Rodzinny seks – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 11 minutes

Cholera, muszę się ogolić, ma rację,zapuściłam się. Dziecko zajmuje dużo czasu, ale co powiem mężowi, już i tak skłamałam, że idę na babskie spotkanie, a poszłam robić d**gie dziecko, I co, i znowu nic, nawet nie mogłam wykorzystać jego spermy z buzi, bo musiał się pokazać, przed gówniarzami… ohydne, ale ich wzrok był bezcenny.
A tak w ogóle, to co ten facet ma w sobie, że na tyle mu pozwalam. Miało być jedno pieprzenie, zapłodnienie i koniec, a ten wymyśla… że niby nie jestem prawdziwą KOBIETĄ. Ja nie jestem… to kim ?
O co mu chodzi… nie za bardzo go rozumiem… ale to co mi zrobił w tej galerii… to było wspaniałe… Jak się podnieciłam, a jaki wstyd… każdy mnie widział…takie poniżenie, ale gdy spojrzałam mu w oczy, gdy zaszczepił we mnie pewność, to poszło łatwiej. Kurcze, dużo łatwiej, nawet, teraz jak myślę, to było dobre…i ekscytujące…
W tej przebieralni, gdy nie zasłonił, wiedziałam, że facet się bezczelnie gapi, i nie za bardzo mnie to martwiło, że jego stara mogłaby mnie zabić… to na moją dupę się patrzył, a nie na jej, a stała obok… ciekawe uczucie.. takie wstydliwe, ale i budujące pewność. Ja raczej jestem dziewczyną z kompleksami, spokojną i ułożoną, a tu musiałam stać się wampem, i po prawdzie, podobało mi się to uczucie lekkiego wywyższenia.
Swojego ciała nie muszę się wstydzić, chociaż nigdy nie zwracałam na nie uwagi. Nie jestem gruba, bo nigdy nie byłam, cycki raczej normalne, ale, to prawda, w szkole, to chłopaki się patrzyli, czyli normalna. A jednak, facet patrzył się jak zauroczony, pewnie mu stanął…oj… coś mi dobrze się robi… Tylko nie mogę dać poznać mężowi, on jest taki wspaniały, cudowny, opiekuńczy… moja prawdziwa miłość, zrobię dla niego wszystko…ale to prawda, szaleństwa jakiego doświadczyłam dzisiaj, to on sobie nawet nie wyobraża
Zwyczajny fajny facet, zwyczajne dobre dni, dom…bez podniety, ale ja nigdy tego nie potrzebowałam, wyniosłam spokojność z domu, chociaż, każde wspomnienie o zdejmowanych, albo ubieranych majtkach narusza coś w mojej duszy…coś mocno niepokojącego, nie wiem, czy chcę poznać bliżej to uczucie, ja chcę dziecko…
Idę wygolić cipkę…

Fajne uczucie… taka czysta brzoskwinka… i taka delikatna… czuję, każdą fałdkę majtek… drażnią mnie… co się dzieje…?
Bawię się z dzieckiem, a myślę o nim, a właściwie, to moja cipka o nim myśli… już chciałabym mu ją pokazać, pochwalić się, dlaczego zależy mi na jego zadowoleniu…?
Przecież, to tylko dla zapłodnienia, a jednak coś się budzi we mnie, nie mogę tego uczucia nazwać… ale motyle w brzuchu i nie ,robią się niesamowicie przyjemne… Z mężem to raczej, tak po bożemu. Gdy zrozumiałam, że jest bezpłodny i przestał do mnie się dobierać, to sama mu odpuściłam. Mogłam żyć z nim nawet bez seksu, i tak go kocham bezgranicznie…
A wtedy, gdy ON potraktował mnie jak dziwkę, i nie dał spermy do cipy, to płakałam, że muszę się szmacić dla dziecka, Mąż nawet się pytał, dlaczego popłakuję. Powiedziałam, że to w pracy są małe kłopoty, a przecież robiłam to dla niego, i nie mogłam się z nim tym podzielić. Czy by zrozumiał, że robię to z miłości, oddałabym dla niego życie… a co dopiero swoje ciało…

Przyszedł sms…
– Ogoliłaś cipkę ?
– Tak
– Chcę zdjęcie…
Ściągam majtki jak najszybciej… aparat… co ja robię… golę i pokazuję obcemu facetowi swój skarb, własność mojego męża… poszło… jest mi dobrze… słucham go jakby był … nie wiem… przeraża mnie to uczucie…przecież to jest poniżające… a ja się nawet nie bronię…
– Rozchyl wargi, chcę zobaczyć Twoje soki…
Skąd on wie, że prawie płynę… dopiero d**gie dobrze wyszło, widać mokrą cipkę i mój mokry palec…
– Robisz sobie dobrze ?
– Nie…
– Ja ci będę tylko robić, masz czekać na mnie i prosić…
– Proszę…kiedy się spotkamy i mnie weźmiesz… proszę… nie daj czekać… tęsknię za twoją spermą…
– Jeszcze trochę, wytrzymaj, będzie bardziej wspaniale…

Co ja piszę, zachowuję się jak nagrzana szmata, tak nie może być… a jednak mam mokro jak cholera, może zrobię sobie… nie, poczekam, jak prosił…jak kazał…
Czy ja muszę, czy chcę ?
Powoli zaczynam chcieć… bawię się z dzieckiem, siedzę w rozkroku i oglądam swoją cipkę, co on robi ze mną…?
Muszę wyjść po zakupy, pójdę, nie wezmę auta, ubrać je… ?
Nie, nie ubiorę, to blisko i jest ciepło, i jest mi dobrze, tak fajnie obciera się o mokre uda, bo zaczynam cieknąć… czy mi odbiera rozum… ?
Nie patrzę się nikomu w oczy, mam wrażenie, że wszyscy wiedzą, że nie mam majtek, że mam mokre uda, chociaż spódnica jest za kolana…muszę się uspokoić… ale jak… cały czas widzę tego faceta, jak się patrzy na moją dupę w samych majtkach w tej przebieralni… a teraz nawet nie mam majtek… A gdybym wtedy je miała zdjęte, też zostawiłby odsłoniętą kotarę…?
Nie, na pewno nie zrobiłby tego… chociaż… wzrok tego faceta był pełen pożądania, nie krył się nawet przy żonie… czy faceci tak reagują na nagie kobiety… ?
Czy bardziej na prawie możliwość… a może na jego pozwolenie…. ?

Nie wiem tego, do tej pory byłam aż za porządna, nic mnie nie interesowało z seksu, obecność i miłość mojego męża mi wystarczała, a po dziecku już w ogóle… ale teraz wiem jedno, jest mi cholernie dobrze, chodzę między półkami, prawie obcieram się o ludzi, i jest mi niesamowicie odlotowo… mogłabym w jakimś rogu sobie dotknąć ją… nie… to skończyłoby się źle…
Ale, mam pomysł, ten facet, przede mną ma kanciastą siatkę, dotknę ją cipką, niech ona mnie podrażni…. udało się dwa razy, muszę manewrować, a z dzieckiem na ręku jest mi wygodnie, nikt niczego nie podejrzewa… i jest mi jeszcze bardziej wspaniale… nogi mam mokre już do kolan.. odlot… Wychodzę na ulicę, wieje wiaterek, trochę ochłonę, bo nie jestem w stanie już tego kontrolować. Czy ja staję się dziwką… ?
Straszne, to takie nieprawdziwe, nie z tego świata, nie z mojego… może pojadę autobusem, bo siatki pełne…
A może to tylko wytłumaczenie… tam też mogę się poobcierać… jest mi tak dobrze, że prawie chce mi się zwracać z nerwów… Jadę…
Jest kilka miejsc siedzących, ale ja idę do faceta, który stoi w środku i trzyma się poręczy siedzenia…a d**gą rękę ma z jakąś aktówką… podchodzę i się uśmiecham, on też, mały nie płacze, jest ciekawy otoczenia. Na następnym przystanku weszło kilka osób, jest okazja, przyciskam się trochę do jego ręki. Dotknęłam ją moją cipką, nie zauważył, jeszcze raz… cholera, spojrzał się mi w oczy… uśmiechnął się… jest chyba dobrze…
– Robisz to specjalnie ?
– Co ?
– Nie możesz wytrzymać… ?
– Słucham, powiedziałam…?
– Obcierasz się cipką o moją rękę… to krępujące jeśli robisz to przypadkiem, chyba, że to celowo…?
– Ja… ja… tak… usłyszałam swój głos… dziś pierwszy raz ją ogoliłam… i … nie mogę już…
Dlaczego nie uciekam, dlaczego rozmawiam z obcym zupełnie facetem o mojej cipce… ? Jestem nienormalna….?
– Bardzo Pana przepraszam…
– Nigdy nie przepraszaj, kiedy masz ochotę, to najpiękniejsza rzecz, która może się przytrafić kobiecie i mężczyźnie…
– Ale ja…
– Podejdź bliżej, nikt nie musi, oprócz nas, tego widzieć…
Dlaczego to robię, on jest taki… normalny… a zarazem… wspaniały… podchodzę i sama nadziewam się na jego dłoń… on delikatnie zaczyna masować palcami moją cipkę przez materiał spódnicy…
– Jesteś mokra…
– Leci mi aż po kolana…
– Jesteś cudowna…
Dotyka mnie coraz mocniej, jego palec jest dokładnie między fałdami cipki, sama dociskam mocniej… zaraz odjadę… a trzymam na ręku Patryka, nie… to się musi skończyć, bo padnę w autobusie…
– Jak to pierwszy raz się ogoliłaś…?
– Kochanek mi kazał… o cholera… nie, przepraszam, muszę iść… wybacz…
Przechodzę na przód autobusu i czekam na przystanek… nogi trzęsą mi się jak galareta, ledwo trzymam dziecko…
– Dobrze się Pani czuje… pyta się kierowca…?
– Tak, ciepło mi…
Tyle, że on patrzy się nie mi w oczy, tylko na spódnicę… spojrzałam za nim… mokra plama… ale obciach… już staje… wybiegam jak oszalała… ostatni raz spojrzałam się na odjeżdżający autobus… mój facet stał w oknie i się uśmiechał… pokiwałam mu…
Co ja robię, jestem zboczona… i kurwa, chce mi się pieprzyć, moja cipa ryczy mi w głowie… zaraz zwariuję… idę do pierwszej bramy… obejmuję mocniej Patryka i dociskam palce na łechtaczce, dwa ruchy, trzy… dostaję… o Bożę, zaraz zwariuję… jak dobrze….musiałam klęknąć… słabo mi…
– Coś się stało pani…?
Patrzę, jakaś kobieta z mężem…
– Nie, zaraz dojdę do siebie…
Patrzę jak ona i on patrzą mi na krocze…
– A właściwie to już doszłam…
Podniosłam głowę wyżej, spojrzałam się bezczelnie mu w oczy, uśmiechnęłam się i odeszłam… mam teraz w dupie, co sobie pomyśleli, teraz to nawet dałabym mu dupy, gdyby był sam i chciał… cha, a który nie chce…?

<><><>

Co ona robi, myśli o mnie…napiszę smsa…
– Ogoliłaś cipkę ?
Piękna, różowa…
– Rozchyl wargi, chcę zobaczyć Twoje soki…
Następne zdjęcie… ale ma kurwa mokro…
– Proszę…kiedy się spotkamy i mnie weźmiesz… proszę… nie daj czekać… tęsknię za twoją spermą…
Ona tylko o jednym, o co jej chodzi, sperma i sperma… ona ma chyba plan, a ja nie wiem jaki …?
Ale wiem jedno, jak baba chce coś bardzo mocno, to zrobi wszystko, aby to dostać… jeśli ma plan, to będzie chodzić jak po sznurku, aby go zrealizować, wtedy będę wiedział… poszczuję ją, podenerwuję, i będę obserwować…i na pewno nie dam się wodzić za nos, jak tu kurwa rządzę….
– Jutro galeria, jak ostatnio, masz być bez majtek…
Posłałem sms… zobaczymy jak szybko odpowie…
– Klik… przyszedł..
– Oczywiście będę…
No, moja suczka szybko się uczy… pobawimy się i znajdziemy następne jej granice, które połamiemy, zobaczymy do czego jest zdolna…

****

Jest sms…
– Jutro galeria, jak ostatnio, krótko i masz być bez majtek…
– Oczywiście będę…
Ledwo weszłam do domu…dobrze, że nie był szybciej, jak byłam w bramie…
Dzieciaka do łóżka, a ja pod prysznic… może jej dotknę… a może nie…ale się grzeję, co się dzieje, przecież ja nigdy… nigdy z mężem… zawsze było tak spokojnie, można powiedzieć bez polotu, ale mi to wystarczało w zupełności, a teraz… to jest koniec świata, odjazd na maksa, dlaczego tak się dzieje, dlaczego to tak na mnie dziwnie działa…?
Muszę poprosić siostrę, abym mogła przywieźć jej dzieciaka, bo jak wyjdę, nie wiem nawet na jaki czas… dobrze, że mąż pracuje do późna, jak co, to się wytłumaczę, że zasiedziałam się u niej…

Idę w tak krótkiej spódniczce, że wstyd mi wszystkich spojrzeń facetów i kobiet, to takie poniżające słyszeć ich komentarze…tzn kobiet, bo faceci to tylko gwiżdżą. Dlaczego dla jednej kobiety największym wrogiem będzie tylko d**ga kobieta… przemykam jak chora… a ja idę na pierdolenie, na zapłodnienie, po ukochane dziecko… aby mój świat był idealny, w jak najpiękniejszych kolorach…
Zaczynam mieć je w dupie, co one wiedzą o poświęceniu, oceniają mnie po wyglądzie, płytkie, głupie babsztyle… podniosłam głowę wyżej, niech żałują, że ich faceci tak się na nie nie patrzą… jak na mnie. Kiwnę, a polecą i mnie wezmą w każdej chwili… jest fajnie… czuję tę moc… to znaczy moja cipka ją czuje… widzę go… jaki on przystojny… jeśli Patryczek będzie choć w połowie tak przystojny jak jego ojciec to super, było warto.
– Witaj piękny. całusa ?
Objęłam jego głowę i tak się wpiłam w jego usta, a że był dużo wyższy musiałam się podnieść rękoma na nim, więc spódniczka zupełnie podsunęła się do góry…
– Chyba już wszyscy wiedzą, że nie mam majtek…
– A co cię obchodzą wszyscy…jesteś tu dla mnie i tylko to się liczy… w tej chwili jesteś moja, a oni są tylko tłem, są liśćmi na jesień, latają, latają i odlatują…
– Masz rację, jestem twoja i tylko twoje zdanie mnie interesuje… a wyglądam ładnie… ?
– Ładnie to dopiero będziesz wyglądać…
– Idziemy na zakupy…?
– W tych szmatach nie będziesz się ze mną pokazywać…
– Ale…
– Pytałem cię o zdanie ?
– Nie…
– To kurwa się nie odzywaj, ciesz się, że nie każe ci się rozebrać tutaj do naga i nie wyrzucę tych… ciuchów…chcesz… ?
– NIE… krzyknęłam… ale gdzieś w najdalszej części mózgu usłyszałam cichutki dźwięk… który uruchomił wyobraźnię… i ta myśl, że rozbieram się do naga na środku galerii szybciutko poleciała do cipki… następna myśl o wstydzie jaki ogarnąłby mnie…również powędrowała do niej… i co się stało… ?
Natychmiast zrobiłam się wilgotna… i pewnie czerwona jak burak… spojrzałam się mu w oczy…
– O… widzę podniecenie… spodobało się małej kurewce… pokaż cipę…
I bez pytania wsadził mi rękę pod spódniczkę, tam gdzie staliśmy, przed cukiernią…dwa palce…
– Mokra jak cholera… co cię wzięło.. ?
– Nie wiem, nie chcę się przyznać… tak mi wstyd…
– Już ci raz powiedziałem, podniecenia się nie wstydzi… ( facet w autobusie też mi to powiedział ) podnieceniem się afiszuje, chwali się nim, ono określa duszę człowieka, a w tym przypadku, kobiety… mówiłem ci, zrobię z ciebie KOBIETĘ… będziesz osobą pełną pasji, dumy i nie będziesz się tego wstydzić.
– Nie wiem, o czym mówisz…
– Ale się dowiesz… idziemy przebrać cię… więc co cię wzięło… tylko prawdę…
– Wziął mnie wstyd, który ogarnąłby mnie, gdybyś kazał mi się rozebrać nago tutaj…
– A zrobiłabyś to ?
– Nie wiem do końca, ale jak widzisz, łamiesz mnie za każdym razem, i zawsze idę krok dalej… może nie aż tak szybko… a dalej zajedziemy…
– Ty wcale nie jesteś taka głupia, jaką cię pamiętam… cieszę się… to tutaj…
Piękny sklep z kobiecymi ciuchami…
– Witam, Państwa, czy w czymś pomóc…?
– Poszukamy i się odezwiemy…
– Oczywiście, dziewczyny są do dyspozycji…
– Mnie nigdy tak nie obsługują… powiedziałam…
– Słoneczko, mało jeszcze widziałaś, ty siedzisz w domu, a świat się zmienia…
Chodzimy między kilkoma dosłownie regałami, ceny jak cholera, nie, żeby nie było mnie stać, ale nie przyszłoby mi do głowy, wydać tyle kasy na powiedzmy ładne rzeczy…
– Ta bluzeczka satynowa i ta spódniczka, te korale, torebka i te buty, jaki rozmiar nosisz… 36 ?
– Tak…
– Poprosimy…
Młoda już chciała podejść, ale, chyba kierowniczka, ją zatrzymała i sama zaczęła nas obsługiwać.
– Dobry gust jak na mężczyznę…
– Najlepsi projektanci to faceci…
Uśmiechnęła się…
– Zapakować… czy Pani najpierw mierzy… ?
– Pani będzie ubierać i tak już wyjdzie… proszę najpierw bluzkę… ubierz kochanie…
Chciałam zadać pytanie, czy tu… ale zrozumiałam, że on miał to zaplanowane… zdjęłam swoją, wydawało mi się, że wybrałam najładniejszą… no cóż… stanęłam tylko w staniku i szefowa podała mi rozpiętą bluzeczkę… i to ona powiedziała…
– Takie bluzeczki nosi się przy, takim mężczyźnie, bez stanika…
I bezwstydnie spojrzała mi się w oczy… mnie pewnie oblał burak, cipka ze wstydu jęknęła ale bez słowa zaczęłam odpinać stanik, całe szczęście prawie nikogo nie było…
– Pani ma oczywiście rację…głowa do góry… powiedział…
I tak zrobiłam, ona chciałam mnie w jakimś sensie upokorzyć, ale to ona mi podawała ciuch jak służąca… a że cycki mam jakie mam, nie do wstydu, to zdjęłam stanik z głową u góry…ubrała mi ją, a ja zapięłam…
– Pani piersi mają idealną wielkość do noszenia się bez stanika… i ma Pani pięknie stojące brodawki idealne do satynowej bluzki…powiedziała z nutką zazdrości, jej były wyraźnie mniejsze…
– Ma Pani rację, wtrącił… a teraz spódniczkę…
Cholera, nie mam majtek… już nie ma wyjścia… zdjęłam…
Jej oczy zrobiły się wielkie, spojrzała się na cipkę, potem na niego, i zauważyłam jak się zawstydziła…
– Pięknie wygolona…westchnęła… muszę też tak zrobić…a Panu właśnie takie się podobają… ?
– Większości mężczyznom podobają się zupełnie czyste i różowiutkie cipeczki…
Ludzie, ja tu jeszcze jestem, wy rozmawiacie o mojej cipce, beze mnie… ?
Ubrałam spódniczkę… była lekko przed kolano…
– Teraz buty… i korale, torebka jak widać pasuje idealnie…powiedział…
– Wygląda Pani zupełnie inaczej… jak prawdziwa kobieta, jak Dama.. może jeszcze dopełnimy obraz pończochami… ?
– Oczywiście, to na koniec…
– Proszę, może Pani je ubrać…
– Wołałbym, aby nie pogniotła sobie spódnicy, może Pani jej pomóc…?
Tego już było za dużo, jakaś baba będzie mi ubierać pończochy…
– Z wielką przyjemnością, nie za często obsługujemy klientów z tak wyrafinowanym gustem…
I nim się zorientowałam, ta już naciągała pończochę za kolano… mając twarz, no gdzie…przy mojej cipce… chociaż próbowałam jej nie odsłaniać… Gdy kończyła d**gą naciągać przejechała mi palcami po wargach… a, że wiadomo… nagrzałam się już niemiłosiernie, na pewno wyczuła wilgoć… zresztą jej spojrzenie, też mówiło o jej podnieceniu…
– Teraz jest idealnie. Pani jest gotowa do… nie dokończyła… ale wszyscy wiedzieli o co chodzi…
– Moja Pani się jeszcze uczy, pieprzenie to ostatni akt całej sztuki…liczy się oprawa i całe przygotowanie do kulminacji…
– Chętnie zagrałabym jakąś rolę…
A to menda, podrywa mi faceta, ojca mojego syna i przyszłej córki… ale się nie odezwałam… on tu rządzi, jeszcze się pogniewa…
– Da mi Pani telefon, nie mówię nie…
Cham… i chamka…
– Dziękujemy bardzo za miłą obsługę…

– Nie była za bezczelna… ?
– Posłuchaj, musisz się jeszcze bardzo dużo nauczyć, każda okazja do seksu, do podrywania, do gry, podniecenia i namiętności jest dobra. Nie ważnie z kim, gdzie i kiedy, liczy się tylko gra… i tego muszę cię nauczyć..
– Gdzie idziemy ?
– Zobaczysz.
Czułam się bosko, piersi kołysały się na boki, wszyscy widzieli, faceci zauroczeni… wyglądały całkiem dobrze, nawet duże się wydawały, pończoszki obcierały się na udach, soczki leciały, byłam w odlocie cały czas… o dziwo zaczęliśmy skręcać na parking…
– Już wychodzimy…?
– Tak.
No cóż, wyglądam jak laska, chętnie pochodziłaby sobie jeszcze, zaczyna mi się to podobać coraz bardziej, ale natychmiast wróciła do mnie myśl przewodnia… sperma i d**gie dziecko…
Wsiedliśmy do auta, ruszył i podjechał… gdzie… pod ten warsztat wymiany opon… zatrzymał się, wysiadł i poszedł gadać z chłopakami… ci od razu spojrzeli się na mnie, potem na niego…on wyciągnął jakieś banknoty i uścisnęli sobie ręce…wrócił do auta…
– Podciągnij spódnicę… powiedział i trochę podjechał do ich warsztatu…
– Tyle… zapytałam… ?
– Ma być widać cipkę…
– Co.. ?
– Jeszcze raz, mówiłem ci… warknął…
Podniosłam, całe nogi, pończochy i lekko cipka, wszystko na widoku… ci dwaj podeszli z mojej strony…. on opuścił szybę, a ci wyciągnęli swoje penisy… od razu zrobiłam się czerwona, czułam to, serce waliło mi jak oszalałe… i zaczęli sobie trzepać…
– Wsadź palce do cipki o rób sobie dobrze…
Zrobiłam jak kazał, usta od razu miałam suche i musiałam je oblizać, co wywołało nieoczekiwany efekt… zbliżyli się do mojej twarzy i widziałam dwa dobre kutasy na wyciągnięcie języka… dobrze im chyba się zrobiło, bo dość szybko zaczęli sapać…
– Szybciej rób…
Jeździłam mocno i szybko też zaczęłam dochodzić, patrzyłam się im w oczy… byli fajni, młodzi i napaleni… zaczynałam dochodzić… wszyscy to widzieli…. gdy zamknęłam oczy w ekstazie po chwili poczułam wytryski na twarzy, na ustach i szyi nie, otwierałam, bo mój orgazm był wybitnie mocny, skumulowany całym dniem podniecenia…
– Obliż chłopakom… usłyszałam…
Otworzyłam oczy, a przed nimi była dwa piękne ociekające spermą kutasy… wzięłam pierwszego do buzi, a d**giego do ręki..wylizałam i zmieniłam.. potem jeszcze raz, ale po chwili ten d**gi wepchnął go głębiej.. nie zaprotestowałam… a on chwycił moją głowę i zaczął dociskać coraz bardziej…. chciałam się wyrwać, ale nagle poczułam dłoń z tyłu głowy… to mój… zaczął sam dociskać ją na jego kutasa… co miałam robić, najwidoczniej tego właśnie sobie życzył… wcisnęłam głębiej, a młody zaczął ją pierdolić… minuta… i lał po raz d**gi , ale teraz mi do gardła…
Głowę miałam trzymaną z boków i z tyłu… musiałam połknąć…nie było wyjścia… puścili. gdy mu wylizałam już po…
Odeszli i zawołali…
– Zajebista laska, jesteś zawsze mili widziana…
A mój facet podniósł szybę i ruszyliśmy….
– Tego chciałeś,…?
– Tak, chciałem to zobaczyć… widziałaś się…?
Opuściłam lusterko… cała twarz, bluzka i szyja w spermie…
– I co z tym zrobimy…?
Stanął nagle, chwycił mnie za głowę i zaczął całować bardzo namiętnie… od razu miałam odlot… tego się nie spodziewałam… mimowolnie zaczęłam sobie grzebać i natychmiast, jęcząc… dostałam orgazm…
– I o to właśnie chodzi, powiedział..

Seks z gorącą ciotką – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 4 minutes

Koch cioc2.
Po powrocie do domu wciąż miałem przed oczami widok tych wspaniałych piersi, których dotykałem. Tego dnia jeszcze parę razy waliłem małego ciągle myśląc o cioci. Może kiedyś jeszcze znowu dostanę tę nagrodę bym mógł je jeszcze dotykać. Gdy tylko mogłem w internecie ciągle szukałem fotek z pulchnymi nagimi kobietami, ale ich piersi nie mogły się równać z tymi, które dotykałem.

Mama była bardzo zapracowana i nie wybierała się do cioci na pogawędki tylko rozmawiały przez telefon, a ja sam od siebie nie mogłem tam jechać, bo trochę głupio by to było jak bym tam jechał, tak minęło dosyć czasu z okazji świąt dostałem telefon komórkowy tak, że mama mogła zawsze być ze mną w kontakcie gdy wychodzę z kolegami.

Pewnego dnia mama powiedziała mi czy nie wybiorę się z nią do cioci w odwiedziny, bo tak dawno tam nie byliśmy, ja bez namysłu od razu się zgodziłem, bo pomyślałem, że znowu zobaczę te cudowne piersi chociaż ubrane, ale na żywo.

Minęło parę dni i jechaliśmy do cioci już na samą myśl, że zobaczę ciocię byłem podniecony.
Drzwi otworzyła nam ciocia była ubrana w t-ski, przez którą było widać koronkowy stanik, który wspaniale uwydatniał jej piersi oraz spódnice do kolan. Mama weszła od razu do salonu, ja w przedpokoju chcąc być miły dla cioci poczekałem, aż zamknie drzwi chciałem pójść jako ostatni, ale jakie było moje zdziwienie, kiedy ciocia widząc, że czekam by weszła pierwsza puściła mi oczko i sexi poprawiła piersi tak bym tylko ja to widział. Pomyślałem więc może kiedyś znowu będę mógł je dotknąć na pewno nie dziś przy mamie, ale kiedyś jak będziemy sami.

Ciocia od razu usiadła z mamą na tapczanie i zaczęły plotkować, po pewnym czasie ciocia przypomniała sobie, że nie zaproponowała nic do picia, mama poprosiła o kawę, a ja jakby dla przypomnienia tego wspaniałego dnia, kiedy ją dotykałem poprosiłem o mrożoną herbatę, ciocia poszła do kuchni przygotować to wszystko i po czasie zawołała mnie czy nie mógł bym jej pomóc przynieś tego wszystkiego.

Z salonu nie było bezpośrednio widać do kuchni, mama coś tam głośno mówiła do cioci ja gdy wszedłem nie myślałem, że coś się stanie ciocia kiwnęła bym wszedł do środka by mama na pewno mnie nie widziała, ciągle gadając z nią chwyciła moje dłonie i dotknęła swoje piersi nimi tak przez ubranie, ale jakie to znowu było piękne, trochę je ścisnąłem, mnie mały znowu stanął na baczność. Trochę go poprawiłem by mama nic nie zauważyła zanieśliśmy szklanki do salonu, ja przeprosiłem i poszedłem do łazienki walnąć go, po wejściu zajrzałem do kosza z bielizną, ale nic tam nie było, a szkoda, bo znowu miałem chęć dotykać jej bielizny.
Po powrocie znowu usiadłem na fotelu naprzeciw cioci jakieś plotki ja nie zwracałem na to uwagi nie słuchając co mówią zacząłem bawić się swoją komórką.

Ciocia zaczęła mówić z mamą coś na mój temat, że zmężniałem od ostatniego razu, gdy mnie widziała, nawet zwróciła uwagę na mój telefon, pochwaliła mamę iż w końcu mnie doceniła, że jestem już dorosły jak mam swój telefon nawet zażartowała czy dostanie mój numer by mogła mnie prosić o pomoc w razie czego jakby coś się stało. Ja oczywiście wiedziałem jak jej kiedyś pomogłem tak więc trochę się pośmialiśmy.

Gdy ciocia powiedziała mamie, że okropnie boli ją kręgosłup i czy nie pogniewa się jak usiądzie prosto, a nie bokiem, bo ją zaczyna boleć, znowu jakieś plotki. Ja niby bawiąc się telefonem ukradkiem obserwowałem ciocie, te wspaniałe boskie piersi pulchne ciało i to, że sama znowu pozwoliła mi dotknąć swych piersi. Zauważyłem, że ciocia też spogląda tak na mnie ukradkiem jakby ją to podniecało.
Patrząc na nią niekiedy zerkałem na jej nogi, może raczej na jej uda i wyżej. Ciocia tak jakby się poprawiała i za uwarzyłem jak trochę sukienkę tak jakby zamiast ściągać w dół to zaczyna coraz to bardziej podciągać do góry i trochę rozszerza nogi. Patrząc na jej uda zauważyłem teraz białe majtki, cóż to za piękny widok pomyślałem, może ona nawet o tym nie wie, że widzę jej majtki. Po chwili ciocia poszła do łazienki, gdy wróciła znowu jakieś plotki ja ciągle bawiąc się komórką nadal obserwowałem jej uda, ale co to teraz nie widzę tych białych majtek. W pierwszej chwili pomyślałem, że to niemożliwe, ale teraz jakby bardziej specjalnie do mnie rozszerza nogi i na pewno nie ma majtek, tylko widzę owłosioną cipę, cały trójkąt zakręconych włosów, a w środku wspaniały różowy rowek. Mały znowu mi stanął na całego. Ten widok to już coś niemożliwego pomyślałem i znowu poszedłem do łazienki sobie ulżyć.

Gdy wszedłem od razu zacząłem walić małego i pomyślałem czy to wszystko prawda czy tylko moje zwidy widząc kosz z bielizną pomyślałem, że jak ciocia teraz nie ma na sobie majtek, to na pewno będą tutaj otworzyłem go i tu jeszcze większe zdziwienie, majtki cioci z kartką:
“Jak tu patrzysz, to zauważyłeś moją niespodziankę dla ciebie”
Tak więc spuściłem się na te majtki, które jeszcze pachniały słodką cipą.
Gdy wróciłem do salonu ciocia tylko się uśmiechnęła do mnie. Pomyślałem, że może domyśla się jednak co robię w jej łazience, a co jakby mama widziała tę kartkę no, ale po co mama miała tam zaglądać.

Po powrocie do domu wciąż myślałem o tym co dziś zobaczyłem, może jednak ciocia mnie zaprosi samego tylko pod jakim pretekstem i czy mi się znowu da dotykać z tą myślą poszedłem spać.

Rano jak wstałem zobaczyłem, że mam SMS od nieznanego numeru otworzyłem go i tu moje zdziwienie.
“Widzę, że wiesz już do czego służy twój siusiak, bo znalazłam to, co zostawiłeś na moich majtkach. Tak więc podnieca cię jeszcze moje ciało, ale musisz jakoś wytrzymać i widziałeś moją niespodziankę?”
Więc sam nie wiedziałem, co mam zrobić, czy na pewno napisała to ciocia, ale nikt nie zna mojego numeru. Poza tym tylko ona mogła zauważyć moją spermę na swoich majtkach, które były w koszu. Postanowiłem odpisać tylko co mam napisać. Myślałem cały dzień w końcu wymyśliłem.
“Witam droga ciociu. Przepraszam za to, że zabrudziłem twoje majtki. Wydawało mi się, że coś widzę, ale nie wiem co to było, ale dziękuję za to, że pozwoliłaś mi dotknąć swoich piersi. ”

Po paru dniach przyszedł MMS od cioci, na którym były pokazane jej wspaniałe piersi z dopiskiem: “To masz byś nie zapomniał moich piersi”

Jaka była moja radość, a jednak to nie był tylko jeden epizod, będę mógł może liczyć na coś więcej.

CDN