Aż nie wytrzymałam, wyrzucając ręce daleko za siebie zaczęłam się mocno wić w bardzo dużym już stopniu podniecenia. To moje głośne jęczenie spowodowało, że przyszli pozostali, tym razem Krzyś zajął się moimi Piersiami a Włodek dał mi do ust swoja pałkę. Mając wolne ręce wzięłam ja i zaczęłam wsuwać i wysuwać, aż pouczyłam, że pęcznieje. Podobnie, jak poprzednim razem, już nie mogłam wytrzymać. Zenek pieścił mi Cipkę, Krzyś Piersi a w ustach miałam coraz mocniejsza pałkę Włodka. Zenek z Krzysiem też się zorientowali, że ich pałeczki są już mocne, więc przerwali te pieszczoty, pokazali mi, że mam się obrócić na kolana, po czym pierwszy wszedł we mnie Włodek. Wbijał się bardzo mocno, już odpływałam w pełnej rozkoszy, kiedy mnie wypełnił. Tym razem chłopcy nie odpuścili. Zaraz jego miejsce zajął Krzyś, nie dając mi chwili oddechu. Wszedł i natychmiast zaczął bardzo mocno się we mnie wbijać. Kiedy on dochodził do szczytu, ja bardzo głośno jęczałam, czując, jak przychodzą do mnie orgazm za orgazmem. Krzyś wypełnił mnie a jego miejsce zajął Zenek. Ten to ma wprawę, od razu chwycił za biodra i już po chwili słychać było odgłos odbijanych od siebie ciał. Ja podpierając się na łokciach biłam w tapczan rękoma z całych sił, potwierdzając ten stan obłędnego uniesienia. Ale Zenka też dopadł jego szczyt, wstrzelił się we mnie, również głośno jęcząc. Wysunął się, a ja padłam bez sił. Przez dłuższą chwilę leżałam bez ruchu. Myjąc się stwierdziłam, że Cipka jest już mocno sfatygowana i czuję mocno całe podbrzusze. Ale nie wiedziałam, która jest godzina. Kiedy wyszłam, biorąc swoją szklankę piwa, spojrzałam na zegarek. Szczęśliwie, było tylko pół godziny do północy, więc wiadomym było, że już mam ich z głowy, bo oni też byli już zmęczeni. Ale nie przewidziałam wszystkiego do końca. Obowiązującym trunkiem było piwo, co daje określone konsekwencje. Widząc mnie, że już jestem odprężona, Zenek stwierdził, patrzysz na zegarek, że już blisko północ. Nie zaprzeczyłam, ale on dalej, dobrze, ale jesteś nasza do północy, więc teraz chodŸ z nami. Patrzę, a on prowadzi mnie do łazienki, wprowadził do kabiny natryskowej, mówiąc klęknij. Kiedy już uklękłam, każdy z nich chwycił swoja pałkę, a Zenek mówiąc, czekaliśmy na ten moment cały wieczór, puścili na mnie trzy strumienie swojego złotego płynu. Ja lubię pissing, więc się tylko uśmiechnęłam, wypięłam Piersi do przodu, czując jak mi je omywają. Ale zasobność ich zbiorników się skończyła, wyszli a ja mogłam się spokojnie umyć. Wyszłam uśmiechnięta, wzięłam szklankę z piwem i stwierdziłam, północ na miejskim zegarze, koniec zabawy. Teraz już spać, bo jutro tez jest dzień. Zenek, dziękując mi za to spotkanie, nieśmiało spytał, czy w przyszłości przewiduję takie wycieczki w góry. Stwierdziłam, że nie wykluczone, być może jak Krzyś i Włodek zrobią magistrów, a być może wcześniej i poszłam spać. Dalej już wszystko potoczyło się bez żadnych problemów. problemów niedzielę rano zjedliśmy śniadanie, pojechaliśmy na Oravice wykąpać się, na przejściu w Chyżne zrobiliśmy odpowiednio duże zakupy i wróciliśmy do domu. Rozwiozłam ich po domach, bo każdy miał odpowiednia torbę zakupów, przyjechałam do siebie, tez się rozpakowałam, wykąpałam, zrobiłam małego drinka i zaczęłam się bawić w księgowa. Zliczyłam wszystkie wydatki. Miałam satysfakcję z formy nagrody, jaką otrzymał Krzyś za zakończone studia licencjackie, miałam satysfakcję, bo praktycznie całą kwotę, którą otrzymałam po „Trzepaniu Cipek” wydałam na zapłacenie za pobyt, kąpiele na Słowacji i przywiezione stamtąd piwo, wódki, koniaki i masę słodyczy. Miałam satysfakcję, że pozbyłam się tych pieniędzy, ale miałam też satysfakcję ze spędzonego czasu w górach oraz wieczorów z moimi trzema „Budrysami” czy będzie ciąg dalszy, niewykluczone. Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.