Seks z milfem i nastolatką – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 2 minutes

Zabawna pomyłka przytrafiła mi się dzisiaj.
Siedząca w fotelu kuzynka , starsza kobieta , poprosiła mnie o podanie jej loda.
Akurat stałem i niby to wpatrując się w telewizor przemyśliwałem pewne istotne dla mojej dalszej kariery posunięcia. i z tej przyczyny nieco odleciałem od rzeczywistości.
Oderwany od ziemi zareagowałem według dzisiejszych kryteriów .
Z roztargnieniem sięgnąłem do rozporka , wyciągnąłem atrybut i przysunąwszy się do fotela by kobieta nie nadwyrężyła sobie szyi nadal bujałem w rozmyślaniach.
Trwało to chwilę nim połapałem ,że nie czuję na prąciu znajomego ciepełka ni wilgoci ust więc spojrzałem w dół.
Kuzynka oczami jak spodki wpatrywała się w stercząca kuśkę . Zrozumiałem to po swojemu.
– Nie bój się – powiedziałem – Korzystaj , umyłem go , i położywszy dłoń na głowie kobiety lekko popchnąłem ją do celu.
Nacisk okazał się wystarczający . Głowa podążyła gdzie chciałem lecz miast otoczyć fujarkę różą warg kobieta rozdarła się tak ,że jej wrzask obiegł spokojnie ze dwa razy kulę ziemską .
– Nie takiego loda chciałam ty zboczeńcu ! – wrzeszczała.
Teraz ja zgłupiałem – Jak nie takiego to jakiego dywagowałem.
Sprawę wyjaśniła siostra przynosząc z lodówki lodowego rożka .
– Takiego chciałam ty świnio. – Krzyczała.
– No to naucz się współczesnego języka Polskiego a nie gadaj grypsem sprzed pół wieku .
bo cię jeszcze nieszczęście spotka – odparowałem .
Widzicie młodzi jak to wyrazy potrafią zmienić swoje znaczenie . Kiedyś ta czynność nazywała się braniem do buzi podsumowałem widząc głupie miny moich dawno dorosłych krewnych.
Epilog przybrał nieoczekiwany charakter. Kilka dni później odwiozłem ją do domu. Wniosłem ostatni bagaż i zamierzałem zrobić w tył zwrot kiedy zjawiła się z herbatą i ciastkiem.
Po dwóch gryzach usłyszałem : A wiesz ,że ja tego nigdy nie robiłam!. Czego? Zapytałem nieprzytomnie.
– No loda.
– Nigdy?
– Nigdy?
– I co ?
– I żałuję , przeszło mi coś koło nosa, nie poznam smaku spermy.
Siedziałem jak głupi i tylko się w nią gapiłem .
– Poważnie gada albo to ukryta kamera?. Zachodziłem w głowę.
Nim domyśliłem sie prawdy ,kuzynka zsunęła się na kolana , i rozsunęła mi rozporek.
– Dasz mi skosztować ?, zapytała .
Ostatkiem sił powstrzymywalem wytrysk , Wyzwoliłem małego z okowów gaci i zamierzałem wpakować jej w usta a ta zacisnęła szczęki i przejechałem po twarzy .
– Daj mi się opamiętać , Musze sie przełamać , a jak to smakuje ?. wyjechała z tekstem.
– Za późno , otwieraj usta albo leję na podłoge i idę stąd tego się nie da powstrzymać .
Zamknęła oczy , otwarła usta . W ostatniej chwili wpakowałem go aż zakrztusiła sie i chciała cofnąć. Nie dałem jej szans . przycisnąłem głowę obiema rękami i kopulując z ustami po dwóch ruchach oddałem całą spermę prosto w gardło.
Nie chciałem by zmarnowała chociaż kropelkę dlatego nim wyciągnąłem gładziłem ją pod brodą by zmusic ją do przełknięcia.
I jak smakowało ? zapytałem . Jak świeże kasztany odrzekła zlizując resztki z prącia. Czy moge liczyć na jeszcze, następnym razem – rzuciła pytaniem .
Owszem – i nie tylko na to.

Seks z Jolą niedostępną dupeczką – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 7 minutes

Była 2.30 w nocy. Samolot właśnie wylądował w Larnace. Temperatura dochodziła do 24 stopni. Karen już na nas czekała. Jak zwykle obcisła koszulka w kolorze kremowym z dużym dekoltem i brak stanika. Do tego doszły krótkie jeans’owe spodenki dość wysoko wycięte na udach.
– Jak zwykle prowokuje-pomyślałem. Tym bardziej, że po ekscesach mojej żony w samolocie byłem podkręcony bardziej niż zwykle.
Karen podeszła do nas i przywitała się całując oboje. Potem poszliśmy do auta. Do domu rodziców Karen mieliśmy około 45 minut jazdy. Usiedliśmy oboje na tylnej kanapie.
– Ależ tu gorąco-powiedziała Jola i niby mimochodem zaczęła wachlować swoją spódniczką unosząc ją dość wysoko.
Przy tym zerkała na mnie kątem oka. Było ciemno i tylko światła innych aut na autostradzie oświetlały uda mojej żony.
– No….Ja też jestem rozgrzany-dodałem z uśmiechem zakładając, że Jola zrozumie o co mi chodzi.
– Widziałam jak gapiłeś się na cycki Karen na lotnisku.
– Większość facetów gapi się na nie-wtrąciła się Karen.Dlatego tak się ubieram. Poza tym masz normalnego faceta. Wolałabyś żeby go to nie kręciło?-zapytała.
– No właśnie-odparłem. Poza tym wolę gapić się na twoje-powiedziałem do mojej żony.I dodałem-To nie znaczy Karen, że twoje są gorsze.
– Taaak? No to patrz-z uśmieszkiem odparła Jola.
W tym momencie powoli rozpięła guziki swojej dość luźnej bluzki i rozchyliła ją. Ukazał mi się widok dwóch jędrnych piersi których sutki były już dość twarde. Uniosła je dłońmi a kciukami pomasowała. Po chwili zapięła guziki z powrotem zostawiając dwa na samej górze. Dzięki temu widać było seksowny rowek między cyckami mojej żony.
– Jesteście niemożliwi-zaśmiała się Karen. Będziecie mieli dużo czasu na takie figle …
Nie wiedziałem, że Karen jest taka wyluzowana. Kręciła mnie ostatnia bezpruderyjność mojej żony ale to była dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Chyba ze jest coś, o czym nie wiedziałem… Owszem oglądałem filmy porno w których sexs był uprawiany w trójkącie lub w grupie ale w realu było to coś innego.
Dojechaliśmy na miejsce. Dom okazał się wręcz luksusowy, oczywiście dla nas bo później okazało się, że na Cyprze to standard. Znajdował się na zboczu góry z widokiem na morze. Przed nim był bardzo duży ogród z basenem (również standard na tej wyspie) odgrodzony od sąsiadów wysokim na prawie 3 metry gęstym żywopłotem. Wyjąłem nasza walizkę z auta i weszliśmy do środka. W salonie przywitał nas Tom.
– Przepraszam że po was nie wyjechałem ale miałem dzisiaj małą imprezkę i trochę przesadziłem z alkoholem. Ale teraz już lepiej …
– Żałuj że nie pojechałeś-odparła Karen patrząc na nas z uśmiechem.
Dom był ogromny. Na parterze znajdował się salon z dość dużym aneksem kuchennym. W salonie stała kanapa i stolik oraz duży telewizor. Na piętro wchodziło się po schodach prowadzących najpierw na wąski odkryty korytarz z balustradą i filarami z którego widać było salon. Łazienka była na końcu korytarza.
Karen pokazała nam pokój-Jesteście pewnie zmęczeni po podróży więc nie przeszkadzam. Do jutra-dodała.
Gdy drzwi się zamknęły otworzyłem walizkę w poszukiwaniu przyborów toaletowych i nawet nie zauważyłem co robi moja żona.
– Tu rzeczywiście jest bardzo gorąco-stwierdziła Jola po czym zdjęła bluzkę i spódniczkę. Jej widok w samych stringach był niesamowity. Do tego pochyliła się nad torebką filuternie wypinając tyłeczek. Tego było już za wiele. Mój fiut momentalnie naprężył się a że od kilku godzin prawie nie zwisał tym bardziej musiałem coś z tym zrobić. Podszedłem od tyłu i złapałem moją żonę za piersi pieszcząc jednocześnie jej sutki.
– Nie stawiaj mnie więcej w takiej sytuacji-powiedziałem ostro.
– O co ci chodzi? Czyżbyś poczuł się zawstydzony?-zaśmiała się Jola.
– Nie o to chodzi. Myślę, że z jego rozmiarem nie mam powodu do wstydu.
– No to co jest nie tak?-zapytała odchylając głowę do tyłu.
Ja nie przestawałem zabawy z jej cycuszkami. d**ga ręka powędrowała niżej. Cipka Joli była znów bardzo mokra.
– Od co najmniej 2 godzin jestem podjarany na maxa a ty jeszcze mnie podkręcasz-powiedziałem udając złość w głosie.
– Oooo… Mój ty biedaku. Nie wzięłam tego pod uwagę. Przepraszam. Jak mogę się zrehabilitować?-zapytała patrząc mi w oczy z lubieżnym uśmiechem.
– Wymyśl coś.
– Mogę possać ci fiuta. Zrobię to jak profesjonalna kurwa. Chcesz?
– Zgoda. Obciągnij mi ty dziwko.
Jola odwróciła się i uklękła przede mną szeroko rozchylając kolana. Zsunęła mi bokserki. Moja pałka momentalnie wyskoczyła i żona zaczęła zabawę. Najpierw delikatnie pogładziła go ręką i zaczęła pieścić moje kulki. Jednocześnie jej języczek muskał główkę. Wiedziała jak to nam mnie działa.Byłem bardzo blisko i Jola to wyczuła. Nie wiem skąd ale doskonale potrafiła uchwycić moment tuż przed wytryskiem kiedy jeszcze mogłem się zatrzymać. W tym momencie wstała i podeszła do łóżka.Powolnym ruchem zdjęła stringi poruszając przy tym dupcią na boki.
– To jeszcze nie koniec kary-powiedziałem.
– Wiem-z uśmiechem powiedziała moja kobieta po czym położyła się na łóżku z szeroko rozłożonymi udami. Chodź tu-pokiwała palcem w moją stronę.
Podszedłem i już miałem w nią się wbić gdy usłyszałem.
– Patrz ale nie dotykaj ani siebie ani mnie.
Nie było to łatwe bo byłem na skraju orgazmu. Jola tymczasem zaczęła pieścić swoje piersi, potem brzuszek aby za chwilę włożyć paluszek między wargi.
– Chciałbyś teraz mi go wepchnąć? Nic z tego! Popatrzysz jak bawię się swoją cipą.Kurwa też przeżywa rozkosz. Ale mokra! Zaraz trysnę!
Wiedziałem, że jest blisko. jej sutki sterczały a wargi były rozchylone na maxa. Łechtaczka przybrała dość duże rozmiary. Mój fiut był bliski eksplozji i postanowiłem to skończyć.
– Chodź tu szmato-rozkazałem. Masz mi obciągnąć i to już.
Jola podeszła do mnie i od razu włożyła go głęboko do ust. W tym momencie wystrzeliłem. Pierwsza porcja została w buzi mojej żony, kolejne dwie salwy trafiły na szyję i piersi. Ale ona dalej go ssała. Takiego orgazmu nie pamiętam od dłuższego czasu. Musiałem usiąść bo nogi miałem jak z waty.
– I jak było?-zapytała. Nadaję się na kurwę?
– Pod warunkiem, że ja będę twoim klientem.
– Jasne.Będę twoją osobistą dziwką.
Jola uśmiechnęła się, pocałowała mnie z języczkiem i zaproponowała pójście pod prysznic. Moja sperma ściekała strużką z jej piersi aż do paska futerka na cipce ale ona nic z tym nie robiła. Po dość spokojnym prysznicu, oczywiście razem, wróciliśmy do pokoju. Położyliśmy się na łóżku i zaczęli rozmowę.
– Jesteś zmęczona?-zapytałem.
– No raczej mnie nie zmęczyłeś, przynajmniej nie do końca.
– Wytłumacz mi skąd ta przemiana. Zawsze taka grzeczna, ułożona a tu nie dość że słownictwo to jeszcze takie figle.
– Sama nie wiem. To stało się takie silne i wzięło górę nade mną. Po prostu. Odkryłam że jestem kobietą i to jeszcze nie taką do końca zamkniętą w kuchni.
– Cieszy mnie to bardzo ale przecież to sprawa psychiki. U ciebie to kolosalny zwrot.
– Myślę, że to zawsze to było tylko jakoś zablokowane. Sam wiesz, że ostatni czas był taki sobie dla nas więc pomyślałam, że taki wyjazd to okazja żeby coś zmienić. Jesteśmy daleko od domu w tropikach i sami. Ciepłe kraje zawsze kojarzyły mi się z wolnym sexem. Tym bardziej, że pewnie na plaży będzie wiele kobiet prawie nie ubranych a mężczyźni to wzrokowcy. Obawiam się, że będąc ze mną w łóżku będziesz myślał o którejś z nich podpatrzonej w bikini.
– No fakt. Ciężko nie popatrzeć ale to samczy odruch i w dodatku bardzo silny.
– To, że patrzysz to dobrze. Sama mam kilka takich fikuśnych ciuszków właśnie na plażę. Mam nadzieję, że nie przesadzę. I nie mam już kompleksu na punkcie mojego brzuszka.
– Co do reszty to jestem pod wrażeniem. Gdzie nauczyłaś się tego co ostatnio ze mną robiłaś? Jakaś literatura, filmy?
– Nic z tych rzeczy i sama jestem zaskoczona. Po prostu chyba uwolniły się instynkty. Kiedyś za dużo myślałam o seksie a teraz po prostu poddaję się chwili.
– No tak, ale nigdy nie kończyłaś ustami i miałaś co do tego duże opory.
– Zrozumiałam, że wytrysk u mężczyzny, smak jego spermy lub sam fakt, że jest na tobie to bardzo intymne doznanie i zamiast się od tego odcinać powinno nas jednoczyć. To samo dotyczy masturbacji kobiety. Poza tym chyba mi nieźle idzie biorąc pod uwagę ile tego ostatnio miałam w buzi.
Jola pocałowała mnie namiętnie i położyła głowę na poduszce.
Po kilku minutach stwierdziła, że musi się czegoś napić. Klimatyzacja pracowała ale ta zmiana klimatu i to w dodatku w ciągu kilkunastu godzin dała się nam we znaki. Wstała, nałożyła na siebie jedwabny krótki szlafroczek i poszła na dół po coś do picia. Po dosłownie kilku minutach drzwi się otworzyły i stanęła w nich moja żona dając znak, abym był bardzo cicho i żebym poszedł za nią. Chwyciłem ręcznik i zawiązałem na biodrach. potem cicho wyszliśmy na korytarz.
To co zobaczyliśmy przeszło nasze oczekiwania. W salonie na kanapie Karen robiła laskę Tomowi. Sama miała na sobie przeźroczystą koszulkę przez którą widać było jej duże piersi. Wkładała regularnie fiuta Toma do buzi pieszcząc mu jednocześnie kulki. Jego fiut prężył się cały a miał też słuszny rozmiar. Po chwili nasz gospodarz zsunął koszulkę Karen a ta położyła się na plecach i rozłożyła bardzo szeroko nogi. Jej cipka była całkowicie wygolona i dokładnie było widać jak członek Toma wchodzi w nią raz za razem. To mnie tak podnieciło, że ręcznik na moim fiucie podniósł się do góry.
– Podniecona?-zapytałem swoją żonę która stała oparta o filarek.
– Jasne-odparła. Przecież dziś nie miałam jeszcze twojego kutasa.
objąłem rękami piersi Joli i zacząłem je masować. Sutki miała już bardzo twarde. Poczułem, jak jej ręka zagłębia się między udami. Sama zaczęła poruszać się rytmicznie.
– A ty?-zapytała.
– Nie czujesz?
W tym momencie moja żona zaczęła pieścić moją pałkę przez ręcznik aby po chwili zdjąć go ze mnie. Stałem nagi ze sterczącym kutasem a Jola masowała siebie i mnie.
– Podniecają cię?-zapytała. Chciałbyś ją wypieprzyć?
To pytanie mnie zaskoczyło. Owszem miałem ochotę ale żeby z przyzwoleniem żony?
– Wiem, że cię kręci. Masz ochotę spenetrować jej pizdę? Wejść w nią na moich oczach? Ale najpierw wypierdol porządnie mnie. Chcę poczuć twojego kutasa.
– OK-szepnąłem do ucha Joli i delikatnie pociągnąłem za rękę w stronę pokoju.
– Nie! Chcę się pieprzyć tutaj i patrzeć jak inny kutas rżnie inną sukę.
Po tym moja żona zrzuciła z siebie szlafroczek i odwróciła się do mnie.
– Teraz twoja prywatna kurwa obciągnie ci.
Po tym mój kutas znalazł się w ustach Joli, która włożyła go do samego końca. Trwało to chwilę i znów tuż przed krytycznym momentem moja zona przerwała. Odwróciła się w stronę kochających się gospodarzy i zaczęła pieścić swoją cipkę. W tym momencie Tom wystrzelił prosto na spocone piersi Karen.
– Teraz mnie ostro zerżnij-usłyszałem głos Joli, która stała wypięta tyłem z szeroko rozwartą cipką.
– Wypieprz mnie jak starą kurwę! Chce poczuć twojego chuja w mojej piździe tylko nie spuszczaj się w nią! Chcę tak jak oni!
Znów była wulgarna i do tego bardzo ciepła i mokra.Wszedłem z rozmachem do środka. Było cudownie wilgotno. W końcu 2 razy kończyłem w jej buzi i prawie zapomniałem o jej dziurce. Posuwałem ją dość ostro i energicznie a ona zamiast protestować jak kiedyś bywało nadziewała się na mojego fiuta z coraz większą siłą i częstotliwością. Czułem, że ani ona ani ja długo nie wytrzymamy. No i już po chwili Jola doszła.
– Kończysz?-wyszeptała. Spuść mi się na cycki. Chcę żeby twoja sperma zalała mnie cała.
Ostatni tekst sprawił, że nie wytrzymałem. Zdążyłem wyskoczyć a moja żona szybciutko odwróciła się do mnie. Wtedy gorąca fala wylądowała na jej szyi, policzku i piersiach. To był tak ogromny wytrysk, że aż musiałem usiąść.
– Jesteś super dziwką-wyszeptałem po chwili gdy już ochłonąłem.
– Staram się-odparła Jola rozcierając sobie moją spermę po całej szyi i piersiach. Do tego mam darmową maseczkę i kolację.
Zabraliśmy swoje rzeczy i poszli do pokoju. Tej nocy nie mieliśmy siły już na nic więcej.

Seks na wakacjach , holiday – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 4 minutes

Na zakupy pojechali do Koszalina. Jeden sklep, potem d**gi i trzeci. Mieli mało czasu. Do wieczora ledwie kilka godzin. A ona musiała się przygotować. Kiedy wrócą czeka ją kąpiel, golenie cipeczki, malowanie paznokci. Potem jest umówiona z makijażystką. Agnieszka była bardzo podniecona przed czekającymi ją atrakcjami. Tak to odbierała. Tak czuła. Dzisiaj będzie wyjątkowy dzień. Na samą myśl zagryzała wargi i robiła się purpurowa. On tylko asystował żonie. Był milczący i ponury. Ale to nie przeszkadzało jej wcale. Przeciwnie. Nie rozpraszał jej. Mogła się skupić na zakupach, mogła wreszcie fantazjować. Wybrała kilka par majteczek. On poszedł do kasy i zapłacił. Ekspedientka wzięła pieniądze, włożyła towar do torby i uśmiechnęła się przyjaźnie. Gdyby wiedziała dla kogo to wszystko – westchnął i poszedł dalej. Kolejny sklep i kolejne wybory. Starał się nie ingerować, starał się jak mógł panować nad sobą.
– czy mogę w czymś pomóc? – sprzedawczyni podeszła do nich.
– tak, szukamy minispódniczek – odpowiedziała ona.
– prawda kochanie? – spojrzała na męża.
Poczuł ukłucie, nie spodziewał się że i ona…
– oczywiście – jego twarz wydłużyła się chyba.
– szukamy czegoś szczególnego na wieczór… – zawiesiła na chwilkę głos i porozumiewawczo spojrzała na kobietę
– to bardzo szczególny wieczór.
– rozumiem – od razu pojęła aluzję i poprosiła ich ze sobą.
– chwileczkę – powiedziała, i poszła na zaplecze.
Krzysztof stał jak wmurowany. W napięciu czekał na to co zaraz przyniesie. Jego obawy okazały się jak najbardziej zasadne. Chciał prawie krzyknąć ale zdołał zaledwie przełknąć ślinę. Nie uszło to uwadze jego żony. Czy była aż tak ślepa do tej pory? Przecież on zachowywał się jak stuprocentowy rogacz. Poczuła jak soki wezbrały w jej cipie..
– przymierzę ją – powiedziała
– proszę tędy – wskazała jej drogę do kabiny
Poszła do przymierzalni, szybko wcisnęła się w minispódniczkę i spojrzała w lustro. Przywołała Krzysztofa.
– no i jak?
On zrobił się czerwony jak burak. Przecież to była tasiemka. Każdy będzie mógł zobaczyć jej majtki… Chyba ona nie zamierza tego założyć. Agnieszka jakby wyczuwając jego myśli rzuciła: kup ją! jest cudowna, bardzo mi się podoba!
– co? – wymamrotał pod nosem.
– myślisz, że im się spodoba? – musiała to powiedzieć, po prostu musiała.
Kiwnął głową i odwrócił się. Poszedł zapłacić. Jego żona była uśmiechnięta. Wyjęła telefon i zadzwoniła.
– jesteśmy w sklepie
– dobrze kociaku, mam nadzieję że wybrałaś coś fajnego, a może to on wybrał?
– nie, on tylko płaci – zachichotała
– świetnie!
– to powiedz mu jeszcze żeby ci kupił szpileczki, takie dziesięć, dwanaście centymetrów…
– dobrze!
Przez chwilę zaległa cisza. Krzysztof właśnie wracał do niej…
– jesteś mokra? – głos w słuchawce sprawił, że zadrżały jej nogi
– tak, bardzo – odpowiedziała
Stanął przy niej.
– nie mogę się już doczekać…
Poczuł się jakby dostał policzek. Który to już raz w ciągu tych kilkunastu godzin? Ale wtedy to oni go upokarzali, teraz robiła to także ona…
– musimy jeszcze kupić buty…! – jej wzrok był rozkazujący
– oczywiście…
– rogacz jest koło ciebie? daj go!
Podała mu telefon.
– halo…
– kupiłeś co kazaliśmy?
– jeszcze nie wszystko – wybełkotał.
– to spiesz się, bo mało czasu zostało…!
– tak…
– dzisiaj pozwolimy ci popatrzeć – zaśmiał się
Krzysztof przełknął głośno ślinę. Potarł dłonią czoło.
– cieszysz się?
– tak…
Agnieszka spojrzała na niego z nieukrywaną drwiną. Nie mógł znieść tego. Milczał.
– daj cipkę…
– jestem – powiedziała nerwowo
Sytuacja coraz bardziej ją wciągała wprawiając ją w stan podniecenia. Zapragnęła jeszcze raz to zrobić, zapragnęła jeszcze raz upokorzyć Krzyśka. To było takie…takie wyuzdane…perwersyjne i… bardzo podniecające…
– on się bardzo cieszy i…chciałby wam podziękować…
Szyderczy śmiech rozległ się po d**giej stronie. Ona zawtórowała tym samym.
– no podziękuj rogaczu ! – zimnym wzrokiem zmierzyła mężczyznę
Trzęsły mu się dłonie. Właściwie to cały się ugiął. Brzemię, które go przycisnęło wydawało się jednak zbyt ciężkie. Czy podoła temu? Czy nie upadnie pod nim? I w imię czego ma się godzić na to wszystko? W imię czego? Wątpliwości targały nim coraz silniej. A może przerwać to, przeciwstawić się? Gra uczuć była aż nadto widoczna. Agnieszka przyglądała mu się ciekawie. Jego twarz miała barwy zieleni, purpury i znowu potem ziemiste. A jeśli to przerwie? – zaświtało jej w głowie. Niby chciała tego, żeby okazał się mężczyzną, ale z d**giej strony… Nie, to zaszło już za daleko. Pragnęła czegoś zupełnie innego. Chciała żeby zaprowadził ją do nich. Chciała żeby uległ presji, poddał się pod ich dyktat i był posłuszny każdemu ich słowu. Już wyobrażała go sobie jak siedzi bezradny, skulony podczas gdy oni bezwstydnie ją obmacują.
– dziękuję…
Radość wykwitła na jej obliczu. A więc stanie się. On poległ. Pokonany żołnierz osunął się po raz kolejny pod silnym ciosem. Lęk, podskórny, pierwotny lęk kazał mu ustąpić. Czy zrobił to dla Pawła? Sam nie wiedział. Wiedział, że musi opanować emocje, choć trochę bo to co czeka na niego wymagać będzie stalowych nerwów. Przekonał się o tym już po chwili.
Agnieszka poprosiła ekspedientkę i zapytała o inne spódniczki.
– mamy jeszcze jedną, podobną
-świetnie, chciałabym ją zobaczyć.
Kupili i tą. Potem bluzeczka. Następny sklep. Tym razem z butami. Agnieszka wybiera. Jedna para, d**ga, trzecia. W końcu kupuje te z najwyższym obcasem. Uśmiecha się do ekspedienta.
– zapłać – mówi do Krzysztofa.
Ten posłusznie wyciąga portfel.
– myśli pan, że dobrze wybrałam?
– bardzo dobrze – przystojny szatyn spogląda na nią uważniej.
– cieszę się, że panu się podoba.
– miałabym jeszcze prośbę…
– tak? – ten podchwytuje jej słowa.
– kupiłam kilka ciuszków, bieliznę…
Krzysiek spuszcza głowę. Nieznajomy zauważa to. Nie bardzo wie co jest grane ale zaczyna mu się podobać.
– bardzo chętnie obejrzę – uśmiecha się do niej i puszcza oczko.
– wspaniale, prawda kochanie?
Ten kiwa głową zaledwie nie patrząc na tego d**giego.
– może powinnam ją przymierzyć? co pan o tym sądzi?
– zdecydowanie tak – odpowiada.
Jest coraz bardziej zaintrygowany. Przygląda się Agnieszce lubieżnie. Chyba zbyt otwarcie to robi bo słyszy głośne sapnięcie. To jej mąż. Chodźmy tam – pokazuje w stronę przymierzalni. Ruszają wszyscy troje. Krzysiek idze jak na skazanie, sprzedawca ze sterczącym kutasem a ona mokra i gotowa na rżnięcie. W końcu znika w środku. Napięcie sięga zenitu kiedy słyszą jak zsuwa się z niej spódniczka. Nieznajomy przestaje nad sobą panować. Jedno spojrzenie na Krzyśka i jest gotowy to zrobić. Nagłym ruchem odsuwa kotarę.
– nie mogłem się już doczekać – uśmiecha się nieco sztucznie i wskazuje na swój rozporek.

Szybki numerek z młodą nastoletnią Martą – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 3 minutes

Miała taki piękny tyłeczek, że nie mógł się oprzeć narastającemu podnieceniu. Kształtna pupa zakryta była tylko białą miniówką – Marta nie lubiła nosić bielizny. Pewnie dlatego, że rozkładała nogi przed każdym napotkanym facetem i zdejmowanie majtek parę razy dziennie mogło być uciążliwe. Ale Andrzejowi to nie przeszkadzało, co więcej, doskonale o tym wiedział i sam nieraz brał udział we wspólnych orgiach ze swoją dziewczyną i paroma kolegami. Podszedł do niej od tyłu i objął rękami. Jego ręka zawędrowała na jej piersi, a usta błądziły po szyi. Na wpół naprężony penis odznaczał się na jego obcisłych bokserkach. Marta wypięła się lekko, żeby oprzeć się o przyrodzenie chłopaka. Kutas był tak duży i ciepły, że nie mogła się oprzeć jego urokowi. Kręciła lekko pupą, doprowadzając tym samym do tego, że jego penis w mgnieniu oka rósł do swoich maksymalnych rozmiarów. Andrzej jedną ręką pieścił jej jędrne piersi. Oj, było co pieścić. Piękne, sporych rozmiarów i przede wszystkim jędrne piersi. Bogini piękna – Afrodyta – mogłaby zazdrościć jej takiego wspaniałego biustu. d**ga ręka zdążyła już powędrować na jej wilgotną cipkę. Masował bezpośrednio jej “myszkę”, nie zdejmując nawet miniówki. Rytmicznie pocierał palcami jej cipkę, jeden z nich co jakiś czas wsuwał się do środka. Marta, sapiąc z rozkoszy, złapała go za pośladki i wcisnęła się na jego, schowanego za bokserkami, kutasa. Posuwała rytmicznie tyłkiem w górę i w dół, znacząc mokre ślady, na jego bieliźnie. Jedna z dłoni na pośladkach zawędrowała pod bokserki. Marta wyczuła jego gładki otwór – Andrzej miał wygolone ciało w najintymniejszych miejscach. d**ga z dłoni zawędrowała do jej ust, mocno obśliniła jeden z palców i włożyła dłoń pod bieliznę chłopaka. Obśliniony palec, błądząc przez chwilę w okolicach otworu, zawędrował wprost do jego ciepłej dziurki. Andrzej uwielbiał takie zabawy – był biseksualny i nie ukrywał tego. Masowali się tak przez chwilę, gdy Marta postanowiła przejąć inicjatywę. Wyjęła dłonie spod jego bokserek, odwróciła się do niego przodem i włożyła palec do swoich ust. Andrzej przechylił się w jej stronę, łapiąć ją obiema rękami gwałtownie za pośladki. Włożył jej język do ust, “siłowali się” tak przez chwilę językami, aż dziewczyna postanowiła przejść dalej. Uklękła i jednym ruchem zdjęła jego bokserki. Jej oczom ukazał się ogromny, stęrczący jak struna, penis. Wysunęła język z ust i przejechała nim od nasady do trzonu kutasa. Marta uwielbiała smak drągali.
– Mówiłam Ci już, że wydzielina z twojego penisa jest najsmaczniejszą wydzieliną, jaką kiedykolwiek miałam w ustach? – spytała, uśmiechając się lubieżnie, na chwilę przerywając “pracę”.
– Ostatnio to słyszałem, gdy robiłaś loda swojemu bratu i mi w przebieralni, na plaży. Powiedziałaś mniej więcej coś takiego do swojego braciszka: “Marek nie obraź się, twój kutas jest smaczny, uwielbiam go ssać, odkąd go pierwszy raz posmakowałam, ale penis Andrzeja po prostu smakuje perfekcyjnie.”.
– Czyli, tobie oficjalnie tego jeszcze nie mówiłam – mogłabym ssać twojego kutasa do końca życia.
Marta wzięła od razu kutasa do ust i pomagając sobie ręką obciągała mu przez jakieś 10 minut. Jej usta ciasno opinały jego napletek i szybkim ruchem zsuwała je w dół, niemal dotykając jego jąder. Przez parę lat Marta zdążyła wyrobić sobie gardło na niejednym drągalu. d**gą ręką masowała sobie cipkę. Gdy zobaczyła, że Andrzej powoli zaczyna szczytować, szybkim ruchem wsadziła “serdeczny” palec do jego odbytu. Chłopak momentalnie poczuł napływający orgazm i wystrzelił potężnymi strugami spermy wprost do wnętrza jej buzi. Marta nie przerywając obciągania, połykała spermę jak najszybciej tylko potrafi, byle się tylko nie zakrztusić. Sperma wypływała z jej ust wprost na zasłonięte piersi i miniówkę. Andrzej po dłuższej chwili skończył pompować swoje nasienie do jej ust, wyjął penisa i uklęknął obok niej. Przyssał się swoimi ustami do jej ust. Marta namiętnie oddała pocałunek, wymieniając się z nim jego własną spermą.

Romans z mamą – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 24 minutes

Jestem mężczyzną dojrzałym, doświadczonym i sporo po 30-tce. Lubię czytywać teksty opowiadań erotycznych, choć bardzo niewiele znajduję godnych uwagi publikacji . Rozumiem że piszą je małolaty, którzy doświadczenie erotyczne czerpią z filmów, tekstów internetowych i rozmów ze swoimi rówieśnikami. Pisana przez nich forma, składnia językowa, używane zwroty, a nade wszystko gramatyka i ortografia potwierdzają tylko moje przypuszczenia.
Ale też czytywałem erotyczne teksty pisane dobrą polszczyzną, poprawne językowo i ciekawe tematycznie, a nade wszystko – ładnym językiem. Ja chciałbym opisać swoje doświadczenia erotyczne w ramach rodzinnego związku zwanego kazirodczym. Samo określenie związku jako kazirodczy jest oceniane powszechnie negatywnie, budzi odruchy zniesmaczenia. Ale czy w każdym przypadku wszystkie takie sytuacje można poustawiać w jednym szeregu?
Mam zdecydowanie odmienne zdanie, bo zupełnie inaczej należy oceniać gwałcenie nieletniej córki przez zwyrodniałego ojca, a jeszcze inaczej kontakty seksualne dorosłych i w pełni świadomych członków tej samej rodziny za obopólną zgodą i aprobatą Warunek: należy mieć stuprocentową pewność, ze z takich kontaktów nie narodzi się nowy członek rodziny, najczęściej debil będący dla społeczeństwa ciężarem.
Tyle wstępu, a teraz do rzeczy.Miałem 18 lat, kiedy opuścił nas ojciec ulegając urokowi o rok starszej ode mnie kandydatki na modelkę. Po rozwodzie pozostałem z mamą. Mama to mądrą i piękną kobieta. Wysoka, nadzwyczaj zgrabna i elegancka pracowała w sekretariacie dużej zagranicznej firmy. Włosy miała ciemne, długie, spięte z tyłu w koński ogon. Lubi chodzić w szpileczkach, co jest poniekąd wymogiem na jej stanowisku pracy.
Widziałem jak ciężko przeżywa rozwód. Nie rozumiałem, jak ojciec mógł zostawić tak piękną kobietę, samodzielną dla młodej dzierlatki.
Zamieszkuję z mamą w dość dużym mieszkaniu, gdzie każdy ma swój pokój. Ja w tym czasie przygotowywałem się do matury. Mama przestała utrzymywać rozległe dotąd kontakty towarzyskie, zamknęła się w sobie, tylko od czasu do czasu wychodziła na kawę do swej przyjaciółki mieszkającej na sąsiednim osiedlu.
Pewnego popołudnia poinformowała mnie, że jest zaproszona na koleżeńskie spotkanie i wróci późno. Udała się do sypialni przygotować się do wyjścia. Przechodząc obok jej drzwi, które były niedomknięte, odruchowo spojrzałem i stanąłem jak zahipnotyzowany przepięknym widokiem. Mama ubrana w podomkę stała tyłem do mnie, jedną nogę postawiła na pufie odsłaniając swe udo ubrane w pończoszkę. Mocowała się bezskutecznie się z zapinką do pończoch, które miała na sobie. Stałem tak urzeczony widokiem niezwykle zgrabnych nóg. Dotąd widziałem jej nogi tylko niewiele ponad kolana.
Ujrzała mnie w lustrze i poprosiła żebym pomógł jej naprawić , bo coś się popsuło i nie może sobie poradzić. Podszedłem natychmiast i syciłem wzrok wspaniałym widokiem. W zapince odgiął się jakiś drucik więc podjąłem się naprawiania. Gdy tak naprawiałem coś we mnie jakby pękło, poczułem w sobie gwałtowny przypływ ciepła, a drżące ręce starały się jak najwięcej dotykać pończoszki i głaskać kształtne udo. I po raz pierwszy właśnie wtedy postrzegłem mamę jako kobietę. a nie tylko jako matkę. Chciałbym, aby ta chwila trwała i trwała, wzrokiem usiłowałem sięgnąć wyżej , tam w okolice wzgórka łonowego. Ale podomka pozwoliła tylko nieco poniżej pachwin, więc całą resztę powierzyłem wyobraźni. Widok ten obudził mego przyjaciela w rozporku. Mama coś dostrzegła, bo podziękowała mi za naprawienie zapinki.
Wyszedłem z nabrzmiewającym penisem. Nie miałem wątpliwości, że pałam pożądaniem do swojej mamy. Dotąd nie miałem wiele doświadczenia w kontaktach z kobietami. Kilka razy miałem stosunki z moimi rówieśnicami ze szkoły, ale nigdy nie czułem jak dziś tak silnego pożądania i to do własnej mamy. W wyobraźni już zdejmowałem z niej podomkę osłaniającą ciało, widziałem ją nago. Zapragnąłem jej, już marzyłem o seksie z nią. Jestem pewien że dostrzegła mój odmienny stan spowodowany kobiecym negliżem.
Wychodząc z domu spojrzała na mnie z filuternym uśmieszkiem i powiedziała :
– Cześć mój mężczyzno (po raz pierwszy tak się do mnie zwróciła), wrócę dziś późno, nie czekaj na mnie. Po czym złożyła na mych ustach pierwszy w życiu krótki ale wymowny pocałunek I nie był to pocałunek zwyczajny. Wyczułem nawet krótkie muśnięcie języczka. Wychodząc znacząco rzuciła okiem na moje odkształcone spodnie i znów wymowny uśmieszek ozdobił jej twarz.
Ja czym prędzej zabrałem się za pieszczenie mego małego, który w pełnym wzwodzie czekał na to. Nie długo musiałem go masować, bo ciepła sperma jak gejzer wystrzeliła na przygotowany ręcznik papierowy. Ulżyłem sobie, ale nie na długo, bo kładąc się spać jeszcze pomyślałem o mamie i po raz d**gi tego wieczoru miałem wirtualny z nią kontakt.
Coś się we mnie odmieniło, coś pękło bo od tej pory mama była jedyną kobietą której pragnąłem i o której myślałem podczas swoich bardzo częstych praktyk masturbacyjnych. Nie mając wówczas za wiele wiedzy na temat seksu obawiałem się czy aby nie stałem się jakimś zboczeńcem, czy nie popadłem w obsesję seksualną tak bardzo pożądając swojej mamy, masturbując się po kilka razy dziennie z myślą o niej.
A w ogóle, to „walić konia” zacząłem mając trzynaście lat. To mi się tak spodobało, że praktykowałem to coraz śmielej i coraz częściej po kilka razy dziennie. Uwielbiałem trzepanie swego „konika”, robiłem to nawet podczas lekcji przez dziurę w kieszeni spodni.
Mieszkając razem z mamą usiłowałem – mimo swych 18, a później już 19 lat– podpatrzyć jak się ubiera, czy jak się kąpie. Miałem nadzieję, że czasem może zawoła mnie podczas kąpieli abym podał jej ręcznik świeży, czy bieliznę, a może poprosi o umycie pleców. Ale gdzie tam, nic takiego się nie stało. Zrozumiałem że unikała takich kontaktów które mogły doprowadzić do śmielszych zbliżeń.
Zdałem maturę, zamierzałem rozpocząć studia na politechnice. Nie chcąc być dla mamy ciężarem postanowiłem podjąć jakąś pracę a studiować zaocznie. Zatrudniłem się więc w przedsiębiorstwie transportowym, jako że do mechanizacji miałem zacięcie. Pech chciał, że w moim zakładzie wybuchł wielki pożar, a na mnie padło podejrzenie jego nieumyślnego spowodowanie. Znaleźli się fałszywi świadkowie, którzy potwierdzili moją winę i dostałem wyrok 8 miesięcy więzienia. Poszedłem siedzieć.
Mama czyniła wszelkie starania o udowodnienie mojej niewinności i równocześnie często mnie odwiedzała. Widziałem w niej coraz atrakcyjniejszą i niezwykle seksowną babkę, a moje pragnienie uprawiania z nią seksu było coraz silniejsze. Zawsze na zakończenia widzenia żegnałem ją słowami :
– Mamo kocham cię.
I nie było to tylko niewinne wyznanie kochającego syna, w tym też kryło zakamuflowane wyznanie:
-Mamo pragnę cię.
Zawsze po takim widzeniu pragnienie seksu z mamą wzmagało się, a ja bez opamiętania potem waliłem konia.
Po półrocznej odsiadce staraniem mamy zostałem zwolniony. Do domu wróciłem na dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia. Wigilię spędziliśmy tylko we dwoje. Mama wyglądała bosko. Miała na sobie krótką skórkową spódniczkę mini (do jej figury to bardzo pasowało), na nóżkach eleganckie szpileczki, włosy jak zwykle upięte w koński ogon i delikatny makijaż na buzi. Złota biżuteria dopełniała reszty.
Widziałem w niej już nie swoją mamę, a uosobienie seksu. Ja byłem wtedy już po dwudziestce, a mama miała 38 lat. Oboje byliśmy w wieku kiedy rozbuchane hormony płciowe z wielką mocą domagają się spełniania odwiecznych praw natury. Omiatałem ją zachłannym wzrokiem, a w myślach – rozbierałem z tej bluzeczki , zdejmowałem spódniczkę, pantofelki …..natrętnych myśli nie byłem w stanie się pozbyć.
Po kolacji mama nastawiła muzykę i zaproponowała abyśmy zatańczyli. Łakomie na to przystałem, bo mogłem bezkarnie przytulić ją, to moje seks-bóstwo, choć nigdy przedtem nie tańczyliśmy.
Z głośnika popłynęła łagodna melodia jakiegoś bluesa. Tańczyliśmy ze sobą przytuleni, prawie jak szczęśliwi kochankowie.
W pewnym momencie mama zarzucił mi ręce na szyję, głowę położyła na ramię. Poczułem się błogo. Coś musiałem zrobić ze swoimi rękami, więc objąłem ja w talii. Dreptaliśmy wolno w takt muzyki. Tuliłem ją do siebie mocno, aby wiedziała że jest mi dobrze. Czułem delikatny ucisk jej piersi, nogi nasze też często przeplatały się wzajemnie. Byłem pełen obaw aby w tym intymnym nastroju mój penis nie zaczął się podnosić. Sytuacja ku temu była bardzo sprzyjająca , a nie chciałem dać mamie poznać że ją pożądam, bałem się jej negatywnej reakcji.
Tak wtulona we mnie nagle zadała zaskakujące pytanie :
– A jak w więzieniu radziliście sobie ..no wiesz… z tymi sprawami damsko-męskimi, bo przecież tam nie było kobiet. Domyślam się, że trzeba było używać własnej rączki, czy tak?
Ośmielony takimi pytaniami odpowiedziałem szczerze, że tak.
– Czy ty też to robiłeś?
Już nie miałem oporów, więc zgodnie z prawdą potwierdziłem że ja także masturbowałem się. Mama dociekała dalej – A jak często to robiłeś?
Widzę że będzie ten temat drążyć poczułem się więc swobodniej i zgodnie z prawdą odpowiedziałem
– Prawie co dzień a czasem nawet kilka razy dziennie.
– A kiedy to robiłeś to myślałeś o kimś, o jakiejś kobiecie? – dociekała dalej
– Mamo, jeśli mam być szczery to ci powiem bez ogródek, choć możesz mnie za to znienawidzić , myślałem zawsze o tobie.
– ????????
– A za co miałabym cię znienawidzić, czy za to że młody przystojny mężczyzna pożąda mnie, bo domyślam się, że masturbując wyobrażałeś sobie iż twój penis w tej chwili znajduje się nie we własnej rączce a w moim wnętrzu?
Powiem ci też szczerze, iż jestem z tego powodu dumna, że 20-letni w pełni dojrzały mężczyzna był erotycznie pobudzony przez 38-letnią kobietą, i choć ona jest jego matką, ale też i przede wszystkim KOBIETĄ. To mnie dowartościowuje i kocham cię za to mój wspaniały mężczyzno. I jakby na potwierdzenie tego złożyła na mych ustach długi namiętny rozerotyzowany pocałunek, tym razem z wyraźnym języczkowym akcentem.
Stałem oczarowany tym co zaszło, wpijałem się w jej usta swoimi ustami z pełnym udziałem języka. Był to pocałunek dwojga namiętnych kochanków. Czułem się nad wyraz szczęśliwie, bo uświadomiłem sobie że zbliża się coś, o czym marzyłem od dwóch lat.
A mój przyjaciel w spodniach zaczął bardzo szybko sztywnieć. Obawiałem się że mama poczuje go i będzie mi głupio, więc usiłowałem mego sztywniaka oddalić nieco, aby nie dotykał, dokonując lekkiego półobrotu w lewo.
Lecz mama już go poczuła, bo spojrzała mi w oczy i wibrującym nieco głosem rzekła:
– Nie uciekaj mój ty mężczyzno i nie chowaj się ze swymi naturalnymi i prawidłowymi odruchami, ja go czuję i sprawia mi to przyjemność.
Na potwierdzenie tego, swoim podbrzuszem odszukała i naparła na mocno już stojącego fallusa, który wreszcie się znalazł blisko, bardzo blisko pożądanego celu.
Zapomnieliśmy tańczyć, staliśmy ocierając się o siebie. Było mi cudownie i czułem, że jeszcze trochę a spuszczę się w spodnie. Ale niech się dzieje co chce. Wiedziałem, czułem to, że i mama zdążą do tego samego.
Ogarnął nas erotyczny amok. Już bez zahamowań ręce opuściłem na mamy pośladki, pieściłem je dociskając do sterczącego członka. Mama nie odsuwała się a wręcz przeciwnie, pomagała mi wwiercając się swym wzgórkiem łonowym w twardego jak stal penisa. Poszedłem za ciosem, ręce opuściłem jeszcze niżej i zacząłem wolno podciągać spódniczkę. Ręce pieściły uda na których wyczułem krawędzie pończoszek i znane już mi sprzed dwóch lat zapinki.
Moja KOBIETA nie okazywała sprzeciwu, nie uciekała.
Czułem że lata chwila eksploduję i chciałem tego. To nic, że w spodnie, to nic że może przy tym i mamę pobrudzę. Ważne, że wobec niej i z jej przyczyny. Wyczuła mój stan. Opuściła swoją prawą rączkę i przez spodnie zaczęła masować mego fallusa. Była już podobnie jak ja bardzo mocno podniecona, bo i podobnie jak ja nie miała od dawna kontaktu z płcią przeciwną.
Wreszcie zgrabnym ruchem rozsunęła w rozporku zamek błyskawiczny, włożyła tam swoją rączkę, wysupłała z bokserek penisa chcąc go wyciągnąć.
Nie zdążyła. Sperma wytrysnęła z całą mocą. Rączka oblana białym płynem pracowała ciągle chcąc dokończyć rozpoczęte dzieło. Byłem wniebowzięty. Dygotałem ze szczęścia i ze spełnienia, a delikatna rączka ciągle jeszcze tkwiła w rozporku wyciskając z penisa resztki nasienia.
Tak staliśmy przez jakąś chwilę dociskając się do siebie. Czując się jeszcze bardziej ośmielony, rękę przesunąłem z mamy pupy i włożyłem między przylegające do siebie nasze łona.
Spódniczka już wcześniej była podciągnięta, więc palcami odszukałem muszelkę i poprzez figi zacząłem ją pieścić . Nie miałem już żadnych oporów i mama też, bo stała jakiś czas spokojnie i poddawała się pieszczotom. Wszelkie lody został przełamane, nie mieliśmy już żadnych oporów, szliśmy na całość. Tylko przyspieszone nasze oddechy świadczyły o przeżywanym podnieceniu.
Mama pierwsza przerwała ten błogostan odsuwając się i opuszczając uniesioną przeze mnie spódniczkę.
– Popatrz – przemówiła ciągle jeszcze wibrującym głosem ale z uśmiechem pobłażania na twarzy- jaki skutek wywołała erupcja twego wulkanu i pokazała mokrą rączkę ociekającą spermą .
– Wilgotną masz całą okolicę rozporka, a i ja też mam mokrą spódniczkę, zresztą nie tylko….spódniczkę – dodała, puszczając w moim kierunku znaczące spojrzenie.
Stałem chwilę nie wiedząc jak powinienem się zachować. Pierwsze co mi przyszło na myśl, to po prostu to, że należało przeprosić, chociażby ot tak sobie, pro forma
– Przepraszam cię mamo, może zachowałem się nietaktownie, może powinienem być silniejszy od pożądania. Jednak to było ponad moje siły. I jakby usprawiedliwiając swój postępek dodałem:
– Wszak twoje zachowanie inspirowało mnie do tego, wydawało mi się, że oboje akceptujemy takie zbliżenie.
– Ależ tak, nie masz za co przepraszać, bo w pełni to akceptowałam i ….nadal będę akceptować. Gdybym była na twoim miejscu też bym tak postąpiła. To raczej nie przepraszać powinniśmy, a podziękować sobie za miłe doznania jakie daliśmy sobie.
– Ja mile przeżyłam tę chwilę, a myślę że i ty też- nieprawdaż? Wszystko jest OK., a myślę że będzie jeszcze lepiej. Nie należy sprzeciwiać się naturze.
Były to bardzo obiecujące stwierdzenia. Ochłonąłem już nieco z silnego wrażenia, prącie zaczęło wiotczeć, mijała burza hormonalna, lecz nie na długo – jak się okaże.
– Dzięki ci mamo za te słowa, one niosą dla mnie nadzieję. I dodałem:
– Kocham cię coraz bardziej i to podwójnie: jako syn i jako… MĘŻCZYZNA.
Uśmiechnęła się i powiedziała:
– Coś mi się wydaje, że coraz bardziej jako…mężczyzna. A teraz do łazienki marsz pod prysznic, ubranie „zaspermione” zostaw, potem je upiorę. Weź z szafki czystą bieliznę i ubierz szlafrok, możemy o tej porze czuć się po domowemu. Po tobie ja pójdę zmyć….. owoce twego pożądania.
I jakby od niechcenia dodała:
– Ależ tego było.
Szybko umyłem się pod prysznicem, wytarłem się i na gołe ciało zarzuciłem szlafrok . Miałem już pewność, że po takiej uwerturze nastąpi pożądany finał, a bielizna tylko utrudniałaby manewry.
Wyszedłem i zameldowałem mamie, że łazienka czeka już na nią. Poszła wziąć natrysk i zmienić „zaspermioną” spódniczkę, a ja usiadłem na tapczaniku i oddałem się wyobrażeniom co za chwilę nastąpi, bo wszystko na to wskazuje i nie mam wątpliwości że TO nastąpi bo obie strony tego pragną i z całą determinacją ku temu zdążają.
Pierwsze lody zostały przełamane. Tak rozmyślając poczułem, że mój penis okazuje swoją gotowość do penetracji maminej pochewki. Nie tak szybko kolego – pomyślałem w duchu, rozkosz trzeba stopniowo dawkować, wejdziesz tam ale nie od razu.
Byłem mocno podekscytowany tym co za chwilę nastąpi, czułem drżenie rąk i jakiś nieznany mi przedtem ucisk w krtani.
Jak ja pragnąłem tej kobiety!
Usłyszałem odgłos otwieranych drzwi od łazienki i za chwilę ujrzałem…nie, nie mamę, lecz Wenus wynurzającą się z piany morskiej. To cudne zjawisko, dziecko Zeusa, otulone tylko w leciutki peniuar, wolnym kroczkiem kołysząc biodrami zdążało ku mnie. Przez delikatną materię peniuaru przeświecał ciemny trójkącik owłosienia łonowego, a na wysokości piersi wyraźnie odznaczały się dwa krążki brązowe sutków.
Co za widok!
Nie mogłem oderwać oczu od tego nieziemskiego zjawiska, którym była przecież moja najkochańsza w świecie i najpiękniejsza ze wszystkich kobiet , najbardziej przeze mnie pożądana – moja mama.
Mój fallus przez cały czas pełniący „ostry dyżur” na widok pięknej Wenus osiągnął już twardość stali. Czułem jak pulsuje w nim krew i jak bardzo domaga się wyrzucenia kolejnej porcji nasienia.
Wstałem z tapczaniku i nie bacząc, że mój mały uwolnił się z połów szlafroka i wystawał na zewnątrz jak taran gotowy rozwalić każdą przeszkodę stojącą na drodze do wymarzonej cipeczki.
Mama podeszła, zarzuciła swoje kochane rączęta na moją szyję i tuląc się wyrzekła sakramentalne słowa:
– Jestem twoja, bierz mnie, pragnę się z tobą kochać.
Zawirował świat. Rozdygotanymi rękoma obmacywałem to cudne zjawisko, pieściłem na stojąco wszystkie zakamarki ciała, wpijałem się ustami w karmin ust mojej KOBIETY, nie mogłem słowa wypowiedzieć. A ona bez sprzeciwu poddawała się moim pieszczotom.
Jakieś chaotyczne nieartykułowane dźwięki wydobywałem ze swej krtani, usiłowałem powiedzieć jej jakieś słowa miłosnego wyznania. Wreszcie udało mi się wydobyć z siebie zdolność mówienia i choć łamiącym się głosem obwieściłem :
– Kocham cię, kocham do utraty tchu ty MOJA KOCHANA KOBIETO i pragnę cię ponad wszystko.
Celowo pominąłem użycia słowa „mamo”, uważałem że w takich sytuacjach lepiej być równorzędnymi partnerami seksualnymi, bo przecież takimi już byliśmy.
– Czy mogę cię w takich intymnych sytuacjach nazywać tak prosto po imieniu, zamiast „mama” mówić – Ela tak, jak cię inni nazywają, moja cudna Elżbieto? – zapytałem
-To samo chciałam ci zaproponować mój ty Robi (zangielszczone zdrobnienie od :Robert). Myślę że to ułatwi nasze kontakty.
I tak przytuleni, ciągle całując się podeszliśmy do kozetki.
Zdjąłem z mojej najkochańszej kobiety przewiewny peniuar, swój szlafrok już wcześniej odrzuciłem i tak całkiem nadzy tuliliśmy się do siebie pieszcząc wzajemnie swoje ciała. Moja partnerka masowała stojącego jak drąg penisa, głaskała mosznę, znów wracała do stęsknionego pieszczot penisa. Ja oszalały ze szczęścia wolno przesuwałem swoją rękę po jej udzie, aż dotarłem do owłosienia. Pieściłem ręką ten zarost szorstkich kędziorków przypominający futerko karakułowe. Opuściłem rękę niżej, gdzie wargi sromowe ukrywały najcenniejszy skarb. Namacałem palcem maleńki twardy guziczek oraz nabrzmiałe już i wystarczająco wilgotne wejście do groty szczęścia.
Usiedliśmy na kozetce i dalej kontynuowaliśmy pieszczoty, przy czym nieustannie i zachłannie całując się. Języki nasze jak oszalałe buszowały w ustach, które stały się wspólną dla nich czeluścią .
Co za cudowne uczucie, oby się nigdy nie skończyło!
Zdając sobie sprawę, że lada moment wniknę w pochwę mojej Eli i zostawię tam porcję swojej spermy, zacząłem się bać, aby w tym miłosnym uniesieniu nie zostać niechcąco….ojcem swego brata.
Mama oderwała się na chwilkę od mych ust i przytłumionym nieco wibrującym głosem wyrzekła :
-Wejdź… we mnie….
Zabrzmiało to jak najpiękniejsza na świecie muzyka. To zaproszenie które wyrzekła MOJA KOBIETA, spełnię za chwilę.
Troska o bezpieczny seks spowodowała iż mimo ogromnego podniecenia zwierzyłem się ze swych obaw, że ja nie mam prezerwatywy . Mama zapewniła, że mogę śmiało bez najmniejszej obawy zostawiać swoje nasienie w jej wnętrzu. To mi wystarczyło.
Położyła się, rozłożyła swe nóżki odsłaniając między nimi przedmiot mego pożądania. Rozchylone różowe płatki najpiękniejszej róży świata zachęcały do wejścia.
Ciągle drżący z podniecenia położyłem się na niej, na wyciągniętych rękach podpierając się, bo bardzo chciałem zobaczyć jak mój fallus wreszcie zanurzy się w pochwie kobiety, w której już naprawdę byłem zakochany. Mama też podniosła swą głowę, bo chyba też chciała widzieć. Wzięła w swą rączkę penisa, pocierała główką o swój guziczek jakiś czas, wreszcie nakierowała tam gdzie trzeba i wypowiedziała jedno słowo:
– Pchnij!
Pchnąłem i mój mały zaczął się pogrążać w anielskiej czeluści. Włożyłem tylko główkę i chwilę odczekałem.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że wchodzę w to miejsce z którego 21 lat temu …..wychodziłem. Zaskakujące stwierdzenie, trochę dziwne i jakby odkrywcze. Właśnie ta niezwykłość obudziła we mnie jeszcze silniejsze podniecenie. Zacząłem zagłębiać swoje prącie wolno, acz stanowczo i zdecydowanie. Z lubością odczuwałem tę boską wilgoć znakomicie ułatwiającą wnikanie w głębiny pochwy. Dopchnąłem do końca aż jądra spoczęły na pupci i normalnie począłem wykonywać ruchy frykcyjne.
Robiłem to pieszcząc nieustannie ustami jej usta, sutki, uszy, szyję, włosy…Byłem już prawie bliski odlotu, więc na chwilę musiałem przestać, ciągle penisa trzymając w pochwie.
Mama już zbliżała się do orgazmu. Głowę swą obracała to na lewą stronę, to na prawą wydając przy tym dźwięki świadczące o przeżywanej rozkoszy. Podrzucała biodrami i powtórzyła kilkakrotnie :
– Ale mi dobrze!
Nie chciałem więcej już się hamować, posuwałem coraz szybciej, szybciej aż poczułem jak penis zaczyna pulsować i wstrzykiwać w mamę dawkę spermy. Pchnąłem do samego końca i poczekałem aż skończy wyrzucać d**gą już tego wieczora porcję nasienia.
Moja kochana kobieta w tym momencie też zaczęła szczytować wiercąc swoją pupcią coraz gwałtowniej, coraz chaotyczniej jakby chciała tkwiącego w niej pala wbić jak najgłębiej. Wreszcie jęknęła, potem nawet wydała kilka okrzyków i pozostała w bezruchu.
Leżąc na niej dyszałem ciężko. Czułem lekkie zmęczenie i ogromną satysfakcję z udanego spełnienia.
Rubikon został przekroczony, stałem się stuprocentowym kochankiem swojej mamy i tego już się nie da odwrócić. Leżałem oparty na łokciach, a mój „mały” ciągle jeszcze naprężony tkwił dzielnie w jaskini rozkoszy.
Zamknięte dotąd oczy mamy otwarły się, spojrzała na mnie,. Na buzi pojawił się uśmiech zadowolenia i zapytała wprost:
– No i jak się czuje mój kochany mężczyzna po spełnieniu? Czy było udane, bo dla mnie – tak, miałam fantastyczny orgazm.
W odpowiedzi tylko przywarłem do jej ust i wpiłem się w nie.
Jeszcze ciągle czułem podniecenie, więc z wielką rozkoszą spijałem z nich podniecającą namiętność. Nie broniła się, oddawała namiętne pocałunki.
Zacząłem się znów podniecać, znów nabrałem ochoty na seks. Mój przyjaciel ciągle jeszcze rozkoszował się swoją obecnością w cipci mamy, stawał się twardszy, nabierał gotowości do wstrzyknięcia kolejnej, trzeciej już porcji spermy.
Nie wyciągając go rozpocząłem od nowa wykonywanie ruchów posuwisto-zwrotnych. Dla pewności nachyliłem się nad uszko mamy i zapytałem (choć byłem pewien pozytywnej odpowiedzi):
– Mam ochotę na kolejny „numerek”, czy nie masz nic przeciwko temu ?
– I ja też mam ochotę– odpowiedziała.
Te miłe słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że moja mama jest najcudowniejszą kochanką pod słońcem i że razem będziemy się pięknie kochać. Wyczułem że pod tym względem mamy bardzo zbliżone upodobania i potrzeby.
Leżąc na niej i wykonując miarowe ruchy tam i z powrotem wpatrywaliśmy się sobie w oczy z uśmiechem zadowolenia i aprobaty. Mówiliśmy sobie czułe słówka, całowaliśmy się namiętnie i było mi wspaniale. Niedwuznaczne zachowanie wskazywało, że i mama czuje się szczęśliwie. Bardzo dzielnie współpracowała ze mną podczas stosunku, unosząc i opuszczając swą pupcię w odpowiednich momentach. Czułem jak mój penis szaleje w pochwie , jak ślizga się w płynach będących teraz mieszaniną spermy i śluzu pochwowego. Było tak dobrze, coraz lepiej, że byłem już bliski kolejnego wytrysku., d**giego bez wyciągania.
Wstrzymałem się chwilowo z wykonywaniem ruchów, aby odwlec moment ejakulacji.
Mama zaczęła dochodzić do zenitu.. Widziałem to z jej zachowania podobnego do poprzedniego razu. Obracała szybko głową na obie strony i zaraz potem wydała okrzyk zwiastujący orgazm.
Ja pracowałem dalej wykonując ruchy frykcyjne. Oddaliłem moment wytrysku i posuwałem dalej pieszcząc palcem ręki jej guziczek. Czasem wyciągałem penisa i główką drażniłem nabrzmiałą łechtaczkę. Ruszałem biodrami, wkładałem, wyciągałem i znów wkładałem aż dostrzegłem objawy kolejnego orgazmu. Sam też zbliżałem się do szczytu.
Byłem szczęśliwy, widząc że mama podobnie jak ja uwielbia seks.
-Elu, kocham cię – bardziej jęknąłem niż powiedziałem i zacząłem się spuszczać .
W tym też czasie i mama osiągnęła orgazm.
Jakie to wspaniałe kiedy oboje dają sobie tyle szczęścia, że razem osiągają punkt kulminacyjny.
Jeszcze chwilę poleżałem, pieściłem kochane ciało, głaskałem i całowałem, by tymi gestami podziękować za niebiańskie doznania, po czym powoli zacząłem się wycofywać z jaskini rozkoszy.
Położyłem się obok i leżąc nago wypoczywaliśmy po udanych odlotach.
Leżeliśmy tak a pod czaszką kłębiły się najrozmaitsze nieuczesane myśli. Przecież to co zrobiliśmy jest nawet prawnie zakazane, no a kwestia etyczno – moralna? Takie stosunki nie są aprobowane przez większość społeczności, choć dalibóg nie mogę zrozumieć dlaczego. Przecież z powodu odbytych przed chwilą stosunków dających dla dwojga ludzi nieopisaną rozkosz nikt ani trochę nie ucierpiał i nie ucierpi, komu więc to przeszkadza. Wcale też do wyjątków nie należą takie związki kazirodcze, ale się o tym nie mówi.
Swymi rozważaniami podzieliłem się z mamą.
– Ja też miałam, podkreślam – miałam takie opory przy rozważaniu kontaktów kazirodczych. Ale to było kiedyś. O tych sprawach chętnie porozmawiam za chwilę. Teraz trzeba wziąć natrysk, umyć się, odświeżyć. Zawsze lubię po TYM się umyć.
– A może pójdziemy razem, obmyjemy siebie nawzajem. Przecież nasze ciała nie stanowią już dla nas żadnej tajemnicy – zagadnęła mama.
Z wielką ochotą przystałem na propozycję, bo miałem nadzieję na kolejne pieszczoty pod prysznicem. Wciąż jeszcze odczuwałem niedosyt seksu, choć w ciągu może niecałych dwóch godzin tryskałem nasieniem trzy razy.
Nie myślałem że potrafi się we mnie obudzić taka chęć na seks i to z własną mamą. A może właśnie dlatego że z mamą, bo zakazany owoc ponoć lepiej smakuje.
Poszliśmy tak jak leżeliśmy nadzy i wtuleni w siebie.
Puszczona woda z natrysku obmywała nasze ciała, które z powodu ograniczoności miejsca ocierały się o siebie. Ale my tego chcieliśmy .
Obmywałem wolno ciało mamy, udawałem że chcę rozprowadzić żel po całym ciele, a przy okazji dotykałem i pieściłem jej erogenne miejsca. Długo obmywałem piersi, a brodawki masowałem ustami i językiem. Najdłużej zatrzymałem się na pieszczotach wzgórza łonowego i okolicy, tej najpiękniejszej róży świata.
Mama nie była mi dłużna. Na pierwszy ogień poszedł penis, którego delikatna kobieca rączka już dawno postawiła w stan gotowości bojowej. Mój sterczący już na dobre członek nieustannie pieszczony uświadamiał nam, że jest gotów do penetracji.
– Elu – rzekłem, ja znów mam chęć na seks z tobą, czy to aby normalne tak nieustannie ciebie pragnąć?
– Chyba nie będziesz zaskoczony kiedy ci wyznam, że i ja mam chęć. I na pewno jest to normalne bo i ty i ja długo pościliśmy, a teraz pożądanie eksplodowało jak wulkan, a my je zaspokajamy.
– A poza tym myślę, że chyba oboje jesteśmy – jakby tu delikatnie powiedzieć …. zakochani w seksie.
Tak rozmawiając pieściliśmy nawzajem swoje klejnoty przytuleni do siebie przodem . Ela pocierała główką mego członka swoją vaginę, ja usiłowałem go wcisnąć do wewnątrz.
Trudne to było przedsięwzięcie, więc Ela jako bardziej doświadczona pokierowała całą akcją.
– Ja uniosę wysoko nogę, ty ją weźmiesz po ramię, a wtedy łatwiej ci pójdzie wsuwanie do środka.
Tak też zrobiłem. Uniesioną nogę Eli przytrzymałem wysoko, obcałowując ją przy okazji , potem nakierowany przez nią członek zniknął z łatwością we wnętrzu. Zacząłem wykonywać ruchy frykcyjne i było nam bardzo fajnie. Ciągle twardy penis ocierał się w takiej pozycji o łechtaczką, serwując mojej Eli kolejne rozkosze.
Spływająca z natrysku woda mile łechtała nasze ciała.
Ta pozycja pod prysznicem, to dla mnie nowość. Chociaż sprawiała dla niedoświadczonego kochanka trochę trudności, ale i dawała dużą dozę nowych podniet. Robiło mi się coraz przyjemniej, czułem zbliżający się orgazm. Nie hamowałem go. Jeszcze parę pchnięć i poczułem że wytrysk już w drodze.
– Dochodzę ! – krzyknąłem cicho.
– Ja też ! – odkrzyknęła Ela
Po kolejnym pchnięciu spuściłem się. Skurcz za skurczem meldował że nasienie zostało oddane. Moja kochana partnerka seksualna krzyknęła tylko :
– Och, jak mi dobrze, poczym i ją wstrząsnął orgazm.
Pozycja w której kochaliśmy się nie była wygodna, więc dość szybko wyszedłem z mamy i na stojąco obmyliśmy się. Spojrzeliśmy sobie w oczy. W oczach odczytywaliśmy swoje wielkie zadowolenie z kolejnego już nawet nie wiem którego udanego stosunku..
– Wspaniały z ciebie mężczyzna Robi i doskonały kochanek – rzekła.
– Z dotychczasowego krótkiego przecież poznawania się od tej strony śmiem stwierdzić i to z głębokim ukontentowaniem, że odkryłam w tobie demona seksu. Ja myślałam że po twoim ojcu już nie spotkam nikogo, kto by tak wspaniale umiał kochać i miał taką kondycję. Myliłam się. Spotkałam kogoś znacznie lepszego.
Byłem dumny z takiej oceny, sam nie myślałem że stać mnie na taką kondycję. Nigdy podczas kontaktów seksualnych z moimi rówieśnicami nie miałem więcej niż jeden wytrysk. To mi zazwyczaj wystarczało i zadawalałem tym moje partnerki.
Teraz coś się odmieniło, bo i chęć jest ciągła, a i sił starcza, choć widzę że ilość wytrysku jest mniejsza niż na początku. Działa i tu odwieczne prawo rynku: podaży i popytu. W tym przypadku podaż nie nadąża za popytem.
Otuliliśmy się z mamą znowu swoimi nakryciami i tak po domowemu postanowiliśmy spędzić resztę wieczoru.
Dochodziła dopiero godzina 21. Mama zaproponowała wypicie po lampce wina.
– Powinniśmy „oblać” to nasze dzisiejsze tet a tet i spełnić kilka toastów. W barku są różne alkohole, weź czerwone wino i napełnij kieliszki –powiedziała.
Po napełnieniu mama pierwsza wzniosła toast:
– Za nasze dzisiejsze odkrycie, za to że odnaleźliśmy się i żeby to trwało….trwało…
– Do końca świata i jeden dzień dłużej….- dopełniłem żartobliwie wzniesiony przez mamę toast.
Wypite wino zaczęło lekko szmerać. Napełniłem znów.
Ośmielony luźną atmosferą jaka zapanowała, zaproponowałem podjęcie dyskusji na temat seksu.
– Sama to miałam tobie zaproponować, bo powstałe nowe okoliczności tego wymagają. A poza tym chyba ciebie i mnie ta tematyka interesuje, lubimy przecież seks, no nie?
Usiadłem bliziutko mamy tak, aby nasze ciała i nasze nogi dotykały się, objąłem ramieniem i zapytałem wprost:
– Elu, po rozwodzie z ojcem nie zauważyłem abyś utrzymywała kontakty z mężczyznami. Tyle czasu minęło, a ty wciąż jesteś sama, czy przestałaś odczuwać potrzeby seksualne, do dziś oczywiście – dodałem dumnie.
– Potrzeby seksualne miałam i chyba mam bardzo duże. Z ojcem uprawialiśmy seks często i w różnych miejscach tak zwane „szybkie numerki”. On wiele mnie nauczył. Byłam zdolną uczennicą i sama często dopominałam się o kolejny „ numerek” Uwielbiałam to, pławiliśmy się w seksie i nigdy właściwie nie mieliśmy go dość. Byliśmy po prostu erotomanami.
– Po urodzeniu ciebie (a miałam zaledwie 19 lat) zapał do seksu nawet się wzmógł. Nie żałowaliśmy sobie. Wydawało się, że nikt i nic nie zdoła nas rozdzielić.
– Trwało to wystarczająco długo – dodała
– Po iluś tam latach udanego pożycia ojciec zapragnął mieć d**gie dziecko. Nic przeciwko temu nie miałam, więc przestaliśmy się wystrzegać. Ale mija rok, d**gi a ciąży nie widać. Badania lekarskie specjalistyczne wykluczyły zajście w ciążę. Po twoim urodzeniu okazało się że więcej dzieci mieć nie mogę.
– To ojca całkowicie zniechęciło do mnie. Przestał się mną już tak interesować, ustał szał seksualnych uniesień. Po prostu uznał `mnie za kobietę niepełnowartościową i znalazł sobie inną pocieszycielkę. Bolałam, ale nie potrafiłam temu zapobiec.
– Pytałeś jak sobie radziłam z potrzebami ciała nie mając żadnego mężczyzny.
Do mężczyzn zostałam zrażona, nie mogłam zapomnieć krzywdy doznanej od twego ojca. Każdego mężczyznę niesłusznie zresztą utożsamiałem z ojcem i to wystarczyło aby czuć do nich awersję.
– A potrzeby niedługo wróciły. Pytasz jak sobie z tym dawałam radę?
Ty mi się zwierzyłeś jak zaspakajałeś swoje potrzeby i – szczerość za szczerość – ja ci też się zwierzę. Zadawalałam się sama. Z czasem – podobnie jak ty – coraz lepiej to robiłam i tak naprawdę chciałam mieć mężczyznę, ale bałam z kimś się związać. Kilka razy nawet miałam romanse, ale krótkie. Nie zadawalały mnie, nie potrafiłam obdarzyć ich uczuciem.
Aż pewnego razu – może pamiętasz – jak pomagałeś mi naprawiać zapinkę do pończoch.
Wtedy to dostrzegłam twój niezwykły stan podniecenia, kiedy dotykałeś mojej nogi i spoglądałeś coraz wyżej. Zauważyłam wybrzuszenie w twoich spodniach i przeraziłam się. Przecież byłeś już dorosłym mężczyzną, a ja roznegliżowaną wyposzczoną kobietą. Po raz pierwszy dostrzegłam w swoim synu przystojnego mężczyznę, którego zainteresowała moja płeć. Gdybym wówczas nie podziękowała ci za naprawienie spinki, mogłoby to „dziś” być już dwa lata wcześniej. Może i szkoda, a może i dobrze.
Pociągnęliśmy z kieliszka po łyku wina i mocno przytuliłem mamę. Opowiadanie zaczęło mnie podniecać. Mama snuła dalej swą opowieść.
– Wokół ciebie coraz natrętniej krążyły moje myśli. Puszczałam wodze wyobraźni i wtedy widziałam się z tobą w łóżku. Ty dla mnie byłeś inspiracją dla masturbacji, lecz nigdy nie dawałam tego po sobie poznać. Kochałam się z tobą w samotności.
Czyż nie tak samo ty myślałeś o mnie?
W tym względzie jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami.
– A jak ty Elu nasz kazirodczy związek widzisz w aspekcie moralno-etycznym, czy nie miałaś oporów uprawiać seks z własnym synem, a po wszystkim nie miałaś wyrzutów?
– Jak chyba zauważyłeś że bez skrupułów godziłam się na uprawianie z tobą seksu. Bo czymże jest tak zwane kazirodztwo i dlaczego jest prawnie zabronione?
Jedynym i wyłącznym argumentem przeciw takim związkom, to niebezpieczeństwo spłodzenia potomka, który z reguły byłby niepełnowartościową jednostką ludzką obciążającą później swą egzystencją całe społeczeństwo. Ale jeżeli można zagwarantować pełne bezpieczeństwo tak uprawianego seksu, jeśli dojrzali członkowie rodziny bez jakiegokolwiek przymusu z własnej woli i ochoty zdecydują się na taki seks, to komu to przeszkadza? A niech sobie uprawiają i będą szczęśliwi.
Kiedyś przeczytałam, że ponoć 2,5 % dorosłego społeczeństwa uprawiało lub uprawia dobrowolnie seks z członkami najbliższej rodziny, a to ojciec z córką, a to mama z synem, a to brat z siostrą. I nikomu nic z tego powodu się nie stało. Ja znam takie przypadki poza nami.
Moja koleżanka z pracy, której mąż wyjechał za granicę zwierzyła się kiedyś w przypływie szczerości, że ma wspaniałego syna, który tak jej dogadza, jak żaden inny mężczyzna.
Tuż za naszą ścianą na tym samym piętrze mieszka szanowany nobliwy pan razem ze swoją córką – studentką trzeciego roku medycyny. Jego żona lubiła miewać kochanków. Kiedyś jadąc ze swym kochankiem – adwokatem samochodem na zakopiance rozbili się. Ona zginęła na miejscu. Jej mąż mieszka więc tylko z córką Malwiną.
Mimo że od tego wypadku minęło już dwa lata, tata Malwiny dobrze sytuowany pan nie żeni się i nie widać żeby miał na to ochotę.
– A wiesz dlaczego?
– Prawie co dzień słychać zza ściany wpierw miarowe skrzypienie sprężyn tapczana stojącego po d**giej stronie ściany, a po jakimś czasie stłumione, albo głośne pojękiwania i nieartykułowane okrzyki kobiece zwiastujące przeżywanie orgazmu. Widać że tata ma przyzwolenie młodej dziewczyny na uprawianie seksu, bo inaczej nie byłoby słychać ani skrzypienia używanych sprężyn, ani krzyków rozkoszy i do tego bardzo często. Widocznie tata musi jej nieźle dogadzać.
Mama tak to obrazowo opowiadała, że zacząłem się podniecać. Głaskałem po odsłoniętym udzie, tuliłem jej głowę, raz po raz całowałem w usta.
Zassaliśmy z kieliszka po łyku wina, a mama ciągnęła dalej:
– Te odgłosy zza ściany tak mnie zawsze podniecały, że chciałam je nasłuchiwać i przy tym zabawiać się sobą.
Słuchając tych zwierzeń sam już podnieciłem się i coraz mocniej pieściłem mamy uda, piersi.
Fallus osiągnął już wystarczający stopień sztywności, który pieszczony i głaskany kobiecą rączką osiągnął gotowość do penetracji.
Jakie to było fajne!
Dostałem ochoty na kolejny stosunek .Ręka po raz któryś poczęła ślimaczą wędrówkę w kierunku futerka karakułowego.
Podniecony już wystarczająco mocno przyssałem się ustami do maminych sutków, a ręka buszowała już w różowych płatkach muszelki. Nabrzmiała łechtaczka i wilgoć vaginy zapraszały do penetracji.
I kiedy byliśmy już gotowi do kolejnego stosunku, kiedy mój fallus naprężony jak ułan na paradzie szykował się do wniknięcia w rozkoszną czeluść, nagle mama zawołała:
– Słuchaj, słuchaj.. i wskazała ręką ścianę zza której dochodził miarowy odgłos zgniatanych sprężyn tapczana.
– No widzisz, trafiliśmy na seksualny seans taty z córcią rzekła mama.
I rzeczywiście tapczan skrzypiał i skrzypiał.
To podziałało na nas jak afrodyzjak.
-No, teraz chyba kolej na nas – rzekła mama z szelmowskim uśmieszkiem, układając się na tapczaniku i osłaniając dla mnie swoje klejnoty. Napalony już nieźle ułożyłem się między jej nogami. Wzięła do rączki stojącego jak drąg palanta, nakierowała na swą cipcię, a ja pchnąłem. Wszedł bardzo lekko. Z lubością wykonywałem ruchy posuwiste dające tak wielką dozę rozkoszy. Mama oplotła swoimi nogami moje uda dociskając w odpowiednich momentach mnie do siebie.
Mimo wielokrotnego tego wieczoru oddawania nasienia, wciąż miałem ochotę na ciąg dalszy.
Po pewnym czasie zza ściany dał się słyszeć zdławiony głos kobiecy, jakieś wykrzykiwania, podniecone odgłosy które zakończyły się przeciągłym ooooooooo..jjjjj.!….meldującym o tym, że za ścianą młoda dama osiągnęła szczyt rozkoszy seksualnej.
Słysząc to i dla mnie zaczęło się robić miękko, czułem zbliżający się finał. Mama też zaczęła biodrami podrzucać, głową obracać, wydawać ciche okrzyki i znów… oj jak dobrze!
Orgazm przeżyliśmy jednocześnie.
Erosowi złożyliśmy kolejną ofiarę z udanego seksu.
Tego wieczoru do tej pory- a była dopiero godzina 11.- odbyłem z mamą cztery stosunki, a przy uwzględnieniu tego pierwszego z masturbacją, to mój penis pięciokrotnie dziś tryskał spermą. Wprawdzie podczas ostatniego razu – czułem to – spermy było bardzo niewiele, niemniej dreszcze rozkoszy ciągle takie same.
Mama przeżyła orgazmów więcej niż ja, bo niemal przy każdym stosunku szczytowała kilkakrotnie. Te mamy „szczyty” były cudowne. Zaznaczała je wyraźnie głosem i grą ciała.
Było to takie podniecające, że nie chciałem wprost z niej wychodzić. I zaraz po tym miało się ochotę na następny, następny….
Nie mając jeszcze ochoty na spanie usiedliśmy (ciągle w negliżach) do stolika na kolejną lampkę wina. Wpatrując się w oczy mojej Eli wyznałem, że jestem w niej zakochany jak sztubak, a pragnienie uprawiania z nią seksu jest nadzwyczaj silne. Wiem, że to nienormalne, bo przecież formalnego związku nigdy nie zawrzemy i kiedyś każde z nas musi jakoś urządzić się na tym świecie. Wyraziłem też obawy co będzie dalej, czy oboje akceptujemy jego dalsze trwanie i jak długo.
A może to tylko chwilowe zauroczenie sobą dwojga nienasyconych seksem kochanków?
– Jak długo będziesz chciał, tak długo będziesz mnie miał – rymowanką odrzekła mama.
– Wiem – ciągnęła- że związek ten nie będzie trwał w nieskończoność, że kiedyś pójdziesz swoją drogą, że założysz rodzinę, może ja też trafię na człowieka wartościowego, kto wie….
Za ścianą znów skrzypią sprężyny, a po chwili znowu głośne Malwinki oooooojjj!. Znów jurny tata „ grzmoci” swoją córunię, i znów ten afrodyzjak zadziałał na mnie…
Mama spojrzała na moje krocze, które powoli zaczęło się odkształcać, uśmiechnęła, pogłaskała mego, a teraz już i swego przyjaciela i rzekła:
– Mój ty dzielny Casanovo, tobie to chyba staje na zawołanie. Muszę też ci wyznać, że i mnie dopada ochota na seks. I dodała:
– Twój bojowo nastawiony penis działa na mnie jak najlepszy afrodyzjak. Gdy tylko go zobaczę to zaraz chcę mieć go w sobie. Tak uwielbiam tę „zabawkę”. Ale chciałam ci zaproponować, abyśmy TO zrobili w mojej sypialni, wygodnie w szerokim łóżku.
– Możesz , możemy – poprawiła się – tam sypiać jeśli tego chcesz.
– Oj chcę, chcę – niemal wykrzyknąłem – będziemy tam dostępni sobie o każdej godzinie, nieprawdaż?
– Tak, tak będziemy się kochać jak szaleni, bo oboje tego pragniemy.
Po spełnieniu toastów za miłość i seks udaliśmy się wreszcie na spoczynek
Czy aby spoczynek?
Gdzie tam, jeszcze długo kochaliśmy się, aż fallus nie miał już czym tryskać.
Tym razem zdecydowanie prawo rynku zostało zachwiane. Podaż nie nadążała za popytem.
W ten wigilijny wieczór otrzymałem od losu najpiękniejszy w życiu prezent gwiazdkowy.
Zamieszkałem w mamy sypialni, ale tylko na noc. Uprawialiśmy bardzo intensywny seks. Spaliśmy razem w małżeńskim łożu, które codziennie było niemym świadkiem naszych miłosnych igraszek W seksie byliśmy oboje nienasyceni. Nigdy nie kończyliśmy po pierwszym razie, zawsze prawie d**gi, albo i trzeci.
Nie miałem wątpliwości, że byliśmy erotomanami uzależnionymi od seksu.
Mama dalej pracowała jako szefowa sekretariatu w zagranicznej firmie, ja podjąłem pracę w tym samym przedsiębiorstwie transportowym, po kolejnym wyroku uniewinniającym mnie. Otrzymałem nawet odszkodowanie za niesłuszne skazanie.
Kochaliśmy się nie tylko w sypialnianym łóżku. W ciągu dnia niejednokrotnie szliśmy na „szybkie numerki” w różnych miejscach.
Jadąc samochodem w jakąś dłuższą trasę w trakcie jazdy mama ręką sięgała do mego rozporka, pieściła naszego przyjaciela, co było sygnałem do odbycia stosunku. Zbaczaliśmy wtedy do lasu i w samochodzie na tylnym siedzeniu oddawaliśmy się we władanie Erosa.
Czasem w kuchni, kiedy mama stała nad zlewem, kochałem ją od tyłu na stojąco. Prowokowała (myślę że świadomie) swoim zgrabnym tyłeczkiem ubranym w króciutkie szorty, a na nogach miała jak zwykle erotycznie podniecające szpileczki. Patrząc na ten kuszący obraz podchodziłem od tyłu, głaskałem jej zgrabne nogi, potem pośladki wchodząc coraz wyżej. Wyczuwając jej aprobatę, rozsuwałem błyskawiczny zamek, zsuwałem na podłogę szorty i figi i od tyłu wkładałem penisa w przygotowaną już cipeczkę.
Kiedyś mama musiała wyjechać na tydzień w sprawach służbowych. Było to pierwsze po kilku miesiącach naszego pożycia rozstanie.
Przed wyjazdem podczas pożegnania mama znając mój pociąg do seksu pół-żartem, pół-serio powiedziała:
-Myślę, że nie będziesz mnie w tym czasie zdradzać z innymi kobietami. Nie mam nic przeciwko temu, abyś zadowolił się własną rączką. Zostawiłam – tak na wszelki wypadek – w twoim nocnym stoliku…rolkę ręczników papierowych.
– Podziwiam twoją przezorność – odparłem – i na pewno z tego skorzystam. I to nie jeden raz, gdy pomyślę o tobie. Ale też wymagam wierności od ciebie.
– Bądź pewien, że nie zainteresuję się żadnym innym mężczyzną, bo TY będziesz ze mną.
– ?????????
– A tak, biorę ze sobą twego „sobowtóra”.
I wydobyła z torebki podłużne pudełeczko. Otworzyła je. W pudełku spoczywał wibrator.
Jakoś z początkiem czerwca zwróciła się do mnie z zapytaniem czy chciałbym skorzystać z dwutygodniowych wczasów w domku kampingowym nad morzem. Jej koleżanka odstępuje domek, ponieważ z ważnych powodów nie może w tym terminie skorzystać.
– Z wielką ochotą – odrzekłem- ale pod warunkiem, że pojedziemy tam razem.
Dwa tygodnie całkowitego luzu z kochaną kobietą, to dopiero raj!
Pojechaliśmy. W recepcji początkowo pomyślano, że to jakaś pani przygarnęła młodego kochanka, aby się tutaj wyszumieć. Kiedy jednak okazało się, że nosimy to samo nazwisko i ten sam adres – uznano nas za małżeństwo.
Były to dwa tygodnie erotycznego szaleństwa. Kochaliśmy się rano, po obiedzie, a wieczorem to po kilka razy wnikałem w różową muszelkę.
Właśnie tam poznawaliśmy arkana udanego seksu, stosowaliśmy wszelkie znane mamie techniki. Ja chociaż nie miałem doświadczenia, ale moja wiedza pochodziła z czytywanych kiedyś lektur, filmów, „świerszczyków”, fotosów. Wiedzę teoretyczną praktycznie wprowadzaliśmy w świat realnego seksu. Czuliśmy się szczęśliwi, było nam bardzo dobrze.
Ale jak to w życiu bywa, wszystko to co dobre szybko się kończy
Przez pięć lat trwała ta idylla! Przez pięć lat odbyłem z mamą setki, a może tysiące stosunków płciowych. Wszystkie były udane, a każdy udany domagał się następnego.
Skończyłem zaocznie studia na wydziale budowy dróg i mostów. Otrzymałem propozycję itrantnej pracy lecz na d**gim końcu Polski – w Szczecinie.
Skończył się też nasz wspaniały romans trwający pięć lat.
Minęły lata. Obecnie mieszkam w Szczecinie, mam żonę i dwoje dzieci oraz dostatek materialny.
Mama też urządziła sobie życie. Poznała człowieka z którym jest szczęśliwa. Utrzymujemy ze sobą stały kontakt telefoniczny, rzadziej – z powodu dystansu – osobisty.
A jak oceniam z perspektywy czasu te szalone lata romansu z mamą – bo tak by to należało określić?
– Był to dla mnie – dziś 36-letniego mężczyzny – najmilszy okres życia, okres wyuzdanego seksu, okres bogatego doświadczenia życiowego.
Nie mam (mama też) żadnego tzw. wyrzutu sumienia, bo nikomu z tego powodu nie stało się nic złego.
Podczas – rzadkich zresztą – wizyt u mamy patrzymy sobie w oczy nie spuszczając wzroku. Na naszych twarzach pojawia się wtedy łagodny uśmiech aprobaty dla naszych myśli, bo wiemy o czym wtedy myślimy.
Jestem szczęśliwy w stadle rodzinnym, lecz kiedy mogę odwiedzam mamę. W obecności innych osób składamy sobie niewinne pocałunki.
Kiedyś, kiedy przez małą chwilę byliśmy sami z głupia frant zapytałem:
– Mamo czy nie żałujesz tego co między nami było?
– Nigdy nie żałowałam i nie żałuję, wszak byłam szczęśliwa. I gdybym jeszcze raz miała podejmować decyzja, byłaby to decyzja identyczna.
– Ja też
Spojrzeliśmy sobie w oczy, przytuliłem moją kochaną KOBIETE…..
– Ej, gdybyśmy tak sami byli w domu…….

i

Seks z kierowcą – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 8 minutes

W firmie mamy 3 zawodowych kierowców, pan Władysław jeżdżący Fordem Mondeo, kierowca Dyrektora, Pan Krzysio, jeżdżący również Fordem Mondeo, kierowca mój i pracowników technicznych i Pan Marian, kierowca samochodu Ford – Transit. W tym tygodniu jest duża wystawa sprzętu za granicą, na którą pojechał Dyrektor, biorąc służbowy samochód i Pana Władysława oraz Pana Mariana z dużym Fordem i sprzętem, a pan Krzysio, będąc na urlopie skręcił nogę. Teoretycznie, nie był to problem, ale jak to w życiu bywa, los spłatał nam figla. Ledwo dyrektor wyjechał, otrzymałam zaproszenie na piątek, 15 września na spotkanie gdzieś tam. Spotkanie miało zacząć się o godzinie 9 rano, więc zasadny był przyjazd poprzedniego dnia wieczorem. Znałam ten ośrodek, zgłaszając swój udział zarezerwowałam pokój jednoosobowy dla siebie, oraz pokój dla kierowcy. Najlepiej byłoby tam dojechać samochodem, ale ja nie chciałam jechać swoim, bo wiedziałam, że na takich spotkaniach są obiady czy kolacje zakrapiane alkoholem. Był do dyspozycji samochód służbowy, ale nie było kierowcy. Firma nasza kooperuje z kilkoma innymi firmami, więc zadzwoniłam do jednej z nich, z którą jestem lepiej zaprzyjaŸniona z prośbą, aby mi pożyczyli kierowcę na czwartek i piątek. Dyrektor tej Firmy wyraził zgodę i na tym temat skończyłam. W czwartek około południa zadzwonił kierownik działu administracyjno – technicznego, że jest już kierowca, ale za nim skończymy pracę, on chciałby, aby jedna z pracownic pojechała po jakieśtam zakupy. Wyraziłam zgodę, prosząc, aby o 1530 był przy garażu. Skończyłam pracę, podeszłam do samochodu stojącego przy garażu, zobaczyłam, że siedzi w nim kierowca, otworzyłam drzwi od strony pasażera i zaczęłam wsiadać, a siedzący w nim kierowca do mnie – gdzie się wpierdalasz, ja czekam na dyrektorkę, sądząc, że jest to następna dziewczyna z zaopatrzenia. Fakt, ten kierowca nigdy mnie nie widział i skąd mógł wiedzieć, że wsiadająca do samochodu drobna dziewczyna w dżinsowym ubraniu to dyrektorka. Akurat w czwartek ubrałam się w takie ubranko dżinsowe, adidasy i sportową koszulkę. Z reguły osoby na takich stanowiskach są większej postury i na taką był przygotowany. Siedziałam na siedzeniu, mając jeszcze jedną nogę na zewnątrz i trzymając w ręce niedomknięte drzwi. Popatrzyłam na niego, po czym spokojnie mu wyjaśniłam, że ta dyrektorka, na którą czeka, to właśnie ja. Trzasnęłam drzwiami, poinformowałam go, że właśnie do jutra będzie ze mną jeŸdził i że nie życzę sobie żadnych wulgarnych sformułowań w rozmowie ze mną Trzeba było widzieć, jak blednie mu twarz i jak zamarł przy tej kierownicy. Spojrzałam jeszcze raz na niego, pytając, na co czeka, jedziemy do mnie do domu. OtrzeŸwiał, a kiedy włączył silnik, spytałam, czy wie, jak ma jechać. Okazało się, że nie do końca, więc podpowiadając mu, dojechaliśmy do mnie. Chciałam go zobaczyć, więc poprosiłam, aby wysiadł i pomógł mi wziąć z domu przygotowana na wyjazd torbę. Z samochodu wysiadło duże, bardzo dobrze zbudowane chłopisko, kiedy obszedł samochód podałam mu rękę, ponownie przedstawiając się, też podął mi rękę mówiąc, że nazywa się Jan XXX, wszedł za mną, poprosiłam, aby usiadł w salonie i poczekał. Poszłam do sypialni, przebrałam się, wzięłam przygotowaną torbę, wyszliśmy, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Po drodze zaczęłam z nim rozmawiać, aby się coś więcej o nim dowiedzieć. Wyjaśnienia były proste. Pochodzi z tego miasteczka, w którym jest nasz zakład, ma maturę, zdawał na studia, ale się nie dostał, interesuje się informatyką, po godzinach pracuje u swojego kolegi, instalując w komputerach oprogramowania. Ojciec jego był zawodowym kierowca w PKS-ie, więc on też od młodych lat interesował się motoryzacją. Posiada prawo jazdy wszystkich kategorii i najchętniej jeŸdziłby TIR-ami, ale w domu jest chora matka, więc nie może wyjeżdżać na dłużej, jak dwa – trzy dni. Na wiosnę wyszedł z wojska, szukał też innej pracy, ale nie mógł znaleŸć. Okazało się, że w tej firmie trzeba dodatkowego kierowcy, więc się zatrudnił. Tak dojechaliśmy na miejsce, załatwiłam formalności w recepcji, otrzymałam klucz od pokoju, okazało się, że Janek ma pokój obok. O dwudziestej była kolacja koleżeńska. Zeszliśmy razem, stoły były ustawione w podkówkę. Ja zostałam zaproszona przez kolegów do jednego stołu, Janek usiadł praktycznie naprzeciwko mnie. Pod ścianą był stół typu wiejskiego, przy tarasie ktoś robił grila. Byłam głodna, więc rzuciłam się na jedzenie, koledzy częstowali mnie wódeczka. Nie chcąc zbyt dużo pić, poszłam do baru, zamawiając sobie drinka. Towarzystwo przy kolacji rozluŸniło się i w pewnym momencie po mojej prawej stronie zrobiło się trochę miejsca. Nawet nie zauważyłam, kiedy on to zrobił, ale za moment na tym wolnym miejscu zasiadł Janek i stawiając przede mną szklaneczkę, zapytał, czy może postawić mi przeprosinowego drinka, za to, że się tak niegrzecznie zachował po południu. Spojrzałam na szklaneczkę, powiedział, że to samo, co brałam, uśmiechnęłam się i gładząc go po głowie, jak syna, powiedziałam, że ja się wcale na niego nie gniewam, ale miło mi, że tak się zachował. Stuknęliśmy się szklaneczkami, spojrzałam na niego, miał piękne, niebieskie, śmiejące się oczy. Dopiliśmy drinka i ja stwierdziłam, że idę do pokoju. Janek stwierdził, że też idzie, bo on tu nikogo nie zna, więc pójdzie do pokoju, poczytać książkę. Weszłam do pokoju, przez telefon zamówiłam wódeczkę, lód i sok, naszykowałam na stoliku dwie szklanki i zadzwoniłam po Janka. Wszedł, spojrzał, a ja do niego – podobał mi się ten twój gest z drinkiem, więc teraz drink ode mnie. Wszystko tu jest, wskazując na stół, więc nalewaj. Popatrzył z niedowierzaniem. Więc ja do niego – chyba nie pozwolisz, aby nalewała kobieta. Poderwał się, nalał do szklaneczek wódeczki, włożył po dwie kostki lodu i dolał do pełna soku. Wzięłam szklaneczkę w rękę, i stukając się z nim, stwierdziłam, że teraz czas na rewanż za jego drink. Przez chwile rozmawialiśmy cos o firmach, po czym okazało się, że w szklaneczkach ukazało się dno. Więc ponownie nalał, zaczęłam z nim rozmawiać i jego ewentualnych planach, dyskretnie zapytałam o narzeczoną. Odpowiedział, że narzeczonej nie ma, bo niedawno wyszedł z wojska i jeszcze dobrze nie zdążył się rozejrzeć. Ale też zaznaczył, że jeszcze nie czas, bo mało co sobą reprezentuje, tak się rozgląda, żeby jeszcze iść do jakiejś szkoły, bo przecież ma tylko maturę. Wypiliśmy dwa drinki, poprosiłam, aby nalał trzeciego, spojrzał, czy aby to tempo nie za duże. Potrzebował skorzystać z toalety, ja wykorzystałam ten moment, zgasiłam górne światło, paląc lampkę tylko przy łóżku. Cały czas siedziałam w sukieneczce mocno podciągniętej powyżej kolan. Widziałam, że czasami spogląda w to miejsce, szczególnie wtedy, kiedy z rozmachem przekładałam nogę na nogę. Wyszedł z toalety, wstałam podałam mu drinka i stojąc blisko niego poprosiłam, aby zapomniał, że jestem dyrektorką, a pomyślał, że ma przed sobą kobietę. Popatrzył na mnie oczami, które zrobiły się wyjątkowo duże. W tym momencie wsunęłam mu rękę za pasek. W pierwszej chwili nie bardzo wiedział, co ma powiedzieć, coś zaczął – proszę pani, ale ja już rozpinałam jego dżinsy. Jakby ochłoną, po czym wyjąkał, że dobrze, ale on ma bardzo małe doświadczenie z kobietami. Na co ja mu odpowiedziałam, że o to, to niech się nie martwi. Za moment zdjęłam z niego spodnie, koszulę, poprosiłam, aby zdjął skarpetki, został tylko w bardzo ładnych slipkach, ja jednym ruchem zdjęłam sukienkę i pociągnęłam go w kierunku łóżka. Kiedy położyliśmy się obok siebie wsunęłam rękę w jego slipki, a tam już sterczała całkiem gotowa jego pałka. Wycofałam rękę, odpięłam staniczek, zsunęłam majteczki, on widząc to tez zsunął swoje i po chwili położyłam się na wznak, dając mu możliwość wejścia we mnie. W tym momencie nie widać było tego jego niedoświadczenia, bo po chwili czułam w sobie pełne wypełnienie. Zaczął bardzo szybko wbijać się we mnie i wysuwać, więc go poprosiłam, aby robił to zdecydowanie wolniej. Poskutkowało, ale na krótko, po chwili znowu przyspieszył, a za moment poczułam, jak pęcznieje. Zatrzymał się na chwile, spojrzał na mnie, ja kiwnęłam głową, po chwili poczułam, jak mnie wypełnia swoimi sokami namiętności. Przytrzymałam go jeszcze chwile nogami, po czym puszczając go powiedziałam, idŸ się umyj. Po moim wyjściu z łazienki czekała na mnie szklaneczka z drinkiem, ale Janek już zdążył założyć slipy. Zapytałam go, czy już wybiera się do pokoju ? Zrozumiał, przesiadł się do mnie na łóżko, wypiliśmy nasze drinki i pociągnęłam go za sobą, kładąc się na łóżku. Przytuliliśmy się do siebie, trwało to dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się, co będzie dalej. Przesunęłam spokojnie rękę pod jego slipki, zrozumiał i unosząc biodra zsunął je z siebie. Położyłam rękę na jego pałeczce, ale była ona jeszcze „w stanie spoczynku”. Przez chwilę pieściłam ją ręką, ale po chwili uniosłam się na ramionach i przesunęłam głowę w jej kierunku. Janek położył rękę na swojej pałeczce, ja spojrzałam na niego, delikatnie te rękę mu odsunęłam, teraz już zupełnie przesunęłam się wzdłuż jego ciała, rozszerzył nogi a ja spokojnie już mogłam zacząć pieścić ją ustami. Przez chwile był bardzo spięty, ale kiedy zaczęłam systematycznie wsuwać i wysuwać ją w usta, albo wysuniętą dokładnie oblizywać, rozluŸnił się. To rozluŸnienie dało pozytywny efekt, bo zaczęła nabierać wyrazistego kształtu. Czując ją w ustach dosyć mocno doszłam do wniosku, że trzeba ją już wykorzystać i zaczęłam „wspinać” się po nim, a kiedy Cipka była na wysokości jego bioder, uniosłam, ją, swobodnie wprowadzając sztywniejącą pałeczkę. Popatrzył na mnie bardzo dużymi oczyma. Oparłam się o jego klatkę piersiową i zaczęłam „ujeżdżanie” Zorientował się, o co chodzi i od pewnego momentu unosił biodra, a kiedy opuszczał, ja wbijałam się na jego pałeczkę jeszcze mocniej. Zaczął się mocniej podniecać, bo zaczął przyspieszać. Powiedziałam – wolniej, ale wyżej. Rzeczywiście, zaczął unosić biodra trochę wyżej, opuszczając je szybko. Tak doszliśmy do końcowego momentu, kiedy wyprężony wyrzucił biodra do góry, wlewając we mnie cały strumień namiętności. Kiedy opadł, przełożyłam nogi do przodu i chwytając go za ramiona, przyciągnęłam do siebie. Objął mnie mocno ramionami, ja jego też i tak tkwiliśmy dłuższą chwilę. Ale po chwili rozluŸniłam i patrząc na niego zapytałam, czemu zasłaniał się ręką. Popatrzył na mnie, po czym bardzo cichutko powiedział – to było pierwszy raz. Przytuliłam się jeszcze mocniej do niego, a on mi do ucha powiedział, w takiej pozycji tez pierwszy raz. Zacisnęłam na jego plecach dłoń, dając mu do zrozumienia, że usłyszałam, po czym odsuwając głowę powiedziałam – ale było dobrze. Poszedł do łazienki, a kiedy wychodził, dałam mu znać, aby do mnie podszedł. Pochylił się, dostał buziaka i powiedziałam mu – obudŸ mnie rano. Spojrzał, po chwili uśmiechnął się i wyszedł. Ja się też umyłam, przez chwilę pomyślałam, że dobrze by było tego młodzieńca wprowadzić w życie, ale zmęczona zasnęłam. Przebudziłam się jak zwykle ok. 6-tej, włączyłam wodę na kawę i poszłam do łazienki. Umyta i wypachniona położyłam się naga w łóżku, czekając na Janka. Spotkanie zaczynało się o dziewiątej, trzeba było jeszcze przed tym zjeść śniadanie, więc teraz właśnie był czas „na relaks” I chyba ściągnęłam go myślami, bo po chwili otworzyły się drzwi, ukazał się Janek, jeszcze jakby piżamie, ale kiedy się zbliżył, poczułam od niego zapach jakiejś wody kolońskiej, pogładziłam go po twarzy, był ogolony. Niby gładząc go po twarzy pociągnęłam jego głowę do siebie, drugą ręką odkładając kołdrę. Zobaczył, że jestem nago, jedną ręką zsunął bluzkę od piżamy, drugą zaczął zsuwać spodnie. Nie miałam żadnych wątpliwości, jego pałeczka już była gotowa do użycia, więc nie każąc jej dłużej czekać, wpuściłam ja do Cipki. Okazał się być chłopakiem pojętnym, bo tym razem już nie spiesząc się, systematycznie się we mnie wsuwał i wysuwał. Ja podniecając się coraz bardziej, coraz szerzej rozsuwałam nogi, lekko je unosząc. Aż przyszedł moment spełnienia, lekko przyspieszył i mocniej wbijając się, wypełnił mnie swoimi sokami. Ja jęczałam w pełnym orgazmie, wbijając swoje dłonie w jego ramiona. Położył się na mnie i przez chwile leżeliśmy, ale po chwili wysunął się i siedząc na brzegu łóżka zaczął ubierać spodnie od piżamy. Ja podniosłam się dałam mu buziaka, mówiąc – piętnaście po ósmej na śniadaniu. Założył bluzkę i wyszedł, a ja ponownie poszłam się umyć, wypiłam kawę i o umówionej godzinie zeszłam na spotkanie. Spotkanie trwało tyle, ile musiało, obiad i powrót do domu. Rozmawiając po drodze, między zdaniami, pytałam go, jaka szkoła by go najbardziej interesowała. Interesuje go informatyka i takiej szkoły chciałby poszukać, ale mówił o szkole pomaturalnej. Jadąc wiedziałam, że nie mogę go zbyt długo zatrzymywać, bo po odwiezieniu mnie do domu musi jeszcze odstawić samochód i wrócić do domu, a to też wymaga czasu. Ale z drugiej strony miałam jeszcze na niego chęć, więc zaproponowałam mu, aby wszedł na herbatę. Jednak Janek był bardziej zdecydowany, jak ja. Kiedy weszliśmy do domu, zapytał, gdzie ma zanieść torbę. Zaproponowałam, żeby do sypialni i jak to się mówi, już była musztarda po obiedzie. Chwycił mnie wpół, mocno do siebie przyciągnął i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Ja kiwnęłam głową i po chwili już spadało z nas ubranie. Wsunęliśmy się na łóżko, widziałam, że jego pałka jest już mocna, ale chwyciłam go za rękę i patrząc mu w oczy zapytałam – kochałeś się z kobietą od tyłu. Kiwnął głowa, że nie, więc w dwóch zdaniach powiedziałam mu, o co chodzi, obróciłam się i wypięłam Pupę. Janek okazał się być bardzo pojętnym uczniem, bez problemów we mnie wszedł, wypełnił bardzo mocno i po chwili rozległ się odgłos odbijanych od siebie bioder. Ten odgłos jest bardzo podniecający, zaczęłam bardzo szybko się podniecać. Znowu musiałam go hamować, bo nabrał bardzo dużego tempa. Ale stopień jego podniecenia był tak duży, że po chwili przyspieszył, pchnął kilka razy bardzo mocno i wypełnił mnie sobą. Oboje padliśmy na łóżko, przez chwilę na mnie leżał, ale różnice w wielkości ciał nie pozwoliły nam tak zbyt długo leżeć. Wstał i poszedł się umyć, a ja zwinięta w fasolkę, czekałam na swoją kolej. Za nim ja zdążyłam wyjść z łazienki on był już ubrany, odprowadziłam go do wyjścia, wyciągnęłam rękę na pożegnanie, pochylił się, pocałował, po czym powiedział – Do widzenia Pani Dyrektor. Ucieszyłam się tym pożegnaniem, bo wiedziałam, że zrozumiał, co było na wyjeŸdzie, to było, ale teraz niestety wracamy do naszej szarej rzeczywistości. Rozpakowałam torbę, zrobiłam trochę porządku, po czym zrobiłam sobie mocna herbatę, usiadłam na kanapie przed kominkiem i jeszcze raz analizowałam ten wyjazd. Było mi z Jankiem dobrze, ale czy jemu też było dobrze ??? Na to pytanie w tym momencie nie było odpowiedzi. Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Egazamin Licencjacki – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 9 minutes

Ta historia zaczęła się kilka lat temu. Kiedyś moja pracownica miała kłopot ze swoim synem w szkole średniej. Pewnego razu ja sobie z nim porozmawiałam. Kilka lat temu dla własnej satysfakcji skończyłam psychologię, więc zaczęłam z nim w odpowiedni sposób rozmawiać. Ale jak to ja, chciałam być profesjonalistką, więc poszłam do takiej instytucji, która nazywa się Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna i tam porozmawiałam sobie i z Dyrektorką i z Psychologiem szkolnym. One mnie trochę ukierunkowały i z tym chłopakiem poradziłam sobie. Byłyśmy cały czas w kontakcie. Pewnego razu, jesienią 2002r zaprosiła mnie Dyrektorka na rozmowę. Okazało się, że jest problem. W jednej ze szkół jest chłopak w maturalnej klasie, Krzysztof. We wrześniu zginął mu w wypadku samochodowym ojciec, obarczał za to matkę, bo jej się nie chciało gdzieś jechać, wysłała ojca. Bzdura, absolutny przypadek. Chłopak się załamał i zamknął w sobie, a przede wszystkim stronił od domu. Nie chciał z nikim rozmawiać i przestał chodzić do szkoły. Nawiązałam z nim kontakt, zapraszając go do domu, aby słuchał muzyki. To chwyciło. Zaczęliśmy wolniutko ze sobą rozmawiać. Przyszły święta Bożego Narodzenia. Dzień przed Wigilia był u mnie, dostał prezent dla swojej matki, ale przede wszystkim dla siebie. Dostał ode mnie w prezencie pióro. Popatrzył – a na co mi to. Powiedziałam, przecież nasz maturę, musisz czymś ją napisać. Zaczął, że tej matury nie zda i tak dalej. Wjechałam mu na ambicję, że dlaczego ma nie zdać, skoro jest tak zdolny. Umówiliśmy się, że będę mu pomagała. I rzeczywiście, uczciwie, prawie dzień w dzień po kilka godzin nauki. Efekt był pozytywny, maturę zdał. Ale po maturze nie chciał słyszeć o studiach, chciał pracować, bo Matka mało zarabia i takie inne dyrdymały. Tłumaczyłam mu, że przy tym bezrobociu to on, po maturze może pracować za gońca, bo za bramą stoją ludzie wykształceni. Ale on upierał się, więc wymyśliłam kompromis. Powiedziałam, idziesz do pracy, ja ci ją załatwię, ale idziesz też na studia zaoczne. Z tego, co zarobisz płacisz połowę czesnego, druga połowę dostajesz ode mnie. W pierwszej chwili nie chciał się zgodzić, ale jak przez wrzesień niczego nie załatwił, zgodził się. Wiedząc, że nic nie załatwi, uruchomiłam swoje kontakty, robiąc rozpoznanie. Kiedy okazało się, że nie jest w stanie niczego załatwić, wsadziłam go do jednej z zaprzyjaŸnionych firm, do pracy w magazynie. Praca spokojna, mógł się uczyć. Dostał od razu pieniądze na czesne. I tak mój Krzysztof zaczął się uczyć. Aby były między nami właściwe relacje, poprosiłam go, aby mówił do mnie Ciociu. Gdzieś w listopadzie przywieŸli mi 5m3 drewna do kominka. Zadzwoniłam do niego, aby mi pomógł to drewno złożyć w drewutni. Kiedy to zrobił, był bardzo spocony. Poleciłam, aby poszedł na górę, tam jest w łazience prysznic i żeby się umył. Tutaj trzeba nadmienić, że Krzysztof jest wysokim chłopcem, około 180cm wzrostu, nieŸle, jak na młodego człowieka zbudowany. Od czasu, kiedy zaczął pracować i uczyć się, załatwiłam mu również wejście na siłownie i na basen. Tym sposobem wolniutko robił się z niego ładny mężczyzna. O dziwo, zechciał, ja szybko wskoczyłam do swojej sypialni, rozebrałam się, owinęłam w ręcznik i poszłam do niego. Odsunęłam drzwi od kabiny, on na mnie spojrzał, a ja spokojnym głosem, przecież ktoś ci musi umyć plecy. Stał spokojnie, cały zesztywniał. Więc w pewnym momencie poprosiłam, aby się obrócił. Zrobił to, ja, będąc od niego znacznie niższa, niby to chcąc umyć mu ramiona, mocno do niego przylgnęłam. Nie wytrzymał i zaczął głęboko oddychać. Wówczas już wiedziałam, że jest mój. Chwyciłam za tą jego sterczącą pałeczkę, wyprowadziłam z kabiny, rzuciłam na podłogę ręcznik i klękając, stwierdziłam, wejdŸ we mnie od tyłu. Zaczął coś Ciociu, ale ja mu przerwałam, że co, Ciocia to nie kobieta. Pokaż, że jesteś mężczyzną. Nie reagowałam, ale bardzo nieudolnie to robił, jednak w końcu we mnie wszedł. Czułam go dobrze, ale wrażenia i stres spowodowały, że spuścił się we mnie bardzo szybko. Poleciłam mu, umyj się i zejdŸ na dół. Samej też zeszłam do swojej łazienki, umyłam się, ubrałam, poszłam szybko do kuchni, z lodówki wyjęłam butelkę wódki, sok, lód i zrobiłam dwa drinki. Krzysztof dłuższą chwile nie schodził, więc go poprosiłam, zszedł już całkiem ubrany. Usiedliśmy na kanapie i dając mu szklankę drinka, stwierdziłam, że jako Ciocia musze dbać o pełne jego wykształcenie, a nie fragmentaryczne. Po czyn stuknęliśmy się szklaneczkami i ja sporo wypiłam. Krzysztof niewiele, praktycznie unika mocnego alkoholu. Uśmiechnął się, a ja patrząc na niego stwierdziłam – jak następnym razem zadzwonię, żebyś przyszedł mi w czymś pomóc, to mam nadzieję, że mi nie odmówisz. Uśmiechnął się, mówiąc oczywiście, podziękował za drinka i wyszedł. Mając doświadczenie w edukacji młodych chłopców na własnym synu, po pewnym czasie ponownie zadzwoniłam do Krzysztofa przed świętami, aby mi zawiesił lampki przed domem. Kiedy już to zrobił, umył ręce, usiadł na moment na kanapie przed kominkiem. Ja przyniosłam dwie szklanki piwa, wypiliśmy po parę łyków, wzięłam go za rękę i poszliśmy do sypialni. Był jeszcze cały skrępowany, więc nie paląc światła zaczęłam go rozbierać. Trochę mi pomógł, ja też się pospieszyłam i po chwili leżeliśmy już w łóżku. Położyłam się koło niego i gładząc jego piersi zaczęłam przesuwać rękę w dół, aż sięgnęłam jego pałkę. Była jeszcze niezbyt mocno obudzona, więc przesunęłam się i chwyciłam ja w usta. Krzysiek nie bardzo wiedział co się dzieje, ale lekko rozsunął nogi. Wykorzystując to przesunęłam się zupełnie na jego biodra, mając już teraz zupełnie swobodny dostęp do niego. Pieszcząc go ustami doprowadziłam do stanu mocnego podniecenia, po czym szybko odwróciłam się, rozsuwając nogi i pozwalając mu wejść we mnie. Tym razem zrobił to lepiej i nawet zdążyłam się trochę podniecić, zanim on wystrzelił. Tak to się zaczęło i trwa po dziś dzień. Raz na jakiś czas albo sam wpada, dzwoniąc wcześniej, albo ja dzwonię po niego. Przez te trzy lata bardzo dojrzał i zmężniał. Nie wiadomo, kiedy ten czas minął, przyszedł trzeci rok studiów i praca końcowa oraz egzamin licencjaci. Pomogłam Krzysiowi i jego koledze Włodkowi wybrać tematy prac końcowych. Przychodzili póŸniej na konsultacje, aż obie prace były gotowe. Przychodzili też uczyć się do egzaminu końcowego. Termin tego egzaminu dla obu został ustalony na 12 czerwca. Zdanie egzaminy polegało na zreferowaniu pracy oraz przedstawieniu wynikających z niej wniosków. Ponieważ w dniach 05 – 10 czerwca wyjeżdżałam w delegację zaproponowałam Krzysiowi, aby przyszedł do mnie w piątek, 2 czerwca wieczorem ze swoim referatem, to poćwiczymy, jak ma go wygłosić. Rzeczywiście, przyszedł, miał przygotowaną swoją wersję wystąpienia, ponieważ znałam te jego pracę, wniosłam kilka poprawek i ćwiczył kilka razy. Kiedy już uznałam, że umie referować te swoja pracę, chwyciłam go za rękę i pociągając w kierunku sypialni stwierdziłam – a teraz pokaż, czego jeszcze się nauczyłeś. Za nim doszliśmy do sypialni już na nas nic nie było. Poprosił – połóż się równo. Położyłam się na wznak, wyciągając do góry ręce a on zaczął pieścić moje Piersi. Wolniutko przesuwał rękę to po jednej, to po drugiej. Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Brodawki po chwili stały na baczność. Przy stosunkowo niedużych piersiach, w momencie podniecenia Brodawki osiągaj znaczny rozmiar. Więc w pewnym momencie pochylił się i jedna Brodawkę wziął w usta, drugą trzymał w dwóch palcach. Tą w ustach omywał swoim językiem, ta w palcach lekko masował. Aż w pewnym momencie tę, co trzymał w palcach mocniej ścisnął, a te, co miał w ustach lekko zacisnął na niej zęby. Jęknęłam, odruchowo unosząc biodra, Krzyś popuścił, ale po chwili znowu zacisnął zęby i palce. Ta odrobina bólu spowodowała, że się bardzo podnieciłam, mówiąc – jeszcze. Przez moment znowu masował mi Brodawkę palcami i lizał czubek drugiej językiem, ale po chwili ponownie poczułam jego żeby zaciskające się na Brodawce i palce ściskające drugą. Tym razem zrobił to zdecydowanie mocniej, aż głośno krzyknęłam, wyrzucając biodra mocno do góry. Ten stan zaciśnięcia na obu brodawkach trwał dobra chwile, po której nastąpiła chwila ulgi. Tego go nie uczyłam, a jednak zrobił to perfekcyjnie. Wiedząc, że w którymś momencie znajdziemy się w sypialni, przyprowadziłam przewoŸny barek, więc teraz poprosiłam go, aby naszykował cos do picia. Popijając drinka leżał obok mnie, nic nie mówiąc, tylko gładził ręką mój brzuszek, mocno się w niego wpatrując. Nagle wstał i mówiąc do mnie, nie ruszaj się poszedł do łazienki. Po chwili wrócił, ale już nie położył się obok mnie, tylko wsuwając się na łóżko posuwał głowę między moimi nogami. Zrozumiałam jego intencję i mocno rozsunęłam nogi. Aby dać mu możliwość swobodniejszego spotkania z moją Cipką podłożyłam pod biodra ręce, On wsunął się i od razu jego język przywarł do mojej Łechtaczki. No i się zaczęło. Najpierw ją zaatakował, kiedy już zaczynałam jęczeć z podniecenia, przeniósł się do Dziurki, mocno w niej buszując. A jak zaczęły z niej wypływać soki namiętności, przeniósł się do Brązowej Dziurki, wwiercając się w nią językiem. Po chwili wrócił tą samą drogą, ponownie zaczął dotykać językiem Łechtaczkę. Ja już byłam w pełnym podnieceniu, jęczałam, ale on nie przestawał. Aż przyszedł moment, kiedy wypinając mocno do góry biodra doszłam do pełnego orgazmu, wręcz już wykrzykując. I w tym momencie nastąpiło coś, czego absolutnie się nie spodziewała. Krzyś uniósł głowę, spojrzał na mnie, po czym przystawił usta do Wzgórka Łonowego. Mam go dosyć wysokiego, wysokiego przede wszystkim gołego, bo jestem całkiem wydepilowana. W tym momencie zrozumiałam jego spojrzenie. Zamykając usta wbił żeby w fałd skórny na Wzgórku i bardzo mocno je zacisnął. Wrzasnęłam z bólu, wyrzucając ręce z pod bioder, ale było już za póŸno. Jego zęby puściły, natomiast on unosząc się nade mną zaczął zbliżać swoją pałkę do Cipki. Wszedł we mnie bezbłędnie, poprawił się na kolanach i zaczął wbijanie. Nie da się ukryć z młodzieńca stał się mężczyzna. Wypełniał mnie całkowicie, a każde jego pchnięcie czułam bardzo mocno. Pomimo tak długiej gry wstępnej już dłuższy czas się we mnie wbijał, ja już jęczałam w pełnym podnieceniu, a on wsuwał się coraz mocniej. Aż przyszedł moment maksymalnego podniecenia, poczułam, jak pęcznieje, ja też poczułam w sobie skurcz Macicy zwiastujący orgazm w momencie, kiedy we mnie strzelał swoimi sokami namiętności. Opadł na mnie, ale po chwili poszedł się umyć, a ja zwinięta w fasolkę trzymałam ręce na brzuchu, przezywając jeszcze to zbliżenie. Po nim ja się umyłam, Wyszedł z łazienki, położyłam się obok i popijając drinka długo na niego patrzyłam. Po chwili objęłam go ramieniem i patrząc mu prosto w oczy zapytałam, dlaczego mnie tak mocno ugryzł. Wyjaśnił mi, że lew kopulując z lwicą w chwili aktu wbija jej swoje kły w głowę miedzy uszami. Ja też chciałem dać Ci znać, że osiągnąłem odpowiedni poziom podniecenia. Uśmiechnęłam się mówiąc, że jest mały ślad. No to on, że następnym razem się poprawi, aby był duży. Tak z nim gawędząc przesunęłam rękę w kierunku jego pałeczki. Była lekko zmęczona, więc postanowiłam doprowadzić ją do odpowiedniego stanu. Zsunęłam się na wysokość jego bioder, Krzyś rozumiejąc, o co chodzi, rozsunął nogi i po chwili już leżałam między nimi. Poprawiłam się i opierając się lekko na łokciach zaczęłam pracować nad jego pałeczka. Wzięłam ja w usta i zsunąwszy napletek delikatnie zaczęłam oblizywać, raz z jednej strony, raz z drugiej strony, starając się, raz na jakiś czas wsunąć mu język w dziurkę. Te zabiegi nadzwyczaj szybko dały skutek i pałeczka zaczęła „rosnąć”. Wówczas zaczęłam ją sobie wsuwać w usta. Delikatnie, raz po razie, wysuwałam i wsuwałam. Poczułam, że jego żołądŸ jest już odpowiednio duża, więc uniosłam głowę, patrząc na niego. Zrozumiał od razu, mówiąc do mnie – od tyłu. Zsunęłam się na bok, dając mu możliwość przemieszczenia się i uniosłam biodra do góry. Krzyś za chwilę już był za mną i trochę pomagając sobie ręką wsunął mi te swoją pałeczkę. Czas zrobił swoje i z młodzieńczej pałeczki zrobiła się mocna, męska pałka. Czułam go doskonale w sobie, wypinając mocno Pupę w jego kierunku. Rozlegał się w sypialni charakterystyczne odgłos odbijanych od siebie bioder. Trzymając mnie mocno za biodra, wykonywał coraz to mocniejsze ruchy. Podnieciły mnie one bardzo mocno, już zaczęłam czuć skurcze w podbrzuszu, ale on jeszcze się we mnie wbijał. Aż przyszedł moment tego wspaniałego uczucia szczytowania, poczułam, jak zaczyna się coraz mocniej we mnie wbijać. Aż przyszedł moment zupełnie niespotykany. W pewnym momencie Krzyś przytrzymując mnie lewą ręką na wysokości biodra, prawą rękę wsunął we włosy na głowie, chwycił je bardzo mocno, podciągając do siebie, jednocześnie wykonał dwa ostatnie pchnięcia. Ja będąc już w fazie maksymalnego podniecenia, głośno krzyknęłam, odchylając głowę do góry. Nie wiem, czy ta porcja bólu, czy tak duży stopień podniecenia spowodowały, że w momencie, kiedy we mnie strzelał, wręcz krzyczałam osiągając pełny orgazm. Krzyś wysunął się, a ja zwinięta w fasolkę leżałam, głęboko oddychając. Trzymałam rękę na brzuchu, bo miałam wrażenie, że za chwilę mi wyskoczy. Ale po chwili zebrałam się i poszłam do łazienki, umyłam się, położyłam się obok niego i popijając drinka dobrą chwilę odpoczywałam. Kiedy już mogłam swobodnie rozmawiać, popatrzyłam na niego mówiąc, najpierw gryziesz, teraz szarpiesz za włosy do bólu. Co to jest? A on na to spokojnie, jeszcze odrobina bólu nikomu krzywdy nie zrobiła i delikatnie klepnął mnie w Pupę. Uśmiechnęłam się, mocno się do niego tuląc. Leząc tak, pomyślałam, jak to niedawno jeszcze był nieśmiałym młodzieńcem, a teraz mam przy sobie tak wspaniałego mężczyznę. Kiedy tak leżeliśmy, poczułam, że jego ręka zmierza w kierunku Cipki. Lekko rozsunęłam nogi, poczułam, jak jego palec zaczyna pieścić moją Łechtaczkę. Nie trzeba było długo czekać, już po chwili była wilgotna. Nie chciałam być mu dłużna, więc zaczęłam pieścić jego pałeczkę. Czując mnie taką mokrą, poszedł dalej, wsuwając mi palec i dotykając szyjki. Jęknęłam, czując narastające podniecenie. Ale nie tylko ja się podnieciłam, on też. Jego pałeczka zrobiła się na tyle sztywna, że postanowiłam ją już wykorzystać. Poprosiłam Krzysia, aby się położył równo na plecach, po czym ja usiadłam na jego biodrach. Kiedy już odpowiednio siedziałam, uniosłam się i podstawiłam pod Cipkę jego pałkę. Weszła, ale o dziwo, dosyć mocno ją poczułam. Kiedy już siedziałam w tej tzw. pozycji na jeŸdŸca Krzysio, chwyciwszy mnie za biodra, zaczął systematycznie unosić i opuszczać swoje biodra. Z racji różnicy wielkości ciał fruwałam w górę jak piłeczka, a opadając, wbijałam się coraz mocniej. W pewnym momencie Krzysio przystawił swoje dłonie do moich Piersi i chwytając sterczące już na baczność Brodawki zaczął je lekko ściskać. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy te trochę bólu ściskanych brodawek, czy to podrzucanie, ale zaczęłam podniecać się coraz mocniej, głośno pojękując. Im głośniej jęczałam, tym mocniej wyrzucał mnie w górę, ale jednocześnie ściskał Brodawki. Ten stan nie mógł trwać zbyt długo, puścił Brodawki, chwycił mnie za biodra i wyrzucając szybko w górę i w dół, doszliśmy do szczytu, a jego strzał skwitowałam wyjątkowo mocnym krzykiem. Opadłam na niego i przez dłuższą chwilę, w niego wtulona leżałam bez ruchu. Zsunęłam się na bok, a on poszedł się myć. Kiedy ja wróciłam z łazienki czekała na mnie duża szklanka z drinkiem. Stuknęliśmy się i patrząc mu prosto w oczy stwierdziłam, że w zakresie pieszczot zdał egzamin na piątkę. Myślę, że ten drugi, licencjacki zdasz równie dobrze. Dopiliśmy drinka, Krzyś się ubrał i poszedł do domu a ja jeszcze długo leżąc w łóżku, przeżywałam pieszczoty całego wieczoru. Leżąc tak, doszłam do wniosku, że chyba tych trzech lat opieki nad Krzysiem nie zmarnowałam, że chyba uda mi się wyprowadzić go na dobra drogę. W końcu usnęłam, obudziłam się, była już sobota i trzeba było zająć się przygotowaniami do wyjazdu na Targi. Wracałam z nich w sobotę, więc zdążę, aby kibicować mu na właściwym egzaminie. W poniedziałek zwolniłam się o dwunastej u Dyrektora, mówiąc, że idę kibicować mojemu wychowankowi na egzaminie licencjacjackim. Jak było do przewidzenia, Krzyś zdał bardzo dobrze, Włodek również. Mama Krzysia płakała ze szczęścia. Złożyłam gratulacje, wręczyłam kwiaty i wycofałam się, dając możliwość nacieszenia się rodzinom. Natomiast we wtorek zadzwoniłam do każdego z nich, przypominając im o naszej umowie wyjazdowej. Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Bal karnawałowy – sex opowiadanie erotycnze

Reading Time: 11 minutes

Tuż po Walentynkach zadzwoniła Marta, informując, że 25 lutego jest ostatnia sobota Karnawału, Klub urządza Bal i jestem zaproszona. Bardzo mnie ta informacja ucieszyła, ale zaczęłam wypytywać, na ile to jest „Bal” a na ile jest to impreza z określonymi konsekwencjami. Dostałam informację, że przede wszystkim jest to Bal na dużej Sali, łącznie 24 osoby, ale są też przewidziane inne atrakcje. Znamienne było jej zdanie „Przecież musisz sobie odbić za Sylwestra”. No to ją jeszcze zapytałam, jakie należy się na taki Bal ubrać. Otrzymałam informację, że Panie powinny mieć zmysłowo zakrytą nagość, Panów obowiązują stroje „Adama”. Po tym telefonie zaczęłam się przez moment zastanawiać, właściwie, w co ja się mam ubrać. Będąc kilka razy za granicą kupiłam sobie trochę różnych ubranek, czasami nie wiedząc nawet, kiedy i gdzie ich użyję. Teraz okazało się, że mogę coś wybrać bez problemów. Po kilku próbach wybrałam czarne, mocno ażurowe pończochy. To, przy szpilkach 8, wydłuża mnie trochę, do tego białe majteczki, mocno kontrastujące z pończochami i cielisty płytki półgorset, który właściwie podpiera mi Piersi i nie sięga do Pępka. Taki układ ubioru powodował, że w przyciemnionym świetle wyglądałam, jakbym do bioder nie miała na sobie nic. Do tego białą, tiulową, mocno przeŸroczystą, tunikę, wiązaną z przodu. Spakowałam ten strój do torby, trochę innych jeszcze „babskich” drobiazgów i czekałam na sobotę. Przyszła sobota, godzina 17 – ta z minutami, podjechał pod dom mikrobus, a w nim już sporo osób. Ze znanych mi osób byli tylko Marta z Wojtkiem i Karolcia. Po określonym czasie przyjechaliśmy na miejsce. Okazało się, że jest to jeden z nowoczesnych, niewielkich, współcześnie budowanych pensjonatów. Otrzymałam swój pokój i zostałam poinformowana przez Martę, że teraz jest czas na przebranie się i toaletę, a jak rozlegnie się dzwonek na korytarzu, wszyscy schodzą do Sali Balowej. W pokoju był czajnik, kawa i herbata, więc naszykowałam sobie filiżankę kawy, wyjęłam swoje ubranie i zaczęłam wolniutko ubierać się. Ubrana, poprawiłam makijaż i siedząc w fotelu oczekiwałam rozpoczęcia zabawy. W pewnym momencie weszła Karolcia, ubrana w strój Bikini i luŸnym szalu na ramionach, widząc mnie, aż jęknęła. Spytałam ją, jak ma wyglądać ten Bal, zdążyła mi tylko wyjaśnić, że na początku jest zabawa, po jakimś czasie będzie przerwa na krótki wypoczynek i już nie dokończyła, bo usłyszałyśmy rozlegający się na korytarzu dzwonek. Wyszłyśmy, po korytarzu chodził młody chłopak, mający na sobie białe slipki z wymalowanym serduszkiem i dzwonkiem, takim, jak kiedyś miał woŸny w szkole i zapraszał wszystkich do Sali Balowej. Rzeczywiście, dwoma wejściami wchodziło nasze towarzystwo. Na pierwszy rzut oka były to osoby młode, w przedziale wiekowym 25 – 35 lat, poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak ja. Panie były poubierane prawie standardowo, czyli różne wersje kostiumów kąpielowych z różnymi nakryciami, Panowie z reguły czarne buty i skarpetki, różne rodzaje spodenek i slipek oraz krótkie krawaty lub muszki. W końcu był to przecież Bal Karnawałowy. Ponownie rozległ się dzwonek i mężczyzna, pełniący rolę gospodarza domu powitał wszystkich na tym spotkaniu, poinformował, że w pokoju obok jest bufet, który w czasie Balu będzie systematycznie zaopatrywany, obok jest bufet z napojami, alkoholowymi również, obowiązuje samoobsługa. Poinformował, że na sali są dwie kelnerki, ale ich zadaniem jest zmiana zaopatrzenia stołu, ale właściwie to są one takimi samymi uczestniczkami naszego balu. Spojrzałam, dwie młode dziewczyny, na szyi muszka, gołe piersi i mały fartuszek na biodrach. Przedstawił również młodego mężczyznę, który na nasze spotkanie przygotował odpowiedni zestaw nagrań, abyśmy mieli przy czym się bawić. W czasie tych przemówień szybko postarałam się policzyć i wyszło mi 20 osób, z pewną przewagą Pań. Wodząc wzrokiem po sali rozpoznałam kilka osób w naszego spotkania „SpóŸnione Mikołajki”. Widząc mój wzrok, odwzajemniły się uśmiechem. Podeszłam i nastąpiło bardzo miłe powitanie. Kiedy gospodarz skończył swoje wystąpienie na salę weszło 4 panów, wyjaśniła się kwestia wcześniejszej nadwyżki Pań, niosących na tacach kieliszki szampana, prowadzący odczekał jeszcze chwilę i wznosząc swój kieliszek do góry wzniósł toast – za miłe spotkanie i miłą zabawę – do dna. Praktycznie wszyscy wypili, Panowie ponownie pojawili się z tacami, zebrali kieliszki, a kiedy wrócili już do sali prowadzący zaintonował, no to w tany. W tym momencie zdumienie zaparło mi dech, z głośników popłynęła melodia walca wiedeńskiego „Nad Pięknym Modrym Dunajem” a przy mnie wyrósł, nie bardzo wiem skąd, jak się przedstawił Grzegorz, prosząc mnie do tańca. Był to krępy chłopak „tylko” o głowę wyższy ode mnie, podął mi rękę i ruszyliśmy do tańca. Rzeczywiście, dobrze tańczył, więc sprawiało mi to przyjemność. Po walcu – znowu zdziwienie, tango Budki Suflera. Nie podejrzewałam tych młodych ludzi o taki sentyment do tego typu melodii. Tym sposobem towarzystwo rozruszało się i dalej już zabawa trwała swoim trybem. Bardzo różne melodie i piosenki płynęły non stop z głośników, a każdy samemu regulował stopień forsowania się w tańcu. Widać było, że część już odpoczywała, zajmując się konsumpcją, część tańczy, przy zmieniających się partnerach. Wiedziałam, że Marta jest z Wojtkiem, ale na parkiecie nie było tego widać, Marta osobno i Wojtek osobno. To samo dotyczyło Karolci, wirowała na parkiecie, co rusz zmieniając partnera. Ja również starałam się być więcej na parkiecie niż w Barze, ale i tam też trzeba było od czasu do czasu zajrzeć. Miło upływał czas zabawy i przyszła pierwsza w nocy pierwsza w nocy. Okazało się, że jest to ta przerwa, o której mówiła mi Karolcia. Ruszyłam w kierunku pokoju, podszedł do mnie Grzegorz, a którym sporo przetańczyłam, pytając, czy może mi towarzyszyć. Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam i chwyciłam go za rękę. Bardzo dobrze nam się tańczyło, więc miałam nadzieję, że dalej też będzie dobrze. I nie pomyliłam się. Po wejściu do pokoju Grzegorz otworzył lodówkę z której wyjął butelkę wódki, sok i wodę i patrząc na mnie, powiedział – idŸ się umyj, a ja naszykuje po drinku. Przyjęłam jego propozycję i po chwili byłam pod natryskiem. Szybko opłukałam się i owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki. Grzegorz podał mi szklankę, i obejmując mnie ramieniem, wzniósł toast – za miłe spotkanie. Sporo wypiliśmy, po czym odstawiliśmy szklaneczki na bufet i jakby spontanicznie spotkały się nasze usta w bardzo namiętnym pocałunku. Całując mnie, Grzegorz zdjął buty, w których był i dając mi znać, kierował na łóżko. Czując je za sobą, zaczęłam siadać, kiedy już siedziałam, lekko popchnął mnie, tak, że leżałam tułowiem, mając jeszcze nóżki za krawędzią łóżka. Wówczas Grzegorz przesuwając się w dół, znalazł się na wysokości Piersi, Brodawki stały już na baczność, więc je mocno wycałował, po czym ponownie zaczął zsuwać się niżej. Wyczuwając jego zamiar, ja lekko podciągnęłam się na łóżku, mocno rozchylając nogi. Moje wyczucie było właściwe, bo po chwili jego głowa minęła Wzgórek Łonowy, osuwając się w kierunku Cipki. Ja uniosłam do góry nogi, mocniej rozsuwając je na boki i po chwili poczułam, jak jego język już zaczyna buszować w Cipce. Cipka, będąc już podnieconą, puściła soki namiętności, uwypuklił się guziczek Łechtaczki, więc miał duże możliwości buszowania. To czułam, jak języczek jego próbują zagłębić się w dziurkę, to po chwili dotykał sterczącej Łechtaczki. Te pieszczoty powodowały, że narastało we mnie coraz większe podniecenie, potwierdzane głośnym pojękiwaniem. Ale on na to nie zważał, tylko coraz intensywniej buszował w Cipce. Przyszedł moment tak dużego mojego podniecenia, że jak dotknął językiem Łechtaczki zaczęłam prawie krzyczeć, czując, jak zaczyna drżeć moje podbrzusze. Grzegorz jeszcze przez moment buszował w Dziurce, po czym chwycił zębami sterczącą Łechtaczkę, mocno ją przygryzając. Tego już nie wytrzymałam, krzyknęłam, wysoko wyrzucając biodra do góry. Ale on na to czekał. Uniósł się, pokazał mi, abym się jeszcze bardziej podciągnęła do góry i stojąc przy łóżku spuścił swoje slipki. Oczom moim ukazała się tak samo krępa jak on, jego pałka. Jeszcze mocniej rozsuwając nogi pozwoliłam mu się do siebie zbliżyć. Pomagając sobie trochę ręką, po chwili już przystawił mi ją do Cipki, a za chwilę poczułam, jak mnie wypełnia. Po tak dużym podnieceniu jego językiem, teraz czułam go niesamowicie mocno. Wypełnił mnie do końca, oparł się na rękach nade mną i zaczął systematycznie wbijać się we mnie. I tak to należy nazwać, systematycznie, do tyłu i do przodu. Ja czując go mocno w sobie już jęczałam, już byłam bardzo mocno podniecona, a on dalej, w tył i we mnie. Ja już zaczynam odlatywać, a on jeszcze nie. Ja już zaczynam cała drżeć, a on jeszcze nie doszedł do końca. Aż i na niego przyszedł czas spełnienia, poczułam, jak tężeje, uniósł wysoko głowę do góry i wydobywając z siebie okrzyk zdobywcy, strzelił we mnie tym swoim strumieniem namiętności. Ja w tym momencie już darłam się w pełnym orgaŸmie. Spełniony, opadł na mnie, objęłam go rękoma i przez chwilę przeżywaliśmy to wspaniałe zbliżenie, mocno całując się. Grzegorz wstał pierwszy, po chwili i ja zrobiłam niezbędna toaletę i dopiliśmy naszego drinka. Całując mnie powiedział, że na drugiej przerwie też czekają mnie duże przeżycia, po czym wyszedł z pokoju. Ja jeszcze przez dłuższą chwilę odpoczywałam, ale też po pewnym czasie ubrałam się i poszłam się bawić. O dziwo, nie czułam zmęczenia i od razu zaczęłam tańczyć. Kiedy tylko weszłam na salę podszedł do mnie Paweł. Młody chłopak, trochę wyższy od Grzegorza, nie gruby, ale takiej krępej budowy. Po nim pojawił się Adam. Dosyć wysoki, ale „gibki”, pięknie prowadzący w tańcu. I właściwie prawie tylko z tymi chłopakami tańczyłam aż do trzeciej nad ranem. Wówczas prowadzący zabawę zarządził drugą przerwę na odpoczynek. Nie bardzo wiem kiedy pojawił się obok mnie właśnie Grzegorz, mówiąc, za chwilę do Ciebie przyjdę. Nawet nie zastanawiając się nad tym, co powiedział, poszłam do pokoju, rozebrałam się ze stroju „balowego”, wskoczyłam pod prysznic, opłukałam się i wskoczyłam naga do łóżka, czekając na Grzegorza. Minęła dłuższa chwila, za nim do pokoju wszedł Grzegorz, ale za nim weszli Paweł i Adam. Pomyślałam – obiecał niespodziankę, to ją mam, ale co dalej. Na wyjaśnienie sytuacji nie musiałam zbyt długo czekać. Podchodząc do łóżka Grzegorz wyjaśnił mi – poprzednim razem ja pieściłem Ciebie, to teraz kolej na Ciebie. A oni, wskazując głową Pawła i Adama, zajmą się Twoimi Biodrami. Powiedziawszy te słowa wszedł na łóżko i opierając się o tylne oparcie ułożył się w pozycji półleżącej, szeroko rozsuwając nogi. Spojrzałam, a Paweł z Adamem, spuściwszy trochę swoje slipy, trzymali w rękach słusznych rozmiarów pałki. Weszłam na czworakach na łóżko, oparłam się rękoma o jego biodra i biorąc w dłonie jego już nieŸle podnieconą pałkę zaczęłam ją pieścić ustami. Jednocześnie wypięłam Pupę, aby Paweł i Adam mogli nią się we właściwy sposób zająć. I też nie czekałam na to zbyt długo. Najpierw Paweł rozsunął mi mocno nogi i przystawił swoją pałkę do Cipki. Cipka była już trochę podniecona, tym nie mniej, mając świadomość jej wielkości, wiedziałam, że tak łatwo we mnie nie wejdzie. Poczułam, jak przystawił się do Dziurki, po czym bardzo mocnym pchnięciem wypełnił jej wnętrze. Wypełnił mnie do końca, chwycił rękoma za Biodra i rozpoczął dalsze wbijanie się we mnie. Po chwili poczułam, jak mocno napiera na Szyjkę. Obaj panowie spojrzeli na siebie i rozpoczęli ping – pong. Co Paweł pchnął do przodu, to Grzegorz mu odpowiadał, wypinając swoje biodra do góry, przez co ja pochłaniałam głębiej jego pałkę. I to określenie jest właściwe, bo z racji różnicy budowy ciał, latałam miedzy nimi jak piłka. Panowie weszli w odpowiedni rytm, a ja pojękiwałam na skutek narastającego we mnie podniecenia. Można powiedzieć, że sytuacja się powtórzyła. Ja już jęczałam bardzo mocno podniecona, a Adam coraz mocniej wbijał się we mnie. Poczułam moment, kiedy już zaczyna osiągnąć swój szczytowy moment i jakby szczególnie zapierając się przyjęłam w siebie ten wspaniały strzał jego soków namiętności. Mocno jęknęłam, Paweł się wysunął, chciałam się podnieść, ale Grzegorz przytrzymał mnie za ramiona, bo okazało się, że za mną jest już Adam. Ale jego interesowała Brązowa Dziurka. Kiedy ja odbywałam zbliżenie z Pawłem, on poszedł do łazienki, nakrzemował się i teraz już był gotowy do wejścia. Pamiętałam, że obaj mieli niezłe pałki, ale Adam miał chyba większą. Nie miało to teraz żadnego znaczenia, bo już po chwili poczułam, jak zaczął przepychać się przez wejście do niej, a nastepnie jak ją wypełnia. Poczułam, jak jego biodra dotknęły moich i jak głęboko jest we mnie. Chwycił mnie mocno za biodra i ponownie zaczęła się jazda. On do przodu, Grzegorz do góry. Pałka Grzegorza w moich ustach urosła do znacznych rozmiarów, więc kiedy Adam naparł na moje biodra, ona wsuwała się już bardzo głęboko w moje usta. No i znowu okazało się, że Adam jest długodystansowcem, bo przez dłuższą chwilę słychać było charakterystyczny odgłos odbijanych od siebie bioder. Aż przyszedł moment, kiedy Adam osiągnął pełny stopień podniecenia, a po chwili charakterystyczne wypełnianie się Pupy jego strumieniem namiętności. Skończył, wysunął się, ale przez ten czas ja nie zdołałam „rozładować” Grzegorza. Wysunął się z pode mnie i pokazał, że mam usiąść na krawędzi łóżka, opierając się rękoma do tyłu. Paweł i Adam przytrzymali mi w tej pozycji ręce, Grzegorz przystawił pałkę do ust, jednocześnie chwytając mnie z tyłu głowy za włosy. Odruchowo otworzyłam usta, on wsuną już mocno naprężoną pałkę i zaczął jeŸdzić nią po podniebieniu, wypełniając całkowicie przestrzeń ust. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, poczułam, jak dochodzi do siebie, aż przyszedł moment, kiedy pomagając sobie ręką wysunął się, strzelając mi prosto na twarz tym strumieniem namiętności. Koledzy podali mu ręcznik, otarł się i wszyscy wyszli. Ja jeszcze przez moment siedziałam, czując, jak spływają po twarzy krople tych soków, po czym wstałam, umyłam się i dłuższą chwile odpoczywałam. Popatrzyłam na zegarek, nie było jeszcze czwartej, więc zrobiłam sobie orzeŸwiającą kąpiel, drinka i poszłam na sale dalej się bawić. Pojawił się przy mnie Wojtek, mąż Marty, udało nam się przez dłuższą chwile tańczyć, ale w pewnej chwili stwierdził, że idzie się czegoś napić. Poszliśmy oboje, ja nalałam sobie kawę i usiadłam chwile odpocząć. Zbliżała się piąta rano. O dziwo na sali w dalszym ciągu było sporo tańczących par, aczkolwiek co poniektóre panie tańczyły już w stroju „Ewy”. Tańczyłam któryś raz z rzędu z Grzegorzem, kiedy podeszła do nas Marta, mówiąc – chodŸcie ze mną. Idąc z Martą zorientowałam się, że idą za nami Karolcia i jej koleżanka Ewa oraz Panowie, których już wcześniej poznałam, Paweł, Adam i mąż Marty Wojtek. Zeszliśmy do pokoju mającego charakter gabinetu. Kiedy już wszyscy znaleŸliśmy się w tym pokoju Ewa nakryła solidnie wyglądające biurko prześcieradłem, a Marta zwracając się do mnie stwierdziła – czas na Ciebie, ciąg dalszy wkupnego. Spojrzałam znacząco, ale widząc jej dosyć stanowczy wzrok, podeszłam do stojącego obok fotela i zdjęłam wszystko, co miałam. Praktycznie w tym samym momencie otworzyły się drzwi i do pokoju wszedł wysoki, bardzo dobrze zbudowany mężczyzna, mający nie wiele ponad 30 lat, ubrany w biały, frotowy szlafrok. Kiedy on zbliżał się do biurka, Marta odwróciła mnie w przeciwnym kierunku. Po pewnym czasie ponownie odwróciła mnie w kierunku biurka i ujrzałam tego mężczyznę półleżącego wzdłuż, z nogami opuszczonymi na krótkim boku, mającego zakryte ręcznikiem biodra. Marta podprowadziła mnie do niego informując, że mam usiąść na nim w pozycji „na jeŸdŸca”, ale odwrotnie, twarzą do „publiczności”. Mój partner wyciągnął do mnie ręce, panowie pomogli mi i po chwili siedziałam okrakiem na jego brzuchu. W tym momencie usłyszałam Martę – a teraz siadaj na nim – jednocześnie zdejmując z bioder mojego partnera ręcznik. Wówczas okazało się, że czeka na mnie niesamowity „dyszel”. Spojrzałam na Karolcię, a ona tylko znacząco uśmiechnęła się. Co oznaczał ten uśmiech, już wiedziałam. Po powrocie z Hamburga rozmawiałam z Karolcią, że miałam propozycję spotkania z „Maczugą Herkulesa”, ale zdrefiłam. Kilka dni póŸniej otrzymałam od znajomej drogą elektroniczną film, przedstawiający kobietę „pochłaniającą” wyjątkowo dużą pałkę. Natychmiast przesłałam go Karolci, pisząc, że to jest to, co mnie kręci. Ona jest zaprzyjaŸniona z Martą, więc sprawa jest już jasna, skąd się wziął ten „drąg”. Wzięłam tego „dyszla” w rękę i zaczęłam się przesuwać w dół jego bioder. Kiedy już mój Wzgórek Łonowy zbliżył się do tego niego, przyłożyłam go siebie, sięgał około 2cm powyżej pęka. Już w tym momencie wiedziałam, że nie będzie mi łatwo usiąść na tym „dyszlu”. Asystujący mi Panowie podeszli bliżej, ja oparłam się na ich ramionach, oni wsunęli swoje dłonie pod moje uda, lekko unieśli mnie a Karolcia ustawiła mi go w Dziurce. Wówczas Panowie zaczęli opuszczać mnie. No i dopiero teraz zaczęło się. Zaczęłam głośno jęczeć, kiedy jego żołądŸ przepychała się przez wejście do Dziurki. To jęczenie narastało, kiedy zaczęłam pochłaniać go, czując, jak mnie wypełnia. Przyszedł moment, kiedy wypełnił mnie całkowicie, jego czubek napierał na Szyjkę, ale on wcale nie wszedł we mnie całkowicie. Podtrzymujący moje biodra Panowie puścili je i siłą ciężkości swojego ciała wbiłam go sobie jeszcze głębiej. Skwitowałam to zdecydowanie głośnym krzykiem. Ale to nie koniec. Mój partner chwycił mnie za biodra i kilka razy uniósł swoje biodra do góry i opuścił. Tym sposobem wbił się we mnie do końca. Ja, robiąc głębokie oddechy jęczałam, ale nie wiem dlaczego, czy z bólu, czy z narastającej namiętności. Teraz nastąpił drugi akt tego spektaklu. Podszedł do mnie Wojtek, podał mi kieliszek szampana. Wypiąłem go łapczywie, a kiedy Adam odebrał go ode mnie, Wojtek objął mnie swoim ramieniem, jednocześnie spuszczając swoja rękę w kierunku Cipki. Tam bez problemów wyczuł Łechtaczkę i zaczął ją intensywnie pieścić. Spowodowało to natychmiastowy wzrost mojego podniecenia wyrażonego głośnym krzykiem. Ale on na to nie zwracał uwagi. Im ja głośniej, tym on intensywniej pieścił mi Łechtaczkę. Ja już nie wytrzymywałam, wyrzuciłam ręce do góry, wręcz drąc się, wykonując różne ruchy ciałem, ale on dalej intensywnie pieścił mnie. Do jego pieszczot włączył się mój partner, wykonując systematyczne ruchy bioder do góry i na dół. Aż przyszedł moment pełnego orgazmu potwierdzony drgawkami całego ciała. Wówczas Wojtek przerwał swoje pieszczoty, dając mi możliwość złapania kilku spokojnych oddechów. Kiedy już udało mi się złapać jaki taki oddech, mój partner chwycił mnie za biodra, asystujący Panowie pomogli mi i zostałam odwrócona, opierając się brzuchem o biurko. On poprawił się i zaczął teraz swój taniec, wbijając się we mnie z całej siły. Poprzednie pieszczoty spowodowały, że Cipka obficie roniła swoje soki namiętności, więc jego ruchy miały duży poślizg, a przez to miał możliwość intensywniejszego wejścia we mnie. Ponownie wyrzuciłam ręce do przodu, tłukąc nimi w blat biurka i jęcząc, potwierdzając każde jego pchnięcie. Te systematyczne pchnięcia spowodowały, że on również zaczął podniecać się, poczułam, jak pęcznieje, ja już odjeżdżałam w pełnym orgaŸmie, aż przyszedł ten moment spełnienia, rozdarłam się, czując, jak strzela we mnie mocnym strumieniem swoich soków namiętności. Przez chwilę zastygliśmy w bezruchu, ale mój partner po chwili wysunął się ze mnie, Karolcia podała mi ręcznik, wsunęłam go sobie w krocze i osunęłam na podłogę. Po dłuższej chwili Panowie pomogli mi podnieść się i ubrać w podany szlafrok. Wówczas koleżeństwo klubu wypiło ze mną zaległego szampana i tym sposobem zostałam już członkiem ich klubu. Co to oznacza, jeszcze nie wiem, ale to już jest sprawa na przyszłość. Kiedy już trochę ochłonęłam, wzięłam swoje rzeczy i poszłam do pokoju. Tam od razu weszłam pod natrysk i spędziłam dłuższą chwilę próbując ręką rozmasować bolącą Cipkę, po czym wytarłam się i ubrałam w „cywilne” ubranie. Jeszcze przez chwilę odpoczywałam w fotelu, ale za raz pojawiła się Karolcia i ruszyliśmy w kierunku samochodu. Jadąc w kierunku domu, spytałam Karolcię, kto to był ten z tym „drągiem” i jak duży on był. Usłyszałam, że jest to znajomy Marty a parametry tego „drąga” to 22cm długości i około 4,5 cm grubości. Usłyszałam, jak będziesz miała chęć, to znowu możesz się z nim spotkać. Stwierdziłam, że na razie to muszę trochę odpocząć. Po przyjeŸdzie do domu wzięłam ciepłą kąpiel i poszłam spać. O dziwo, szybko usnęłam i długo spałam. Obudziłam się w póŸne niedzielne popołudnie i do końca dnia analizowałam przeżyty Bal karnawałowy. Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Dziewczyna z agencji – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 4 minutes

Siedziałem w mieszkaniu i czekałem. Dzisiaj były moje 19-te urodziny i postanowiłem sprawić sobie prezent. Tym prezentem miała być dziewczyna. Wstyd przyznać, ale byłem jeszcze prawiczkiem. Dlatego też uznałem, że nadszedł właśnie moment, aby ten stan rzeczy zmienić. Aby ten pierwszy raz był naprawdę szczególny potrzebowałem dziewczyny, która znała się na rzeczy. Postanowiłem skorzystać z usług panienki do towarzystwa. Zadzwoniłem więc do agencji i zamówiłem wizytę domową. Po około 20 minutach rozległ się dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. W drzwiach stała wysoka blondyna z dużym biustem. – Cześć, jestem Weronika. Mogę wejść? – Oczywiście, proszę. Weronika weszła do środka. Zdjęła skórzaną kurteczkę i usiadła na tapczanie. Ubrana była w kusą koszulkę i króciutkie mini. Założyła nogę na nogę i spojrzała na mnie: – Co chcesz robić? Masz jakieś szczególne upodobania? – Myślę, że zdam się na Ciebie. – Dobrze. 200 złotych płatne z góry. Pasuje? – OK. Wyciągnąłem pieniądze i zapłaciłem. Schowała do torebki, po czym zapytała: – Usiądziesz przy mnie? Usiadłem przy niej. Weronika nachyliła się nade mną. Przed oczyma miałem jej dekolt, a w nim parę najwspanialszych piersi jakie widziałem w życiu. Patrzyłem jak zahipnotyzowany. Delikatnym ruchem ręki ściągnęła końcówki materiału i zobaczyłem jej delikatne brodawki. Zrobiłem się czerwony jak burak i zawstydzony spuściłem wzrok. Ona jednak uśmiechnęła się i zapytała: – Podobały ci się? Odpowiedziałem że tak i zacząłem jąkać coś na temat jej wspaniałego biustu. Rzeczywiście piersi miała wspaniałe. Duże, jędrne, pełne z delikatnie zarysowaną etolą wokół sutków. Nie tylko piersi miała cudowne, reszta ciała prześwitująca przez kusą koszulkę też była niczego sobie. Pięknie zarysowane wcięcie w talii, okrąglutkie biodra, płaski brzuszek i fantastyczne pośladki. W koszulce którą miała na sobie wyglądała jak z bajki. W końcu nie wytrzymałem. Złapałem ją za rękę i położyłem na swoim korzeniu. Jednocześnie drugą ręką przyciągnąłem jej twarz do swojej i mocno pocałowałem. Po pocałunku puściłem ją i czekałem co na to ona powie. – Czy robiłeś to już kiedyś? – Nie, to mój pierwszy raz. – Nic się nie martw, ja się wszystkim zajmę. Gdy tylko to wypowiedziała pociągnęła mnie na siebie. Ułożyliśmy się i znów zaczęliśmy się całować. Jednocześnie na swoim ciele poczułem jej dłonie, zmysłowo dotykające barki i pośladki. Sprawnym ruchem rąk pozbawiła mnie ubrania. Przesunąłem się trochę i położyłem obok niej. Moje ręce zaczęły obłędny taniec po jej ciele. Przesunąłem rękę wzdłuż jej szyi, ramiona, i biodra, aż dotarłem do uda. Tą samą drogę pokonały też moje usta. Uniosłem delikatnie rąbek koszulki i wsadziłem pod nią rękę. Zacząłem delikatnie pieścić jej udo od wewnętrznej strony opuszkami palców i lekkimi jak dotyk piórka pocałunkami. Usłyszałem jej przyspieszony oddech, wiec zabrałem się za ściąganie z niej koszulki i spódniczki. Moim oczom ukazało się nagie ciało, obleczone tyko w czarne stringi. Nie mogłem nacieszyć swych oczu, była wspaniała. Jej piersi rozkosznie zakołysały się gdy usiadła obok. Przesunąłem palcem wzdłuż jej kręgosłupa i usłyszałem cichutkie westchnienie. Uniosła się lekko i zdjęła majtki. Położyła się koło mnie i znów nasze ręce zaczęły opętany taniec po naszych ciałach. – Uwielbiam twe ciało – zagadnąłem. – A ja twego koguta – odpowiedziała i zaczęła drażnić go ręką. Byłem tak podniecony, że myślałem tylko o tym, aby nie skończyło się to za szybko. Pieściłem jej całe ciało. Moje ręce wyczyniały cuda. Wygrywały co rusz to inną melodię na jej skórze. W końcu dotarłem do tajemniczego trójkącika stworzonego z jej owłosienia. Sięgnąłem głębiej i dotarłem do cudownej szparki, teraz już całkiem wilgotnej. W pewnym momencie złapałem jej rękę i nie pozwoliłem na swawolne zabawy z moim członkiem. – Słuchaj, jak będziesz tak robić to za szybko wystrzelę. – W takim razie włóż mi go – poprosiła. Ułożyłem się na niej i lekko pchnąłem biodrami do przodu. Mój penis wjechał w nią jak w masło. Poczułem niesamowitą miękkość jej pochwy i rozkosz z tego płynącą. – O rany jak mi dobrze – zawyłem z rozkoszy. Zacząłem powoli poruszać się w jej wnętrzu. Przyspieszając ruch poczułem narastającą rozkosz. W pewnej chwili Weronika przewróciła mnie na bok i usadowiła się na mnie. Zaczęła ujeżdżać mnie jak Amazonka. Nie dziwiło mnie to, wszak niejednego kutasa miała w sobie. Tego co umiała na pewno nie nauczyła się przecież z książek. Powolnymi ruchami nabijała się na moją męskość. Co rusz jej piersi wpadały do moich ust. Starałem się przygryzać sutki i delikatnie pieścić brodawki. Rękoma objąłem ją w pasie i zacząłem coraz mocniej nabijać ją na mego koguta. Słyszałem jej coraz głośniejsze i częstsze westchnięcia. Odchyliła się do tyłu i miałem jej całe piersi w polu widzenia. – Za chwilę wytrysnę! – Ja też zaraz dojdę! – odpowiedziała galopując na moim fiucie. Nabijała się na niego coraz ostrzej, zaś jej pupa wykonywała obłędne harce. – Taaaaaaakk!!! – wykrzyknęła i opadła na mnie. Czułem jej skurcze na ptaku, co i mnie doprowadziło do szczytu. Wytrysnąłem w nią jak wulkan, cały czas trzęsąc się jak osika w ekstazie. Rany, jakie to było wspaniałe uczucie. Całkowicie opadłem z sił. Po paru minutach przyszedłem do siebie. Weronika położyła się obok i tak trwaliśmy ładnych parę chwil. – Byłaś super – powiedziałem. – Ty też byłeś niezły, ale to jeszcze nie koniec – mówiąc to złapała mojego sflaczałego członka w rękę i zaczęła żywo go tarmosić. Gdy tylko zauważyła, że zaczyna znów powracać do życia, wzięła go całego do ust. Jakież to było uczucie (pierwszy raz kobieta ciągnęła mi druta). Zdawało mi się, że jej usta są nawet przyjemniejsze od groty, którą przed chwilą posiadłem. Jej język kręcił młynka w koło mojej główki, suwał się po trzonie w dół i w górę, Słychać było tylko cudowne mlaskanie. Po chwili mój trzon stał gotów do akcji. Teraz ja zabrałem się za jej muszelkę. Zrazu powoli kolistym ruchem języka objeżdżałem wejście do jej wnętrza, muskałem czubeczkiem języka jej guziczek, a potem wpakowałem się raptem do wnętrza. – Och, tak – usłyszałem – rób tak dalej. Zachęcony tym co powiedziała jeŸdziłem swoim językiem po jej kobiecości coraz śmielej i szybciej. Mój język zwijał się jak w ukropie, raz w środku kręcił młynka , raz delikatnie okrążał wejście do jaskini rozkoszy. Było cudownie. Oddech Weroniki stawał się coraz szybszy, do mych uszu doszły cichutkie sapania i pojękiwania. Po paru chwilach ścisnęła uda z całych chwil. Byłem w szoku. Nie miałem powietrza, myślałem, że się uduszę. Złapałem za jej nogi i starałem wyswobodzić głowę. Gdy napór ud zelżał w końcu mi się to udało. Odetchnąłem z ulgą. Po paru minutach doszły do mych uszu słowa, że nie ujdzie mi to na sucho. Szybko od mowy przeszła do czynu. Nawet na filmach porno nie widziałem kobiety, która z taką zapalczywością obrabia fiuta. Ciągnęła po mistrzowsku. Czułem że za każdym razem kiedy wciągała w siebie mojego koguta, cały unoszę się w powietrze. Długo to nie trwało. W pewnym momencie wyrzuciłem biodra w górę i wystrzeliłem w jej usta. Starała się niczego nie uronić, ale i tak w kącikach ust pokazała się biała sperma. Oblizała się dokładnie po czym wstała. Zaczęła się powoli ubierać. – I jak? – zapytała. – Bomba – odrzekłem – było super! – Gdybyś chciał to kiedyś powtórzyć, zadzwoń. Poprawiła jeszcze na koniec ubranie i wyszła. A ja zostałem sam – zaspokojony i zadowolony z prezentu, jaki sam sobie sprawiłem.

Sex z młodą koleżanką – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 5 minutes

Ostatnie tygodnie odpuścił sobie naukę. Nie jest to pierwsza klasa, w której należy sobie wyrobić dobrą opinię, a matura dopiero za rok. Przez ferie chciał uzupełnić zeszyty. Pożyczył je od Agnieszki, koleżanki, która jego zdaniem miała figurę doskonałą. Nieraz wyobrażał sobie, że razem igraszkują. Pierwszy tydzień ferii minął, w drugim postanowił zeszyty oddać. Umówili się na czwartek, na godzinę 11, przed dworcem PKP. Spojrzał na telefon, “Nowa wiadomość od Aga K.”. Sprawdził. “Maciek, przepraszam Cie bardzo, spoznie sie kilka minut”. Puścił sygnałek. Czekał obserwując ludzi. Nie patrzył na zegarek i gdy ją w końcu zobaczył nie wiedział czy spóŸniła się 5 czy 10 minut. Wszystko jedno. Przywitali się całusem w policzek, jak to ostatnio mieli w zwyczaju. -Aguś, mogę Cię wyciągnąć na krótki spacer? -Jasne. Jak już wyszłam z domu to tam prędko nie wrócę. -Zaraz wrócisz… Widzę, że coś zakatorzona jesteś… -A tam, nie przejmuj się. Uśmiechnęła się. Miała piękny uśmiech, zęby idealnie proste, z powodzeniem mogłaby grać w reklamie pasty do zębów. Spacerowali rozmawiając o szkole, o wycieczce, na którą z ich klasy jedzie 5 osób, o wygranej Barcelony z Chelsea… Słowem o wszystkim i o niczym. Maciek nie znał tych terenów, więc Aga prowadziła. Weszli w pustą uliczkę. -Maciek, powiedz mi, czemu zmieniłeś zdanie o mnie i o Ani? Nie spodziewał się tego. Chciał odbyć tą rozmowę, ale dopiero po zakończeniu szkoły średniej. -Miałem Ci to powiedzieć dopiero po maturze, ale niech będzie… Już w gimnazjum mi się podobałaś. Gdy zobaczyłem Cię w mojej klasie stwierdziłem, że nic z tego nie będzie, klasowe związki nigdy się nie udają. Byłem troche wściekły. No i takie tam… -Ja Ci się podobałam? Jaaasne… -Poważnie… Doszli pod jej dom. Jeszcze chwilę pogadali. -Dobra, zaczyna mi sie robić zimno, uciekam – powiedziała Agnieszka. Maciek wyjął z plecaka zeszyty i oddał jej dziękując za wszystko. -Nie ma za co. Musisz iść, czy może wejdziesz na herbatę? -W sumie napiłbym się czegoś ciepłego… ale nie chcę Ci robić kłopotu… -A, weŸ przestań. ChodŸ. Wyjęła klucze, ootworzyła dom. Była sama. Wzięła go do swojego pokoju. -Przperaszam Cię za bałagan… -Co? Eee… Jestem chłopakiem dla mnie to normalne… Wyszła. Wróciła po chwili niosąc ciepłą herbatkę. -Nie będzie Ci przeszkadzać jak wskoczę w piżamkę? -Nie, skąd… Nie krępowała się zbytnio. Sciągnęłą bluzę, podkoszulek. Stała przed nim w samych spodniach i staniczku. Niestety, nie zobaczył tego, co chciałby zobaczyć od kilkunastu miesięcy. Odpinając stanik odwróciła się do niego plecami. Założyła koszulę nocną, która była niewiele dłuższa od jego podkoszulka. ściągnęła spodnie, miała na sobie seksowne czarne stringi. Wskoczyła pod kołdrę. W spodniach Maćka już był namiocik. Założył nogę na nogę. Przestał o niej myśleć jak o koleżance z klasy. -Mógłbyś mi podać herbatę? -Yyy… – miał jeansy, jak wstanie, ona wszystko zauważy. Trudno… -Jasne. Wstał, spojrzała na jego krocze. Uśmiechnęła się. -A może chcesz się zagrzać pod kołderką? Stał wmurowany. -No, chodŸ… – odsłoniła kołdrę, klepiąc kawałek łóżka, na którym chciała aby on się położył. ściągnął swetr, podkoszulek i jeansy. Został w samych bokserkach. -Wskakuj – powiedziała z uśmiechem, który go wprost rozbrioł. -Wiesz… Ty też mi się bardzo podobasz… Wszedł do łóżka. Zaczełą gryŸć go po szyi, zjechała językiem w dół, zatoczyła ósemkę wokół jego sutków po czym każdego z nich pieszczotliwie cmoknęła. Podniosła się, patrząc mu prosto w oczy. Nawet nie wiedział kiedy zaczęli się pożerać nawzajem. Całował zabójczo, jej język nigdy jeszcze nie był tak pieszczony. Nie przestając jej całować zaczął masować jej uda. Poczuła wręcz orgastyczne mrowienie. Najpierw między udami i wzdłuż krzyża, potem w podbrzuszu. Traktował jej usta jak coś świętego. Przerwa na złapanie oddechu. ściągnęła koszulkę. Zobaczył jej piersi. Były piękne. Wziął prawą cytrynkę do ręki, ugryzł ją pieszczotliwie w nabrzmiałego sutka. Jęknęła z rozkoszy. Zrzucił kołdrę na podłogę. Językiem pieścił jej piersi, brzuch… Spojrzał na nią. Była w ekstazie. Złapał seksowne majteczki i śmiałym ruchem zdjął je. Jej muszelka przystrzyżona była w paseczek. Jego zmysły zaczęły wariować. Wsadził dwa palce do środka. Rozchylił je, po czym nagle w jej róży znałazł się jego język. Lizał chciwie, od czasu do czasu przygryzając pieszczotliwie wargi. Gdy Agnieszka krzyczała już z rozkoszy on wziął się za łechtaczkę. Ledwo zaczął, już jego twarz oblana była jej sokami. To go tylko zmotywowało. Zaczął lizać i ssać namiętnie jej łechtaczkę. Słyszał jak jego patrnerka krzyczy. Dłońmi złapał jej pośladki i zaczął je delikatnie masować. Zaczęła go ciągnąć za długie włosy, wciąż krzycząc z rozkoszy. W końcu podniosła mu głowę i kazała wstać. Usłuchał posłusznie. Chwilę stała przed nim naga patrząc na jego bokserki, które tworzyły namiocik. -Czas na rewanż – powiedziała. Klęknęła przed nim i jednym ruchem zdjęła je z niego i z olbrzymią chciwością zaczęła patrzyć na penisa. Był bardzo nabrzmiały. Cmoknęła go pieszczotliwie w główkę po czym uśmiechnęła się do Maćka. Złapała go w rękę. Kilka razy delikatnie zjechała w dół i w górę. Zaczęła go lizać. Z góry na dół, z dołu do góry. Zrobiła jeszcze kółeczko wokół żołędzi i wzięła go w usta. Ruszała głową to do przodu, to do tyłu. Maciek był już tak podniecony, że wystarczyło dosłownie kilka ruchów do końca. -Strzelam! – krzyknął. Popatrzyła na niego i zauważył, że jej oczka się bardzo smieją do niego i że wcale nie ma zamiaru przestać. Wystrzelił prosto w jej usta. Połknęła wszystko. -No… to wypadałoby się wykąpać, co? – powiedziała Agnieszka i dodała uśmiechając się – ChodŸ pod prysznic. Szedł za nią i patrzył na jej piękne, nagie ciało. -IdŸ pierwszy, ja muszę umyć ząbki… Wszedł. Puścił ciepłą wodę. Soki na jego twarzy już przyschły i doopiero teraz zmyły się razem z wodą. Na wspomnienie tego co się wydarzyło mały żołnierz znów stanął na baczność. Do kabiny weszła Agnieszka i od razu pocałowała go w usta. “Uff, na szczęście umyła zęby” – pomyślał Maciek. Namydlił ręcę i zaczął ją myć. Ramiona, plecy pośladki – nigdy w życiu nie przeżyła podobnego masażu. Odwróciła się do niego przodem. Zaczał masować jej piersi, a jego penis stawał się coraz większy. Podniosła nogę a on gładko wsunął penisa w jej szparkę. “Więc nie jesteś dziewicą… To nawet lepiej…” – pomyślał. Objęła go mocno podniesioną nogą, objęła i drugą, rękami łapiąc za szyję. Podrzucał ją patrząc na jej podskakujące piersi. Jego członek raz po raz drażnił jej pochwę. W tej pozycji przeszedł z nią do pokoju i usiadł na jej łóżku. Patrzył na nią. Była mokra i seksowna. Przytulił ją do siebie, głęboko w nią wchodząc pocierając przy tym łechtaczkę. Dyszała z rozkoszy nie mając już siły na jakikolwiek krzyk. Zaczął całować jej szyję, usłyszał jak ona mówi “Kocham Ciꅔ. Pocałował ją. Ich języki zaczęły toczyć regularną bitwę. Oblizał jej zęby, wciąż miały miętowy posmak. Cmoknął ją w prawą pierś i położył się na plecach, ona usiadła na nim. Teraz mogła przejąć inicjatywę. Patrzył jak jego penis znikał w jej pochwie i pojawiał się znowu. Spojrzał na jej twarz. Tym razem nie uśmiechała się, miała wyraŸnie rozrysowaną ekstazę. To jej “mhm” przyprawiało go o dreszcze. Zaczęła przesuwać się do przodu i do tyłu. Widział jak jej cudowne piersi odbijają się od klatki piersiowej. Wsparty na łokciach przypatrywał się dziewczynie, z którą mógłby spędzić resztę życia. Poczuł, że zaraz wystrzeli. Poczuł na swoim penisie soki koleżanki z klasy i równocześnie wystrzelił. Położyła się obok niego, a on powiedział jej tylko “Ja Ciebie też…”. Zaczął gładzić ją po plecach. -Jesteś jeszcze piękniejsza niż zwykle, choć wydawało mi się to nie możliwe… Zasneli nawzajem spleceni ramionami…