Seks z mamuśką Asią 37 letni milf – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 2 minutes

Asia – moja żona jest raczej nieśmiałą kobietą. Mimo swoich 37 lat jest szalenie sexowna – 165cm, 56 kg, zgrabna dupcia i biuścik 75 D – i dopiero niedawno zaczeła zwracac uwagę ze przyciąga wzrok mężczyzn…Nawet więcej…zaczeło się jej to podobać!!!Sam to zauważyłem gdy usmiechała się widząc jak wujek bezczelnie wpatruje się w jej apatyczny biuścik. Widziałem, że sprawiło jej to olbrzymią satysfakcję. Mało tego zaczeła Wujka kokietować i pochylać się tak by miał lepszy widok…sądząc po wybrzuszeniu w spodniach widok wujkowi się bardzo spodobał!
Po dłuższych namowach Asia zgodziła się by zamieścic kilka jej nagich zdjęć w jednym z portali z fotkami…chciała zobaczyć jak będzie oceniana i jakie będą komentarze. Powiem, że efekty zaczeły się jej bardzo podobać!
Kilka dni potem odwiedziliśmy moich rodziców. Asia była w zwiewnej, szalenie podkreślającej jej skarby sukience bez staniczka. Od razu zauważyłem, że mój tata bardzo się jej przygląda…zwłaszcza dupci i piersiom…asia tez to zauwazyła i uśmiechneła się do niego. Tata zareagował na to stwierdzeniem ,że uwielbia tą sukienkę i ze Asia robi w niej oszałamiające wrażenie. Widziałem reakcję żony…zaczerwieniła się, ale i widziałem jaka jej sprawiło to przyjemność!Co prawda byłem troche zdziwiony bo już nie raz pokazywała się tak ubrana…ale myslałem że to tylko takie miłe komplementy ze strony Taty.
Po chwili okazało się jednak dlaczego tak lubi ta sukienkę…Szukając czegoś na komputerze Taty odkryłem wśród ulubionych link do strony na której zamieściliśmy zdjęcia Asi…Zelektryzowało mnie to. Zerknąłem w historię ogladanych stron i…zdebiałem ostatnie kilka to były fotki Asi na których dokładnie widac jej wspaniałe piersi i zgrabną dupkę!!!Nie powiem poczułem falę narastającego podniecenia!!!Mój ojciec podziwiał pełnie kształty mojej żony!!!Dyskretnie poprosiłem żonkę by podeszła do mnie i pokazałem jej moje odkrycie…poczułem jak drży i widziałem jak się zaczerwieniła!!!Powiedziała choć wychodzimy od razu. Zatrzymałem ją i powiedziałem, że wtedy tata od razu się domyśli wszystkiego. Zgodziła się zostac i starała się zachowywać całkiem naturalnie. Tak samo jak Tata choć nie sposób było nie zauważyc jego zainteresowania biustem i dupcia mojej sexownej żony. A końcu Asia nie wytrzymała i powiedziałem „ tato bo się czerwienię”. Przez chwilke panowała cisz. Tata jednak po chwili odpowiedział „ Asiu przepraszam ale ta sukienka tak działa na mnie…musisz bardzo pieknie w niej wygladać na zdjęciach”. Zaraz zapytałem o jakie zdjęcia mu chodzi…Tata udał ze to tylko taka ogólna uwaga i że chetnie właśnie by zrobił Asi zdjęcia w tej sukience. Za Asie odpowiedziałem, że czemu nie…widziałem lekkie przerażenie w jej oczach, ale i dostrzegłem w nich lekki błysk…Pierwsze ujęcia były całkowicie niewinne, delikatne. Jednak Tata poprosił by żonka troszkę bardziej kobieco się ustawiała do fotke…Asia najpierw nieśmiało się wygieła, potem rękami delikatnie ścisnęła biuścik tak, że prawie wychodził z sukienki…obserwowałem reakcję Taty i widziałem, że jest podniecony…Zresztą mnie też ogarniała fala gorąca!!!Widziałem też, że Asia powoli wchodzi w gorący klimat…opuściła ramiączka sukienki…zaczeła ściskać piersi…widziałem wyraźnie ze chce podniecić i mnie i Tatę…Trwało to chwilę ale było niezwykle podniecając…Niestety sesje musielismy skończyć. Było mi strasznie żal…widziałem, ze Tacie jeszcze bardziej…ale Asia uratowała sytuacje i zapytała czy Tata nie zrobiłby nam więcej fotek bo tak mało mamy wspólnych zdjęć…umówilismy się na weekend bo Tata oczywiście był zachwycony propozycją!!!CDN…

Seks z Babcią- analne opowiadanie erotyczne

Reading Time: 2 minutes

Była mroźna zima,wróciłem z nocnej zmiany z pracy zmęczony chciałem jak najszybciej się położyć. Stanąłem przed drzwiami i złapałem za klamkę lecz drzwi były zamknięte.Zapukałem do drzwi i przypaliłem sobie fajke. Po paru minutach drzwi otworzyła mi babcia. Była w piżamie pierwsze co rzuciło mi się w oczy to sterczące sutki spod piżamy.
Babcia od razu powiedziała żebym rozpalił w piecu a Ona jeszcze chwile poleży, wiec zrobiłem o co poprosiła.
Gdy skończyłem poszedłem do jej pokoju z zamiarem oznajmienia że kładę się spać i żeby pilnowała ognia w piecu żeby nie zgasł. Ku mym oczą ukazała się babcia pochylona nad szufladą z komody, oraz goła muszelka.
-Babcia rozpaliłem w… Zaniemówiłem ponieważ Ona nic sobie z tego nie robiła ze nie ma piżamy i jest cała naga.
-Wejdź. Odpowiedziała -Wejdź i usiądź.
– Ale jestem śpiący chce się położyć. Po czym odwróciła się do mnie trzymają w reku dość spore dildo.
– Wydymaj mnie nim w cipkę a Twoim chujem sama się zajmę. To co usłyszałem wprowadziło mnie w stan osłupienia i nie wiedziałem co zrobić. Babcia podeszła do mnie i zaczęła ściągać mi spodnie.
– chcesz wypieprzyć mnie w dupę? Zapytała.Czułem że w bokserka zrobiło mi się twardo i ciepło. Nie zastanawiając się ani dłużej odpowiedziałem.
– Tak ale nie ma nikogo w domu?
– Nie ma, mama i tata są w pracy więc możemy poddać się rozkoszą. Oznajmiła
Już wiedziałem że będzie fajnie bo jeszcze nie robiłem tego z tak bardzo dojrzałą kobietą.
Zsunęła mi bokserki i od razu zaczęła ssać mi kutasa. Mruczałem z rozkoszy, wtem podała mi do ręki dildo i ustawiła się tak żebym mógł ja ruchać dildem a Ona żeby mogła ssać mi dalej.
Bez wahania wsadziłem jej go w muszelkę i zacząłem ja nim jebać. Krzyczała z rozkoszy i zapytała.
– Chcesz mnie wyjebać w dupę?
– Oczywiście ze chce babciu. Odparłem.
– Więc nawilż mi dupę i wypieprz ją porządnie.
Zacząłem wylizywać jej odbyt był smaczny! Ssałem go i lizałem jak tylko najlepiej umiałem a ona pojękiwała.
Po chwili powiedziała.
– Chyba jest wystarczająco mokry żeby Twój kutas w nią wszedł.
– Nie! Odpowiedziałem, bardzo mi sie podobało jak lizałem jej dupę.
– Wejdź w nią! Krzyknęła.
Podniosłem się wypiąłem babci dupę tak żebym miał wygodnie Ja bzykać. Po czym wjechałem w nią jak w masło.
Zaczęła głośno jęczeć i krzyczeć żebym robił to mocniej i jebał ją z całych sił.Więc robiłem jak chciała.
Bzykając ja w dupę wsadziła sobie w cipkę jeszcze dildo i coraz mocniej krzyczała i krzyczała po czym powiedziała że nie wytrzyma i że sie zaraz zesika!
– Sikaj, sikaj .Odpowiedziałem
i po paru sekundach poczułem mokre stopy co oznaczało że zrobiła to co jej mówiłem.
– Spuścisz mi się w pizde? Zapytała
– Tak zrobię to z wielka przyjemnością. Odparłem.
Wtedy położyłem ją na plecach i zacząłem bzykać jeszcze mokrą od moczu cipeczkę.
Nie trwało to długo ruszyłem nim jeszcze pare razy i zalałem jej się prosto do cipki gdy go wyjąłem sperma wypływała na zewnątrz a babunia zbierała na rękę tyle ile mogła i zlizywała z dłoni.
Tak kończy się moja przygoda z babcią. Co nie oznacza ze juz tego nigdy nie robiliśmy 🙂

Seks z napalonym Milfem – ostre opowiadanie erotyczne

Reading Time: 8 minutes

Wydarzenia rozgrywały się wiele lat temu. Mieliśmy wtedy z żoną po mniej więcej 30 – 31 lat, więc jeszcze na tyle młodzi by być ciekawymi nowych doświadczeń, a już na tyle dotarci w małżeństwie, że aż może lekko znudzeni jego „zwykłością”.
Moja ówczesna praca wymagała działania zespołowego, a zadania bywały niebezpieczne. Dlatego zawiązywały się w niej przyjaźnie ze współpracownikami, oparte na głębokim wzajemnym zaufaniu. Kiedy człowiek dobrał sobie partnera ryzyko nie było już tak wielkie bo zawsze się wiedziało, że ktoś stoi za plecami i nie ucieknie. Moim najbardziej zaufanym partnerem był wtedy Mirek. Facet w moim wieku, sprawny fizycznie (zresztą wszyscy musieliśmy być sprawni), mający ogromną siłę przyciągania dla kobiet. Nie był może wzorem męskiej urody, ale miał w zachowaniu, charakterze coś takiego, że cieszył się zainteresowaniem przeciwnej płci. Nie powiem, ja też nie narzekałem na brak takiego zainteresowania. Wspólnie staliśmy się nawet kiedyś „ofiarami” dwóch MILF-ek, dobrze po czterdziestce, ale bardzo atrakcyjnych. Jak nam po wszystkim opowiedziały, uzgodniły sobie zawczasu która na którego ma ochotę i zaprosiły na imprezkę w domu jednej z nich. Nie będę opowiadał szczegółów, bo nie o tym jest temat.
W każdym razie Mirek był moim przyjacielem na poważnie, na każdą ewentualność. Odwiedzaliśmy się w domach, znaliśmy wzajemnie swoje żony, dzieci, wspieraliśmy się zawodowo i prywatnie (bez seksualnych podtekstów). Byliśmy kumplami „na śmierć i życie”. Razem w pracy, razem na wódkę, razem na dziewczynki.
Atrakcyjność Mirka przyciągała także moją żonę, sama powiedziała kiedyś, że bardzo jej się podoba jako facet. Wiedziałem jednak, że sama nie posunęłaby się za daleko.
Sam nie pamiętam już kiedy diabeł zaczął podsuwać mi wizję seksu we trójkę. Przy czym nigdy nie brałem pod uwagę wymieniać się z Mirkiem na żony. Moja jest wciąż atrakcyjna – jego, nawet wtedy nie była. Odkąd pamiętam zawsze była to myśl o łóżkowych igraszkach w zestawie ja, moja żona i Mirek.
Namawiałem długo. Powoli, żeby nie spłoszyć zwierzyny. Zwykle robiłem to wtedy gdy sam byłem najbardziej rozochocony, a ona najbardziej rozgrzana, czyli w łóżku, w trakcie małżeńskich igraszek, najlepiej po delikatnym alkoholu. Zaczęło się od czysto teoretycznych (pozornie) rozważań o reakcję na przyłapanie się na gorącym uczynku zdrady. – Co byś zrobiła gdybyś weszła do sypialni, a ja tam z jakąś śliczną laseczką się zabawiam? – pytałem. Żona zawsze dba o równość praw w związku, wobec czego tylko kwestią czasu było gdy zagadnie: – Tak mnie pytasz i pytasz, a ciekawe co ty byś zrobił gdybyś zastał mnie w łóżku z innym facetem?
– Zależy z kim – chwyciłem temat… i już później było łatwiej bo baza została ustanowiona.
Żona nie zaprzeczała, że Mirek jest dla niej ciachem. Stopniowo coraz słabiej protestowała przeciwko moim propozycjom trójkącika. Potem już tylko pytała jak sobie wyobrażam zorganizowanie tego: – No co, zapytasz go tak od razu czy pójdzie ze mną do łóżka?
Uspokajałem: – Coś się wymyśli, jakaś okazja się na pewno zdarzy. Tylko wtedy nie wydziwiaj i nie uciekaj jakbyś cnotki broniła.
Obiecała, że nie stchórzy.

Mogłem uwierzyć w obietnicę żony, że odważnie podtrzyma swoje postanowienie. Mogłem, bo nie był to pierwszy raz kiedy doszło z jej strony do sprowokowanej przeze mnie zdrady. Jednak za pierwszym razem (pierwszym, o którym wiem, hi, hi…) miałem zupełnie inne zamiary, tylko sytuacja zrobiła mi wbrew. Czując się odpowiedzialnym za rozpoczęcie akcji, musiałem przyjąć na klatę jej zakończenie.
Kilka lat temu wcześniej (okolice 1987) byliśmy z żoną zaprzyjaźnieni z koleżanką z tej samej pracy, Teresą. Miała figurę puszystą, ale była to bardzo apetyczna puszystość. W typie urody aktorki Kasi Bujakiewicz. Miałem na nią wielką ochotę, a ona sprawiała wrażenie, że mocno by się nie broniła. Moja luba chyba nie zdawała sobie do końca sprawy z moich lubieżnych myśli, albo tak udawała. Teresa zresztą nie unikała męskiego towarzystwa, choć nie było żadnego który chwaliłby się, że ją naprawdę zdobył. Poza jej mężem Markiem, oczywiście.
Bywaliśmy u siebie nawzajem częstymi gośćmi, ale nigdy nie udało się mi się doprowadzić do sytuacji sprzyjającej zaliczeniu pragnienia. Teresa czasem u nas nocowała, ale albo kładły się do łóżka z moją żoną, a ja spałem w d**gim pokoju, albo też żona nas rozdzielała i bardzo pilnowała, aby moja ręka nie zawędrowała zbyt daleko na d**gą stronę.
Szansa pojawiła się gdy byliśmy u Teresy i Marka, w ich domu. Dość sporo alkoholu rozluźniło hamulce i wymyśliłem sobie, że zacznę zagadywać w kierunku wymiany żon. Prawdę mówiąc pomysł ten wpadł mi gdy zobaczyłem, że żona i Marek też się ku sobie jakby skłaniali. Byłem jednak, niemal na 100% przekonany, że moja żona nie dopuści do niczego więcej, a ja na tym skorzystam – przynajmniej uda mi się dopieścić Teresę, żeby w przyszłości łatwiej było doprowadzić do pełnego sukcesu. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie tak byłem pewny wierności seksualnej żony, ale tak właśnie było. Może za dużo krwi wpompowałem w swojego małego przyjaciela i zabrakło jej do zasilania szarych komórek?
Impreza rozwijała się po mojej myśli, tańczyliśmy już tylko w wymienionych parach, a moje ręce swobodnie błądziły pod bluzką Teresy. Widziałem, że Marek też działa w tym kierunku, ale mi to nie przeszkadzało. W przerwach siadaliśmy na tej samej kanapie i całowaliśmy się głęboko docierając dłońmi coraz śmielej i dalej. Wtedy też dostrzegłem, że Marek osiąga znacznie większe sukcesy niż ja i chyba spotyka się to z większą aprobatą. Nie było to dla mnie przykre, wręcz przeciwnie entuzjastyczna aktywność mojej żony była podniecająca. Wtedy dostrzegłem to u siebie po raz pierwszy.
Teresa niby się poddawała, ale nie czyniła przyzwolenia na więcej. Zupełnie natomiast nie reagowała na kontakt swojego męża z moją żoną. Sama ich nawet zachęcała i to w dość sprośny sposób, mówiąc na przykład: – Marek sprawdź dobrze, która z nas ma lepsze cycki. I sprawdzaliśmy obaj, oczywiście chwaląc jedne i d**gie. W dalszym rozwoju akcji Teresa sama zarządziła, że ja będę spał z nią na kanapie, a moja żona z Markiem na turystycznym materacu. Oczywiście w dalszym ciągu przekonywałem sam siebie, że żona nie pozwoli na wszystko, skończy się ma całowaniu i macankach. Tymczasem ja sam dostanę co będę chciał. Przecież to sama Teresa tak postanowiła, więc co miałem o tym myśleć?
Byliśmy w obcym domu, bez przygotowania logistycznego więc moja żona kładła się we własnej bieliźnie. Marek ochoczo wskoczył do niej w samych slipkach. Teresa przyszła z łazienki w koszuli nocnej, spod której prześwitywały majtki. Majtki przecież nie pokrzywy – pomyślałem. Zaatakowałem i zonk! Okazało się, że założyła jakieś obciskająco-wyszczuplające majtasy z krótkimi nogawkami. Już same majtki byłyby trudne do pokonania, a gumki w ściągaczach po prostu ucinały palce! Bez udziału Teresy nie zdołałbym ich w żaden sposób zdjąć, a Teresa pomóc nie chciała. Szepnęła, że jest bardzo zmęczona i chce spać. Kłamała. Nie spała tylko ukradkiem obserwowała co się dzieje ma materacu. Tracąc z zasięgu główny cel też zacząłem zwracać uwagę na to, co w moim zamyśle miało być akcją pozoracyjną, a chyba zaczęło się stawać głównym frontem. Kołdra poruszała się rytmicznie, nie pozostawiając wątpliwości co się pod nią rozgrywa. A moje ciśnienie rosło, ale nie mogłem go rozładować. Teresa nie pomagała, a jakoś wstydziłem się, leżąc przy niej onanizować.
Następnego dnia, przesłuchując żonę dowiedziałem się, że jednak Marek nie odniósł pełnego sukcesu. Nadmiar alkoholu nie pozwolił mu się usztywnić. Żona powiedziała, że starała się jak mogła, ale bez skutku. Powiedziała też, że przecież nie mogę mieć o to do niej pretensji skoro spełniała moje własne życzenie. Fakt, nie mogłem.
Nie kłamałem jej, że widok jej igraszek z innym facetem był dla mnie nad wyraz ekscytujący i że nie miałbym nic przeciwko powtórzeniu takiej akcji. Odparła, że może kiedyś zdarzy się jeszcze okazja.
I zdarzyła się, po miesiącu. Niestety nie byłem przy tym obecny bo wyjechałem z dziećmi na wczasy. Marek umówił się wtedy z moją najdroższą i dokończył robotę. Nie opowiadała szczegółowo, ale zapewniła, że tym razem żadnych kłopotów ze sztywnością nie było. Z całej sytuacji wyciągnęła jedną naukę. Do tej pory była głęboko przekonana, że do łóżka można iść tylko z osobą, którą się bardzo kocha. Okazało się, że to nie jest niezbędne.
A Teresa? Ze dwa lata później zrajfurzyła moją żonę Mirkowi nie wiedząc, że jest on już z nami w cuckoldowym układzie. Przypuszczam, na podstawie jej innych zachowań, że była trochę Bi i tak realizowała pociąg do mojej małżonki.

Znając pozytywne nastawienie żony oraz fascynację nią u Mirka pozostawała mi tylko zorganizować taką okazję, gdzie moja kochana żona będzie mogła się z nim puścić, a żeby nie przyniosło to kłopotów na przyszłość. Ze względu na to, że tak wiele czasu spędzaliśmy wspólnie z kolegą w pracy i po pracy, zaproszenie go do nas na wódkę nie było absolutnie niczym dziwnym. Należało to wręcz do rytuału na długo wcześniej, zanim przyszły mi do głowy te lubieżne pomysły.
Zaznaczam, że przez cały czas myślałem o łóżkowym trójkącie, czyli miała się kochać z Mirkiem, ale w mojej obecności i na zmianę ze mną. Nie brałem pod uwagę innego układu. Nie spodziewałem się, że moja żona przejmie w tej sprawie inicjatywę…
W trakcie jednej z przyjacielskich bibek w naszym domu urżnąłem się bardzo. Dziś myślę, że zostałem specjalnie przypilnowany przez małżonkę bym nie opuścił żadnej kolejki. Potrzebowała mnie „uśpić”. I tak się kończyło, że zasnąłem w łazience. Nie wiem jak długo spałem, gdy się ocknąłem, wciąż przecież pijany wróciłem do salonu. Oboje byli ubrani, żona leżała na rozłożonej wersalce, a Mirek siedział na stojącym tuż obok fotelu. Nie widziałem niczego nietypowego w ich zachowaniu. Wcześniej Mirek tyle razy u nas bywał, że zdarzało się iż żona zostawiała nas gadających i popijających, a sama kładła się wcześniej, albo towarzyszyła nam właśnie wpółleżąc. Czuliśmy się wszyscy swobodnie w swojej obecności.
Wróciwszy powiedziałem, że czuję się za bardzo pijany i żeby się nie obrazili bo muszę już położyć się spać. Nie mieli oczywiście nic przeciwko temu, a żona szybciutko posłała wersalkę. Zasnąłem natychmiast.
Obudziłem się wcześnie, jeszcze zanim dopadł mnie kac, więc wciąż na rauszu. Rozochocony zacząłem „napastować” żonę. Ona nigdy się przed porannym seksem nie broniła, chociaż nie była entuzjastką – zawsze lubiła dłużej pospać. Tym razem reagowała jednak chętniej niż zwykle. Dobrałem się i poczułem, że jej cipka jest inna. Była jakby opuchnięta, spęczniała. Przesunąłem się na łóżku w górę i przytulając się szepnąłem żonie pytanie czy się dobrze czuje, nie mówiąc jeszcze o zauważeniu tej odmienności. Odpowiedziała, że czuje się świetnie! Wtedy powiedziałem: – Pytam, bo jesteś dziś w kroczku dziwnie nabrzmiała. Pomyślałem, że może coś cię boli –
– Nic mnie nie boli – odparła żona i objęła mnie mocniej. – Kochałam się wczoraj z Mirkiem – dodała szeptem.
– Co!? –
– Tak. Trzy razy – Czy to duma w jej głosie?
Żona tuliła się do mnie i jakby się usprawiedliwiając szeptała, że nie mogę mieć do niej pretensji, bo przecież sam ją namawiałem. Oczywiście, że nie miałem pretensji. Żałowałem tylko, że nie uczestniczyłem w zabawie i zacząłem się domagać podania szczegółów.
Okazało się, że w czasie gdy ja drzemałem w łazience żona przyszła sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku. Uznała, że nie będzie mnie budzić. Wróciła do pokoju i powiedziała Mirkowi, że zostali sami bo wyłączyłem się z imprezy. Mirek zaproponował żeby zatańczyli i w trakcie zaczęli się całować. Robili to coraz bardziej namiętnie, aż w końcu opadli na wersalkę i zaczęli się pieścić. Było już gorąco i konkretnie. Moja luba dała mu znak, żeby zrobili sobie dużo wygodniej. Już w wielkim pośpiechu, żeby nie tracić chwili wstali i żona rozłożyła wersalkę oraz zdjęła majtki. Dalej się nie rozbierali, nie chcieli tracić czasu. Natychmiast się na siebie rzucili.
Jak opowiedziała żona pierwszy raz był bardzo przyjemny, ale króciutki. Mirek skończył błyskawicznie, tak był na nią napalony.
Nie mieli kondomów, moja żona nigdy ich nie lubiła, Mirek spuszczał się na nią. Ona chciała więcej i Mirek był na to gotów, ale nie mogli natychmiast bo bała się zapłodnienia. Kazała mu się dokładnie wymyć, czego na razie nie mógł zrobić bo ja „blokowałem” łazienkę. Wyszedłem z niej jednak niedługo później zastając ich w opisanych wyżej, pozornie neutralnych pozycjach. Rzeczywiście, gdy ja wszedłem do salonu Mirek prawie natychmiast się poderwał i pobiegł do łazienki, ale pomyślałem, że chciał tam zrobić coś innego 
Jak pisałem, zasnąłem od razu. Wtedy oni przenieśli się do d**giego pokoju i tam położyli na podłodze. Nie znam dokładnych szczegółów, żona nigdy nie była dobra w „anatomicznym” opisywaniu. Wiem, że doszło do jeszcze dwóch stosunków. Za każdym razem Mirek spuszczał się na jej brzuszek. Po d**gim z kolei numerku, jak relacjonowała moja kochana: „- Chciałam wziąć do buzi, ale Mirek chciał się szybko kochać i tylko tak raz… językiem…”.
Przy ostatnim razie zarzuciła mu nogi na szyję. Od uderzeń na dywanie obtarła sobie plecy w okolicach krzyża. Widać było jednak, że obtarcia nie odczuwa jako dolegliwości. W sumie Mirek wyszedł nad ranem, a więc niedługo wcześniej. Zostawił naprawdę gorącą bułeczkę. Była zaspokojona, a moje zachowanie, moja akceptacja dla jej porządnie zruchanego ciała bardzo ją uspokoiły.
Nie wiem czy każdy rogacz jest zainteresowany rozmiarem „rywala”, ja byłem. Małżonka powiedziała, że jest „skromniejszy” niż ja, ale za to cały czas mu stał.
Nie wiedziałem, czy się tym cieszyć czy niepokoić.
W każdym razie tego poranka nasz seks był baaaardzo namiętny.

Seks, dymanie Teściowej – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 7 minutes

Wszystko zaczęło się od tego, że moja żona Gosia zaszła w ciążę. Byliśmy młodym małżeństwem zaledwie od trzech miesięcy, kiedy to seks jest najważniejszy. Co noc, a nawet częściej spełniałem swe małżeńskie obowiązki z niemalejącym entuzjazmem, a moja piękna Gosia nigdy mi nie odmawiała, choć była raczej bierna i nieco zawstydzona. I stało się! – miałem zostać ojcem w wieku 22lat a przyszła mama zaledwie 19.
O wszystkim dowiedziałem się z d**giej ręki, to jest od teściowej z którą razem mieszkaliśmy.
– Nie wiedziałam, że jesteś taki szybki Mareczku – zagadnęła tajemniczo, któregoś wieczoru w kuchni, gdy Gosia była w łazience.
– Nie wiem, o czym mówisz Mamo – odparłem – bo tak się do teściowej zwracałem.
– Właśnie, nie wiem czy się cieszyć, ale już niedługo będziesz do mnie mówić – BABCIU! – a mam dopiero 42 lata.
W pierwszej chwili nie dotarło to do mnie – co?, jak? – pytałem sam siebie i teściową. Ta tylko się zaśmiała cicho i kładąc mi rękę na kolanie powiedziała:
– Jak się rąbie, to wióry lecą – przecież słyszę jak co noc figlujecie z Gosią i tapczan aż trzeszczy! – nie uważaliście to będziecie bawić.
– Ale ja, ja… – zacząłem się jąkać czując, że się czerwienię.
– Mareczku, ja ci nie robię wymówek, kiedy macie korzystać jak nie teraz, nawet zazdroszczę czasem Gosi, że trafiła na takiego ogiera, jak ty ! – zaśmiała się gardłowo, a jej ręka przesunęła się na moje udo.
– Ja nie miałam takiego szczęścia, mój mąż (była rozwódką) był mężczyzną małego formatu i nie mówię tu o wzroście 165cm ale o… – przerwała patrząc na mnie wyczekująco.
– Nie rozumiem.
– Nie udawaj, że nie wiesz – miał po prostu niewiele w spodniach – o tu – i złapała mnie ręką za krocze. Poczułem niewiarygodne podniecenie i natychmiastową erekcję – to było jak piorun – moja teściowa trzyma mnie za kutasa!! – pomyślałem lekko spanikowany, ale ręki nie odtrąciłem.
Tak trwaliśmy przez dłuższą chwilę w milczeniu tylko jej zwinne palce pieściły moje podbrzusze. Nie wiem czym by się to skończyło gdyby nie kroki na korytarzu, to Gosia wyszła z łazienki. Teściowa cofnęła rękę i momentalnie zmieniła temat.
– Musisz teraz być ostrożny i ograniczyć bardzo współżycie – myślę, że to zrozumiesz.
Ta rozmowa a zwłaszcza jej dziwne zakończenie nie dawało mi spokoju. W sypialni zrobiłem małą awanturę Gosi, że dowiaduję się o jej ciąży ostatni – popłakała się tłumacząc się wstydem. Nie dotknąłem jej przez następnych parę dni i atmosfera w domu stawała się ciężka, ja z Gosią boczyliśmy się na siebie, a ja w dodatku nie przestawałem myśleć o teściowej inaczej niż dotychczas – nie jako o matce mojej żony ale… Mimo swojego wieku była naprawdę atrakcyjną, nieco korpulentną brunetka, o dużych piersiach i szerokich biodrach, zawsze zadbana i pachnąca.
Po tygodniu Gosia poczuła się nagle bardzo źle i pojechała do szpitala na badania. Po trzech dniach diagnozę obwieściła mi teściowa:
– Są komplikacje, Gosia musi zostać w szpitalu co najmniej 2 miesiące, a i potem zalecone będzie głównie leżenie, a o seksie musisz Mareczku zapomnieć na prawie rok – oznajmiła mi jakby z satysfakcją.
– Trudno, jakoś wytrzymam – powiedziałem nie patrząc na nią.
Ale łatwiej obiecać niż dotrzymać – ta stara prawda szybko do mnie dotarła! Przez ostatnie trzy miesiące ruchałem do wiwatu, dzień w dzień a tu nagle stop! Najgorsze były poranne wzwody, z którymi budziłem się co dzień o 4–5 rano i już nie mogłem zasnąć a potem chodziłem cały dzień niewyspany i rozdrażniony.
W którąś kolejną noc znów się obudziłem ze sterczącym członkiem i postanowiłem poszukać ochłody pod prysznicem, zrzuciłem piżamę i nagi stanąłem pod tuszem, szum letniej wody powoli mnie uspokajał, przymknąłem oczy, prawą ręką sięgnąłem do wyprężonego kutasa i powoli zacząłem się onanizować.
Nagle usłyszałem ciche kroki, drzwi łazienki się otworzyły– stała w nich… teściowa!
– Bój się Boga, Mareczku, co ty robisz?! – krzyknęła.
Otworzyłem spokojnie oczy, było mi już wszystko jedno i nie przerywając ruchów ręki spokojnie odparłem:
– Nie widzi mama – trzepię konia!
– Jak ty się do mnie odzywasz, jak ci nie wstyd? – podeszła bliżej. Podniosłem wzrok, była tuż przede mną, tylko w króciutkiej, zwiewnej koszulce – w pełnym świetle łazienki widać było przebijające, duże ciemne sutki białych piersi i czarny trójkąt podbrzusza u zbiegu obfitych ud, była… bez majtek!
– Przepraszam, ale mama się tak pyta jakby tego nigdy nie widziała! Muszę sobie jakoś ulżyć bo… zwariuję!
– Czekaj! nie rób tego! – krzyknęła jeszcze raz ze wzrokiem utkwionym w moje wyprężone prącie – w jej oczach zauważyłem ogniki pożądania, ciężko oddychała, jakby po biegu, piersi jej falowały!
Nagle wyprostowała się i spoglądając mi prosto w oczy powiedziała cicho:
– Nie mam wyboru, muszę ci jakoś pomóc biedaku! – i zanim się zorientowałem o co chodzi już klęczała tuż przede mną i… w najlepsze obciągała mojego kutasa! A robiła to wspaniale!
Nie miałem zbytniego doświadczenia pod tym względem – jakieś kawalerskie, krótkie ssania, gdzieś na zabawie, szybko i ukradkiem. Niestety Gosia uznawała tę wspaniałą pieszczotę jako zboczenie i trudno było mi coś od niej uzyskać w tym względzie.
Za to jej mama była niewątpliwie artystką – na przemian ssała i lizała kutasa raz delikatnie muskając jedynie języczkiem wędzidełko napletka, to znów mocno ssąc jego nabrzmiałą żołądź i wciągając go całego do ust i gardła – aż po jądra. Jej ręce i dłonie też nie próżnowały, jedną pieściła moje jądra a palce d**giej powoli masowały guziczek odbytu!
Byłem w siódmym niebie, spojrzałem w dół – teściowa nie przerywając ssania patrzyła mi w oczy wyczekująco. Skinąłem tylko głową na znak aprobaty i mocniej przycisnąłem jej głowę do mojego krocza. Zrozumiała i przyspieszyła pieszczoty jak sprinter przed metą stumetrówki! Ekstaza się zbliżała, zacząłem się poruszając coraz szybciej, tam i z powrotem wpychając chuja aż po jaja w jej rozwarte szeroko usta i gardło. Dzielnie przyjmowała moje, coraz gwałtowniejsze uderzenia, ani na chwilę nie wypuszczając go z ust.
Dreszcz nieziemskiej rozkoszy przeszedł moje całe ciało… i wystrzeliłem potężnym wytryskiem w jej usta – jeden, d**gi, trzeci skurcz i miała usta pełne mojej gorącej spermy. Nie uroniła ani kropli, chwilę jeszcze go ssała coraz wolniej i delikatniej!
Wreszcie wypuściła go z ust, czerwonego, drgającego jeszcze w konwulsjach wytrysku. Jeszcze raz spojrzała do góry.
– No i jak Mareczku, lepiej ci? – spytała niby niewinnie, łakomie oblizując czerwone, pełne wargi.
Dłuższą chwilę nie miałem siły się nawet odezwać tylko dyszałem ciężko jak maratończyk na mecie.
– Było, było… wspaniale, mamo– nigdy bym się nie spodziewał tego po Tobie – cicho wreszcie wyszeptałem.
– Widzisz, musimy się lepiej poznać – wstała powoli z kolan oblizując cały czas wargi.
– Ale najpierw mam prośbę, przestań mówić do mnie mamo– musimy wypić potem bruderszaft – jestem Irena! To mówiąc przygarnęła mnie mocno do siebie i… pocałowała mocno w usta. Poczułem jak jej język wdziera się do moich ust i słonawo– gorzki smak mojej własnej spermy, znowu podniecony oddałem jej pocałunek tak jak umiałem. Jak długo trwał ten nasz pierwszy, szalony pocałunek nie mam pojęcia, kręciło mi się w głowie od tych niespodziewanych wydarzeń i przeżytej dopiero co nieziemskiej rozkoszy!
Nagle poczułem jej palce ujmujące moją prawą dłoń i kierujące ją zdecydowanym ruchem do jej mięsistej, owłosionej i gorącej cipy.
– Nie zostawiaj mnie tak Mareczku – zobacz jaka jestem… mokra – jęknęła cicho.
Nie dałem się długo prosić, w mgnieniu oka zrzuciłem na podłogę łazienki wiszące szlafroki i ręczniki kąpielowe – i na tak przygotowane naprędce legowisko pociągnąłem Irenę w dół. Posłusznie opadła na plecy unosząc do góry kolana i szeroko rozkładając uda w niemym zaproszeniu. Rozchylone krocze było obficie owłosione, błyszczące od wilgoci, w centrum widoczne były duże, rozwarte wargi sromowe z wydatną, w pełnej erekcji różową łechtaczką u górnego ich zbiegu. Rozchyliłem palcami włosy i wsadziłem powolutku dwa palce w rozwartą pochwę uprzednio je liżąc. Niepotrzebnie. Była tak mokra i gorąca od śluzu, ze palce zniknęły bez żadnego oporu. Wsunąłem trzeci i zacząłem rytmicznie ją posuwać – natychmiast odpowiedziała cichym jękiem i pracą bioder zgodnie z moimi ruchami. Było jednak jej to za mało bo szepnęła ponaglająco:
– Wejdź wreszcie we mnie Mareczku!
Niestety nie byłem jeszcze gotów, mój kutas nabierał powoli siły po niedawnym wyładowaniu ale zwisał jeszcze w pół-wzwodzie. Nieco zażenowany sytuacją powiedziałem:
– Zaraz, zaraz jeszcze mi dobrze nie sta… nie zdążyłem dokończyć gdy Irena zaśmiała się gardłowo i wprawnie ujęła mojego członka:
– To o to chodzi, ach ta Gosia, tego też ci nie robiła?
– Kładź się – rozkazała, zrobimy sobie małe 69!
Szybko okraczyła moją głowę podsuwając mi pod usta swoją cipkę a sama z wigorem zaczęła ssać znowu mojego miękkiego kutasa. Czułem , że rośnie jak na drożdżach i próbowałem dotrzymać teściowej kroku ssąc zapamiętale i liżąc jej łechtaczkę i wejście do pochwy. Posapywała cicho pochłonięta jednym pragnieniem, Gdy wreszcie uznała, że kutas jest wystarczająco twardy dosiadła mnie nadziewając się jednym pchnięciem na mojego członka i pogalopowała. Cóż to było za rżnięcie, jak nigdy w mym życiu.
Raz byłem na dole, raz na górze, to brałem ją od tyłu – zmieniała pozycje i tempo co chwilę jak szalona. Pieprzyliśmy się tak jak króliki prawie godzinę aż wreszcie opadła na plecy i wyszeptała:
– Kończ!
Trysnąłem prawie natychmiast do środka, raz, d**gi trzeci a Irena przytuliła mnie do swych obfitych piersi i szepnęła mi do ucha:
– Nareszcie, czekałam na to od chwili gdy zobaczyłam cię pierwszy raz nagiego w łazience!
Było nam ciągle mało i po odpoczynku i wspólnej kąpieli przenieśliśmy się do dużego, małżeńskiego łoża gdzie pieprzyliśmy się prawie do rana.
Na szczęście nazajutrz była niedziela i nie trzeba było iść do pracy.
Nastały dla mnie naprawdę dobre czasy, Irena była nienasycona w miłości, zawsze gotowa do igraszek, po domu zaczęła chodzić prawie naga, tylko w krótkiej, zwiewnej podomce i oczywiście bez biustonosza i majtek na każdym kroku prowokując mnie do stosunku. Zawsze była gotowa, umyta i pachnąca czekająca tylko na moje skinienie. Toteż brałem ją kilka razy dzień w dzień we wszelkich możliwych miejscach i sytuacjach: na kuchennym stole, na schodach, w garażu, na masce samochodu. Powoli uzależniłem się od seksu do tego stopnia, że pod byle pretekstem urywałem się z pracy i pędziłem do domu na krótki 15–minutowy numerek.
Szczęśliwi czasu nie liczą i ani się obejrzeliśmy jak Gosia donosiła ciążę i zostałem ojcem małego Roberta.
Poświęciła się całkowicie jego pielęgnacji i ani jej było w głowie spełnianie obowiązków małżeńskich. Mnie również do niej się nie spieszyło bo Irena potrafiła mi tak wygodzić, że wcale nie potrzebowałem zmiany. Zgubiła nas jak to zwykle bywa zbytnia pewność siebie. Zachciało nam się kochać przy świetle i Gosia wychodząc z łazienki zobaczyła je spod drzwi sypialni Ireny i to o 2–giej w nocy. Zaniepokojona dlaczego matka nie śpi weszła oczywiście bez pukania i… stanęła jak przysłowiowa żona Lota widząc mnie rozłożonego nago na wznak z kutasem profesjonalnie obrabianym przez usta i ręce Ireny.
– Co, co tu się dzieje, co to ma znaczyć? – wykrztusiła ze ściśniętych ust.
Odpowiedzią była tylko cisza i nasze szybkie, przerywane oddechy. Pierwsza oprzytomniała Irena, wypuściła mojego sztywnego i śliskiego – od jej śliny – kutasa z ust powiedziała dobitnie:
– Jak to, co, ratuję twoje małżeństwo, cóż ty sobie myślisz, przez prawie 9 miesięcy nie dałaś chłopu dupy a przecież taki ogier jak Mareczek potrzebuje i dwa razy dziennie – wskazała na mojego stojącego palanta. Widziałam jak się męczy, więc poświęciłam się dla dobra i trwałości rodziny.
Może uważasz, że lepiej, żeby znalazł sobie kochankę albo chodził do burdelu i tracił pieniądze a może i zdrowie? – pytam się ciebie? mówiła jednym ciągiem i tak szybko, że Gosia nie zdołała jej przerwać i wyszeptała jedynie :
-No nie!
– A jakby złapał, jakiego Hiv’a i zaraził cię to by było lepiej? – a tak wszystko zostaje w rodzinie i natychmiast ci go oddaję kochającego i zdrowego! Cały czas naga, powoli podniosła się z łóżka i teatralnym gestem wskazała jej miejsce obok mnie.
– Dziś nie, nie jestem przygotowana – szepnęła zawstydzona Gosia całkiem już uległa.
– Właśnie, że dziś, marsz do łazienki- masz 15 minut – ja tu czekam a potem idę spać do dziecka a ty z mężem jak Bóg przykazał.
Gdy Gosia wyszła Irena spojrzała na mnie triumfująco:
– Umiem sprawę załatwić!
– Tak ciągle myślałem, co będzie jak wszystko się wyda a poszło gładko!
Irena nachyliła się i pocałowała mnie mocno
– Nic się nie martw, podzielimy się tobą z Gosią – już ja to załatwię!

Seks z gorącą ciotką – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 4 minutes

Koch cioc2.
Po powrocie do domu wciąż miałem przed oczami widok tych wspaniałych piersi, których dotykałem. Tego dnia jeszcze parę razy waliłem małego ciągle myśląc o cioci. Może kiedyś jeszcze znowu dostanę tę nagrodę bym mógł je jeszcze dotykać. Gdy tylko mogłem w internecie ciągle szukałem fotek z pulchnymi nagimi kobietami, ale ich piersi nie mogły się równać z tymi, które dotykałem.

Mama była bardzo zapracowana i nie wybierała się do cioci na pogawędki tylko rozmawiały przez telefon, a ja sam od siebie nie mogłem tam jechać, bo trochę głupio by to było jak bym tam jechał, tak minęło dosyć czasu z okazji świąt dostałem telefon komórkowy tak, że mama mogła zawsze być ze mną w kontakcie gdy wychodzę z kolegami.

Pewnego dnia mama powiedziała mi czy nie wybiorę się z nią do cioci w odwiedziny, bo tak dawno tam nie byliśmy, ja bez namysłu od razu się zgodziłem, bo pomyślałem, że znowu zobaczę te cudowne piersi chociaż ubrane, ale na żywo.

Minęło parę dni i jechaliśmy do cioci już na samą myśl, że zobaczę ciocię byłem podniecony.
Drzwi otworzyła nam ciocia była ubrana w t-ski, przez którą było widać koronkowy stanik, który wspaniale uwydatniał jej piersi oraz spódnice do kolan. Mama weszła od razu do salonu, ja w przedpokoju chcąc być miły dla cioci poczekałem, aż zamknie drzwi chciałem pójść jako ostatni, ale jakie było moje zdziwienie, kiedy ciocia widząc, że czekam by weszła pierwsza puściła mi oczko i sexi poprawiła piersi tak bym tylko ja to widział. Pomyślałem więc może kiedyś znowu będę mógł je dotknąć na pewno nie dziś przy mamie, ale kiedyś jak będziemy sami.

Ciocia od razu usiadła z mamą na tapczanie i zaczęły plotkować, po pewnym czasie ciocia przypomniała sobie, że nie zaproponowała nic do picia, mama poprosiła o kawę, a ja jakby dla przypomnienia tego wspaniałego dnia, kiedy ją dotykałem poprosiłem o mrożoną herbatę, ciocia poszła do kuchni przygotować to wszystko i po czasie zawołała mnie czy nie mógł bym jej pomóc przynieś tego wszystkiego.

Z salonu nie było bezpośrednio widać do kuchni, mama coś tam głośno mówiła do cioci ja gdy wszedłem nie myślałem, że coś się stanie ciocia kiwnęła bym wszedł do środka by mama na pewno mnie nie widziała, ciągle gadając z nią chwyciła moje dłonie i dotknęła swoje piersi nimi tak przez ubranie, ale jakie to znowu było piękne, trochę je ścisnąłem, mnie mały znowu stanął na baczność. Trochę go poprawiłem by mama nic nie zauważyła zanieśliśmy szklanki do salonu, ja przeprosiłem i poszedłem do łazienki walnąć go, po wejściu zajrzałem do kosza z bielizną, ale nic tam nie było, a szkoda, bo znowu miałem chęć dotykać jej bielizny.
Po powrocie znowu usiadłem na fotelu naprzeciw cioci jakieś plotki ja nie zwracałem na to uwagi nie słuchając co mówią zacząłem bawić się swoją komórką.

Ciocia zaczęła mówić z mamą coś na mój temat, że zmężniałem od ostatniego razu, gdy mnie widziała, nawet zwróciła uwagę na mój telefon, pochwaliła mamę iż w końcu mnie doceniła, że jestem już dorosły jak mam swój telefon nawet zażartowała czy dostanie mój numer by mogła mnie prosić o pomoc w razie czego jakby coś się stało. Ja oczywiście wiedziałem jak jej kiedyś pomogłem tak więc trochę się pośmialiśmy.

Gdy ciocia powiedziała mamie, że okropnie boli ją kręgosłup i czy nie pogniewa się jak usiądzie prosto, a nie bokiem, bo ją zaczyna boleć, znowu jakieś plotki. Ja niby bawiąc się telefonem ukradkiem obserwowałem ciocie, te wspaniałe boskie piersi pulchne ciało i to, że sama znowu pozwoliła mi dotknąć swych piersi. Zauważyłem, że ciocia też spogląda tak na mnie ukradkiem jakby ją to podniecało.
Patrząc na nią niekiedy zerkałem na jej nogi, może raczej na jej uda i wyżej. Ciocia tak jakby się poprawiała i za uwarzyłem jak trochę sukienkę tak jakby zamiast ściągać w dół to zaczyna coraz to bardziej podciągać do góry i trochę rozszerza nogi. Patrząc na jej uda zauważyłem teraz białe majtki, cóż to za piękny widok pomyślałem, może ona nawet o tym nie wie, że widzę jej majtki. Po chwili ciocia poszła do łazienki, gdy wróciła znowu jakieś plotki ja ciągle bawiąc się komórką nadal obserwowałem jej uda, ale co to teraz nie widzę tych białych majtek. W pierwszej chwili pomyślałem, że to niemożliwe, ale teraz jakby bardziej specjalnie do mnie rozszerza nogi i na pewno nie ma majtek, tylko widzę owłosioną cipę, cały trójkąt zakręconych włosów, a w środku wspaniały różowy rowek. Mały znowu mi stanął na całego. Ten widok to już coś niemożliwego pomyślałem i znowu poszedłem do łazienki sobie ulżyć.

Gdy wszedłem od razu zacząłem walić małego i pomyślałem czy to wszystko prawda czy tylko moje zwidy widząc kosz z bielizną pomyślałem, że jak ciocia teraz nie ma na sobie majtek, to na pewno będą tutaj otworzyłem go i tu jeszcze większe zdziwienie, majtki cioci z kartką:
“Jak tu patrzysz, to zauważyłeś moją niespodziankę dla ciebie”
Tak więc spuściłem się na te majtki, które jeszcze pachniały słodką cipą.
Gdy wróciłem do salonu ciocia tylko się uśmiechnęła do mnie. Pomyślałem, że może domyśla się jednak co robię w jej łazience, a co jakby mama widziała tę kartkę no, ale po co mama miała tam zaglądać.

Po powrocie do domu wciąż myślałem o tym co dziś zobaczyłem, może jednak ciocia mnie zaprosi samego tylko pod jakim pretekstem i czy mi się znowu da dotykać z tą myślą poszedłem spać.

Rano jak wstałem zobaczyłem, że mam SMS od nieznanego numeru otworzyłem go i tu moje zdziwienie.
“Widzę, że wiesz już do czego służy twój siusiak, bo znalazłam to, co zostawiłeś na moich majtkach. Tak więc podnieca cię jeszcze moje ciało, ale musisz jakoś wytrzymać i widziałeś moją niespodziankę?”
Więc sam nie wiedziałem, co mam zrobić, czy na pewno napisała to ciocia, ale nikt nie zna mojego numeru. Poza tym tylko ona mogła zauważyć moją spermę na swoich majtkach, które były w koszu. Postanowiłem odpisać tylko co mam napisać. Myślałem cały dzień w końcu wymyśliłem.
“Witam droga ciociu. Przepraszam za to, że zabrudziłem twoje majtki. Wydawało mi się, że coś widzę, ale nie wiem co to było, ale dziękuję za to, że pozwoliłaś mi dotknąć swoich piersi. ”

Po paru dniach przyszedł MMS od cioci, na którym były pokazane jej wspaniałe piersi z dopiskiem: “To masz byś nie zapomniał moich piersi”

Jaka była moja radość, a jednak to nie był tylko jeden epizod, będę mógł może liczyć na coś więcej.

CDN

Romans z mamą – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 24 minutes

Jestem mężczyzną dojrzałym, doświadczonym i sporo po 30-tce. Lubię czytywać teksty opowiadań erotycznych, choć bardzo niewiele znajduję godnych uwagi publikacji . Rozumiem że piszą je małolaty, którzy doświadczenie erotyczne czerpią z filmów, tekstów internetowych i rozmów ze swoimi rówieśnikami. Pisana przez nich forma, składnia językowa, używane zwroty, a nade wszystko gramatyka i ortografia potwierdzają tylko moje przypuszczenia.
Ale też czytywałem erotyczne teksty pisane dobrą polszczyzną, poprawne językowo i ciekawe tematycznie, a nade wszystko – ładnym językiem. Ja chciałbym opisać swoje doświadczenia erotyczne w ramach rodzinnego związku zwanego kazirodczym. Samo określenie związku jako kazirodczy jest oceniane powszechnie negatywnie, budzi odruchy zniesmaczenia. Ale czy w każdym przypadku wszystkie takie sytuacje można poustawiać w jednym szeregu?
Mam zdecydowanie odmienne zdanie, bo zupełnie inaczej należy oceniać gwałcenie nieletniej córki przez zwyrodniałego ojca, a jeszcze inaczej kontakty seksualne dorosłych i w pełni świadomych członków tej samej rodziny za obopólną zgodą i aprobatą Warunek: należy mieć stuprocentową pewność, ze z takich kontaktów nie narodzi się nowy członek rodziny, najczęściej debil będący dla społeczeństwa ciężarem.
Tyle wstępu, a teraz do rzeczy.Miałem 18 lat, kiedy opuścił nas ojciec ulegając urokowi o rok starszej ode mnie kandydatki na modelkę. Po rozwodzie pozostałem z mamą. Mama to mądrą i piękną kobieta. Wysoka, nadzwyczaj zgrabna i elegancka pracowała w sekretariacie dużej zagranicznej firmy. Włosy miała ciemne, długie, spięte z tyłu w koński ogon. Lubi chodzić w szpileczkach, co jest poniekąd wymogiem na jej stanowisku pracy.
Widziałem jak ciężko przeżywa rozwód. Nie rozumiałem, jak ojciec mógł zostawić tak piękną kobietę, samodzielną dla młodej dzierlatki.
Zamieszkuję z mamą w dość dużym mieszkaniu, gdzie każdy ma swój pokój. Ja w tym czasie przygotowywałem się do matury. Mama przestała utrzymywać rozległe dotąd kontakty towarzyskie, zamknęła się w sobie, tylko od czasu do czasu wychodziła na kawę do swej przyjaciółki mieszkającej na sąsiednim osiedlu.
Pewnego popołudnia poinformowała mnie, że jest zaproszona na koleżeńskie spotkanie i wróci późno. Udała się do sypialni przygotować się do wyjścia. Przechodząc obok jej drzwi, które były niedomknięte, odruchowo spojrzałem i stanąłem jak zahipnotyzowany przepięknym widokiem. Mama ubrana w podomkę stała tyłem do mnie, jedną nogę postawiła na pufie odsłaniając swe udo ubrane w pończoszkę. Mocowała się bezskutecznie się z zapinką do pończoch, które miała na sobie. Stałem tak urzeczony widokiem niezwykle zgrabnych nóg. Dotąd widziałem jej nogi tylko niewiele ponad kolana.
Ujrzała mnie w lustrze i poprosiła żebym pomógł jej naprawić , bo coś się popsuło i nie może sobie poradzić. Podszedłem natychmiast i syciłem wzrok wspaniałym widokiem. W zapince odgiął się jakiś drucik więc podjąłem się naprawiania. Gdy tak naprawiałem coś we mnie jakby pękło, poczułem w sobie gwałtowny przypływ ciepła, a drżące ręce starały się jak najwięcej dotykać pończoszki i głaskać kształtne udo. I po raz pierwszy właśnie wtedy postrzegłem mamę jako kobietę. a nie tylko jako matkę. Chciałbym, aby ta chwila trwała i trwała, wzrokiem usiłowałem sięgnąć wyżej , tam w okolice wzgórka łonowego. Ale podomka pozwoliła tylko nieco poniżej pachwin, więc całą resztę powierzyłem wyobraźni. Widok ten obudził mego przyjaciela w rozporku. Mama coś dostrzegła, bo podziękowała mi za naprawienie zapinki.
Wyszedłem z nabrzmiewającym penisem. Nie miałem wątpliwości, że pałam pożądaniem do swojej mamy. Dotąd nie miałem wiele doświadczenia w kontaktach z kobietami. Kilka razy miałem stosunki z moimi rówieśnicami ze szkoły, ale nigdy nie czułem jak dziś tak silnego pożądania i to do własnej mamy. W wyobraźni już zdejmowałem z niej podomkę osłaniającą ciało, widziałem ją nago. Zapragnąłem jej, już marzyłem o seksie z nią. Jestem pewien że dostrzegła mój odmienny stan spowodowany kobiecym negliżem.
Wychodząc z domu spojrzała na mnie z filuternym uśmieszkiem i powiedziała :
– Cześć mój mężczyzno (po raz pierwszy tak się do mnie zwróciła), wrócę dziś późno, nie czekaj na mnie. Po czym złożyła na mych ustach pierwszy w życiu krótki ale wymowny pocałunek I nie był to pocałunek zwyczajny. Wyczułem nawet krótkie muśnięcie języczka. Wychodząc znacząco rzuciła okiem na moje odkształcone spodnie i znów wymowny uśmieszek ozdobił jej twarz.
Ja czym prędzej zabrałem się za pieszczenie mego małego, który w pełnym wzwodzie czekał na to. Nie długo musiałem go masować, bo ciepła sperma jak gejzer wystrzeliła na przygotowany ręcznik papierowy. Ulżyłem sobie, ale nie na długo, bo kładąc się spać jeszcze pomyślałem o mamie i po raz d**gi tego wieczoru miałem wirtualny z nią kontakt.
Coś się we mnie odmieniło, coś pękło bo od tej pory mama była jedyną kobietą której pragnąłem i o której myślałem podczas swoich bardzo częstych praktyk masturbacyjnych. Nie mając wówczas za wiele wiedzy na temat seksu obawiałem się czy aby nie stałem się jakimś zboczeńcem, czy nie popadłem w obsesję seksualną tak bardzo pożądając swojej mamy, masturbując się po kilka razy dziennie z myślą o niej.
A w ogóle, to „walić konia” zacząłem mając trzynaście lat. To mi się tak spodobało, że praktykowałem to coraz śmielej i coraz częściej po kilka razy dziennie. Uwielbiałem trzepanie swego „konika”, robiłem to nawet podczas lekcji przez dziurę w kieszeni spodni.
Mieszkając razem z mamą usiłowałem – mimo swych 18, a później już 19 lat– podpatrzyć jak się ubiera, czy jak się kąpie. Miałem nadzieję, że czasem może zawoła mnie podczas kąpieli abym podał jej ręcznik świeży, czy bieliznę, a może poprosi o umycie pleców. Ale gdzie tam, nic takiego się nie stało. Zrozumiałem że unikała takich kontaktów które mogły doprowadzić do śmielszych zbliżeń.
Zdałem maturę, zamierzałem rozpocząć studia na politechnice. Nie chcąc być dla mamy ciężarem postanowiłem podjąć jakąś pracę a studiować zaocznie. Zatrudniłem się więc w przedsiębiorstwie transportowym, jako że do mechanizacji miałem zacięcie. Pech chciał, że w moim zakładzie wybuchł wielki pożar, a na mnie padło podejrzenie jego nieumyślnego spowodowanie. Znaleźli się fałszywi świadkowie, którzy potwierdzili moją winę i dostałem wyrok 8 miesięcy więzienia. Poszedłem siedzieć.
Mama czyniła wszelkie starania o udowodnienie mojej niewinności i równocześnie często mnie odwiedzała. Widziałem w niej coraz atrakcyjniejszą i niezwykle seksowną babkę, a moje pragnienie uprawiania z nią seksu było coraz silniejsze. Zawsze na zakończenia widzenia żegnałem ją słowami :
– Mamo kocham cię.
I nie było to tylko niewinne wyznanie kochającego syna, w tym też kryło zakamuflowane wyznanie:
-Mamo pragnę cię.
Zawsze po takim widzeniu pragnienie seksu z mamą wzmagało się, a ja bez opamiętania potem waliłem konia.
Po półrocznej odsiadce staraniem mamy zostałem zwolniony. Do domu wróciłem na dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia. Wigilię spędziliśmy tylko we dwoje. Mama wyglądała bosko. Miała na sobie krótką skórkową spódniczkę mini (do jej figury to bardzo pasowało), na nóżkach eleganckie szpileczki, włosy jak zwykle upięte w koński ogon i delikatny makijaż na buzi. Złota biżuteria dopełniała reszty.
Widziałem w niej już nie swoją mamę, a uosobienie seksu. Ja byłem wtedy już po dwudziestce, a mama miała 38 lat. Oboje byliśmy w wieku kiedy rozbuchane hormony płciowe z wielką mocą domagają się spełniania odwiecznych praw natury. Omiatałem ją zachłannym wzrokiem, a w myślach – rozbierałem z tej bluzeczki , zdejmowałem spódniczkę, pantofelki …..natrętnych myśli nie byłem w stanie się pozbyć.
Po kolacji mama nastawiła muzykę i zaproponowała abyśmy zatańczyli. Łakomie na to przystałem, bo mogłem bezkarnie przytulić ją, to moje seks-bóstwo, choć nigdy przedtem nie tańczyliśmy.
Z głośnika popłynęła łagodna melodia jakiegoś bluesa. Tańczyliśmy ze sobą przytuleni, prawie jak szczęśliwi kochankowie.
W pewnym momencie mama zarzucił mi ręce na szyję, głowę położyła na ramię. Poczułem się błogo. Coś musiałem zrobić ze swoimi rękami, więc objąłem ja w talii. Dreptaliśmy wolno w takt muzyki. Tuliłem ją do siebie mocno, aby wiedziała że jest mi dobrze. Czułem delikatny ucisk jej piersi, nogi nasze też często przeplatały się wzajemnie. Byłem pełen obaw aby w tym intymnym nastroju mój penis nie zaczął się podnosić. Sytuacja ku temu była bardzo sprzyjająca , a nie chciałem dać mamie poznać że ją pożądam, bałem się jej negatywnej reakcji.
Tak wtulona we mnie nagle zadała zaskakujące pytanie :
– A jak w więzieniu radziliście sobie ..no wiesz… z tymi sprawami damsko-męskimi, bo przecież tam nie było kobiet. Domyślam się, że trzeba było używać własnej rączki, czy tak?
Ośmielony takimi pytaniami odpowiedziałem szczerze, że tak.
– Czy ty też to robiłeś?
Już nie miałem oporów, więc zgodnie z prawdą potwierdziłem że ja także masturbowałem się. Mama dociekała dalej – A jak często to robiłeś?
Widzę że będzie ten temat drążyć poczułem się więc swobodniej i zgodnie z prawdą odpowiedziałem
– Prawie co dzień a czasem nawet kilka razy dziennie.
– A kiedy to robiłeś to myślałeś o kimś, o jakiejś kobiecie? – dociekała dalej
– Mamo, jeśli mam być szczery to ci powiem bez ogródek, choć możesz mnie za to znienawidzić , myślałem zawsze o tobie.
– ????????
– A za co miałabym cię znienawidzić, czy za to że młody przystojny mężczyzna pożąda mnie, bo domyślam się, że masturbując wyobrażałeś sobie iż twój penis w tej chwili znajduje się nie we własnej rączce a w moim wnętrzu?
Powiem ci też szczerze, iż jestem z tego powodu dumna, że 20-letni w pełni dojrzały mężczyzna był erotycznie pobudzony przez 38-letnią kobietą, i choć ona jest jego matką, ale też i przede wszystkim KOBIETĄ. To mnie dowartościowuje i kocham cię za to mój wspaniały mężczyzno. I jakby na potwierdzenie tego złożyła na mych ustach długi namiętny rozerotyzowany pocałunek, tym razem z wyraźnym języczkowym akcentem.
Stałem oczarowany tym co zaszło, wpijałem się w jej usta swoimi ustami z pełnym udziałem języka. Był to pocałunek dwojga namiętnych kochanków. Czułem się nad wyraz szczęśliwie, bo uświadomiłem sobie że zbliża się coś, o czym marzyłem od dwóch lat.
A mój przyjaciel w spodniach zaczął bardzo szybko sztywnieć. Obawiałem się że mama poczuje go i będzie mi głupio, więc usiłowałem mego sztywniaka oddalić nieco, aby nie dotykał, dokonując lekkiego półobrotu w lewo.
Lecz mama już go poczuła, bo spojrzała mi w oczy i wibrującym nieco głosem rzekła:
– Nie uciekaj mój ty mężczyzno i nie chowaj się ze swymi naturalnymi i prawidłowymi odruchami, ja go czuję i sprawia mi to przyjemność.
Na potwierdzenie tego, swoim podbrzuszem odszukała i naparła na mocno już stojącego fallusa, który wreszcie się znalazł blisko, bardzo blisko pożądanego celu.
Zapomnieliśmy tańczyć, staliśmy ocierając się o siebie. Było mi cudownie i czułem, że jeszcze trochę a spuszczę się w spodnie. Ale niech się dzieje co chce. Wiedziałem, czułem to, że i mama zdążą do tego samego.
Ogarnął nas erotyczny amok. Już bez zahamowań ręce opuściłem na mamy pośladki, pieściłem je dociskając do sterczącego członka. Mama nie odsuwała się a wręcz przeciwnie, pomagała mi wwiercając się swym wzgórkiem łonowym w twardego jak stal penisa. Poszedłem za ciosem, ręce opuściłem jeszcze niżej i zacząłem wolno podciągać spódniczkę. Ręce pieściły uda na których wyczułem krawędzie pończoszek i znane już mi sprzed dwóch lat zapinki.
Moja KOBIETA nie okazywała sprzeciwu, nie uciekała.
Czułem że lata chwila eksploduję i chciałem tego. To nic, że w spodnie, to nic że może przy tym i mamę pobrudzę. Ważne, że wobec niej i z jej przyczyny. Wyczuła mój stan. Opuściła swoją prawą rączkę i przez spodnie zaczęła masować mego fallusa. Była już podobnie jak ja bardzo mocno podniecona, bo i podobnie jak ja nie miała od dawna kontaktu z płcią przeciwną.
Wreszcie zgrabnym ruchem rozsunęła w rozporku zamek błyskawiczny, włożyła tam swoją rączkę, wysupłała z bokserek penisa chcąc go wyciągnąć.
Nie zdążyła. Sperma wytrysnęła z całą mocą. Rączka oblana białym płynem pracowała ciągle chcąc dokończyć rozpoczęte dzieło. Byłem wniebowzięty. Dygotałem ze szczęścia i ze spełnienia, a delikatna rączka ciągle jeszcze tkwiła w rozporku wyciskając z penisa resztki nasienia.
Tak staliśmy przez jakąś chwilę dociskając się do siebie. Czując się jeszcze bardziej ośmielony, rękę przesunąłem z mamy pupy i włożyłem między przylegające do siebie nasze łona.
Spódniczka już wcześniej była podciągnięta, więc palcami odszukałem muszelkę i poprzez figi zacząłem ją pieścić . Nie miałem już żadnych oporów i mama też, bo stała jakiś czas spokojnie i poddawała się pieszczotom. Wszelkie lody został przełamane, nie mieliśmy już żadnych oporów, szliśmy na całość. Tylko przyspieszone nasze oddechy świadczyły o przeżywanym podnieceniu.
Mama pierwsza przerwała ten błogostan odsuwając się i opuszczając uniesioną przeze mnie spódniczkę.
– Popatrz – przemówiła ciągle jeszcze wibrującym głosem ale z uśmiechem pobłażania na twarzy- jaki skutek wywołała erupcja twego wulkanu i pokazała mokrą rączkę ociekającą spermą .
– Wilgotną masz całą okolicę rozporka, a i ja też mam mokrą spódniczkę, zresztą nie tylko….spódniczkę – dodała, puszczając w moim kierunku znaczące spojrzenie.
Stałem chwilę nie wiedząc jak powinienem się zachować. Pierwsze co mi przyszło na myśl, to po prostu to, że należało przeprosić, chociażby ot tak sobie, pro forma
– Przepraszam cię mamo, może zachowałem się nietaktownie, może powinienem być silniejszy od pożądania. Jednak to było ponad moje siły. I jakby usprawiedliwiając swój postępek dodałem:
– Wszak twoje zachowanie inspirowało mnie do tego, wydawało mi się, że oboje akceptujemy takie zbliżenie.
– Ależ tak, nie masz za co przepraszać, bo w pełni to akceptowałam i ….nadal będę akceptować. Gdybym była na twoim miejscu też bym tak postąpiła. To raczej nie przepraszać powinniśmy, a podziękować sobie za miłe doznania jakie daliśmy sobie.
– Ja mile przeżyłam tę chwilę, a myślę że i ty też- nieprawdaż? Wszystko jest OK., a myślę że będzie jeszcze lepiej. Nie należy sprzeciwiać się naturze.
Były to bardzo obiecujące stwierdzenia. Ochłonąłem już nieco z silnego wrażenia, prącie zaczęło wiotczeć, mijała burza hormonalna, lecz nie na długo – jak się okaże.
– Dzięki ci mamo za te słowa, one niosą dla mnie nadzieję. I dodałem:
– Kocham cię coraz bardziej i to podwójnie: jako syn i jako… MĘŻCZYZNA.
Uśmiechnęła się i powiedziała:
– Coś mi się wydaje, że coraz bardziej jako…mężczyzna. A teraz do łazienki marsz pod prysznic, ubranie „zaspermione” zostaw, potem je upiorę. Weź z szafki czystą bieliznę i ubierz szlafrok, możemy o tej porze czuć się po domowemu. Po tobie ja pójdę zmyć….. owoce twego pożądania.
I jakby od niechcenia dodała:
– Ależ tego było.
Szybko umyłem się pod prysznicem, wytarłem się i na gołe ciało zarzuciłem szlafrok . Miałem już pewność, że po takiej uwerturze nastąpi pożądany finał, a bielizna tylko utrudniałaby manewry.
Wyszedłem i zameldowałem mamie, że łazienka czeka już na nią. Poszła wziąć natrysk i zmienić „zaspermioną” spódniczkę, a ja usiadłem na tapczaniku i oddałem się wyobrażeniom co za chwilę nastąpi, bo wszystko na to wskazuje i nie mam wątpliwości że TO nastąpi bo obie strony tego pragną i z całą determinacją ku temu zdążają.
Pierwsze lody zostały przełamane. Tak rozmyślając poczułem, że mój penis okazuje swoją gotowość do penetracji maminej pochewki. Nie tak szybko kolego – pomyślałem w duchu, rozkosz trzeba stopniowo dawkować, wejdziesz tam ale nie od razu.
Byłem mocno podekscytowany tym co za chwilę nastąpi, czułem drżenie rąk i jakiś nieznany mi przedtem ucisk w krtani.
Jak ja pragnąłem tej kobiety!
Usłyszałem odgłos otwieranych drzwi od łazienki i za chwilę ujrzałem…nie, nie mamę, lecz Wenus wynurzającą się z piany morskiej. To cudne zjawisko, dziecko Zeusa, otulone tylko w leciutki peniuar, wolnym kroczkiem kołysząc biodrami zdążało ku mnie. Przez delikatną materię peniuaru przeświecał ciemny trójkącik owłosienia łonowego, a na wysokości piersi wyraźnie odznaczały się dwa krążki brązowe sutków.
Co za widok!
Nie mogłem oderwać oczu od tego nieziemskiego zjawiska, którym była przecież moja najkochańsza w świecie i najpiękniejsza ze wszystkich kobiet , najbardziej przeze mnie pożądana – moja mama.
Mój fallus przez cały czas pełniący „ostry dyżur” na widok pięknej Wenus osiągnął już twardość stali. Czułem jak pulsuje w nim krew i jak bardzo domaga się wyrzucenia kolejnej porcji nasienia.
Wstałem z tapczaniku i nie bacząc, że mój mały uwolnił się z połów szlafroka i wystawał na zewnątrz jak taran gotowy rozwalić każdą przeszkodę stojącą na drodze do wymarzonej cipeczki.
Mama podeszła, zarzuciła swoje kochane rączęta na moją szyję i tuląc się wyrzekła sakramentalne słowa:
– Jestem twoja, bierz mnie, pragnę się z tobą kochać.
Zawirował świat. Rozdygotanymi rękoma obmacywałem to cudne zjawisko, pieściłem na stojąco wszystkie zakamarki ciała, wpijałem się ustami w karmin ust mojej KOBIETY, nie mogłem słowa wypowiedzieć. A ona bez sprzeciwu poddawała się moim pieszczotom.
Jakieś chaotyczne nieartykułowane dźwięki wydobywałem ze swej krtani, usiłowałem powiedzieć jej jakieś słowa miłosnego wyznania. Wreszcie udało mi się wydobyć z siebie zdolność mówienia i choć łamiącym się głosem obwieściłem :
– Kocham cię, kocham do utraty tchu ty MOJA KOCHANA KOBIETO i pragnę cię ponad wszystko.
Celowo pominąłem użycia słowa „mamo”, uważałem że w takich sytuacjach lepiej być równorzędnymi partnerami seksualnymi, bo przecież takimi już byliśmy.
– Czy mogę cię w takich intymnych sytuacjach nazywać tak prosto po imieniu, zamiast „mama” mówić – Ela tak, jak cię inni nazywają, moja cudna Elżbieto? – zapytałem
-To samo chciałam ci zaproponować mój ty Robi (zangielszczone zdrobnienie od :Robert). Myślę że to ułatwi nasze kontakty.
I tak przytuleni, ciągle całując się podeszliśmy do kozetki.
Zdjąłem z mojej najkochańszej kobiety przewiewny peniuar, swój szlafrok już wcześniej odrzuciłem i tak całkiem nadzy tuliliśmy się do siebie pieszcząc wzajemnie swoje ciała. Moja partnerka masowała stojącego jak drąg penisa, głaskała mosznę, znów wracała do stęsknionego pieszczot penisa. Ja oszalały ze szczęścia wolno przesuwałem swoją rękę po jej udzie, aż dotarłem do owłosienia. Pieściłem ręką ten zarost szorstkich kędziorków przypominający futerko karakułowe. Opuściłem rękę niżej, gdzie wargi sromowe ukrywały najcenniejszy skarb. Namacałem palcem maleńki twardy guziczek oraz nabrzmiałe już i wystarczająco wilgotne wejście do groty szczęścia.
Usiedliśmy na kozetce i dalej kontynuowaliśmy pieszczoty, przy czym nieustannie i zachłannie całując się. Języki nasze jak oszalałe buszowały w ustach, które stały się wspólną dla nich czeluścią .
Co za cudowne uczucie, oby się nigdy nie skończyło!
Zdając sobie sprawę, że lada moment wniknę w pochwę mojej Eli i zostawię tam porcję swojej spermy, zacząłem się bać, aby w tym miłosnym uniesieniu nie zostać niechcąco….ojcem swego brata.
Mama oderwała się na chwilkę od mych ust i przytłumionym nieco wibrującym głosem wyrzekła :
-Wejdź… we mnie….
Zabrzmiało to jak najpiękniejsza na świecie muzyka. To zaproszenie które wyrzekła MOJA KOBIETA, spełnię za chwilę.
Troska o bezpieczny seks spowodowała iż mimo ogromnego podniecenia zwierzyłem się ze swych obaw, że ja nie mam prezerwatywy . Mama zapewniła, że mogę śmiało bez najmniejszej obawy zostawiać swoje nasienie w jej wnętrzu. To mi wystarczyło.
Położyła się, rozłożyła swe nóżki odsłaniając między nimi przedmiot mego pożądania. Rozchylone różowe płatki najpiękniejszej róży świata zachęcały do wejścia.
Ciągle drżący z podniecenia położyłem się na niej, na wyciągniętych rękach podpierając się, bo bardzo chciałem zobaczyć jak mój fallus wreszcie zanurzy się w pochwie kobiety, w której już naprawdę byłem zakochany. Mama też podniosła swą głowę, bo chyba też chciała widzieć. Wzięła w swą rączkę penisa, pocierała główką o swój guziczek jakiś czas, wreszcie nakierowała tam gdzie trzeba i wypowiedziała jedno słowo:
– Pchnij!
Pchnąłem i mój mały zaczął się pogrążać w anielskiej czeluści. Włożyłem tylko główkę i chwilę odczekałem.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że wchodzę w to miejsce z którego 21 lat temu …..wychodziłem. Zaskakujące stwierdzenie, trochę dziwne i jakby odkrywcze. Właśnie ta niezwykłość obudziła we mnie jeszcze silniejsze podniecenie. Zacząłem zagłębiać swoje prącie wolno, acz stanowczo i zdecydowanie. Z lubością odczuwałem tę boską wilgoć znakomicie ułatwiającą wnikanie w głębiny pochwy. Dopchnąłem do końca aż jądra spoczęły na pupci i normalnie począłem wykonywać ruchy frykcyjne.
Robiłem to pieszcząc nieustannie ustami jej usta, sutki, uszy, szyję, włosy…Byłem już prawie bliski odlotu, więc na chwilę musiałem przestać, ciągle penisa trzymając w pochwie.
Mama już zbliżała się do orgazmu. Głowę swą obracała to na lewą stronę, to na prawą wydając przy tym dźwięki świadczące o przeżywanej rozkoszy. Podrzucała biodrami i powtórzyła kilkakrotnie :
– Ale mi dobrze!
Nie chciałem więcej już się hamować, posuwałem coraz szybciej, szybciej aż poczułem jak penis zaczyna pulsować i wstrzykiwać w mamę dawkę spermy. Pchnąłem do samego końca i poczekałem aż skończy wyrzucać d**gą już tego wieczora porcję nasienia.
Moja kochana kobieta w tym momencie też zaczęła szczytować wiercąc swoją pupcią coraz gwałtowniej, coraz chaotyczniej jakby chciała tkwiącego w niej pala wbić jak najgłębiej. Wreszcie jęknęła, potem nawet wydała kilka okrzyków i pozostała w bezruchu.
Leżąc na niej dyszałem ciężko. Czułem lekkie zmęczenie i ogromną satysfakcję z udanego spełnienia.
Rubikon został przekroczony, stałem się stuprocentowym kochankiem swojej mamy i tego już się nie da odwrócić. Leżałem oparty na łokciach, a mój „mały” ciągle jeszcze naprężony tkwił dzielnie w jaskini rozkoszy.
Zamknięte dotąd oczy mamy otwarły się, spojrzała na mnie,. Na buzi pojawił się uśmiech zadowolenia i zapytała wprost:
– No i jak się czuje mój kochany mężczyzna po spełnieniu? Czy było udane, bo dla mnie – tak, miałam fantastyczny orgazm.
W odpowiedzi tylko przywarłem do jej ust i wpiłem się w nie.
Jeszcze ciągle czułem podniecenie, więc z wielką rozkoszą spijałem z nich podniecającą namiętność. Nie broniła się, oddawała namiętne pocałunki.
Zacząłem się znów podniecać, znów nabrałem ochoty na seks. Mój przyjaciel ciągle jeszcze rozkoszował się swoją obecnością w cipci mamy, stawał się twardszy, nabierał gotowości do wstrzyknięcia kolejnej, trzeciej już porcji spermy.
Nie wyciągając go rozpocząłem od nowa wykonywanie ruchów posuwisto-zwrotnych. Dla pewności nachyliłem się nad uszko mamy i zapytałem (choć byłem pewien pozytywnej odpowiedzi):
– Mam ochotę na kolejny „numerek”, czy nie masz nic przeciwko temu ?
– I ja też mam ochotę– odpowiedziała.
Te miłe słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że moja mama jest najcudowniejszą kochanką pod słońcem i że razem będziemy się pięknie kochać. Wyczułem że pod tym względem mamy bardzo zbliżone upodobania i potrzeby.
Leżąc na niej i wykonując miarowe ruchy tam i z powrotem wpatrywaliśmy się sobie w oczy z uśmiechem zadowolenia i aprobaty. Mówiliśmy sobie czułe słówka, całowaliśmy się namiętnie i było mi wspaniale. Niedwuznaczne zachowanie wskazywało, że i mama czuje się szczęśliwie. Bardzo dzielnie współpracowała ze mną podczas stosunku, unosząc i opuszczając swą pupcię w odpowiednich momentach. Czułem jak mój penis szaleje w pochwie , jak ślizga się w płynach będących teraz mieszaniną spermy i śluzu pochwowego. Było tak dobrze, coraz lepiej, że byłem już bliski kolejnego wytrysku., d**giego bez wyciągania.
Wstrzymałem się chwilowo z wykonywaniem ruchów, aby odwlec moment ejakulacji.
Mama zaczęła dochodzić do zenitu.. Widziałem to z jej zachowania podobnego do poprzedniego razu. Obracała szybko głową na obie strony i zaraz potem wydała okrzyk zwiastujący orgazm.
Ja pracowałem dalej wykonując ruchy frykcyjne. Oddaliłem moment wytrysku i posuwałem dalej pieszcząc palcem ręki jej guziczek. Czasem wyciągałem penisa i główką drażniłem nabrzmiałą łechtaczkę. Ruszałem biodrami, wkładałem, wyciągałem i znów wkładałem aż dostrzegłem objawy kolejnego orgazmu. Sam też zbliżałem się do szczytu.
Byłem szczęśliwy, widząc że mama podobnie jak ja uwielbia seks.
-Elu, kocham cię – bardziej jęknąłem niż powiedziałem i zacząłem się spuszczać .
W tym też czasie i mama osiągnęła orgazm.
Jakie to wspaniałe kiedy oboje dają sobie tyle szczęścia, że razem osiągają punkt kulminacyjny.
Jeszcze chwilę poleżałem, pieściłem kochane ciało, głaskałem i całowałem, by tymi gestami podziękować za niebiańskie doznania, po czym powoli zacząłem się wycofywać z jaskini rozkoszy.
Położyłem się obok i leżąc nago wypoczywaliśmy po udanych odlotach.
Leżeliśmy tak a pod czaszką kłębiły się najrozmaitsze nieuczesane myśli. Przecież to co zrobiliśmy jest nawet prawnie zakazane, no a kwestia etyczno – moralna? Takie stosunki nie są aprobowane przez większość społeczności, choć dalibóg nie mogę zrozumieć dlaczego. Przecież z powodu odbytych przed chwilą stosunków dających dla dwojga ludzi nieopisaną rozkosz nikt ani trochę nie ucierpiał i nie ucierpi, komu więc to przeszkadza. Wcale też do wyjątków nie należą takie związki kazirodcze, ale się o tym nie mówi.
Swymi rozważaniami podzieliłem się z mamą.
– Ja też miałam, podkreślam – miałam takie opory przy rozważaniu kontaktów kazirodczych. Ale to było kiedyś. O tych sprawach chętnie porozmawiam za chwilę. Teraz trzeba wziąć natrysk, umyć się, odświeżyć. Zawsze lubię po TYM się umyć.
– A może pójdziemy razem, obmyjemy siebie nawzajem. Przecież nasze ciała nie stanowią już dla nas żadnej tajemnicy – zagadnęła mama.
Z wielką ochotą przystałem na propozycję, bo miałem nadzieję na kolejne pieszczoty pod prysznicem. Wciąż jeszcze odczuwałem niedosyt seksu, choć w ciągu może niecałych dwóch godzin tryskałem nasieniem trzy razy.
Nie myślałem że potrafi się we mnie obudzić taka chęć na seks i to z własną mamą. A może właśnie dlatego że z mamą, bo zakazany owoc ponoć lepiej smakuje.
Poszliśmy tak jak leżeliśmy nadzy i wtuleni w siebie.
Puszczona woda z natrysku obmywała nasze ciała, które z powodu ograniczoności miejsca ocierały się o siebie. Ale my tego chcieliśmy .
Obmywałem wolno ciało mamy, udawałem że chcę rozprowadzić żel po całym ciele, a przy okazji dotykałem i pieściłem jej erogenne miejsca. Długo obmywałem piersi, a brodawki masowałem ustami i językiem. Najdłużej zatrzymałem się na pieszczotach wzgórza łonowego i okolicy, tej najpiękniejszej róży świata.
Mama nie była mi dłużna. Na pierwszy ogień poszedł penis, którego delikatna kobieca rączka już dawno postawiła w stan gotowości bojowej. Mój sterczący już na dobre członek nieustannie pieszczony uświadamiał nam, że jest gotów do penetracji.
– Elu – rzekłem, ja znów mam chęć na seks z tobą, czy to aby normalne tak nieustannie ciebie pragnąć?
– Chyba nie będziesz zaskoczony kiedy ci wyznam, że i ja mam chęć. I na pewno jest to normalne bo i ty i ja długo pościliśmy, a teraz pożądanie eksplodowało jak wulkan, a my je zaspokajamy.
– A poza tym myślę, że chyba oboje jesteśmy – jakby tu delikatnie powiedzieć …. zakochani w seksie.
Tak rozmawiając pieściliśmy nawzajem swoje klejnoty przytuleni do siebie przodem . Ela pocierała główką mego członka swoją vaginę, ja usiłowałem go wcisnąć do wewnątrz.
Trudne to było przedsięwzięcie, więc Ela jako bardziej doświadczona pokierowała całą akcją.
– Ja uniosę wysoko nogę, ty ją weźmiesz po ramię, a wtedy łatwiej ci pójdzie wsuwanie do środka.
Tak też zrobiłem. Uniesioną nogę Eli przytrzymałem wysoko, obcałowując ją przy okazji , potem nakierowany przez nią członek zniknął z łatwością we wnętrzu. Zacząłem wykonywać ruchy frykcyjne i było nam bardzo fajnie. Ciągle twardy penis ocierał się w takiej pozycji o łechtaczką, serwując mojej Eli kolejne rozkosze.
Spływająca z natrysku woda mile łechtała nasze ciała.
Ta pozycja pod prysznicem, to dla mnie nowość. Chociaż sprawiała dla niedoświadczonego kochanka trochę trudności, ale i dawała dużą dozę nowych podniet. Robiło mi się coraz przyjemniej, czułem zbliżający się orgazm. Nie hamowałem go. Jeszcze parę pchnięć i poczułem że wytrysk już w drodze.
– Dochodzę ! – krzyknąłem cicho.
– Ja też ! – odkrzyknęła Ela
Po kolejnym pchnięciu spuściłem się. Skurcz za skurczem meldował że nasienie zostało oddane. Moja kochana partnerka seksualna krzyknęła tylko :
– Och, jak mi dobrze, poczym i ją wstrząsnął orgazm.
Pozycja w której kochaliśmy się nie była wygodna, więc dość szybko wyszedłem z mamy i na stojąco obmyliśmy się. Spojrzeliśmy sobie w oczy. W oczach odczytywaliśmy swoje wielkie zadowolenie z kolejnego już nawet nie wiem którego udanego stosunku..
– Wspaniały z ciebie mężczyzna Robi i doskonały kochanek – rzekła.
– Z dotychczasowego krótkiego przecież poznawania się od tej strony śmiem stwierdzić i to z głębokim ukontentowaniem, że odkryłam w tobie demona seksu. Ja myślałam że po twoim ojcu już nie spotkam nikogo, kto by tak wspaniale umiał kochać i miał taką kondycję. Myliłam się. Spotkałam kogoś znacznie lepszego.
Byłem dumny z takiej oceny, sam nie myślałem że stać mnie na taką kondycję. Nigdy podczas kontaktów seksualnych z moimi rówieśnicami nie miałem więcej niż jeden wytrysk. To mi zazwyczaj wystarczało i zadawalałem tym moje partnerki.
Teraz coś się odmieniło, bo i chęć jest ciągła, a i sił starcza, choć widzę że ilość wytrysku jest mniejsza niż na początku. Działa i tu odwieczne prawo rynku: podaży i popytu. W tym przypadku podaż nie nadąża za popytem.
Otuliliśmy się z mamą znowu swoimi nakryciami i tak po domowemu postanowiliśmy spędzić resztę wieczoru.
Dochodziła dopiero godzina 21. Mama zaproponowała wypicie po lampce wina.
– Powinniśmy „oblać” to nasze dzisiejsze tet a tet i spełnić kilka toastów. W barku są różne alkohole, weź czerwone wino i napełnij kieliszki –powiedziała.
Po napełnieniu mama pierwsza wzniosła toast:
– Za nasze dzisiejsze odkrycie, za to że odnaleźliśmy się i żeby to trwało….trwało…
– Do końca świata i jeden dzień dłużej….- dopełniłem żartobliwie wzniesiony przez mamę toast.
Wypite wino zaczęło lekko szmerać. Napełniłem znów.
Ośmielony luźną atmosferą jaka zapanowała, zaproponowałem podjęcie dyskusji na temat seksu.
– Sama to miałam tobie zaproponować, bo powstałe nowe okoliczności tego wymagają. A poza tym chyba ciebie i mnie ta tematyka interesuje, lubimy przecież seks, no nie?
Usiadłem bliziutko mamy tak, aby nasze ciała i nasze nogi dotykały się, objąłem ramieniem i zapytałem wprost:
– Elu, po rozwodzie z ojcem nie zauważyłem abyś utrzymywała kontakty z mężczyznami. Tyle czasu minęło, a ty wciąż jesteś sama, czy przestałaś odczuwać potrzeby seksualne, do dziś oczywiście – dodałem dumnie.
– Potrzeby seksualne miałam i chyba mam bardzo duże. Z ojcem uprawialiśmy seks często i w różnych miejscach tak zwane „szybkie numerki”. On wiele mnie nauczył. Byłam zdolną uczennicą i sama często dopominałam się o kolejny „ numerek” Uwielbiałam to, pławiliśmy się w seksie i nigdy właściwie nie mieliśmy go dość. Byliśmy po prostu erotomanami.
– Po urodzeniu ciebie (a miałam zaledwie 19 lat) zapał do seksu nawet się wzmógł. Nie żałowaliśmy sobie. Wydawało się, że nikt i nic nie zdoła nas rozdzielić.
– Trwało to wystarczająco długo – dodała
– Po iluś tam latach udanego pożycia ojciec zapragnął mieć d**gie dziecko. Nic przeciwko temu nie miałam, więc przestaliśmy się wystrzegać. Ale mija rok, d**gi a ciąży nie widać. Badania lekarskie specjalistyczne wykluczyły zajście w ciążę. Po twoim urodzeniu okazało się że więcej dzieci mieć nie mogę.
– To ojca całkowicie zniechęciło do mnie. Przestał się mną już tak interesować, ustał szał seksualnych uniesień. Po prostu uznał `mnie za kobietę niepełnowartościową i znalazł sobie inną pocieszycielkę. Bolałam, ale nie potrafiłam temu zapobiec.
– Pytałeś jak sobie radziłam z potrzebami ciała nie mając żadnego mężczyzny.
Do mężczyzn zostałam zrażona, nie mogłam zapomnieć krzywdy doznanej od twego ojca. Każdego mężczyznę niesłusznie zresztą utożsamiałem z ojcem i to wystarczyło aby czuć do nich awersję.
– A potrzeby niedługo wróciły. Pytasz jak sobie z tym dawałam radę?
Ty mi się zwierzyłeś jak zaspakajałeś swoje potrzeby i – szczerość za szczerość – ja ci też się zwierzę. Zadawalałam się sama. Z czasem – podobnie jak ty – coraz lepiej to robiłam i tak naprawdę chciałam mieć mężczyznę, ale bałam z kimś się związać. Kilka razy nawet miałam romanse, ale krótkie. Nie zadawalały mnie, nie potrafiłam obdarzyć ich uczuciem.
Aż pewnego razu – może pamiętasz – jak pomagałeś mi naprawiać zapinkę do pończoch.
Wtedy to dostrzegłam twój niezwykły stan podniecenia, kiedy dotykałeś mojej nogi i spoglądałeś coraz wyżej. Zauważyłam wybrzuszenie w twoich spodniach i przeraziłam się. Przecież byłeś już dorosłym mężczyzną, a ja roznegliżowaną wyposzczoną kobietą. Po raz pierwszy dostrzegłam w swoim synu przystojnego mężczyznę, którego zainteresowała moja płeć. Gdybym wówczas nie podziękowała ci za naprawienie spinki, mogłoby to „dziś” być już dwa lata wcześniej. Może i szkoda, a może i dobrze.
Pociągnęliśmy z kieliszka po łyku wina i mocno przytuliłem mamę. Opowiadanie zaczęło mnie podniecać. Mama snuła dalej swą opowieść.
– Wokół ciebie coraz natrętniej krążyły moje myśli. Puszczałam wodze wyobraźni i wtedy widziałam się z tobą w łóżku. Ty dla mnie byłeś inspiracją dla masturbacji, lecz nigdy nie dawałam tego po sobie poznać. Kochałam się z tobą w samotności.
Czyż nie tak samo ty myślałeś o mnie?
W tym względzie jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami.
– A jak ty Elu nasz kazirodczy związek widzisz w aspekcie moralno-etycznym, czy nie miałaś oporów uprawiać seks z własnym synem, a po wszystkim nie miałaś wyrzutów?
– Jak chyba zauważyłeś że bez skrupułów godziłam się na uprawianie z tobą seksu. Bo czymże jest tak zwane kazirodztwo i dlaczego jest prawnie zabronione?
Jedynym i wyłącznym argumentem przeciw takim związkom, to niebezpieczeństwo spłodzenia potomka, który z reguły byłby niepełnowartościową jednostką ludzką obciążającą później swą egzystencją całe społeczeństwo. Ale jeżeli można zagwarantować pełne bezpieczeństwo tak uprawianego seksu, jeśli dojrzali członkowie rodziny bez jakiegokolwiek przymusu z własnej woli i ochoty zdecydują się na taki seks, to komu to przeszkadza? A niech sobie uprawiają i będą szczęśliwi.
Kiedyś przeczytałam, że ponoć 2,5 % dorosłego społeczeństwa uprawiało lub uprawia dobrowolnie seks z członkami najbliższej rodziny, a to ojciec z córką, a to mama z synem, a to brat z siostrą. I nikomu nic z tego powodu się nie stało. Ja znam takie przypadki poza nami.
Moja koleżanka z pracy, której mąż wyjechał za granicę zwierzyła się kiedyś w przypływie szczerości, że ma wspaniałego syna, który tak jej dogadza, jak żaden inny mężczyzna.
Tuż za naszą ścianą na tym samym piętrze mieszka szanowany nobliwy pan razem ze swoją córką – studentką trzeciego roku medycyny. Jego żona lubiła miewać kochanków. Kiedyś jadąc ze swym kochankiem – adwokatem samochodem na zakopiance rozbili się. Ona zginęła na miejscu. Jej mąż mieszka więc tylko z córką Malwiną.
Mimo że od tego wypadku minęło już dwa lata, tata Malwiny dobrze sytuowany pan nie żeni się i nie widać żeby miał na to ochotę.
– A wiesz dlaczego?
– Prawie co dzień słychać zza ściany wpierw miarowe skrzypienie sprężyn tapczana stojącego po d**giej stronie ściany, a po jakimś czasie stłumione, albo głośne pojękiwania i nieartykułowane okrzyki kobiece zwiastujące przeżywanie orgazmu. Widać że tata ma przyzwolenie młodej dziewczyny na uprawianie seksu, bo inaczej nie byłoby słychać ani skrzypienia używanych sprężyn, ani krzyków rozkoszy i do tego bardzo często. Widocznie tata musi jej nieźle dogadzać.
Mama tak to obrazowo opowiadała, że zacząłem się podniecać. Głaskałem po odsłoniętym udzie, tuliłem jej głowę, raz po raz całowałem w usta.
Zassaliśmy z kieliszka po łyku wina, a mama ciągnęła dalej:
– Te odgłosy zza ściany tak mnie zawsze podniecały, że chciałam je nasłuchiwać i przy tym zabawiać się sobą.
Słuchając tych zwierzeń sam już podnieciłem się i coraz mocniej pieściłem mamy uda, piersi.
Fallus osiągnął już wystarczający stopień sztywności, który pieszczony i głaskany kobiecą rączką osiągnął gotowość do penetracji.
Jakie to było fajne!
Dostałem ochoty na kolejny stosunek .Ręka po raz któryś poczęła ślimaczą wędrówkę w kierunku futerka karakułowego.
Podniecony już wystarczająco mocno przyssałem się ustami do maminych sutków, a ręka buszowała już w różowych płatkach muszelki. Nabrzmiała łechtaczka i wilgoć vaginy zapraszały do penetracji.
I kiedy byliśmy już gotowi do kolejnego stosunku, kiedy mój fallus naprężony jak ułan na paradzie szykował się do wniknięcia w rozkoszną czeluść, nagle mama zawołała:
– Słuchaj, słuchaj.. i wskazała ręką ścianę zza której dochodził miarowy odgłos zgniatanych sprężyn tapczana.
– No widzisz, trafiliśmy na seksualny seans taty z córcią rzekła mama.
I rzeczywiście tapczan skrzypiał i skrzypiał.
To podziałało na nas jak afrodyzjak.
-No, teraz chyba kolej na nas – rzekła mama z szelmowskim uśmieszkiem, układając się na tapczaniku i osłaniając dla mnie swoje klejnoty. Napalony już nieźle ułożyłem się między jej nogami. Wzięła do rączki stojącego jak drąg palanta, nakierowała na swą cipcię, a ja pchnąłem. Wszedł bardzo lekko. Z lubością wykonywałem ruchy posuwiste dające tak wielką dozę rozkoszy. Mama oplotła swoimi nogami moje uda dociskając w odpowiednich momentach mnie do siebie.
Mimo wielokrotnego tego wieczoru oddawania nasienia, wciąż miałem ochotę na ciąg dalszy.
Po pewnym czasie zza ściany dał się słyszeć zdławiony głos kobiecy, jakieś wykrzykiwania, podniecone odgłosy które zakończyły się przeciągłym ooooooooo..jjjjj.!….meldującym o tym, że za ścianą młoda dama osiągnęła szczyt rozkoszy seksualnej.
Słysząc to i dla mnie zaczęło się robić miękko, czułem zbliżający się finał. Mama też zaczęła biodrami podrzucać, głową obracać, wydawać ciche okrzyki i znów… oj jak dobrze!
Orgazm przeżyliśmy jednocześnie.
Erosowi złożyliśmy kolejną ofiarę z udanego seksu.
Tego wieczoru do tej pory- a była dopiero godzina 11.- odbyłem z mamą cztery stosunki, a przy uwzględnieniu tego pierwszego z masturbacją, to mój penis pięciokrotnie dziś tryskał spermą. Wprawdzie podczas ostatniego razu – czułem to – spermy było bardzo niewiele, niemniej dreszcze rozkoszy ciągle takie same.
Mama przeżyła orgazmów więcej niż ja, bo niemal przy każdym stosunku szczytowała kilkakrotnie. Te mamy „szczyty” były cudowne. Zaznaczała je wyraźnie głosem i grą ciała.
Było to takie podniecające, że nie chciałem wprost z niej wychodzić. I zaraz po tym miało się ochotę na następny, następny….
Nie mając jeszcze ochoty na spanie usiedliśmy (ciągle w negliżach) do stolika na kolejną lampkę wina. Wpatrując się w oczy mojej Eli wyznałem, że jestem w niej zakochany jak sztubak, a pragnienie uprawiania z nią seksu jest nadzwyczaj silne. Wiem, że to nienormalne, bo przecież formalnego związku nigdy nie zawrzemy i kiedyś każde z nas musi jakoś urządzić się na tym świecie. Wyraziłem też obawy co będzie dalej, czy oboje akceptujemy jego dalsze trwanie i jak długo.
A może to tylko chwilowe zauroczenie sobą dwojga nienasyconych seksem kochanków?
– Jak długo będziesz chciał, tak długo będziesz mnie miał – rymowanką odrzekła mama.
– Wiem – ciągnęła- że związek ten nie będzie trwał w nieskończoność, że kiedyś pójdziesz swoją drogą, że założysz rodzinę, może ja też trafię na człowieka wartościowego, kto wie….
Za ścianą znów skrzypią sprężyny, a po chwili znowu głośne Malwinki oooooojjj!. Znów jurny tata „ grzmoci” swoją córunię, i znów ten afrodyzjak zadziałał na mnie…
Mama spojrzała na moje krocze, które powoli zaczęło się odkształcać, uśmiechnęła, pogłaskała mego, a teraz już i swego przyjaciela i rzekła:
– Mój ty dzielny Casanovo, tobie to chyba staje na zawołanie. Muszę też ci wyznać, że i mnie dopada ochota na seks. I dodała:
– Twój bojowo nastawiony penis działa na mnie jak najlepszy afrodyzjak. Gdy tylko go zobaczę to zaraz chcę mieć go w sobie. Tak uwielbiam tę „zabawkę”. Ale chciałam ci zaproponować, abyśmy TO zrobili w mojej sypialni, wygodnie w szerokim łóżku.
– Możesz , możemy – poprawiła się – tam sypiać jeśli tego chcesz.
– Oj chcę, chcę – niemal wykrzyknąłem – będziemy tam dostępni sobie o każdej godzinie, nieprawdaż?
– Tak, tak będziemy się kochać jak szaleni, bo oboje tego pragniemy.
Po spełnieniu toastów za miłość i seks udaliśmy się wreszcie na spoczynek
Czy aby spoczynek?
Gdzie tam, jeszcze długo kochaliśmy się, aż fallus nie miał już czym tryskać.
Tym razem zdecydowanie prawo rynku zostało zachwiane. Podaż nie nadążała za popytem.
W ten wigilijny wieczór otrzymałem od losu najpiękniejszy w życiu prezent gwiazdkowy.
Zamieszkałem w mamy sypialni, ale tylko na noc. Uprawialiśmy bardzo intensywny seks. Spaliśmy razem w małżeńskim łożu, które codziennie było niemym świadkiem naszych miłosnych igraszek W seksie byliśmy oboje nienasyceni. Nigdy nie kończyliśmy po pierwszym razie, zawsze prawie d**gi, albo i trzeci.
Nie miałem wątpliwości, że byliśmy erotomanami uzależnionymi od seksu.
Mama dalej pracowała jako szefowa sekretariatu w zagranicznej firmie, ja podjąłem pracę w tym samym przedsiębiorstwie transportowym, po kolejnym wyroku uniewinniającym mnie. Otrzymałem nawet odszkodowanie za niesłuszne skazanie.
Kochaliśmy się nie tylko w sypialnianym łóżku. W ciągu dnia niejednokrotnie szliśmy na „szybkie numerki” w różnych miejscach.
Jadąc samochodem w jakąś dłuższą trasę w trakcie jazdy mama ręką sięgała do mego rozporka, pieściła naszego przyjaciela, co było sygnałem do odbycia stosunku. Zbaczaliśmy wtedy do lasu i w samochodzie na tylnym siedzeniu oddawaliśmy się we władanie Erosa.
Czasem w kuchni, kiedy mama stała nad zlewem, kochałem ją od tyłu na stojąco. Prowokowała (myślę że świadomie) swoim zgrabnym tyłeczkiem ubranym w króciutkie szorty, a na nogach miała jak zwykle erotycznie podniecające szpileczki. Patrząc na ten kuszący obraz podchodziłem od tyłu, głaskałem jej zgrabne nogi, potem pośladki wchodząc coraz wyżej. Wyczuwając jej aprobatę, rozsuwałem błyskawiczny zamek, zsuwałem na podłogę szorty i figi i od tyłu wkładałem penisa w przygotowaną już cipeczkę.
Kiedyś mama musiała wyjechać na tydzień w sprawach służbowych. Było to pierwsze po kilku miesiącach naszego pożycia rozstanie.
Przed wyjazdem podczas pożegnania mama znając mój pociąg do seksu pół-żartem, pół-serio powiedziała:
-Myślę, że nie będziesz mnie w tym czasie zdradzać z innymi kobietami. Nie mam nic przeciwko temu, abyś zadowolił się własną rączką. Zostawiłam – tak na wszelki wypadek – w twoim nocnym stoliku…rolkę ręczników papierowych.
– Podziwiam twoją przezorność – odparłem – i na pewno z tego skorzystam. I to nie jeden raz, gdy pomyślę o tobie. Ale też wymagam wierności od ciebie.
– Bądź pewien, że nie zainteresuję się żadnym innym mężczyzną, bo TY będziesz ze mną.
– ?????????
– A tak, biorę ze sobą twego „sobowtóra”.
I wydobyła z torebki podłużne pudełeczko. Otworzyła je. W pudełku spoczywał wibrator.
Jakoś z początkiem czerwca zwróciła się do mnie z zapytaniem czy chciałbym skorzystać z dwutygodniowych wczasów w domku kampingowym nad morzem. Jej koleżanka odstępuje domek, ponieważ z ważnych powodów nie może w tym terminie skorzystać.
– Z wielką ochotą – odrzekłem- ale pod warunkiem, że pojedziemy tam razem.
Dwa tygodnie całkowitego luzu z kochaną kobietą, to dopiero raj!
Pojechaliśmy. W recepcji początkowo pomyślano, że to jakaś pani przygarnęła młodego kochanka, aby się tutaj wyszumieć. Kiedy jednak okazało się, że nosimy to samo nazwisko i ten sam adres – uznano nas za małżeństwo.
Były to dwa tygodnie erotycznego szaleństwa. Kochaliśmy się rano, po obiedzie, a wieczorem to po kilka razy wnikałem w różową muszelkę.
Właśnie tam poznawaliśmy arkana udanego seksu, stosowaliśmy wszelkie znane mamie techniki. Ja chociaż nie miałem doświadczenia, ale moja wiedza pochodziła z czytywanych kiedyś lektur, filmów, „świerszczyków”, fotosów. Wiedzę teoretyczną praktycznie wprowadzaliśmy w świat realnego seksu. Czuliśmy się szczęśliwi, było nam bardzo dobrze.
Ale jak to w życiu bywa, wszystko to co dobre szybko się kończy
Przez pięć lat trwała ta idylla! Przez pięć lat odbyłem z mamą setki, a może tysiące stosunków płciowych. Wszystkie były udane, a każdy udany domagał się następnego.
Skończyłem zaocznie studia na wydziale budowy dróg i mostów. Otrzymałem propozycję itrantnej pracy lecz na d**gim końcu Polski – w Szczecinie.
Skończył się też nasz wspaniały romans trwający pięć lat.
Minęły lata. Obecnie mieszkam w Szczecinie, mam żonę i dwoje dzieci oraz dostatek materialny.
Mama też urządziła sobie życie. Poznała człowieka z którym jest szczęśliwa. Utrzymujemy ze sobą stały kontakt telefoniczny, rzadziej – z powodu dystansu – osobisty.
A jak oceniam z perspektywy czasu te szalone lata romansu z mamą – bo tak by to należało określić?
– Był to dla mnie – dziś 36-letniego mężczyzny – najmilszy okres życia, okres wyuzdanego seksu, okres bogatego doświadczenia życiowego.
Nie mam (mama też) żadnego tzw. wyrzutu sumienia, bo nikomu z tego powodu nie stało się nic złego.
Podczas – rzadkich zresztą – wizyt u mamy patrzymy sobie w oczy nie spuszczając wzroku. Na naszych twarzach pojawia się wtedy łagodny uśmiech aprobaty dla naszych myśli, bo wiemy o czym wtedy myślimy.
Jestem szczęśliwy w stadle rodzinnym, lecz kiedy mogę odwiedzam mamę. W obecności innych osób składamy sobie niewinne pocałunki.
Kiedyś, kiedy przez małą chwilę byliśmy sami z głupia frant zapytałem:
– Mamo czy nie żałujesz tego co między nami było?
– Nigdy nie żałowałam i nie żałuję, wszak byłam szczęśliwa. I gdybym jeszcze raz miała podejmować decyzja, byłaby to decyzja identyczna.
– Ja też
Spojrzeliśmy sobie w oczy, przytuliłem moją kochaną KOBIETE…..
– Ej, gdybyśmy tak sami byli w domu…….

i

Seks z Panią Jolą – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 17 minutes

W domu normalnie, pani Jola to najwspanialsza kobieta na świecie, dobrze, że nie ma swojej rodziny, mąż umarł, syn wyjechał do Anglii i wraca tylko na święta… a mój ukochany mąż tylko pracuje i pracuje. Wiem, że jest szychą, że odpowiada za wielu ludzi i wiele rzeczy, ale bez przesady. Gdy przyjdzie na świat d**gie dziecko to będzie musiał się opamiętać. Ojciec to w końcu też odpowiedzialność, a nie tylko na barkach kobiety…

Dzisiaj mam ten wywiad, więc całe przedpołudnie w łazience… Dobrze, że wczoraj dostałam kilka orgazmów, dziś lżej jest mi się opanować, ale poziom podniecenia wcale nie opada. Co pomyślę o nim, o Ance, o jej cipce na mojej… nawet o jej orgazmie to tak mnie bierze, że cipkę skręca…
A może dziś włożę sobie koreczek, tak dla przyjemności… będę cały czas rozpamiętywać wczoraj i smuć domysły, co Anka z nim wyprawiała, jak mu dała i czy spiła… na pewno, ta kurewka nie odpuści połknięcia spermy… Ja to robię dla facetów, wiem, że to ich fetysz, jak babka połknie… ale nie uwielbiam jak ona… chociaż ich spojrzenia… po… są cudowne. Takie pełne wdzięczności i poczucia władzy… moja suka połyka…

Muszę zadzwonić…
– Marku, na którą dokładnie ?
– Na 11 na przykład, będę musiał jeszcze wrócić do redakcji je obrobić…
– Tak szybko, może dasz jeszcze godzinkę… ?
– Ok, na 12, ale nie później… i prześlij mi adres, gdzie on mieszka…
– Ok.

– Mariusz, dziś na 12, dasz radę… ?
– Tak… urwę się ze szkoły…
– Nie będzie problemu ?
– Nie, jak napisze mi Pani usprawiedliwienie…
– Nie nabijaj się, nie jestem aż taka stara jak twoja…
Ugryzłam się w język, nie chciałam powiedzieć matka…
– Babcia mi nie pisze, bo ja zawsze chodzę… będę, pa…

– Pani Jolu, dziś udzielamy wywiadu i będą zdjęcia do gazety, zaczęło się na poważnie…
– Gratuluję Pani Karolino, kibicuję Pani do początku…
– Wiem i o wszystkim pamiętam…
– Ale już będzie dobrze, już nie ma problemów… ?
– Na razie wszystko jest ok, już nic nie muszę…
Tak, a jak cholera wszystko wypali, jak odniesie szybko sukces, to skąd wezmę forsę na knajpę ?
I ile to będzie kosztować… ? Tysiąc to może być mało…może mój Mareczek dorzuci, jak zobaczy sukces żony… na pewno dorzuci…

Jadę. Jestem piękna jak bogini, usta czerwone jak krew, włosy spięte do góry jak matrona z wielkim brzuchem… I teraz naszła mnie straszna myśl. A jak moje zdjęcie zobaczy w gazecie mój pierwszy… ojciec Patryczka… jak się cham odezwie…?
Gdzieś w głębi mojego serca jest jeszcze uczucie do niego, on był moim pierwszym nauczycielem, to przez niego jestem kim jestem. Gdyby nie on, nie udałoby się zdobyć forsy, nigdy nie porwałaby się na ten pomysł, bo i jak ?
Pozostałabym zwykłą żoną, zwykłą matką zamkniętą w czterech ścianach domu. A tak poczułam wolność, piękno świata i życia, poznałam ludzi, przyjaciółkę i wydaję powieść. Gdyby nie on, to wszystko nie zdarzyłoby się…
Gdyby tylko nie okazał się takim chamem na samym końcu… boli mnie to… a niech go szlag…

– Marku, już jesteś….
– Czas nagli… gdzie nasz mistrz ?
– Już jedzie… zaraz będzie … na 12…
– Powiem ci, cała redakcja czytała jego powieść…
– I co ?
– Kurcze jaka bomba, wszyscy są pod takim wrażeniem, że aż stary pilnuje wszystko…
– No to mamy problem…
– Jaki ?
– Podobno, przy sukcesie trzeba zrobić wyżerkę dla ludzi z branży z całego kraju, aby roznieśli sukces na wszystkich i wtedy książka, przy ich wielokrotnych recenzjach w wielu prasach, da sukces na miarę krajową…
– A to prawda… tak się robi…
– A ile to może kosztować ?
– Zależy w jakim lokalu i ilu gości… ale musisz liczyć na 150 zł od osoby… taniej się nie opłaca, bo pomyślą, że mają do czynienia z biedakami… no i lokal musi byś dobry…
– No to będę miała problem…
– Z kasą ?
– Ano…
– Widzę, ten dom nie należy do bogatego człowieka… on nie ma ?
– To uczeń, mieszka z babcią i korzysta z pomocy społecznej, bo rodzice nie żyją…
– O cholera…
– Jest już…

– Dzień dobry, jestem Mariusz Orlikowski… zapraszam…
Marek spojrzał się na mnie, nie był zadowolony, ale co.. maszyna ruszyła…
Jego pokój był skromny, ale schludny, trudno… a babci nie było…
– A wiecie co, to może być jego plus, biedny chłopak, sierota i taki talent, paradoksalnie może się sprzedać jeszcze lepiej… robimy zdjęcia, póki jest dobre światło…
– To znaczy są jakieś szanse na sukces ?
– Każdy w redakcji jest zachwycony twoim stylem, a szef najbardziej, to będzie dobry artykuł i to będzie sukces, trochę już w życiu widziałem…
Zaczął strzelać foty… Mariusza… mnie…
– Może teraz razem…
Stanęliśmy obok siebie, uśmiechnięci… on wiedział, że najlepszy rozdział w jego życiu właśnie się zaczyna, wyprostował się, napiął mięśnie… Mnie też rozpierała duma, że go odkryłam, że uzbierałam kasę, że się drukuje, że robię dobre rzeczy… czy Bóg to widzi… czy będzie mnie oceniać… czy będzie wyrozumiały… czy da mi szczęście…?
Mariusz objął mnie…
– Trochę bliżej poproszę…
Przytuliliśmy się mocniej… a on spuścił dłoń na moje biodro…. nie wiem, czy celowo, czy przypadkiem… ale poczułam lekki skurcz na koreczku…
– Jeszcze trochę…
Mariusza dłoń przesunęła się na tyłek…
– Co robisz ?
– Pragnę cię… szepnął mi do ucha…
– To mój znajomy, nie wygłupiaj się…
– Mam to gdzieś… jesteśmy gwiazdami, to zwykły fotograf…

– Prawie skończyłem…
– A drogie są takie zdjęcia u pana ?
– A o co ci chodzi…?
– Chciałbym kilka prywatnych zdjęć z Panią Karoliną zrobionych profesjonalnie…mogę zapłacić…
– Nie ma sprawy… włożę inną kartę, jak trzeba jestem bardzo dyskretny…
– O to mi chodzi…
Nie wiem co pomyślał, ale ten tok nie podobał mi się…

– Już można… jestem gotowy…
Mariusz podszedł do mnie od przodu, spojrzał mi się w oczy…
– Może Pan robić…
– Pani Karolino, jestem taki wdzięczny…
Jego wzrok tak mnie poruszył…. że zmiękły mi nogi… koreczek się poruszył, a cipka jęknęła…
Dotknął mojej twarzy i bardzo delikatnie pocałował…
Cholera, on to robi naprawdę, przy Marku… ale wtedy przypomniałam sobie, że Marek to człowiek honoru, że już widział mnie prawie nagą w tamtej bibliotece, że pokazywałam mu piersi, cipkę… a on zachował się jak profesjonalista… porozmawiam z nim potem, wytłumaczę…

Mariusz zaczął całować moją szyję… odwróciłam się w stronę obiektywu… on stanął za mną, objął mój brzuch… jak ja to kocham… mój cudowny brzuszek… moje dziecko…
Złapał mnie za pierś… tę wielką… nabrzmiałą… cipka puściła soki… nogi zaczęły mi drżeć… nie wiem, czy z podniecenia, czy ze wstydu przed Markiem, ale jeśli ze wstydu… to działał on na mnie zadziwiająco…
Poczułam się tak atrakcyjna, taka pełna seksapilu, zresztą, za chwilę i tak rozbiorę się przed Markiem w prywatnej sesji… a co tam…
Uczucie obnażania się przed aparatem, bo Mariusz właśnie wyciągnął moją pierś na zewnątrz, działało jak afrodyzjak… nie wstydziłam się, pokochałam to uczucie… to poddanie się woli faceta, który publicznie pokazuje swoje uczucie i swoje podniecenie… dotykając moje ciało… nawet przed obcym…
d**gą ręką zjechał na tyłek, zaczął go macać, a cały czas się uśmiechał do aparatu… był szczęśliwy, ta sytuacja go nakręciła, nie kontrolował się, to jest power… doszedł palcami do korka…zatrzymał się… spojrzał mi w oczy…
– Czy to jest ?
– Tak… szepnęłam mu do ucha… zerżniesz mnie zaraz w dupę… tylko skończ…już…
Schował mi pierś, podciągnął sukienkę…
– To co, już wszystko, ile płacę…?
– Nic, dla Karolinki gratis, prześlę potem na maila…
– Ok, podam ci… a ta nasza sprawa… to może dziś o 16 ?
– Super, to na razie…

– Co masz z nim ?
– Ustalenia, które zdjęcia idą do prasy… ale chyba mamy inny temat teraz…
– Naprawdę mam cię zerżnąć w tyłek…?
– Już nie mogę wytrzymać, za dużo gadasz… zamknij drzwi… podciągnęłam sukienkę, ściągnęłam majteczki z rajstopami, wyciągnęłam korek… on oczywiście już był cały nagi… oparłam się o ścianę, chciałam, aby mnie obezwładnił, abym nie mogła uciec… stoi mu jak cholera… będzie boleć… i ma… niech dociska mnie do ściany i rżnie jak sukę… chcę tego … chcę…
– Nasmarować go czymś ?
– Poliż mi tyłeczek, potem naśliń kutasa i wkładaj, wejdzie… z bólem, ale ja lubię…
– Jest Pani dziwną kobietą, nie znam takiej, moje koleżanki są takie puste…
– Za dużo gadasz…

Wypięłam się do pocałunku tyłeczka, do języczka, do jego dłoni na biodrach… nie próżnował… wpił się mocno… a język świdrował…. już nie był taki nieśmiały…
– Uczysz się dość szybko….
– Pooglądałem kilka filmików…
– To zrób to porządnie, lubię mocny seks, lubię mocnych facetów, lubię porządne rznięcie…
Wstał i raczej nie śliniąc kutasa, wsadził mi w tyłek… zabolało… ale tak mam być… czekałam na ten pierwszy ból, po nim jest tylko rozkosz…
Wchodził głęboko, stał mu naprawdę mocno… długo mnie drażnił nim… czułam każdą naciąganą skórę… każdą fałdę szorowaną przez jego twardość. Złapał mnie za piersi, jak ja je uwielbiam, już nie jest w stanie całą dłonią je objąć, brodawki stały, a on je drażnił. Puścił jedną rękę i trzasnął mnie w tyłek…
– Odrobiłeś lekcję… rzuciłam…
– Mówiłem Pani, że się szybko uczę… a jestem najlepszy w klasie…
Chwycił mnie dłonią za kark, jak ja to lubię, jak swoja sukę, pochylił, jeszcze raz trzasnął w tyłek… i zaczął się zlewać…

– Tak szybko ?
– Kurcze, nie mogłem już wstrzymywać… to jest za silne…
– Biedaku, jesteś jeszcze taki młody…
Odwróciłam się i zaczęliśmy się całować… trzymał mnie za tyłek i ściskał… a sperma leciała po udach…
– Wytrzesz mnie ?
– Jasne…
Odwróciłam się i znowu wypięłam… czymś tam mnie wytarł…
– Już… gotowe… chociaż jeszcze mi stoi…
Odwróciłam się, chwyciłam go i zaczęłam lekko przesuwać ręką…
– On będzie ci stać bardzo długo, to przywilej młodości.. znajdź sobie jakaś panienkę i na niej się wyżyj… ja za chwilę rodzę i zniknę z twojego życia.. jakoś musisz sobie radzić…
– Ale ja Panią … kocham….
– Ej, ty głuptasku, ja mam męża i też go kocham…
– Ale się… kochamy…
– Nie Mariuszku… ty mnie tylko pierdolisz, bo to lubię, kochanie to zupełnie coś innego.
– A co ?
– Miłość to przede wszystkim poświęcenie…
I przeleciały mi obrazy w głowie wszystkich rzeczy, które zrobiłam dla mojego męża, aby dać mu dzieci… tak, to jest prawdziwa miłość.

– Lecę, bo obowiązki wzywają, czas nagli, a książka sama się nie wyda… masz jakiś garnitur ?
– Mam marynarkę… a co ?
– Raczej będzie szykować się bankiet, ale może wystarczy, jesteś przecież awangardowy… taki młody i taki zdolny…. pa…
– Do widzenia.

Trochę się ogarnąć, poprawić włosy, usta i na 16 do Marka.
Anka dzwoni…
– I jak wam poszło…?
– Bardzo dobrze, aż za…
– A co ?
– E… po wszystkim młody tak się napalił, że zrobiliśmy sobie kilka intymnych zdjęć…
– Ty zdziro, pozwoliłaś mu ?
– Tak… złapał mnie za pierś i takie właśnie mamy zdjęcie…
– A fotograf… ?
– To mój znajomy, już kiedyś się przed nim obnażyłam…
– Ty naprawdę jesteś kurwą, i to pierwszą w naszym mieście… nie wyda cię ?
– Nie, bo zaraz idę do niego na prywatną sesję.
– No ładnie, ty się nie oszczędzasz… też mu dasz ?
– A dlaczego nie mam dać… ?

– Jesteś…
– Młodemu też dałam potem w tyłek, szybko skończył, tak napalony…
– Bolało ?
– Troszkę, bo stał mu jak cholera…ale młody, to kończy w moment…
– Bo ja chcę ci powiedzieć, że jesteśmy parą z Markiem…od wczoraj…
– To ładnie, wziął cię ?
– Tak, dwa razy do rana i obiecałam mu, że też będę mu dawać w dupę, tylko się nauczę…
– Anka, będą z ciebie jeszcze ludzie, ale muszę kończyć… KURWA… rzuciłam telefon..

Patrol policji, już kiwa na mnie… cholera, jeszcze mandat mi teraz potrzeba…
– Dzień dobry… patrol policji, posterunkowy …
– Witam Pana…
– Dlaczego nie ma pani zestawu głośno mówiącego…?
– Bo nie rozmawiam w czasie jazdy, a teraz zmusiła mnie przyjaciółka…
– Zmusiła ?
– Tak, bo zaczęłyśmy o jej i mojej dupie i… tak… głupio wyszło…
– To znaczy ?
– Musiałam jej opowiedzieć, że właśnie dałam w dupę mojemu kochankowi, jadę do d**giego też mu dać i muszę potem zdążyć do domu, bo dziecko i mąż czeka…
Spojrzał się na mnie z otwartą buzią… a ja rozsunęłam płaszcz… pokazałam mu brzuch… i podciągnęłam sukienkę prawie do pizdy…
– Może jednak tylko pouczenie…?
– Naprawdę daje Pani w dupę ?
– Gdybym miała tylko więcej czasu mógłby Pan to sprawdzić osobiście, ale i Pan na służbie… i ja się śpieszę…
– Ach… takich kobiet to się nie spotyka… mimo wszystko dobry żart, upiekło się Pani…
– Żona nie daje ?
– … nie.
– A ja daję i czerpię z tego przyjemność, i nie, nie żartuję, da mi Pan telefon, to zobaczę…
Podyktował mi, zapisałam i tyle z kontroli… jego zdziwienie, a potem uśmiech… bezcenny…

Wpadłam na chwilę do domu, do łazienki, gruszka, wyczyściłam się na wszelki wypadek, coś zjadłam, opowiedziałam Pani Joli jak było fajnie, oczywiście, tylko wersję oficjalną i poleciałam…
Wysłałam tylko sms z prośba o adres i już się grzałam… jak to będzie ?
Mieszkał w ładnej kamienicy, zadbana, domofon… to i dzwonię…
I nic.
O leci…
– Sorki nie zdążyłem, obrabiałem zdjęcia, te oficjalne i tamte… wyślę ci na maila… podasz mi…potem.
– A jak wyszły… ?
– Rewelacja, na twojej twarzy jest takie coś, co jest niewytłumaczalne… jakaś aura..
– Aura ?
– Tak, aura seksualności, podniecenia i rozkoszy… nie widziałem takiego czegoś u żadnej kobiety, a robiłem już wiele zdjęć…
– Jestem wyjątkowa, tak mi ktoś kiedyś powiedział…
– I miał rację, wtedy gdy byliśmy w bibliotece też zachowywałaś się niesamowicie zmysłowo i pociągająco… wiele kobiet widziałem podniecone, ale tym masz to coś…
– To był mój pierwszy raz z telefonem i pierwszy z tobą, z obcym i aparatem…
– Właśnie o tym mówię, pierwszy, czy setny raz, zawsze masz to w sobie, zresztą to było takie nagłe, że wiele tygodni myślałem o tobie…
– Mówiłeś…
– I nie kłamałem… proszę, tu mieszkam, na trzecim…

– Masz poddasze ?
– Tak, jest klimat, napijesz się czegoś ?
– Prawdziwy sok, masz ?
– Jabłko ?
– Może być…

Fajne mieszkano, dużą cześć zajmowało studio, pełno lamp, jakiś odblasków, prześcieradeł… w d**giej części duże łóżko, w rogu chyba łazienka…
– Chcesz się odświeżyć ?
– Pewnie…
– Tam w głębi…
A więc łazienka… o cholera… wielka jak moje trzy… i jak urządzona… ale wypas… gość ma forsę, widać od razu i gust… to też widać…
Pachnące mydełka, niezdrowe, ale na raz mogą być… mam się od razu rozebrać… czy nie ?
Nie, nie jestem napaloną małolatą na pierwszych zdjęciach…
– Jaki jest plan ?
– Pierwsze zrobimy na luzie, potem zajmiemy się trudniejszymi…
– Ok.

Zaczął strzelać od niechcenia, chodziłam, patrzyłam przez okno, przeglądałam się w lustrze, piłam sok…
– I jak ?
– Fajnie, gdy robiłeś mi zdjęcia z młodym, przepraszam cię za ten spontan, ale nie chciałam mu odmówić w fajnej chwili, on zaczyna być taki nakręcony…
– Nie musisz się tłumaczyć…
– Poszłam z nim raz, no dwa, a jak mnie zaczyna brać, to jestem taka… dostępna…
– Zauważyłem..
– Ale nie kurwa, to znaczy tak… ale… wiesz o czym mówię… ?
– Wiem, nie krępuj się, dotknij piersi…
– To znaczy bardzo podoba mi się sam fakt podniecenia…
– Pokaż ją…
– Jak ciepełko zaczyna się w cipce…
– Dotknij ją…
– I jak rozchodzi się po…
– Pokaż ją…
– Całym ciele…
Stałam już przed nim z gołymi piersiami i z ręką w cipce…
– Widzisz co można ze mną zrobić…

– Chcesz się rozebrać i owinąć w tamten szyfon… ?
– Pewnie…
Tak jak stałam, rozpięłam sukienką, spadła sama, piersi bez stanika zabujały się. brodawki jak zawsze, majtki zsunęłam z rajstopami, noszę cieplejsze, bo już zima się zaczęła… nagość dla mnie stała się czymś zwykłym, nawet przed obcymi… cha… mogłaby zagrać aktorkę… jakąś bezpruderyjną…
– Tan brzuszek jest niesamowicie piękny… nie masz prawie rozstępów…
– Kremuję go codzienne, dbam ile idzie…
Przypomniała mi się sytuacja w łazience z Panią Jolą… i cipka od razu drgnęła…
Owinęłam się jasno niebieskim szyfonem, jak wiadomo mocno przeźroczystym, brodawki były widoczne, a i cipkę troszeczkę zapuściłam, brzuch mimo wszystko przeszkadza, ten lekki zarost też prześwitywał…
– Ładne piersi, takie pełne… a i cipka, takie lubię… prawie bez włosów, ale widoczne…
– Tak lubisz ?
– Na zdjęciach te czyste słabo wychodzą, a i niektóre dziewczyny wstydzą się swoich wypukłych warg…
– Poważnie ?
– Oj, gdybyś widziała jakie niektóre mają duże… twoja jest znowu powiem, idealna, taka dziewczęca…

Nachylił się przede mną, ja zasłoniłam się tylko jedną warstwą, a on pstrykał… potem przeszedł na piersi, jedną na wierzch, a d**gą kazał schować… głowa do tyłu, na bok, w lewo, prawo, zamknąć oczy… sterował mną jak fachowiec…
Zaczęłam czuć się jak diwa w blasku flaszy… fajne uczucie, a może to, że fotograf z twarzą pełną podziwu… patrzy na moje zajebiste ciało… Myślałam, że brzuch będzie mnie deprymował, a tu jest na odwrót. Im dalej w czasie, tym bardziej mi się podoba.

– Chciałbym zrobić ci zdjęcia w kąpieli…
– Ok…
Już byłam nagrzana, już puszczałam soki, pod wodą nie zauważy, to mają być zdjęcia artystyczne, a nie wulgarne niewyżytej suki…
– Jak to widzisz ?
– Napuszczę wody, usiądziesz się w wannie i zrobimy dużo piany.
– Dobrze.
– Tu weź szlafrok, jest czysty, obyś się nie przeziębiła…
– Ciepło masz…

Myślałam, że w tym czasie zajmie się mną, ale on poszedł do laptopa. Skupiony, nic nie mówił…
Gdy woda już naleciała sama weszłam do wanny, och jak przyjemnie… my mamy prysznic… wanna to raj dla kobiety…
Nie zauważyłam jak wszedł…
– Uśmiechnij się… pokaż pierś… noga do góry… klęknij…
Te jego rozkazy, wiem że dotyczyły pozowania, ale działały na mnie w swój znany sposób… sama zauważyłam, że piersi się podniosły, zaczęłam się bardziej prostować..
– Wstań
Gdy wstałam piana powoli ściekała za mnie odsłaniając coraz więcej… na koniec stałam całkiem naga…
Nie wytrzymywałam już, cipka rozgrzała się dodatkowo ciepłą wodą, a teraz zimniejsze powietrze rozsadzało mi brodawki… zaraz rzucę się na niego… a on nic…
– Może już dosyć masz zdjęć…?
– Tak, już wystarczy…
Odłożył aparat, podszedł do mnie, podał mi dłoń… chciałam nawet zamarkować, że się przewracam na niego… ale gdy wyszłam schylił się i podniósł mnie całą na rękach, uśmiechnął się… i zaczęliśmy wychodzić z łazienki…
– Jestem za ciężka…
– Nic nie czuję…
– Nic ?
– To zna czy…. tak…

Skierował się na łóżko, a one było już całe rozścielone… musiał to zrobić, gdy wchodziłam do wanny…
Położyliśmy się od razu w pocałunku…
– Ty jesteś chyba trochę nieśmiały…
– Bardzo, nauczyłem się nie łączyć pracy z przyjemnością, ale ty wyprowadzasz mnie z równowagi… i zaryzykowałem…
– I dobrze, bo już nie mogłam wytrzymać… zerżniesz mnie w końcu… ?
Wyskoczył z ciuchów w sekundę, pałka dość dobra, położyłam się na plecach, podkurczyłam nogi, on klęknął przede mną…
– Mogę najpierw cię wylizać ?
– A liz ile chcesz…
Rozchyliłam nogi i zamknęłam oczy… jak przyjemność to na maksa…

Język świdrował po całym kroczu… haczył i o łechtaczkę, i o odbyt… potem wszedł do cipki… powoli, aby zaraz przyśpieszyć… włożył palce… nie wiedziałam ile, ale zaczął mnie wypełniać dość szczelnie…
Zamknięte oczy sprawiają cuda… nie widzisz, a czujesz ze zdwojoną siłą… zaczęłam odpływać, nie wiem, czy zrobiła to ciepła woda, czy fajna atmosfera, czy to, że traktuje mnie jak księżniczkę, czy to pozowanie wyzwoliło demona…
Poszukał punktu G i zaczął go drażnić… piękne…
– Dołóż jeszcze jeden palec…
– Nie mogę…
– Dlaczego ?
– Bo jak dołożę, to będzie to cała ręka…
– Dołóż…
Zaczynałam mieć teraz już pełen odlot, ale był inny… czułam, a właściwie, nie czułam jego pokoju… tylko jakbym unosiła się w powietrzu… jakby cała łąka z kwiatów mnie otaczała… jakbym poczuła nawet ich zapach…
Na ziemię szarpnął mnie orgazm… o cholera… ale wielki…. otworzyłam oczy… nachyliłam się… a Marek gwałcił moją cipkę swoją ręką… całą w środku…
– Tyś oszalał…
– Sama chciałaś…
– Ja ?
I musiałam zacząć wyć, bo następny był jeszcze silniejszy…. i trzymał mnie cały czas…
– Nie chcę…
– Chcesz, chcesz… kurwo…
– Tak, chcę… załatw mnie ma amen…
– Trzeci, czwarty i piąty następowały po sobie, a tak naprawdę, to nie było między nimi przerw… nie zdawałam sobie sprawy, ale w pewnym momencie usłyszałam swój krzyk… i to mocny…
– Wyciągnij proszę, nie mogę już… padłam wykończona…
Bardzo lekko poczułam jak wyciąga, a potem zobaczyłam jego głowę nad moją… pocałował mnie…

Spojrzałam się dziwnie i … wtedy poczułam… był we mnie i odbywał z moim ciałem stosunek.
– Kocham cię… wyszeptał…
– Wariacie…
Objęłam go na ile pozwalał brzuch, a on dyszał…
– Nie jest za luźno ?
– Nie jest …
– Jak chcesz to wejdź w dupę…
– Poważnie ?
Nie odpowiedziałam, tylko jak wyszedł, to przekręciłam się na bok… i podniosłam nogę… dałam jego kumplowi, przy min, nie będę mu żałować…
– Nasmarować czymś…?
– Napluj i właź, wyruchaj moja dupsko i zlej się w nim…
Zamknęłam oczy, niech robi co chce…
– Lubisz od tyłu…?
– Tak… lubię dawać jak suka…
Prawie nie poczułam jak wszedł…

Nie wiem ile czasu mnie jechał, ale gdy schyliłam się lekko i zaczęłam ręką drażnić jego jajeczka to zawołał…
– A mogę zalać ci buzię ?
Przekręciłam się, on podniósł i zaczął tryskać na całą twarz… dużo leciało… i wszędzie… miętoliłam jajka i troszkę głębiej…. a on dolewał… teraz na usta…
Położył się obok mnie i sapał, jakby przebiegł maraton…
A ja, jak Anka, stara spermopijka, położyłam głowę na jego brzuchu i lizałam słabnącego kutaska…
– O ja pierdolę, tego już jest za dużo…
– Gdybym nie była taka zmęczona, to pokazałabym ci jeszcze dużo więcej…
– Jesteś niemożliwa…
Uśmiechnęłam się sama do siebie…
– Nie boli cię coś ?
– Nie…nic…

Po czasie położył rękę mi na głowie i próbował sterować…abym mocniej brała… o.. ty… zabawimy się… zaczęłam udawać, że nie chcę… i czekałam, czy będzie facetem, czy cipą…
Próbował coraz mocniej, dobrze… ale ja jeszcze mocniej próbowałam na nie…
Chwycił mocno za włosy i szarpnął…
– Drażnisz się ze mną…
– A jeśli tak, to co ?
– Liż go kurwo, tak jak lubisz…
Dobrze, jesteś facetem…
– Z przyjemnością…
Ale nie byłabym sobą, abym nie ugryzła go… lekko… ale…
– Musisz pokazać… ?
– Nie muszę, ale lubię…

Gdy odpoczęliśmy podałam mu maila…
– W piątek dostaniesz, podretuszuję troszeczkę, chociaż i tak jesteś piękna… zostawisz sobie na starość…
– Dziękuję, będę lecieć, tylko przypilnuj, aby wszystko się zgrało…
– Sam szef pilnuje…na weekend może zdąży puścić… byłoby dobrze…
– To przypilnuj.
– Pa, lecę…

Gdy schodziłam po schodach zaczęłam kombinować… takie zdjęcia na maila, trzeba będzie ja zgrać na coś, bo gdyby mąż zobaczył… to po mnie…
Coraz częściej kłamię, to znaczy nie mówię prawdy, ale to, to samo… teraz zaczynam ukrywać rzeczy przed nim… a jak to się wyda…?
Jeszcze tylko niecałe dwa miesiące… dotrwamy…

Odpoczęłam w środę, zdjęcia dosłał, zgrałam na pendriva i schowałam na dno skrzynki na błyskotki, piękne, ja podniecająca… gdyby to wypłynęło… odpoczęłam w czwartek, a w piątek dostałam telefon, że artykuł wyjdzie na weekendowe wydanie na trzeciej stronie, ale na całej.
Jest sobota, lecę po gazetę.
– Pani Jolu już mam…
– Czytamy…
– O, jak ładnie…
– O, dobrze…
– Pani Karolino… gratuluję… według mnie sukces na całej linii.
Same pochwały, jedno zdjęcie, Mariusz sam, d**gie ze mną i podpis, że agentka, która odkryła talent na miarę kraju…
Po godzinie zadzwonił Mariusz…
– Jest… jest… super… ale jestem nakręcony…
– Mówiłam ci, jesteś wielki i pokażemy to wszystkim…
– Przyjdzie Pani dziś… zabalujemy…
– Nie, jest sobota, będę z mężem i dzieckiem.
– Ok, to na razie…

Po 14 przyszedł do domu mój, pani Jola gadała jak nakręcona, przeczytał… i zapytał się o obiad…
Żadnych pochwał, nawet jedno słowo…
– I co, nie jesteś dumny z swojej żony…
– A tak, gratuluję, może nie zmarnujemy tych 3 tysięcy…
Czyli następnej kasy na imprezę nie dostanę, nie ma co się pytać…
Boże jaki to prosty człowiek, a kiedyś był taki romantyczny, uwielbiał mnie, kwiaty, prezenty, wycieczki… a teraz tylko praca i praca… spoczął na laurach… ma mnie i już nic nie musi… a ja tyle dla niego musiałam przejść…
Gdyby to nie była sobota, to poszłaby do młodego…

W poniedziałek telefon od Anki…
– Czytałam, jest wspaniały, tyle dobrego napisali o nim i o tobie, jesteś Karolcia wielka…
Potem od redakcji z gratulacjami, nawet szef od wydawnictwa też zadzwonił….
– Pani Karolino gratuluję nosa, jednak miała Pani rację, druk ukończymy jak najszybciej… pierwsze 300 egzemplarzy już jest, można działać…
Działać, a więc impreza, i … kasa… cholera…

Do kogo zadzwonić… kto zapłaci najwięcej… może ten ostatni… obiecał, że będzie inaczej… kasa kasą, ale to mnie kusi, zaraz urodzę i nici z poznania czegoś nowego…
Dzwonię.
– Poznajesz… ?
– Oczywiście, Pani Karolina… a więc spotkanie… ?
– Dwa tysiące, to mój ostatni występ, ósmy miesiąc zaraz się zacznie… a zbieram na szczytny cel, to nawet nie dla mnie… ja osobiście dałabym za darmo, aby przeżyć coś nowego…
– Ok, będę delikatny i nic się Pani nie stanie…
– Na to właśnie liczę… kiedy ?
– W środę, o 16 ?
– Dobrze, przyjadę…

W poniedziałek, gdy wychodziłam po zakupy, mogę posyłać Panią Jolę, ale lubię wyjść do ludzi… spotkałam sąsiada, młodego…
– Pani Karolino…
– A cześć, co tam u ciebie, jak mama ?
– W porządku, widziałem Panią w gazecie, wygląda to na dużą sprawę…
– A żebyś wiedział, dopiero pierwszy artykuł, a będą inne, to będzie strzał w dziesiątkę…
– A stronkę macie ?
– A… o czym mówisz ?
– O stronie internetowej, z blogiem, czytelnikami, artykułami co i kiedy…?
Olśniło mnie, oczywiście, w dzisiejszych czasach to norma… i nikt na to nie wpadł… a on od razu…
– Mama w domu… ?
– Nie…
– To mam 10 minut, streszczaj się…

Jego piorun strzelił, ręce mu się trzęsły gdy otwierał drzwi…
– Ale dziś będzie tylko ręczna robota, bo idę na zakupy, a nie będę chodzić z mokrymi majtkami…
– Oczywiście, jak Pani sobie życzy…
– I na dodatek solo…!
Wyciągnął swojego, ja rzuciłam płaszcz, podciągnęłam sukienkę, spuściłam majty z rajstopami do połowy ud, notabene… zaczynają mnie wkurzać… i zaczęłam drażnić swoja muszelkę…
– Ma Pani włosy…
– Mam, nie podobają się… ?
– Nie, cipka jak zawsze wspaniała, cała jest Pani cudowna, taka zgrabna…
– Tylko brzuch.. nie ?
– Brzuch jest też fajny…
– Jeszcze niecałe dwa miesiące i będę znowu szczupła…
– Mi się Pani zawsze podoba…
– Zwalaj sobie, bo czas ucieka…

Wypięłam cipkę do przodu, naciągnęłam wargi… on zaczął robić się czerwony…
– Mogę podejść troszkę…
– Nie, bo chlapniesz na mnie…
– Wyliżę…
– Daj ręcznik…
Gdy go przyniósł położyłam na rajstopy i zasłoniłam majtki…
Zbliżył kutasa do szparki i waląc go drażnił łechtaczkę…
– Młody, nie masz za dobrze ?
Wsunął go do środka, główka zniknęła, a on nadal go walił… d**gą rękę położył mi na brzuchu… cholera, soki puściły… dobrze mi…
– Zlejesz się ?
– Już…
I poczułam ciepełko rozlewające się po cipce… na zewnątrz i w środku… o jejku… ale ja to uwielbiam…. zamknęłam oczy i rozkoszowałam się, bo on ciągle walił… może za minutę… albo dwie… może doszłabym…

– Skończyłeś…?
– Tak, ledwo wyszeptał… też miał zamknięte oczy… Pani Karolino… ja Panią… Kocham…
– Wiem głuptasku, wiem…ale co tak szybko ?
– Ja sobie nawet nie zwalam, czekam tylko na Panią…
– O biedaczku, to trochę się naczekałeś…
– Mogę czekać do końca życia…
– Głuptasku, znajdź sobie dziewczynę, ja zaraz rodzę d**gie dziecko dla mojego męża…
– Wiem, ale … co mam zrobić…?
– Nasz układ nie będzie do końca życia… szukaj dziewczyny, ożeń się…

Zaczęłam się wycierać…
– Ja mogę wylizać…
I już klękał, już wciskał swój język do środka, już drażnił… piękny to widok głowy przy cipie i to szarpanie moich nerwów seksu…ale dość !
– Już ja cię znam zboku, a potem dostanę orgazm i się zacznie… idę na zakupy… wystarczy… znajdź jakąś podpaskę mamy…
Znalazł, wsadziłam sobie, ubrałam się, pomógł naciągnąć rajstopy… och ci młodzi… byleby dotykać…
– Strona będzie na kiedy… ?
– Do końca tygodnia będzie śmigać, to będzie coś… lubię to robić… dodam platformę płatności, gdyby ktoś kupił książkę, poproszę tylko o nr konta…
– O młody, ty masz potencjał, prześlę na telefon.
Zajebiście, to jest najlepsze wyjście, będziemy sprzedawać książki na mój rachunek, a ja będę Mariuszowi płacić… zobaczymy najpierw jak wyjdzie… może napierdoliłam się wcale nie za darmo…

– Ale jeszcze ktoś będzie musiał zająć się wysyłką…książek…
– Młody, mówię, że masz potencjał, zajmiesz się tym ?
– Skończyłem studia, ale nie mam roboty… oczywiście zajmę się tym Pani Karolinko… zresztą, Pani wie, że ja dla Pani wszystko…
– Wiem…
Pocałowałam go bardzo ładnie, z wielkim uczuciem…
– Macie już książki… ?
– Tak, 300 sztuk już się wydrukowało…
– Drogi jest druk ?
– Oj drogi… masę kasy na to poszło…
– A kto finansuje to ?
– Jak to kto, ja sama…
– I dała Pani radę ?
– Młody dałam… i to wielokrotnie…
– Ach… no… tak… pamiętam…
– Do piątku działasz… goni mnie poród…
– Będzie.

W obiad zadzwoniła Anka
– Karolinko, ten korek mam wciskać na sucho, czy mogę smarować…?
– Napluj na niego, bo nie zawsze będziesz miała oliwkę, albo żel pod ręką…czasami najdzie cię ochota i co… trzeba sobie radzić…
– To powiem ci, że cały weekend próbowałam i jest fajnie… wchodzi coraz lepiej… a nie chciałabyś mi raz pomóc… ?
– To znaczy… ?
– No, wiesz, wsadzić tak znienacka, mocniej… byłabyś jak facet, chodzi mi o to, abym się nie spięła niepotrzebnie…
– Anka, ty chcesz mnie naciągnąć na sesję lesbijską…
– Karolcia, no co ty… wcale, a wcale…
– Już ja cię znam… będę jutro u ciebie i jak tak bardzo chcesz, to zerżnę twoje dupsko raz, a porządnie…
– Będzie bolało ?
– Będzie, obiecuję… chcesz nadal ?
– Tak…
To było bardzo cichutkie tak…
– Nie dosłyszałam cipo ?
– TAK.
– Jutro… pamiętaj o lewatywie…
– Oczywiście.

Już ja jej pokażę, nie ma, że boli, nie ma nic w życiu za darmo, a za przyjemności płaci się najwięcej… więc jak prosi o przyjemność, to dostanie ją, choćby przez łzy…

Seksowna Teresa i korepetycje – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 5 minutes

Teresa była dyplomowaną tłumaczką języka angielskiego. Oprócz angielskiego znała także bardzo dobrze język niemiecki i francuski, w związku z czym czasami udzielała korepetycji z tych języków. Jednym z jej uczniów był 18-letni Maciek – syn jej przyjaciółki. Zaczęła go właśnie przygotowywać do zbliżającego się egzaminu maturalnego. Maciek przychodził trzy razy w tygodniu na angielski i raz w tygodniu na niemiecki, przez co bywał ostatnio dosyć częstym gościem w jej domu. Był zdolnym uczniem i zamierzał zdawać na studia językowe, jednak Teresa zauważyła, że chęć zdobycia wiedzy nie była jedyną przyczyną, dla której przychodził do jej domu. Na pierwszy rzut oka widać było, że mu się podoba. Podczas lekcji śledził każdy jej ruch. Gdy siadali naprzeciwko siebie wpatrywał się w jej bluzkę oraz zarys stanika. Gdy zakładała nogę na nogę, wpatrywał się w jej spódnicę. Czasami nawet jej się to podobało i specjalnie przyjmowała seksowne pozy. Zawsze robiła to zgrabnie, szybko, ale przy tym bardzo zmysłowo. Zresztą nie miała się czego wstydzić – była atrakcyjną kobietą o zgrabnej figurze,takiej jakie mają gwiazdy porno. Jej ubiór także działał na wyobraźnię – prześwitująca bluzeczka i obcisła spódniczka robiły swoje. Czasami nawet wyobrażała sobie, jak to by było z młodszym o 10 lat chłopakiem, ale nigdy nie wykraczała poza relacje nauczyciel-uczeń. Trzeba jednak przyznać, że Maciek był przystojnym młodzieńcem i chęć przeżycia ciekawej, seksualnej przygody nie dawała jej spokoju. Tego dnia Maciek przyszedł jak zwykle o 18-tej. Teresa otworzyła mu drzwi i z uśmiechem zaprosiła do środka. Miała na sobie jak zwykle cienką, prześwitującą bluzkę, spódnicę do kolan i jasne pończochy. Maciek jak zwykle usiadł w fotelu. Teresa usiadła naprzeciwko i rozłożyła książki na stoliku obok. Założyła nogę na nogę, odsłaniając nagie części ud powyżej pończoch. Wzrok Maćka natychmiast spoczął w tym właśnie miejscu. Teresa uśmiechnęła się do siebie z zadowoleniem i zaczęła prowadzić lekcję. Po około dwudziestu minutach zorientowała się, że Maciek bardziej skupia się na jej biuście, niż na prowadzonej lekcji. Zupełnie jej to nie przeszkadzało, więc postanowiła wypróbować, ile chłopak jest w stanie wytrzymać. Nachyliła się jeszcze bardziej sprawiając, że prawie dawało się zauważyć jej sutki przez odsłoniętą górę stanika. Udając, że nie zwraca uwagi na gapiącego się wprost w jej biust chłopaka, prowadziła dalej lekcję. Po pięciu minutach wstała i pod pretekstem sięgnięcia książki podeszła do regału. Specjalnie sięgnęła do najwyższej półki i wyciągnęła się najwyżej jak mogła. Jej spódniczka podciągnęła się do góry odsłaniając rąbek czarnych, koronkowych majtek. Wiedziała, że w tej chwili chłopak przygląda się każdemu jej ruchowi. Wyjęła książkę i odwróciła się. Zobaczyła Maćka próbującego ukryć wzrok oraz erekcję, odznaczającą się na jego spodniach. Usiadła znowu naprzeciwko niego i zaczęła dalej objaśniać materiał. Cała sytuacja zaczęła ją bawić i postanowiła podrażnić się z chłopakiem na całego, ciekawa co z tego wyjdzie. Zaczęła poprawiać zmysłowo włosy, nachylać się w jego kierunku i poprawiać się na fotelu w taki sposób, aby odsłonić jak najwięcej nóg. Po pewnym czasie Maciek zaczął się dziwnie wiercić na fotelu, nie mogąc znaleźć dla siebie wygodnej pozycji. Widać było, że jest podniecony do granic możliwości, mimo iż starał się to ukryć za wszelką cenę. To podniecenie zaczęło się udzielać także Teresie. Świadomość, że naprzeciwko siedzi przystojny chłopak, którego podnieca patrzenie na jej ciało, spowodowała reakcję także u niej. Jej majtki już od dłuższej chwili były mokre w kroku, a ona sam miała ochotę włożyć rękę pod spódnicę i dać upust swojemu podnieceniu,czysta erotyka. Pomyślała, że musi coś z tym zrobić. Wiedziała, że jeżeli ta sytuacja potrwa jeszcze chwilę, chłopak wstanie i pod pretekstem skorzystania z ubikacji pójdzie ulżyć sobie samemu do łazienki. Postanowiła działać bezpośrednio i bez owijania w bawełnę: – Podoba Ci się moje ciało? Chłopak nie wiedział co odpowiedzieć. Zmieszał się tylko i wymamrotał coś niezrozumiale. Teresa nie dawała za wygraną: – No nie wstydź się, widzę jak na mnie patrzysz od pewnego czasu. Podobam Ci się? – Nooooo…. jest Pani atrakcyjną kobietą…. ja przepraszam za moje zachowanie…. tak jakoś…. – Nie martw się, mówiłam Ci już, że nie ma się czego wstydzić. To normalne, że faceci lubią patrzeć na kobiety. Ja też przyglądam Ci się od pewnego czasu i uważam, że jesteś bardzo przystojny. – Dziękuję – wybąkał Maciek. – Nie musisz się też wstydzić swojej erekcji – to całkiem naturalne, a w sekrecie Ci powiem, że kobietom pochlebia, jak mężczyznom staje w ich obecności. – To przez Pani nogi i tą krótką spódniczkę – Maciek powoli nabierał śmiałości. – Podobają Ci się? – Są bardzo zgrabne, a w tych pończochach wyglądają bardzo zmysłowo ostatnio widziałem takie oglądając filmy erotyczne. – Chciałbyś je zobaczyć w całości? – Noooo…. nie wiem, czy moje spodnie wytrzymają…. są już bardzo napięte w kroku. – Dobra, umówmy się – ja zdejmę spódnicę, żebyś mógł w całości popatrzeć na moje nogi, a Ty zdejmij spodnie, żeby nie puściły w szwach. To mówiąc Teresa wstała i rozsunęła spódnicę. Powoli zsunęła ją do kostek, po czym zdjęła i rzuciła w drugi kąt pokoju, dając do zrozumienia, że jej propozycja to nie nauczycielski żart,akcja przypominała filmy porno. Ośmielony tym faktem Maciek zdjął czym prędzej spodnie. Jego naprężony penis utworzył z jego slipek kształtny namiocik. – I jak? – zapytała Teresa, Maciek nic nie odrzekł tylko jak zauroczony wpatrywał się w smukłe nogi Teresy. Ta podeszła do niego i powoli ściągnęła wybrzuszone slipki. Jego penis wyskoczył jak z procy, prezentując się przed nią na baczność. – Nie zdejmiesz mi moich majtek? – zapytała. Chłopak bez słowa ściągnął przemoczone majtki Teresy. – Usiądź – powiedziała do niego. Maciek usiadł na fotelu ze sterczącą ku górze fujarą. Teresa usiadła naprzeciwko i rozłożyła szeroko nogi prezentując w ten sposób swoją wygoloną cipkę w całej okazałości. Chłopak nie mógł wprost oderwać wzroku od jej rozłożonych nóg, a jego ręka bezwiednie powędrowała w kierunku wyprężonego kutasa. – Nie krępuj się – powiedziała do niego Teresa – chcę popatrzeć jak się onanizujesz bo lubie sex. Siedziała naprzeciw niego i patrzyła jak się masturbuje. Widok ten sprawiał jej przyjemność i jednocześnie zaczął ją mocno podniecać. Sięgnęła ręką na dół i zaczęła masować Się w kroku. Na początku robiła to bardzo delikatnie, ugniatając powoli swój wzgórek łonowy. Po chwili jednak przyspieszyła i jej ręka zaczęła zataczać okręgi wokół szparki coraz szybciej i szybciej. Patrzyła na masturbującego się Maćka i starała się pieścić w takt ruchów jego ręki, która przesuwała się szybko po wyprężonym członku w górę i w dół. Widziała jak Maciek sapie coraz głośniej i nieuchronnie zbliża się do orgazmu. Wstała i podeszła do niego. Chwyciła za jego członka dając jednocześnie do zrozumienia, że to ona teraz przejmuje inicjatywę. Uklękła przed nim i włożyła go sobie pomiędzy swoje piersi. Zaczęła go pieścić poruszając biustem rytmicznie w górę i w dół, ściskając piersi obydwoma rękami, aby się nie wyślizgnął. Doprowadzony do granic podniecenia Maciek nie wytrzymał długo. Gorący strumień spermy opryskał szyję i twarz Teresy, a z ust Maćka wydobył się cichy jęk ulgi. Teresa nie zamierzała jednak na tym zakończyć. Trzymając w jednej ręce mokrego penisa drugą ręką zebrała znajdujące się na jej ciele nasienie i dokładnie wylizała dłoń językiem. Ociekającego spermą członka włożyła sobie do ust i zaczęła go ssać. Poruszała powoli językiem i ssała delikatnie główkę penisa starając się doprowadzić go z powrotem do stanu gotowości. Poczuła jak penis powoli zaczyna nabrzmiewać i przybiera coraz większe rozmiary. Pieściła go coraz intensywniej by po chwili poczuć, że stwardniał do granic możliwości. Wyjęła go z ust i objęła go obiema dłońmi zaplatając palce. Zaczęła nimi masować członka ściskając go mocno i poruszając rękami powoli w tą i z powrotem. Masturbowała go tak dłuższą chwilę, po czym wepchnęła go sobie całego do ust tak głęboko, że sięgnął aż do gardła i cały zniknął w ustach. Zaczęła go ssać najmocniej jak umiała, masując jednocześnie jądra. Drugą ręką sięgnęła do swojego krocza i zaczęła drażnić łechtaczkę. Po chwili jej cipka była tak wilgotna i gorąca, że nie była w stanie dłużej wytrzymać. Wyjęła penisa z ust, wstała i nakierowawszy go ręką ku górze usiadła na nim. Kutas Maćka gładko wszedł w jej dziurkę, sprawiając niewysłowioną przyjemność. Zaczęła go ujeżdżać coraz szybciej, wiedząc, że w tym tempie długo nie wytrzyma. Starała się jednak utrzymać takie tempo, aby Maciek, któremu już niewiele brakowało, mógł dojść w tym samym momencie. Udało się. W chwili, kiedy spazmy rozkoszy ogarnęły jej ciało poczuła w środku wytryskający strumień spermy. Odczekała, aż ostatnia kropla wytryśnie w jej pochwie, po czym wstała i usiadła na fotelu aby chwilę odpocząć. Patrząc na Maćka, który także starał się dojść do siebie powiedziała: – Myślę, że teraz nie będziesz się tak rozpraszał i w końcu zakończymy dzisiejszą lekcję…

Seks z dziennikarką Eweliną – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 8 minutes

Z dziennikarską misją

Ewelinę znałem od kilku lat. Razem współpracowaliśmy z tą samą redakcją i spotykaliśmy się głównie na cotygodniowych redakcyjnych spotkaniach. Nie znaliśmy się dobrze, kolegowaliśmy się jedynie zawodowo, ale kiedy zdarzało nam się wspólnie pracować, wówczas wszystko udawało się dobrze. Bardzo ceniłem Ewelinę. Widziałem w niej dziennikarkę kompetentną, wręcz mistrzynię w swoim fachu.

Ponieważ ja miałem nieco powyżej 20 lat, a ona około 10 lat więcej, traktowałem ją również trochę jak mistrza – kogoś, kto wiele może mnie nauczyć, kogo mogę się poradzić i kto jest dla mnie autorytetem. Pod względem urody Ewelina na pewno nie była miss, tak jak i ja nie jestem misterem. Twarz miała ładną, biust stosunkowo duży (choć nie olbrzymi), ale nieco pulchna figura nie czyniła z niej modelki. Jednak tak, jak wzrastała moja sympatia wobec niej, tak również i fizycznie, Ewelina z czasem zyskiwała w moich oczach. Coraz częściej zerkałem na jej pośladki opięte spódnicą lub spodniami, czasem zaśmialiśmy się wspólnie z jakiegoś pikantnego żartu, pewnie też oboje czuliśmy, jak dobrze się ze sobą dogadujemy. Wszystko to działo się jednak wyłącznie na płaszczyźnie zawodowej. Nigdy nie byłem z Eweliną choćby na piwie, a w naszych rozmowach nie pojawiały się osobiste tematy. Po redakcyjnym spotkaniu ona wracała do męża i dzieci, a ja do domu, w którym mieszkałem z rodzicami.

Wspomniałem jednak, że czasem ze sobą współpracowaliśmy. I tak właśnie było tamtym razem. Redaktor naczelny zlecił mi, żebym przygotował reportaż. Ponieważ jednak materiał był obszerny, pozwolił mi dobrać sobie kogoś do współpracy. Naturalnie, zwróciłem się z tym pomysłem do Eweliny. Ucieszyła się, że wybrałem właśnie ją i natychmiast zadeklarowała, że mi pomoże. Dopiero wtedy po raz pierwszy spotkaliśmy się poza redakcją. Umówiliśmy się w małej kafejce w centrum miasta. Nareszcie nie musieliśmy przekrzykiwać się przez redakcyjny gwar. W kawiarni panowała spokojna, leniwa atmosfera. Ja zamówiłem espresso, Ewelina piła latte. Siedzieliśmy blisko siebie przy małym stoliku, na którym z trudem mieściły się nasze papiery. Podobała mi się ta bliskość, tym bardziej, że moja koleżanka miała na sobie bluzkę z dużym dekoltem. Kiedy pokazywała mi podkreślenia w tekście, moje oczy co pewien czas zbaczały poza krawędź stołu i nurkowały w głaciutkim rowku jej piersi. Ostatecznie umówiliśmy się, że gdy już będziemy mieli gotowe wszystkie materiały, spotkamy się ponownie.

Kilka dni później zadzwoniłem do Eweliny i zaproponowałem spotkanie. Zgodziła się i zaproponowała, żebym wieczorem przyniósł to, co napisałem, do niej do domu. Od razu wszystko przejrzymy i zaczniemy składać w jeden spójny tekst. Zgodziłem się i kilka godzin później dzwoniłem już do drzwi jej domu.

Kiedy otworzyła, sprawiała wrażenie jakby onieśmielonej. Ubrana była zwyczajnie. Miała na sobie obcisłe czarne spodnie i brązową, opinającą szczelnie piersi, bluzkę. Z werandy nie zaprowadziła mnie jednak do swojej części domu, na parterze.

– W domu jest głośno, jest mąż, są dzieci, a tymczasem moja siostra, która mieszka na górze wyjechała i tam będziemy mogli na spokojnie porozmawiać – mówiła idąc po schodach. Szedłem za nią kilka schodków niżej, wtapiając wzrok w jej rozkołysane pośladki. Miałem ochotę złapać ją wtedy za pupcię i wgryźć się w nią przez materiał. Traktowałem to jednak tylko jako fantazję. Nie sądziłem, że kiedykolwiek, choćby przez moment, Ewelina będzie dla mnie równie dostępna jak w wyobraźni. Ona przecież miała męża, dzieci i była ode mnie dużo starsza. Poza tym nie wyglądałem na Casanovę i nigdy nie robiłem niczego specjalnie po to, by zawrócić jej w głowie.

Na górze weszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Byliśmy sami. Chyba pierwszy raz w życiu byłem z nią w pomieszczeniu sam na na sam. Siedzieliśmy blisko siebie, tak, by było nam wygodnie wspólnie sięgać na maleńki stolik, na którym rozłożyliśmy nasze papiery. Zaczęliśmy rozmawiać o tekście, ale od początku atmosfera była dziwna. Ewelina opowiadała o swoich pomysłach, a ja starałem się słuchać, choć moje oczy chyba już wtedy zdradzały, że trudno mi się skupić. Jej oczy zresztą też. Odsuwałem tę myśl, ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że jej oczy coraz śmielej mówią “chcę, żebyś mnie zerżnął, teraz!”. – Uspokój się – mówiłem sam do siebie – to tylko redakcyjna koleżanka. Jesteś w jej domu, a na dole są jej mąż i dzieci.

Moje tłumaczenia pomagały może na kilka sekund. Ale jak mogły pomóc, skoro Ewelina coraz bardziej wierciła się na kanapie, przybierając coraz bardziej dwuznaczne pozycje. Zachowywała się tak, jakby było jej niewygodnie, albo… jakby się niecierpliwiła. “No, kiedy to zrobimy?” – wydawało się mówić jej ciało, kiedy rozchylała uda. A ja tłumaczyłem sobie, że to tylko moja zboczona wyobraźnia, że jeśli coś teraz zrobię, ona wyśmieje mnie i stracę dobrą koleżankę. Zastanawiałem się, czy Ewelina miała pełną świadomość tego, że właśnie się do mnie przysunęła, a jej uda dotykały teraz moich, czy też robiła to nieświadomie, chcąc, ale nie przyznając się do tego przed samą sobą… W końcu postanowiłem to delikatnie sprawdzić. Przysunąłem się jeszcze bardziej, nieco napierając na jej uda. Przycisnąłem ją udami, ale plecy uniosłem prosto i spojrzałem jej prosto w oczy, czekając jej reakcji. Ewelina, która wcześniej próbowała mi coś tłumaczyć, nagle przerwała. Zatkało ją. To najgorsza sekunda podczas całego wieczoru. Teraz od jej reakcji miał zależeć ciąg dalszy. Spojrzała mi bezczelnie w oczy i wzięła głęboki oddech. Tyle mi wystarczyło.

Nie musiała nic więcej mówić. Rzuciłem się na jej piersi i pozycja siedząca szybko zmieniła się w leżącą. – Co ty robisz… aaa… – to była cała jej obrona. Podwinąłem jej bluzkę i moim oczom ukazały się śliczne piersi z dużymi sutkami. Mój język szybko rozwiał wątpliwości koleżanki i już za moment sama pomogła mi ściągnąć swoją bluzkę. Ja również szybko pozbyłem się swojej i lizałem, ssałem, całowałem dalej. Obejmowałem jej sutki całymi ustami, usiłowałem wypełnić jej piersią swoje usta, przygryzałem, a jednocześnie obejmowałem dłońmi, głaszcząc, masując i lekko drapiąc. Moje ręce coraz śmielej wędrowały w dół.

Jeszcze przez spodnie złapałem ją mocno za pośladki i przycisnąłem jej ciało do swojego. Ustawiłem swoją twarz naprzeciw niej. Trzymając ją za tyłek, patrzyłem jej bezczelnie w oczy.
– Ciekawe, czy twój mąż dobrze się teraz bawi… klockami – powiedziałem z nutką złośliwości. Ewelina roześmiała się i rzuciła na moje usta. Całowała niesamowicie. Nasze języki nachalnie penetrowały nasze usta, docierając prawie do gardeł. Tym razem to Ewelina przewróciła mnie na plecy i unieruchomiła. Usiadła na mnie, dobierając się do mojego paska. Siedząc tak, uśmiechała się, podczas gdy moje ręce głaskały jej urocze cycki. Jej filuterny uśmiech zdradzał, że właśnie wpadła na jakiś szatański pomysł. Szybko rozpięła mój pasek i błyskawicznie pozbawiła mnie spodni. Nie ceregieliła się też z moimi majtkami, pod którymi czekał już na nią “nowy znajomy”. Przywitała go czule i zarazem gwałtownie, zapraszając od razu całego do buzi. Obejmowała go ścisło ustami, wykonując raz szybkie, a za moment wolniejsze ruchy. Robiła to tak dobrze, że bałem się, że fajerwerki wystrzelą zbyt wcześnie. Ciężko mi było przerwać ją, ale w końcu jęknąłem: – Aniołku, to niesprawiedliwe, nie chcę dochodzić, zanim nie wypieszczę Twojej cipeczki…

Zadziałało. Nie wiem, kiedy zdążyła to zrobić, ale kiedy podnosiła się z ponad mojego penisa, nie miała już na sobie nic. Tuż nad jej muszelką widniała odrobina ładnie wypielęgnowanych włosków. Ale nie długo podziwiałem ten widok, bo już za moment Ewelina siadała na mojej twarzy! Siadała wypinając pupę przed moimi oczami i pochylając się nad moim sterczącym fiutem. Kładąc się na mnie w ten sposób mogła pieścić mnie, jednocześnie pozwalając mi, bym zajął się jej obydwiema dziurkami.

Mój język zaczął drążyć cudownie ogoloną muszelkę, podczas gdy moje palce wyszukiwały na jej tyłku tej mniejszej dziurki. Dobierając się do niej szybko zauważyłem, że wcale taka maleńka nie była, co podpowiadało mi, że moja koleżanka nie stroniła od seksu analnego. Rozochociło mnie to jeszcze bardziej, choć na razie pracowałem nad “wejściem głównym”. Lizałem, ssałem, przygryzałem, odnalazłem też ten magiczny guziczek, którego dotknięcie sprawiło, że gdzieś w okolicach mojego wypieszczonego penisa usłyszałem głośny jęk. Wchodziłem językiem głęboko, wyciskając coraz więcej soków z jej owocu.

Ale i ta zabawa nie mogła trwać wiecznie. W końcu Ewelina przekręciła się i jakby nigdy nic, usiadła na moim fiucie, szybko umiejszczając go wewnątrz siebie. Jejku, co za pizdaaa!!! Miałem ochotę wyć z rozkoszy. Ewelina poruszała się nie tylko w górę i w dół, ale też delikatnie kręciła bioderkami, tak, żebyśmy mogli jeszcze dokładniej siebie poczuć. Podniecał mnie widok jęczącej kobiety z dużym biustem, która leżąc na mnie z rozchylonymi udami, zaspokajała swoje żądze przy pomocy mojego penisa… Co za wrażenia!!! Jeszcze, szybciej, mocniej… Starałem się sięgnąć jej dna czując zarazem, jak wiele dajemy sobie nawzajem przyjemności. Nagle jednak Ewelina znieruchomiała. W jednej chwili zrobiła się blada. Wtedy usłyszałem za sobą jakiś głos.

– Przyszedłem powiedzieć, że położyłem już dzieci spać… – męski głos był wyraźnie speszony.
– To dobrze, chodź, właśnie… czekaliśmy na ciebie – niespodziewanie odpowiedziała Ewelina siedząc na mnie, z kurczącym się fiutkiem w jej wnętrzu.
Przez kilka sekund panowała zupełna cisza. Nikt z nas nie wiedział, co się wydarzy. Kiedy jednak usłyszałem dźwięk odpinanej sprzączki od paska, poczułem ulgę. Jej mąż mnie nie zabije. Chwilę potem moje podniecenie zaczęło wracać. Zaczęła coraz bardziej ekscytować mnie myśl, że ja i mąż Eweliny, będziemy rżnęli ją wspólnie. Mój mały znowu zacząć się dumnie wyprężać, ale Ewelina zeszła ze mnie. Dopiero wtedy zobaczyłem jej męża. Stał już całkiem nagi, całkiem przystojny, z niezłym sprzętem lekko podnoszącym się do góry. – Poznajcie sie – powiedziała Ewelina. – To jest Marek (wskazała na mnie), a to jest Zbyszek (wskazała na męża).

Staliśmy nadzy obok siebie, mierzyliśmy się wzrokiem, ale podaliśmy sobie ręce. Ewelina już jednak rozkładała się rozkosznie na kanapie. – No chłopcy, pokażcie, co potraficie! – powiedziała tak słodko, jak nigdy bym się po niej nie spodziewał. Bez oporów przystąpiliśmy do pracy. Ja zająłem się muszelką małżonki mojego nowego kolegi, on zaś kucnął nad jej twarzą, wciskając jeszcze nierozgrzanego siusiaka w jej usta. Czułem dreszczyk zazdrości. Myślę, że każdy z nas chciał teraz pokazać, że jest lepszy. Ta zazdrość, poczucie konkurencji, męska rywalizacja, podniecały nas jeszcze bardziej. Ja jednak miałem dość lizania. Chciałem w końcu ujrzeć jej wypięty tyłeczek i wsadzić swoją pochodnię w rozgrzaną cipkę. Dałem to do zrozumienia, bezpardonowo przekręcając jej ciało, niemal zrzucając bedącego nad nią Zbyszka. Ewelina wypięła się tak, jak marzyłem, a jej ślubny usiadł z drugiej strony kanapy, tak by stojąca na czworaka żona mogła nadal pieprzyć ustami jego przyrodzenie. Ja w tym czasie wtargnąłem w ciało jego żony. Momentami patrzyłem na niego. Widziałem, że rozpala go zazdrość i pożądanie.

Gwałtownymi ruchami posuwałem jego żonę, rżnąc ją bez opamiętania. Ewelina coraz bardziej dyszała, coraz trudniej było jej skupić się na fiucie Zbyszka. W końcu wstał, podszedł do mnie i lekko mnie popychając, bez słów “wyjaśnił” mi, żebym z niej wyszedł. Zbyszek przekręcił małżonkę na plecy i najwyraźniej chciał ją zaspokoić samodzielnie, pozostawiając mi do wykorzystania co najwyżej usta Eweliny. Ale nie miałem już na to ochoty. Kiedy on przekręcał ją, ja błyskawicznie wślizgnąłem się pod nią, a ona, zanim jeszcze jej mąż dostał się do jej muszelki, już pomagała mi wcisnąć mojego nabrzmiałego fiuta do swojej maleńkiej dziurki. Delikatnie wchodziłem w najbardziej zakazane miejsce jej ciała, dłońmi obejmując jej piersi z nabrzmiałymi sutkami i czując głaszczące moją twarz długie włosy. Zacząłem delikatnie ją posuwać, a po chwili od drugiej strony dołączył do nas jej mąż. Rżnęliśmy ją na dwa baty. Na początku delikatnie, potem coraz mocniej. Kiedy przyspieszaliśmy, również mój dotyk stawał się coraz gwałtowniejszy. Teraz już nie musieliśmy uważać, by nikt nas nie przyłapał.

Mogliśmy stękać i wyć z rozkoszy. Ewelina krzyczała, śmiała się i płakała prawie jednocześnie. Już dochodziłem, już miałem wytrysnąć w jej dupę, gdy… Zbyszek zażądał zamiany miejsc. Zamieniliśmy się, a po drodze włożyłem jeszcze na moment swojego penisa w zwinne usteczka Eweliny. Tak wylizanego fiuta włożyłem w jej pizdę. Położyłem się na niej i zaczęliśmy znowu całować się w usta. Pod spodem był już jej mąż. Mój język wędrował po jej twarzy, dobierałem się do jej lewego ucha, słysząc w swoim prawym głośny jęk, a za chwilę znowu pomieszanie śmiechu i płaczu. Tym razem nie zajęło mi to długo. Już po kilku minutach silny strumień spermy wystrzelił z mojej armaty wprost do dziurki najlepszej dziennikarki w mieście. Na jej twarzy ujrzałem błogi uśmiech… Przygryzała wargi…
– Doszliśmy jednocześnie – powiedziała do mnie, a jej błyszczące oczy wyrażały pełną satysfakcję. Kiedy Zbyszek zorientował się, jak spełnieni się czujemy, jak najszybciej chciał do nas dołączyć. Wyskoczył spod Eweliny i zaczął onanizować swojego grubaska nad ustami swojej żony. Ja już na spokojnie mogłem przyznać, że kutaska miał ładnego. Zszedłem z koleżanki i pozwoliłem jej, by już na siedząco jej usta doprowadziły do rozkoszy stojącego przed nią, wciąż niespełnionego, męża. Patrząc, jak zwinnie radzi sobie z jego fiutem i w jaką błogość go wprawia, nie mogłem przestać dotykać siebie. W końcu nie wytrzymałem. Stanąłem obok niego i choć Ewelina lizała tylko męża, wystrzeliliśmy w tym samym momencie. On wytrysnął w jej usta, ja na jej twarz. Ewelina połknęła mężowską spermę i roześmiała się, po czym objęła nas za tyłki, przytulając się do naszych powoli opadających siusiaków. – Uwielbiam was chłopcy – powiedziała z radością.

To był niezapomniany wieczór. Jestem pewien, że nikt z nas niczego nie żałował. Wkrótce potem wiele wydarzyło się w moim życiu i musiałem przeprowadzić się do innego miasta. Niedawno doszły mnie jednak słuchy, że Zbyszek i Ewelina zostali swingersami. Najwyraźniej Zbyszkowi się spodobało. Kto więc wie, może kiedyś jeszcze się spotkamy?

Seks z Osiemnastolatką Sylwią – gorące opowiadania erotyczne

Reading Time: 5 minutes

Sylwia

Mam na imię Sylwia. W październiku skończę 18 lat. Chciałabym opowiedzieć Wam o mojej letniej przygodzie. To zdarzyło się dokładnie rok temu. Właśnie zaczęły się wakacje. Przychodziły gorące dni, na ulicach dziewczyny chodziły porozbierane do granic przyzwoitości, ich faceci chwalili się nimi na lewo i prawo i patrząc żeby widzieli ich kumple, znikali z nimi w ciemnych bramach naszego miasteczka. I właśnie w jeden z takich dni mój chłopak Michał zadzwonił, że to koniec. Że przemyślał całą sprawę, że chyba go nie kocham, jestem ostatnio taka dziwna, sztywna. Idiota. Po prostu nie potrafił mnie docenić. Chciał mieć w łóżku dziwkę, a ja nie miałam ochoty spełniać jego wybujałych fantazji. Całe jego męskie towarzystwo to erotomani, rozmawiali tylko o tym, kto kogo zaliczył i jaka dziewczyna wzięła na imprezie do ust. Mam to gdzieś! Nie chcę być z takim dupkiem, niech spada! Niech szuka naiwnej wśród moich koleżanek.

Chciałam się rozerwać, wyjść z kimś do pubu, ale wszyscy moi znajomi wyjechali poza miasto, więc czułam się bardzo samotna.. Byłam w podłym nastroju i rzucałam się z kąta w kąt. Do tego właśnie wydałam ostatnie pieniądze na jakieś kosmetyki i w kieszeni wiało pustką. Ale przecież taka ładna dziewczyna jak ja nie będzie pracować za jakieś marne grosze myjąc kufle w knajpie na jakimś zadupiu. Mam swoją dumę… Snułam się po domu. W końcu doszłam do wniosku, że jak zaraz gdzieś nie wyjdę to oszaleję. Weszłam do pokoju mojego brata i podkradłam mu z portfela dwadzieścia złotych. I tak nie zauważy, robi jakieś szemrane interesy ze swoimi kumplami, sprzedaje płyty na bazarze. Ma wystarczająco dużo kasy, nie to, co ja.

Poszłam niedaleko, do „Edenu”. To w sumie żaden Eden, tylko zwykła knajpa. Miałam nadzieję, że spotkam tam jednak kogoś znajomego kto nie uciekł na kilka dni z tego pieprzonego miasteczka. Nic z tego, pustki. Nie szkodzi, lepsze to niż siedzenie w domu. Uśmiechnęłam się kwaśno do barmana, zamówiłam piwo z sokiem i.. zauważyłam że w knajpie siedzi tylko jeden facet. Para, która przed chwilą siedziała przy filarze dyskretnie zmyła się na zewnątrz. Sytuacja była bardzo niezręczna. Usiadłam przy stoliku w ten sposób żeby być tyłem do tego gościa. Niewiele to dało, bo i tak cały czas czułam na sobie jego spojrzenie. Jestem bardzo ładną dziewczyną, mam świetną figurę i spory biust, więc w sumie nie było w tym nic dziwnego. Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale odwróciłam się i popatrzyłam na niego. Hmm, był całkiem przystojny. Jestem taka, że szybko nadaję ludziom własne imiona.

Jego nazwałam Latynosem-ciemna karnacja, brązowe oczy, ciemne kręcone włosy. Nasze spojrzenia spotkały się, widocznie patrzył na mnie od dłuższej chwili. Moje spojrzenie odczytał chyba jako zachętę, ponieważ zaczął iść w kierunku mojego stolika. „O fuck, znowu jakiś napalony palant”- pomyślałam. Znowu będzie gadka-szmatka i wzrok przyklejony do moich cycków. Tymczasem facet stanął przy stoliku, pochylił się w moją stronę i powiedział cichym i zmysłowym głosem-„Mam do ciebie sprawę”. Nie pytał czy miejsce jest wolne, tylko po prostu się przysiadł. „Bezczelny typ”- pomyślałam i już miałam wstać, ale zdecydowanie przytrzymał mnie ramieniem. Spodobało mi się to, lubię zdecydowanych mężczyzn. Poczułam mieszankę strachu i podniecenia, bo facet miał południową urodę i pachniał dobrymi perfumami. Jednak to co powiedział odebrało mi oddech! „Jestem strasznie podniecony… Jeśli za dziesięć minut eksploduję w twoich ustach to zarobisz 1000 złotych… Masz pół minuty do namysłu…”

Nie mogłam się otrząsnąć. Przecież on mówił do mnie jak do dziwki!! Poza tym żądał czegoś tak obrzydliwego! Sperma w ustach!! To przecież tak jakby ktoś napluł ci do buzi!! Michałowi nigdy na to nie pozwalałam. Kiedy czułam, że stęka i dochodzi, odsuwałam twarz najdalej jak się dało i trzepałam mu kutasa na chusteczkę. Potem myłam zęby, dłonie i dokładnie wycierałam ręcznikiem. „No co mała, masz pewnie kasy jak lodu?” szyderczo wyszeptał Latynos. „Odliczanie się zaczęło..” Zaczęłam szybko myśleć.. 1000 złotych.. Ale przecież nie jestem kurwą ..1000 złotych..tylko ten jeden raz..” Nie wiem jak to się stało, kiedy znalazłam się w jego czarnym Porsche. Czułam zapach metalu i luksusowej skóry. Czułam się jak dziewczyna gangstera.

Położyłam dłoń na jego kroczu. Poczułam spore wybrzuszenie w rozporku. „Masuj go mała!”- rozkazał Latynos. Zawahałam się. „No dalej suko. Dotykaj go!” Bałam się że jeśli będę chciała wysiąść pobije mnie, więc chcąc nie chcąc położyłam palce na jego penisie. Zadrżał. Ja też drżałam, ale ze strachu. Przesuwałam ręką w górę i w dół jego dżinsów. W pewnym momencie odsunął mi rękę i zaczął rozpinać rozporek. Jego kutas uwięziony w bokserkach nie pozostawiał złudzeń. Był olbrzymi!! „No suczko, masz jeszcze pięć minut albo nie dostaniesz ani grosza..”- wysyczał Latynos. Ale mnie wkurwił!! Miałabym macać fiuta jakiemuś frajerowi za darmo?? Wyszarpnęłam jego penisa z bokserek i zaczęłam go ssać jak oszalała. Zaskoczyłam samą siebie! Lizałam go po całej długości, wpychałam do gardła jak mogłam najgłębiej. Gdyby Michał wiedział, że potrafię tak robić laskę nigdy by nie odszedł! Latynos też był chyba zaskoczony, bo zaczął wiercić się na siedzeniu i coraz głośno jęczeć. Jego kutas rósł z minuty na minutę i stawał się coraz twardszy.

„Liż mi jaja”- rozkazał. Obejrzałam kiedyś z koleżankami na pidżama party dla żartów jakiegoś pornosa, więc widziałam jak robiła to aktorka. Wsysałam delikatnie do ust jedno z jego jąder, jednocześnie okręcając palce wobec żołędzi. Później pieściłam drugą kulę, w międzyczasie zwilżając językiem czubek jego grzyba. Kutas smakował perfumami, potem i moją śliną. Strasznie mnie to podniecało… Robiąc mu laskę ocierałam się o luksusową skórę i czułam że moje stringi są całe mokre i przykleiły się do cipki.. Co jakiś czas wyciągałam jego olbrzyma z buzi i kolistym ruchem obciągałam go powoli ręką. W pewnym momencie na czubku jego fiuta pojawiła się przeźroczysta kropelka. „Oho, zaczyna się…” -pomyślałam. Wiedziałam, że już długo nie wytrzyma. Zaczął jęczeć i dyszeć, a jego kolana drżały, jakby miał febrę. Jednak do końca czekałam z zadaniem ostatecznego ciosu. Kiedy jego kutas zaczął pulsować, zastosowałam moją tajną broń, którą również widziałam na tym pornosie. Wsadziłam mu do ciepłego tyłka mój środkowy palec! Wszedł jak w masło.. Fuck you!! Ale to był perfekcyjny ruch!! Latynos zawył jak trafiony byk, rzucał się po fotelu jak trafiony piorunem a jego fiut pluł spermą jak karabin!! „Ahhh, otwórz usta!” Nie miałam zamiaru smakować jego lepkiej spuścizny ale nie miałam wyboru. Przytrzymał mnie za włosy i musiałam wszystko wziąć do buzi. „Połknij to!” Nigdy w życiu nie miałam w ustach takich glutów! Zawzięłam się w sobie i tłumiąc wstręt pozwoliłam białej cieczy przepłynąć przez gardło. Nie smakowała mi, miała mdły zapach białka. Ale myśl o pieniądzach pozwoliła mi powstrzymać się od wymiotów. Ukradkiem wyplułam trochę kisielu na fotel. „Zlizuj to do końca dziwko”- zachrypiał Latynos. Pochyliłam się i klęcząc na kolanach lizałam ciepłą tapicerkę, aż nie było na niej ani śladu spermy.

Niestety Latynos nie był romantyczny. Odsunął mnie za włosy od swojego sflaczałego, lepkiego kutasa, wyciągnął z kieszeni plik banknotów i wysyczał „Wypierdalaj z mojego auta!” Otworzył drzwi i wyrzucił mnie na zimny asfalt. Drżałam z zimna, wstydu i strachu. Po dłuższej chwili zauważyłam, że ściskam w dłoni kawałki papieru. Przeliczyłam banknoty i zaczęłam płakać. Dał mi 50 złotych! Siedziałam na parkingu i wyłam z żalu tak, że aż niosło się echo. Nie obchodziło mnie to, że kierowcy zwalniali i przyglądali mi się z zaciekawieniem. Nagle zauważyłam nad sobą czyjś cień i usłyszałam znajomy głos. „Sylwuniu, co się stało? Dlaczego płaczesz?” Michał patrzył z przerażeniem na mój rozmazany makijaż i poklejone włosy. Przytulił mnie mocno. Poczułam jak bardzo go kocham i chcę z nim być. Tylko czy on pokocha dziwkę?? Przecież chciał, żebym nią była.