Seks tinder – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 3 minutes

Siedziałaś w mailingu do 17.30. Tuż przed 17 przyszła do Ciebie pogadać Marysia. Byłaś ubrana w buty na obcasie, obcisłe spodnie i obcisłą bluzkę, która uwydatniała Twoje boskie cycki. Marysia przyszła w koszuli w kratę i w obcisłych jeansach. Nagle do kancelarii wszedł facet udający kuriera. Zamknął drzwi za sobą i wyjął pistolet. Kazał Wam zamknąć drzwi. Posłusznie to zrobiłyście. Wtedy kazał Wam zdjąć bluzki. Popatrzyłyście na niego przestraszone i posłusznie zdjełyście górę ubrania. Jego oczom ukazały się Twe cyce w białym staniku i Marysi w czarnym. Widziałyście że podniecił go ten widok. Po chwili kazał Marysi zdjąć stanik. Posłusznie go zdjęła i ukazały się Waszym oczom duże cycki z dużymi aureolkami i sterczącymi sutkami. Kazał Tobie podejść do Marysi i polizać sutki. Zaczełaś lizać jej sutki a Marysia zaczęła delikatnie mruczeć. Napastnik wtedy kazał Tobie zdjąć stanik i kazał Marysi lizać Twe sutki. Byłaś przestraszona ale podniecało Cię to że masz lizane cycki przez kobietę. Po chwili napastnik wyjął kutasa i zaczął go sobie walić. Wtedy nakazał Marysi zdjąć Ci spodnie. Ponieważ były obcisłe Marysia ściągnęła je wraz z majteczkami i zbirowi ukazała się Twa ogolona cipa. Podnieciło go to mocno i natychmiast nakazał zdjąć spodnie i majteczki Marysi. Ukazała się Wam cipka, która miała paseczek włosków. Nakazał Wam stanąć przy półkach i wypiąć się w jego stronę. Wtedy chciał przeskoczyć przez ladę, ale wtedy wszedłem akurat ja i zahaczyłem klamką jego rękę z bronią, która mu wypadła. Przyszedłem akurat z kumplem bo chciałem oddać przesyłkę. Natychmiast obezwładniliśmy go. Widząc Was nagie kutasy nam stanęły. Rzuciłyście się na nas w podziękowaniu. Złapałem Cię za tyłeczek, a mój kolega złapał za tyłeczek Marysię. Powiedziałaś że musicie wynagrodzić swoim bohaterom ratunek. zamknęłaś całkowicie mailing. Obie kucknełyście przed nami i wyjełyście nasze kutasy ze spodni. Zaczełaś lizać mi chuja mrucząc słodziutko. Marysia w tym czasie brała głęboko kutasa mojego kolegi. Po chwili Marysia odeszła od mojego kolegi i poprosiła Cię byś się wypieła. Ponieważ było ciasno, przeszliśmy przez ladę i tam usiadłem na stole a Ty znów zaczęłaś lizać mi fiuta. W tym czasie wypiełaś dupkę w stronę Marysi a ona zaczęła lizać Twoją mokrą już cipę. Wtedy usłyszałas jej jęk. Mój kolega wbił się w jej lekko owłosioną cipę swym twardym kutasem i zaczął ją brać od tyłu. Po chwili podniosłem Cię i posadziłem na swoim twardym chuju. Nabiłaś się na niego i zaczęłaś mnie ujeżdżać. W tym czasie Marysia lizała Twój dzyndzelek i jęczała rozkosznie w rytm pchniec mojego kolegi. W pewnym momencie poczułem jak Twoja cipa zaciska się na moim kutasie a Ty zaczynasz głośno jęczeć, wtedy mocno się wbiłem w Ciebie i zawyłaś z przeszywającego Cię orgazmu. Wtedy złapałem Cię za cycki i ściągnąłem na podłogę. Mój kolega stanął przed Tobą i włożył Ci kutasa do ust. W tym czasie Marysia usiadła mi na buzi i zacząłem jej lizać cipkę. Po chwili doszła i jęknęła głośno. Ty nadal ujeżdżałaś mojego kutasa i oblizywałaś chuja mojego kolegi. Spytałem Marysię czy ma krem, wyjęła krem do rąk z torebki. Wtedy zacząłem smarować nim Twoją dupkę. Po chwili wyjąłem twardego kutasa i delikatnie zacząłem wsuwać go w Twoją dupkę. Wchodziłem delikatnie aż do samego końca. W tym czasie Marysia położyła się pod Tobą i zaczęła lizać Ci cipę. Mój kolega wziął krem ode mnie nasmarował dupkę Marysi i wszedł w Nią zdecydowanie. Widać było że dupka Marysi lubi kutasa w środku. Po chwili zaczęłaś poruszać się i jęczeć głośno. Mój kolega zaczął ostro posuwać Marysię w dupkę a ta jęczała głośno. Stwierdziła że jeszcze nie czuła mojego chuja w sobie więc mój kolega wyszedł z jej dupki i zdjął Cię z mojego kutasa. Rozchylił Ci nogi i ostro wszedł Ci w cipę. Marysia w tym czasie nadziała się na mojego kutasa cipą i ostro mnie ujeżdżała. Zaczęła mówić że uwielbia być posuwana i chce być ostro jebana. Wtedy szybko wstałem i oparłem ją o ladę i ostro wszedłem od tyłu w dupkę. Zaczęliśmy Was ostro posuwać a Wy słodko i głośno jęczałyście. Marysia doszła i wyszedłem z jej dupki. Wtedy mój kolega położył się na podłodze i pociągnął Cię ze sobą. Położyłaś się na nim a ja podszedłem od tyłu i wszedłem delikatnie Ci w dupkę. W tym momencie poczułaś dwa twarde kutasy w sobie. Zaczęliśmy Cię posuwać a Ty głośno krzyczałaś. Czułaś że przechodzą przez Twe ciało szalone orgazmy. Marysia w tym czasie klęknęła nad Twoją buzią i dała Ci wylizać cipkę. Robiłas to i czułas jaka jest słodziutka. My w tym czasie powoli dochodziliśmy. Spytaliśmy gdzie mamy trysnąć. Powiedziałyście że obie obliżecie nam kutasy. Wyszliśmy z Ciebie. Klęknełyście przed nami i zaczęłyście nam lizać nam chuje. Po chwili z naszych kutasów trysnęła lawina spermy która zalała Wasze języki i buźki. Marysia pocałowała Cię i wylizała Ci spermę z buzi. Cała czwórka była wyczerpana ale zadowolona… Na koniec oblizałaś mi kutasa i pocałowałaś w usta mówiąc że Twoja cipa jest zawsze chętna na mnie i bedzie zawsze moja….

Seks w trójkącie z milfem – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 7 minutes

Magiczny trójkąt

Mam na imię Elżbieta i właśnie skończyłam 39 lat. Pomimo swoich lat czuję się atrakcyjną kobietą i nie mam najmniejszych problemów z poderwaniem mężczyzny. Ciągle to ja mogę w nich przebierać jak w przysłowiowych ulęgałkach, jednak widok nowego pracownika naszej firmy sprawił, że nogi ugięły się pode mną. Razem z mężem Andrzejem prowadzimy mały zakład budowlany i właśnie potrzebowaliśmy kogoś kto zająłby się wykończeniem naszego domku letniskowego. Tego dnia przyszłam do biura około godziny 10-tej. Andrzej właśnie rozmawiał z Tomkiem uzgadniając warunki kontraktu.
-Pozwól kochanie, że przedstawię ci naszego nowego pracownika – Tomasz Kucharski – moja żona Elżbieta.
Tomek, dwudziestokilkuletni blondyn o niebieskich oczach zbliżył się do mnie i wyciągając dłoń powiedział :
-Bardzo mi miło, mam nadzieję, że będzie pani zadowolona z mojej pracy.
Widok młodego przystojnego chłopca spowodował, że odebrało mi mowę, dopiero po chwili zdołał coś do niego wymamrotać.
-Elu, czy mogłabyś w piątek pokazać panu nasz domek – powiedział Andrzej. Chciałbym aby od poniedziałku nasz nowy pracownik zamieszkał tam.
Oczywiście – odpowiedziałam – mając jednocześnie nadzieję, że nie zdradziłam się ze swoimi uczuciami. Tomek w tym czasie przyglądał mi się bezczelnie. Nie mogłam tego dłużej znieść.
Wstałam – w takim razie w piątek o 8 w biurze – powiedziałam do obu panów.
W dniu wyjazdu byłam dziwnie rozkojarzona i nie mogłam skoncentrować się na zwykłych domowych czynnościach. Po śniadaniu wzięłam prysznic zastanawiając się co dzisiaj na siebie założyć. Wybór padł na błękitną sukienkę do połowy uda oraz skórzane sandałki zapinane w kostce na pasek Pojechaliśmy z mężem do biura gdzie czekał na nas już Tomek. Potem razem z Tomkiem wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę jeziora nad którym stał nasz domek. Po drodze rozmawialiśmy o różnych sprawach, ja jednak oczami wyobraźni widziałam nas dwoje splecionych razem na łóżku. Tomek zaczął jednak coś podejrzewać, przyglądając mi się coraz baczniej. Po godzinnej podróży dotarliśmy w końcu na miejsce. Pokazałam mu wnętrze domku i krótko wyjaśniłam co ma tutaj poprawić.
-Napije się Pan czegoś? – zapytałam
-Chętnie – odparł.
Wyszłam do kuchni, żeby przygotować zimne napoje. Pochyliłam się nad lodówką, kiedy nagle poczułam jego dłonie na moich biodrach. Tomek zjawił się bezszelestnie zaskakując mnie w tej pozycji. Pierwszą reakcją było wzburzenie.
-Co Pan robi?! Proszę natychmiast zabrać ręce.
Jednak młodzieniec nie zamierzał przerywać tych pieszczot i coraz śmielej jego dłonie błądziły po moim ciele.
-Przecież tego chcesz, prawda? Od razu zauważyłem.
Nie protestowałam
Tomek złapał mnie za nadgarstki i delikatnie oparł moje ręce na blacie szafki kuchennej. Chwilę potem podciągnął mi sukienkę na biodra i jednym zdecydowanym ruchem zerwał stringi. Byłam coraz bardziej podniecona tym niekonwencjonalnym zachowaniem chłopca. Usłyszałam jak rozpina spodnie następnie rozchyla moje uda. Wejście olbrzymiego kutasa mojego kochanka było jak uderzenie pioruna. Tomek bez zbytniej delikatności zaczął mnie posuwać rytmicznie. Byłam bardzo podniecona i już po chwili wyczułam nadciągający orgazm. Mój partner w tym czasie zsunął ramiączka sukienki w dół, tak że cały materiał został zrolowany na moim brzuchu. Szybko odpiął mi stanik i zaraz dobrał się do moich piersi. Jęczałam coraz głośniej domagając się jeszcze mocniejszych uderzeń jego członka i silniejszych pieszczot piersi. W chwili mojego orgazmu, Tomek wymierzył mi solidnego klapsa w pośladek co jeszcze bardziej spotęgowało moje odczucia.
-Odwracaj się i klękaj !! – rzucił tonem nie znoszącym sprzeciwu. Jednocześnie złapał za dół mojej sukienki zdejmując ją ze mnie.
-Bierz go do buzi – rzucił tym samym tonem – szerzej uda.
Kucałam naga przed moim kochankiem i wkładam sobie do ust największego kutasa jakiego było mi spotkać. Chciałam Tomkowi bardzo dogodzić i wkładam w to całe moje doświadczenie. W pewnym momencie mój partner położył mi lewą rękę na głowie, mocno chwytając za włosy, prawą zaś złapał swojego członka, uderzając mnie po policzkach.
-Czas na wielki finał, spust na twarz – powiedział.
Złapałam ponownie kutasa w prawą dłoń masując go rytmicznie. Po chwili lawa gorącej spermy wylała mi się na policzki i usta.
-Wyliż go teraz dokładnie – rozkazał mój pan. Zrobiłam to posłusznie.
-Podobało ci się? – zapytał chłopak.
-W życiu nie miałam takiego rżnięcia – odparłam zgodnie z prawdą. Chciałabym jeszcze i jeszcze.
-Robiłaś to już w trójkącie? – zapytał ponownie.
-Nie – odparłam trochę zawstydzona.
-Proponuję w następnym tygodniu – ty, ja i moja dziewczyna.
Byłam trochę zaskoczona tak bezpośrednią propozycją ale świadomość ponownego uprawianie sexu z tym młodzieńcem była tak kusząca, że nie zastanawiałam się ani chwili.
-OK. a co na to twoja panienka?
-Jest do tego przyzwyczajona. Dobra, w takim razie we wtorek i zostajesz tu na noc.
Ubrałam się tylko w sukienkę bo podarte stringi nie nadawały się już do użytku a stanik zabrał Tomek – na pamiątkę – jak powiedział. Wracaliśmy po woli do domu rozmawiając swobodnie i kreśląc plany na przyszłość.
Czas do następnego spotkania dłużył mi się niemiłosiernie, w końcu jednak nadszedł wtorek. Wcześniej powiedziałam Andrzejowi o wypadzie do domku i o tym, że pozwoliłam Tomkowi zaprosić jego dziewczynę. Mąż odburknął coś, że się zgadza i nie podejrzewając niczego wrócił do oglądania meczu. We wtorek wstałam wcześniej, wykąpałam się i oprócz bielizny założyłam na siebie króciutką spódniczkę i bluzeczkę rozpinaną z przodu na guziki. Wrzuciłam do torby kilka rzeczy w tym włoskie szpilki. Po chwili pędziłam już drogą na spotkanie nowych nieznanych mi doznań. Zatrzymałam się kilka kilometrów przed domkiem i postanowiłam zmienić trochę strój. Zdjęłam biustonosz i zmieniłam obuwie na szpilki. Na koniec poprawiłam jeszcze makijaż. Wjechałam na podwórko, wyłączyłam silnik i podeszłam do rozsuwanych drzwi. Cicho odemknęłam je i wolno ruszyłam w głąb pokoju. Już po chwili dobiegły mnie odgłosy, których nie można pomylić z niczym innym. Delikatnie zajrzałam do drugiego pokoju. Widok, który zobaczyłam był przepiękny. W rogu sypialni, na szafce siedziała dziewczyna, stopy miała ubrane w podobne szpilki do moich i oparte na blatach szafek. Oczy miała zamknięte. Tyłem do mnie stał zupełnie nagi Tomasz i ostro posuwał swoją pannę. Palce dziewczyny mocniej zaczęły zaciskać się na plecach chłopaka.
-Mocniej, mocniej, rżnij mnie!!!! – krzyczała dziewczyna nie mogąc zapanować nad falą orgazmu. Tomek w tym czasie złapał prawą ręką za nogę dziewczyny w kostce i uniósł ją do góry. Kochanek pieprzył ją coraz mocniej i mocniej a palce dziewczyny wbiły się w kark i plecy Tomka. Widok kopulującej pary wprawił mnie w stan ogromnego podniecenia. Zapragnęłam być na miejscu tej laseczki i czuć w sobie wielkiego penisa naszego wspólnego kochanka. Kolejny mocny spazm przeszył ciało panienki.
-Klękaj i bierz do buzi – rzucił tym samym rozkazującym tonem chłopak.
Teraz już wiedziałam co się będzie działo, wycofałam się do sąsiedniego pokoju czekając na kochanków. Minęło kilka minut zanim objęta para wkroczyła do salonu. Chwilę spoglądali na mnie z zaskoczeniem a ja w tym czasie mogłam lepiej przyjrzeć się dziewczynie z którą miałam spędzić rozkoszne chwile. Panienka była bardzo ładna i bardzo młoda. Stała przede naga ubrana jedynie w buty. Miała najwyżej 17 lat, 170 cm wzrostu, zielone oczy i włosy sięgające pupy. Boskie ciało – to bardzo zgrabne nogi, wygolone łono, płaski brzuch i foremne duże piersi.
Pierwszy otrząsnął się Tomek:
-Elu, pozwól, że przedstawię ci moją dziewczynę – to jest Kasia.
Małolata podeszła nieskrępowana do mnie i wyciągając dłoń powiedziała:
-Cześć. Mogę ci mówić po imieniu? Zapytała
-Oczywiście – odparłam – A ty się ze mną nie przywitasz? Zwróciłam się do jedynego w tym gronie mężczyzny.
Tomek podszedł do mnie i kładąc mi ręce na pośladkach mocno przyciągnął do siebie. Następnie pocałował mnie w usta. Objęłam jego nagie muskularne ciało drżąc lekko z podniecenia. Nagle Tomek odwrócił się w strony Kasi i powiedział:
-Czas żebyście i wy się lepiej poznały. Kasiu, bądź tak dobra i rozbierz Elżbietę do naga. Małolata podeszła do mnie kładąc mi ręce na piersiach.
-Wiem, że to będzie twój debiut w ramionach innej kobiety. Sprawię, że osiągniesz super orgazm. Niespodziewanie pocałowała mnie mocno w usta. Zaskoczona takim postępowaniem nie broniłam się wcale. Kasia objęła mnie a i moje dłonie dotknęły jej pleców. Najpierw nie śmiało potem coraz zdecydowanie. Kasia rozpięła mi bluzeczkę i dotknęła piersi.
-Masz bardzo ładny biust – stwierdziła.
Po chwili bluzeczka leżała już na ziemi a moja partnerka kazała mi odwrócić się tyłem. Odpięła guziczek spódniczki i materiał zaczął ześlizgiwać się po moich udach na miękki dywan. Jej dłonie zabrnęły do majteczek i zaczęły pieścić łechtaczkę.
-Rozchyl uda – rzuciła tym samym, co Tomek głosem.
Posłusznie wykonałam polecenie. Tym czasem pieszczoty mojej kochanki stawały się coraz pełniejsze, zerwała mi stringi i gwałtownie odwróciła. Stałyśmy nagie naprzeciwko siebie mocno się obejmując i przytulając. Byłam bardzo wilgotna i nie wiedziałam kogo w tej chwili bardziej chciałabym trzymać w ramionach – Kasie czy Tomka?
-Połóż się na plecach na dywanie – rzuciła małolata – i zegnij nogi w kolanach. Posłusznie wykonałam każdy rozkaz Kasi. Ona tym czasem położyła się między moimi nogami i zaczęła lizać moją cipkę. Rozchyliła palcami moją szparkę i wsunęła tam swój języczek. Już po chwili czułam jak nadciąga orgazm. Dziewczyna przyspieszyła lekko doskonale zdając sobie sprawę z mojego stanu
-Kasiu jesteś boska! – wyjęczałam.
-Odwróć się i wypnij dupę – rozkazała. Szerzej uda, ile razy mam ci powtarzać.
Wykonałam kolejne polecenie partnerki i z niepewnością oczekiwałam co nastąpi dalej. Dziewczyna tym czasem ponownie zajęła się moją cipką a po chwili wpakowała mi swój środkowy palec w odbyt. Teraz jej pieszczoty osiągnęły apogeum a ja zaczęłam kręcić pupą chcąc jeszcze bardziej nabić się na jej palec. W chwili orgazmu dostałam podobnie jak od Tomka solidnego klapsa w tyłek. Opadłam na dywan nie zdolna wykonać jakiegokolwiek ruchu.
-Czas na rewanż, zrobisz mi porządną minetę – stwierdziła Kasia –siadając na fotelu i rozchylając zachęcająco nogi.
Doczołgałam się jakoś do niej i zbliżyłam usta do cipki kochanki.
-Tylko się postaraj suko!!! Chcę mieć taki orgazm jak i ty – to mówiąc przyciągnęła mnie za włosy do swojego łona. Pierwszy raz miałam okazję spróbować dziewczęcego nektaru i smakował mi wyśmienicie. Po kilku minut pieszczot, oddech Kasi stał się szybki i płytki. Rozchylone usta i zamknięte oczy świadczyły o tym, że idzie mi nie najgorzej jak na debiutantkę. Kiedy tak klęczałam przed nagą dziewczyną, poczułam jak Tomek tym razem delikatnie wchodzi we mnie od tyłu. Było mi cudownie. O to spotkałam najwspanialszą parę kochanków w moim życiu. Pierwsza zaczęła szczytować Katarzyna, podobnie jak podczas stosunku z Tomkiem, robiła to bardzo głośno wyginając swoje młode ciało we wszystkich kierunkach. Potem przyszła kolej na mnie. Dziewczyna zsunęła się z fotela i przybliżyła piersi do moich ust. Zajęłyśmy się nawzajem swoimi biustami, pieszcząc i liżąc je. Tomek tymczasem nie przestawał rżnąć mnie silnie ściskając mi biodra i uda.
-Chcę usłyszeć twój orgazm dziwko!! – wysyczała Kaśka nad moim uchem. Nie kazałam jej długo czekać. Już po chwili jęczałam i darłam się na zmianę szczęśliwa do granic wytrzymałości.
-Kolej na mnie – powiedział nasz kochanek –klęknijcie przede mną i zbliżcie się do mojego członka i bierzcie go po kolei do ust .Ja pierwsza włożyłam sobie tego zbója do ust, liżąc go i ssąc. Robiłyśmy to z Katarzyną na zmianę przez kilka minut czekając na efekt naszych działań. W końcu Nasz pan i władca rzucił:
-Kaśka zamknij usta, a ty Elka masuj mi kutasa tak długo aż spuszczę się na twarz mojej dziewczyny.
Po chwili buzia Kasi pokryła się kroplami spermy – Tomek odetchnął głęboko i patrząc na mnie z góry rozkazał:
-Elu, wyliż nasienie z buzi Kaśki.
Zrobiłam co nasz kochanek rozkazał.

Było dopiero południe i tyle jeszcze cudownych doznań z parą moich kochanków przede mną…

Nauczycielka – Hardkorowe opowiadanie erotyczne

Reading Time: 3 minutes

Nauczycielka


Opowiem o historii, która zaczeła się rok temu. Byłem w tamtej chwili w 3 klasie gimnazjum i jak to 16-latek myślałem już o sexie. Często biłem sobie konia myśląc, że uprawiam sex z różnymi kobietami jednak najczęściej w mojej fantazji występowała moja nauczycielka od angielskiego. Była i jest najsexowniejszą kobietą jaką widziałem. Ma 31 lat, blond włosy, szczupła, bardzo sexi dupcie, duże piersi, męża i małą córkę.

Pewnego Majowego dnia, gdy już myślałem, że już niedługo będą wakacje cieszyłem się ale wiedziałem, że jeszcze trzeba troche pochodzić do budy i poszedłem jak zwykle mineło 5 lekcji i została 6 czyli angielski. W mojej byłej szkole jest tak, że angielski jest podzielony między chłopaków a dziewczyny tak więc mamy osobne lekcje. Ale wracając do tematu wszyscy moi koledzy postanowili się zwinąć z lekcji ja jednak musiałem zostać bo mi groziła jedynka z angielskiego tak więc zostałem. Gdy dzwonek na lekcje zadzwonił czekałem sam na nauczycielkę. Trochę się spóźniała ale wkońcu przyszła(była bardzo sexi obrana, miała bardzo obcisłe jeansy i bluzke z dużym dekoldem) i była bardzo zdziwiona, że jestem sam ale cóż powiedziała

-Wejdź nie zrobimy lekcji ale pogadamy o Twojej sytuacji ze stopniami.

Weszliśmy do sali ja usiadłem w pierwszej ławce przed biurkiem a ona na biurku. Położyła dziennik na biurku a następnie go otworzyła tam gdzie trzeba. Była nachylona do dziennika a miała taką bluzeczke, że widziałem jej piersi. Mówiła do mnie ale ja byłem skupiony tylko na jej piersiach. Powiedziała do mnie

-Masz bardzo trudną sytuacje i wątpię, że z niej wyjdziesz mnie to szczerze chuj to obchodziło i niekontrolując tego co mówi zapytałem się jej

-Czy mogę panią pocałować?
-Słucham!!!???
-Pytałem czy mogę panią pocałować w usta
-Jesteś bezczelny, ale udam że tego nie słyszałam
-Bardzo panią proszę jest pani spełnieniem moich marzeń
-Ale ja mam męża i dziecko!
-Nikt się o tym nie dowie obiecuję
-No dobrze ale pamiętaj jak się to wyda to dopilnuję żebyś nie zdał i to ze 2 razy
-Nikomu nie powiem

I zbliżyłem się do niej i zaczołem ją całować najpierw normalnie potem z języczkiem, powoli i delikatnie złapałem ją za plecy i zsuwałem ręce w duł aż wkońcu doszłem do jej tyłka wtedy ona przestała i powiedziała, że nie może ja natomiast, że zaczeliśmy to więc skończmy i powróciłem do całowania się z nią. Po paru minutach całowania rozsuneła mi rozporek i zdjęła spodnie następnie wzioła w ręce mojego kutasa a potem robiła mi loda. Byłem w siudmym niebie i mówiłem do niej różne teksty np. tak ssij suko, jesteś dziwką itp. po 10 minutach wstała z kolan i zdjęła swoje zajebiste spodnie a następnie stringi i powiedziała

-Pieprz mnie tatusiu!!!

Podeszłem do niej i powoli wsadziłem jej kutasa w dupę. Jej dziura w dupie była troche ciasna ale poradziłem sobie rżnołem ją tak przez 5 minut coraz mocniej i mocniej. Gdy ją tak jebałem co chwile mówiła żebym ją klepnął w dupę. Ona czasami piszczała ale powstrzymywała się bo bała się że ktoś nas usłyszy. Potem położyła się na biurku i powiedziała to samo co wcześniej. Znów do niej podeszłem i tym razem włożyłem jej kutasa w cipkę i zaczołem ją znowu pierdolić po 10 minutach znowu zeszła na kolana i zaczeła robić mi laske. Po niedługiej chwili powiedziałą żebym spuścił się jej do buzi. Ja jak grzeczny uczeń posłuchałem i wielkim wytryskiem wystrzeliłem jej w usta ona to wszystko pięknie wypiła i powiedziała żebym się nie martwił o stopień. Następnie wyszedłem z sali. Teraz pod pretekstem w poniedziałki, środy i piątki chodze do niej do domu niby to na korepetycje ale jak się do myślacie przez 1,5 godziny uprawiamy ostry sex i po całym jej domu. Jej mąż w tych godzinach pracuję a córka jest bardzo mała ale to już niecały rok tak robimy a dziecko rośnie więc niedługo bedzie trzeba robić to gdzieś indziej.

Seks grupowy z Pauliną – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 22 minutes

Fizjologia

Piotr wyjechał. Dotychczas nie zdażały mu się wyjazdy służbowe, przyzwyczaiłam się do tego że zawsze jesteśmy razem, że każdej nocy mogę się w niego wtulać, podświadomie, przez sen czuć jego ciało. Nagłe „osierocenie” i to aż na trzy miesiące spowodowało że byłam rozbita psychicznie, nie potrafiłam się za nic zabrać, nie potrafiłam nawet skupić się nad książką.

A w pracy akurat nawał roboty związany z pracą nad katalogami z odzieżą zimową i karnawałową. Wnerwiał mnie od zawsze ten aspekt mojej pracy,
ze względu na cykl produkcji wymuszający znaczne wyprzedzenie. Dla mnie jesień i zima przychodziły zawsze wcześniej. Na dworze jeszcze gorące wrześniowe słońce, a w studio zimowe płasze, kurtki i ciepłe wysokie buty. Koleżanki zazdrościły mi tego, bo twierdziły że z wyprzedzeniem mam wiedzę, co się będzie nosiło, dla mnie jednak ta świadomość była frustrująca, bo zapowiadała nadchodzące chłody i zimę, której nie cierpię. Julia, moja szefowa będaca współwłaścicielką agencji obwieściła mi właśne że dzisiejsze popołudnie i wieczór, a jeśli się nie sprężę, to i noc będę miała zęjęte fotografowaniem kolekcji zimowej.
– Kolekcja przyjedzie z dwie godziny, ale zamówiłam Ci już już dwóch fajnych chłopaków – rzuciła na odchodnym.

– A właściwie, to wyskocz sobie na obiad, bo później już nic nie zjesz.
– Po co chłopaków- zapytałam- i uświadomiłam sobie, że chodzi o odzież męską. Byłam wściekła. Moi asystenci wyjechali z szefem na kilka dni na plener i wychodziło na to, że nie tylko będę musiała fotografować, ale wcześniej trzeba będzie uprasować całą górę łachów.
– Cholera nadała, szlag by trafił- piekliłam się wyłączając generatory i komputer chcąc jak najszybciej pojechać do miasta coś przegryź.
Gdy wsiadałam do nagrzanego na słońcu samochodu, zadzwoniła komórka. Nawet nie sprawdzając, kto dzwoni, warknęłam – Czego?
– Czeeeść; co robisz?- usłyszałam zdziwiona głos Karoli i od razu zaczęła ze mnie odpływać wściekłość. Karolina miała wyjątkowy dar działać na mnie kojąco, tym swoim głupawo- pogodnym głosem. Im bliżej ją znałam, tym bardziej byłam pewna, że ktoś wymontował jej układ nerwowy i wszelkie emocje które mnie często ponosiły, jej były obce. W tym momencie jej głos był dla mnie wyjątkowo miły.
– Właśnie mam lukę w pracy i jadę gdzieś na obiad; muszę szybko coś zjeść, bo mam chyba noc pracy przed sobą – odpowiedziałam.
– To wpadnij do mnie, jestem sama, Karol wyleciał do Londynu i nudzę się paskudnie, a właśnie wstawiłam chińszczyznę.
– Karolina była dla mnie zdumiewającą istotą, bo przy totalnym ignorowaniu świata rzeczywistego który traktowała jak coś co musi niestety istnieć, ale nie należy specjalnie się tym przejmować, poważnie traktowała dwie rzeczy: jedzenie i seks. Jeśli chodzi o jedzenie, to miała nadzwyczajny talent do błyskawicznego zrobienia wspaniałości z niczego. A seks…..

Hm…. To zupełnie inna historia. Karolina potrafiła zajmować się seksem zawsze i wciąż. Gdy nie miała pod ręką, …. a właściwie nad sobą Karola, wykorzystywała do masturbacji ogromną kolekcję, – kiedyś mi ją pokazała, -wszelkiego kształtu, koloru i wielkości onanizatorków, jak je nazywała, a poza tym z wielkim zaangażowaniem lubiła eksperymetować ze wszystkim, co miało podłużny kształt i dało się włożyć do cipki. Od czasu naszego pierwszego spotkania u nas, miałam okazję kilkakrotnie spotkać się tylko z Karolą i …. Zawsze, mimo iż nie zawsze jechałam do niej z myślą o seksie, seksowałyśmy się namiętnie. I za każdym razem Karolina łączyła w sobie niesłychaną niewinność i naiwność ze skrajnym wyuzdaniem. I zawsze …. Potrafiła mnie w to wciągnąć!

– Ale Karolinko, mam cholernie mało czasu, więc… bardzo Cię proszę, tylko obiadek – rzuciłam – a może .. – nie, przez głowę przeleciała mi jedna myśl, ale postanowiłam że wyjawię ją osobiście.
– Powitała mnie w drzwiach dziwnym grymasem- wejdź szybko, chodź do pokoju – rzuciła przez ramię. Podążyłam za nią i ze zdziwieniem zauważyłam że dziwnie idzie, jakoś nienaturalnie stawiając nogi.
– Karolina, czy ty się dobrze czujesz? Co cię tak połamało- pytałam idąc za nią przestronnym i jasnym korytarzem.
– No wiesz, Karola nie ma, jest mi pusto i próbowałam jakoś wypełnić tą pustkę i zrobił mi się mały problem- odpowiedziała.
– Coś ty znowu wykombinowała?-
– Włożyłam sobie dwa ogórki i się jakoś zaklinowały- odpowiedziała.
– Po co Ci dwa, nie mogłaś jednym- zapytałam jak pierwsza naiwna, jak bym już wcześniej nie znała możliwości „twórczych” Karoliny.
– Nie mogłam jednym, bo czułam wielką pustkę wszędzie – odpowiedziała, a ja miałam na koncu języka pytanie, dlaczego jeszcze jednego nie włożyła sobie do przełyku. Powstrzymałam się jednak i zapytałam – a właściwie w czym problem? O co chodzi?
Karolina niewinnie spuściła oczy i prawie szeptem odpowiedziała.

– Bo z przodu… to właściwie nie ogórek, tylko wiesz, taka mniejsza cukinia i jak do tyłka włożyłam ogórek i zaczęłam się pieścić, no to wiesz, przyszedł taki dziwny skurcz że teraz nie mogę ani tego, ani tego wyjąć. I … trochę źle mi się chodzi. Uwierają mnie….

Nie byłam pewna, czy to nie jest kolejny podstęp Karoli, abym się zainteresowała jej cipką, ale.. chyba nie. Nie robiła by chyba aż takich podchodów, a poza tym widać było, że coś jej doskwiera.
– No dobrze, pokaż się. – Karolina położyła na stole miękki koc i sama rozłożyła się na nim,opierajac stopy na krawędziach. Króciutka sukienka sama zsuneła się z ud odsłaniając nie tylko uda. Cipka Karoliny była zaczerwieniona i nabrzmiała. Jej łechtaczka, która zawsze wystawała prowokujaco spomiędzy mięsistych warg, teraz była całkiem na zewnątrz odsłaniając różowy łepuszek. Aż się prosiła, aby ją pocałować, ale jadąc tutaj, składałam sobie solenną obietnicę, że dzisiaj nie pozwolę sobie nawet na odrobinę słabości. Spróbowałam włożyć palce do środka, ale poczułam opór. Oho, chyba rzeczywiście mówiła prawdę. Spróbowałam rozchylić jej wargi, gdzieś w środku ujrzałam coś ciemnego.

– Karola, jesteś szurnięta, aby coś takiego wpychać w siebie, majac w szufladach tyle fajnego sprzętu – skrytykowałam przyjaciółkę, przypominając sobie jej zbiory, którymi mi się wielokrotnie, praktycznie, chwaliła.
-Tak, może jestem szurnięta, ale ta pustka… tak mnie ssało – rzuciła płaczliwie.
– A teraz nie masz pustki, i też Ci źle – stwierdziłam coraz bardziej rozeźlona, nie mogąc w żaden sposób dobrać się do tkwiącego w jej wnętrzu owocu.
– Karola, spróbuj zaprzeć się o moje ramiona i przyj, może urodzisz – nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.
– Wiesz, ale ….. ale to może być niebezpieczne…., niebezpieczne dla ciebie. Bo ja mam wzdęcia od wczoraj no i …. Sama rozumiesz.
O cholera, Karola poczekaj, jeszcze nie teraz, krzyknełam przerażona nie na żarty. Ale gdy się odsunełam, stopy Karoliny przestały mieć oparcie i nie mogła „rodzić”.

– Poczekaj, przysunę Cię ze stołem bliżej ściany, mruknęłam po chwili namysłu. Przesunełam się na węższą krawędź stołu i przepchnęłam go razem z Karoliną pod ścianę. Gdy stwierdziłam, że jej stopy mogą zaprzeć się już o ścianę, rzuciłam zza głowy komendę:
– Przyj, mocno- Karola, która nigdy nie rodziła, chyba jednak wiedziała o co mi chodzi i zaczęła się naprężać wydając z ust nieartykułowane dźwięki i ….. niestety…. Najpierw poczułam w powietrzu a później usłyszałam….
– o cholera, Karolina, coś Ty jadła. Rzuciłam się do okna, aby je otworzyć na oścież. Karolina wzdychała i pokrzykiwała. Odważyłam się zajrzeć od przodu. Pomiędzy różowymi płatkami Karoliny pojawił się obły, zielonkawy przedmiot.
-Przyj, Karola- krzyknełam i wpiłam paznokcie w wystające warzywo. Drgnęło, – jeszcze – krzyczałam i narażajac na złamanie moje wypielęgnowane paznokietki ciągnęłam co sił. Ale wysiłki były daremne. Cukinia wychyneła co nieco, ale dalej nie chciała wyjść.

-A jak byś mnie trochę popieściła,Paulinko, to bym się rozluźniła – rzuciła Karolcia nieśmiało- proszę. Pocałuj ślicznotkę.
– Karolina nauczyła mnie seksu z kobietą, uwielbiałam go, ale teraz miałam uczucia mieszane. Miałam świadomość, że możemy się zatracić, a firma….. niech to szlag.
Pochyliłam się nad ślicznotką, jak Karolina uroczo określała łechtaczkę i wzięłam między wargi długą, pulsującą delikatną pałeczkę. Muskałam językiem trzymając całość wargami.
Karola jęknęła – Taaak… taaaaak, jeszcze… mmmmmm…
– Nie musiała wydawać z siebie żadnego dźwięku i tak bym kontynuowała. Lubiłam ten zapach, smak i widok. Karolina już podczas naszego pierwszego, pamiętnego spotkania rozbudziła we mnie dualizm natury i zapach cipki wprost oszałamiał mnie. Poczułam, że jeśli nie zdejmę natychmiast majtek, będę odczuwała dyskomfort mając lepkie przez dalszy ciąg dnia. Moja wygolona cipka źle znosiła obcieranie wilgotnymi majtkami. Nie odrywając ust od Karoliny zsunęłam z bioder figi.

Figi, bo nie przepadałam chodzić do pracy w stringach. Pracując na co dzień z dwoma asystentami, którzy wodzili za mną śliniącymi się obscenicznie gałami, czułam się za bardzo goła. Jak dosadnie określił kiedyś jeden z nich –stringi, to majtki których nie ma, bo wszyscy mają je w d….
– Zsunęły się do kostek, ja skupiłam się na pipeczce Karolci. Nie musiałam rozchylać palcami płatków, bo na wskutek zawartości, którą pochłonęły dzięki zachłanności Karoliny, rozchylały się same, więc palcami zajęłam się jej biustem zaczynajac coraz intensywniej ugniatać maleńkie brodawki. Po chwili, intensywnego ssania łechtaczki ….. Karolina, krzycząc w niebogłosy zaczęła wypychać z siebie owoc. Jeszcze dwa okrzyki i cukinia nie narażając na szwank moich paznokci wysunęła się z Karoliny.

– Jeszcze, jeszcze troszeczkę, proszę – zakwiliła cicho. W rozchyloną mocno, zaczerwieniona szparkę wsunęłam język. – Taaaak, miło, jesteś boska- mruczała moja przyjaciółka. Pochyliłam się nad jej twarzą i pocałowałam w usta, czego dotychczas nie robiłam. Zatopiłam się w nich głeboko, a język Karoliny splątał się z moim. Coś stuknęło, Karolina roześmiała się hihotliwie, a ja odrywając się od niej zauważyłam, że „pozbyła” się również ogórka.
-Paula, kochanie, co bym bez ciebie poczęła. Uratowałaś mi dupę.
– Oj tak, w całej rozciągłości i w pełnym tego słowa znaczeniu, uratowałam ci dupę i nie tylko. Ale było miło.
– Miło? Było cudownie, fantastico. Kładź się natychmiast na moim miejscu, teraz ja….

– Nie chciałam kontynuować figli, mając na uwadze konieczność powrotu do pracy, ale Karolina była za bardzo rozochocona, a i ja właściwe byłam już bardziej rozgrzana iż rosądna. Oparłam się o przykryty kocem brzeg stołu, a Karolina zanurkowała między moimi udami. Westchnełam z rezygnacją, dając się ponieść fanazji przyjaciółki. Nie musiałam zbytnio z sobą walczyć, bo brak Piotra uczynił mnie bardzo łasą na pieszczoty. Karolina pchnęła mnie na stół i po chwili już leżałam w pozycji identycznej jak przed chwilą ona. Zamiatała intensywnie językiem od pośladków po łechtaczkę. Moje ciało otwierało swoje podwoje na zakusy jej języka, a ja coraz bardziej pragnęłam, aby mnie penetrował i penetrował. Karola na maleńką chwilę przerwała, aby na powrót zintensyfikować pracę języczka. Aż ….

– Nie, Karola, ty małpo, nieeeee….- krzyczałam – ale ona nie zważając na moje protesty coraz intensywniej wpychała we mnie swoją… cukinię.
– Miałam wrażenie, że mnie rozerwie. Podobne gabaryty przeciskały się przeze mnie tylko raz i to w zgoła odmiennych okolicznościach i to w odwrotną stronę, gdy rodziłam.
Karolina, pochylając się nade mną na przemian lizała mnie i wpychała coraz głębiej owoc. Dookoła miednicy zaczęłam odczuwać coraz mocniejsze skurcze. Nadchodziły powoli, ale coraz intensywniej. W którymś momencie, nie wiem w którym, bo chyba straciłam świadomość, fala skurczy dosłownie złamała mnie wpół. Zawyłam jak wilczyca i odfrunęłam.
Do życia przywróciły mnie muśnięcia ust Karoliny po powiekach. Gdy otworzyłam oczy, uśmiechnęła się do mnie.
– No wiesz, sama chciała bym tak odlecieć. Byłaś niesamowita, zgniotłaś cipką cukinię i ….-
– Co i ???- szepnęłam
– posikałaś się, trysnęłaś takim strumieniem…. Ho, ho ….. fajnie to wyglądałao.

Zerwałam się, spojrzałam na posadzkę i … rzeczywiście. Błyszczała spora kałuża, a pośrodku niej bieliły się moje białe majtki.
– Cholera, Karola, ja cię przepraszam, nie chciałam.
– Zaczęłam dukać. Ale Karolina roześmiała się szelmowsko i rzuciła. – nie ma sprawy, pod warunkiem, że ty mnie kiedyś też do tego doprowadzisz!
– Karolciu, kiedyś, ale ja się śpieszę do pracy i wyskoczyłam tylko coś przegryź.
– No właśnie, my się tutaj gzimy, a ty głodujesz. Właź do łazienki, odśwież się, a ja zaraz podam. Ryż już dojrzewa pod kołderką. Będą polędwiczki z porami, orzeszkami i grzybami mun w sosie słodko-kwaśnym z papryczkami.
– Obiad był wyśmienity, pikantny, jak wszystko co go poprzedzało. Postanowiłam wrócić do pomysłu, który mi zaświtał w głowie, gdy Karola zadzwoniła do mnie.
– Wiesz, mam takie pytanie, czy chciało by Ci się wpaść do mnie do studia?
Mam do sfotografowania od cholery ciuchów które wcześniej trzeba wyprasować,a sama nie wyrobię się z tym do rana. Gdybyś mi pomogła….
– No pewnie, przecież widzisz, że mi małpie pomysły przychodzą do głowy, gdy sama siedzę w domu.
– Wiesz, Karola, nie słyszałam, aby małpy z nudów zabawiały się cukinią.
– Karolina przewróciła z rozmarzeniem białkami i westchnęła:
– Sama spróbowałaś, że cukinie potrafią być nadzwyczaj smakowite, taaaak, nadzwyczaj!

– Gdy przyjechałyśmy do firmy, właśnie kończyli rozładowywać samochód.
Pośrodku studia stał skromny wieszak z kilkoma garniturami w foliowych workach i kilka sporych kartonów. Kierowca podszedł z kwitami i rzucił.
– Liczymy wszystko, czy podpisze pani w ciemno?-
– A kiedy będzie reszta? – zapytałam. Przecież miało być tego więcej.
– To już wszystko, niczego więcej nie ma.
– Rzuciłam się do pudeł, otworzyłam pierwsze z brzegu i zrozumiałam. Do sfotografowania poza jednym wieszakiem garniturów mam ponad setkę męskich majtek, slipek, bokserek, a nawet stringów. W różnych deseniach i fasonach. Właściwie niepotrzebnie angażowałam Karolinę, bo przecież majtek nie trzeba prasować. No ale cóż, lada moment przyjdą modele, więc już nie ma czasu, aby ją odwozić. A poza tym…. I tak się sama „nudzi” w domu.
Nie zdążyłam zalać kawy w kubkach, gdy usłyszałam dzwonek przy bramie. Po kilku minutach, dźwięk dzwonka się ponowił.

– Cholera, ktoś mógłby otworzyć- warknełam- ale gdy dzwonek zadzwonił po raz trzeci, zrozumiałam, że poza mną i Karoliną nie ma w agencji nikogo. Julia gdzieś wyjechała.
Przy bramie stało dwóch dwudziestoparoletnich chłopaków i jakieś dziewczę.
-Dzień dobry, przyszliśmy pozować do zdjęć, umówiono nas telefonicznie
– krzyknał jeden z nich przez bramę.
Nacisnęłam guzik otwierający furtę.
– Dzień dobry! Zamówiła nas jakaś pani, zdaje się Julia. Dzwoniła do naszej agencji.
– To jest moja dziewczyna, koniecznie chciała zobaczyć jak pozuję. Pozwoli pani? -zapytał nieco niższy.
-Hm, jeśli nie będzie cię rozpraszała, proszę. Paulina jestem. Po prostu, tak łatwiej będzie.
– Adam, – Jacek – przedstawili się. – A ja jestem Inka.

Jacek, dotychczas milczący, bardzo śniady, z rysami wskazującymi na domieszkę afrykańskich, negroidalnych genów, patrzył na mnie ogromnymi, czarnymi oczyma w taki sposób, że ciarki przeszły mi po plecach. Miał coś szlachetnego w pociagłej, z wystajacymi kośćmi policzkowymi twarzy i wspaniałą sylwetkę. Przez cieniutką, z białego kreponu koszulę zarysowywała się wspaniała muskulatura ciemnego ciała. Mniam…. Myślałam, że Michał Anioł był jedynym kreatorem doskonałości, a tu natura sama stworzyła ideał.

No to już prawie wszyscy się znamy, a tam przy stoliku siedzi moja przyjaciółka, Karolina. Będzie nam towarzyszyć i zastępować moich asystentów.
– Panowie – mamy do sfotografowania te kilkanaście garniturów i ….- Celowo zawiesiłam głos, – tamte majtki – wskazałam na kartony palcem.
Zauważyłam, że ukradkiem spojrzeli po sobie i że miny im trochę zrzedły.
– Majtki ? – zapytał Adam – tamta pani, która ze mną rozmawiała przez telefon nie wspominała nic o majtkach. Mówiła że chodzi odzież na jesień, zimę.
– Rozumiem, że zimą chodzisz bez majtek? Zapytałam coraz bardziej rozbawiona ich minami. A sama też byłam zadowolona, bo zanosiło się, że „przy majtkach” stracę o wiele mniej czasu i wcześniej skończę pracę.
– No nieee, ale…. A co tam, machnął ręką, patrząc z niepewną miną na swoją dziewczynę.

– Jacek, z karnacja mulata nie odzywał się wcale. Omiótł wzrokiem studio i znowu zaczął się na mnie patrzyć. Przez moment przeleciała mi przez głowę myśl, że chyba nie dostrzegł, że nie mam na sobie bielizny.- niee, chyba nie dostrzegł.
Karolina, z coraz bardziej podekstytowana miną spoglądała w naszym kierunku. Widziałam jej wzrok zawieszony na ciemnym chłopaku. Chyba w myslach już go zdobywała…..
– Więc do roboty, – rzuciłam. Dziewczyny, tam stoi deska do prasowania i żelazko. Przeprasujcie wszystkie koszule i pozawieszajcie je według przypiętych numerów do garniturów. A wy chłopcy, szorujcie do góry, tam jest łazienka. Weźcie prysznic, aby te ciuchy za bardzo nie przeszły wami i ….. do roboty. Ręczniki są w szafce obok łazienki.
– Przeczytałam „didaskalia”, czyli opis załączony przez klienta, a dotyczacy jego oczekiwań odnośnie koloru tła i rodzaju oświetlenia. Klient życzył sobie delikatne, niebieskawe tła i miękkie, rozproszone światło. Żadnych cudów.
Byłam w coraz lepszym nastroju. To, co się zapowiadało na długą wyczerpującą, całonocną harówkę, mogło skończyć się za trzy, góra cztery godziny.
Wybrałam i opuściłam tło, porozstawiałam reflektory, włączyłam generatory i podłączyłam kable do portów. Wyjęłam z szafy Hasselbladta, przystawkę cyfrową i całość podłączyłam do komputera.
– Chodź, Karolina na chwilę, muszę ustawić i zmierzyć światło.
Karolina zostawiła Inkę przy prasowaniu i w podskokach, jak nastolatka wskoczyła na tło.

– Co mam robić? – zaczęła stroić miny.
Nacisnęłam spust, pyknęły Elinchromy i na monitorze ukazała się twarz Karoli.
– Ale fajne- krzyknęła – zrób jeszcze!
-No tak, dopiero próbuję – odrzekłam, zmieniłam przysłonę i nacisnełam ponownie. Karolina była rozanielona kolejnym wynikiem na monitorze.
Spojrzałam ponownie na matówke wizjera i roześmiałam się głośno. Karola, podniosła kieckę i zasłoniła nią twarz, a odsłoniła… odsłoniła sobie wszystko. Albowiem, nie miała niczego więcej na sobie. A nie miała na sobie, bo po naszych owocowo-warzywnych zmaganiach nie założyła majtek.
– No tak, ładne rzeczy, dwóch młodych chłopaków w studio, a my dwie bez bielizny. Zaczęłam żałować, że moje mokre wylądowały w koszu do prania w łazience Karoliny.

– Karolina, – syknęłam – nie rób obciachu, to są młodzi chłopcy którzy przyszli do pracy, a to jest poważna firma która niestety, nie do mnie należy i nie chcę mieć kłopotów. – Szybko skasowałam w komputerze fotkę z cipką Karoli na pierwszym planie. Na schodach usłyszałam kroki chłopaków. Schodzili owinięci w ręczniki. Jacek, przy swej brązowej karnacji mulata w żółtym ręczniku wygladał wprost oszałamiająco. Nie wiem, co się ze mną działo, ale spojrzeniem usiłowałam rozsupłać węzeł ręcznika, rozsupłać i zsunąć go z bioder chłopaka.

– Cholera, źle ze mną, stara baba, a napala się na młodzieniaszka- pomyślałam w duchu, mając świadomość, że moja fizjologia nie pozostaje obojętna i uda zaczynają mi się kleić.
– No panowie, zaczynamy od garniturów. Proszę ubierajcie zestawy według numerów przypiętych na plecach i nie pomieszajcie wszystkiego. Do każdego garnituru należy konkretna koszula, krawat i buty. Nie wolno tego pomylić. Na ścianie jest lustro. A pod nim szczotka do butów. Przetrzyjcie je za każdym razem, aby nie było kurzu. Bardzo proszę o skrupulatność, bo nie chciała bym powtarzać sesji.

– A czy, proszę pani, czy Paulino, – poprawił się – jest tu jakaś kabina ? – zapytał Jacek.
Od momentu powitania odezwał się po raz pierwszy. Miał, niski, o przyjemnej barwie głos.
– Niestety, nie ma, jeśli chcesz, wejdź między regały. Nie będziemy patrzyły w tamtą stronę – rzuciłam, aczkolwiek, nie byłam pewna czy Karolcia, tak dotkliwie odczuwajaca „pustkę” nie będzie kikała za regały mając wiedzę, jakie „towary” będą się za nimi przebierać.
– Tylko nie pobrudź się, albo o nic nie zahacz, bo klient się wścieknie.
– Pierwszy na tło wyszedł Adam. Mimo, że jak twierdził, pracował już kilkakrotnie w charakterze modela, wyczuwałam u niego spięcie.
– OK., chwila na odprężenie, bądź swobodny, zrób kilka naturalnych gestów, a ja będę pstrykała. Za chwilę ochłoniesz. Po kilku ujęciach będziesz mógł zobaczyć rezultaty na monitorze. W ten sposób będziesz mógł się korygować. To jest błogosławieństwo fotografii cyfrowej….. A może szklaneczka whisky z lodem? – zapytałam.
– O taaak, poproszę, jeśli można.
Jeszcze ktoś ma ochotę? – zapytałam

– Nie jestem zwolenniczką popijania w pracy, ale na takie okazje, gdy trzeba było szybko rozluźnić osobę fotografowaną trzymałam zawsze w szafie ze sprzętem stosowny zestaw w postaci butelki whiski i płynów rozcięczających.
Okazało się że wszyscy mają ochotę, rzecz jasna poza mną, no bo ja prowadziłam auto, a nie bardzo chciało mi się zostawiać je we firmie i wracać taksówką.
Poprosiłam Karolinę, aby wyjęła i nalała wszystkim do szklaneczek. – Lód jest w tej dużej lodówie z tyłu, za regałami!
– Rzeczywiście, kilkanaście trzasków opadajacego, niezwykle chałaśliwego lustra w Hasselbladtcie , dwa łyki alkoholu i Adam rozluźnił się.
W międzyczasie, dołaczył do niego Jacek. Wystarczyło jeszcze piętnaście minut i praca zaczęła nabierać rytmu.
Inka, która już wszystko poprasowała, a właściwie tylko przody koszul, bo reszty i tak nie widać usiadła sobie za stojacym z lewej strony tła dużym „parasolem” i będąc nim zasłonięta z uwagą przyglądała się raz chłopakom, raz mi.
Karolinę musiałam wygonić za swoje plecy, aby mi nie rozpraszała spojrzeń chłopaków.
Skończyły się szybko garnitury i nadszedł czas na bieliznę.

– Karola, nalej wszystkim, po jeszcze jednej szklance – zadysponowałam widząc niepewne miny chłopaków. Twarz Inki była beznamiętna i nieodgadniona. Zastanawiałam się, co myśli widząc swojego chłopaka w kusych majtkach.
Karolina usiadła na biurku za moimi plecami i cmoknęła na widok Adama wkraczającego na tło. Chłopak był bardzo spłoniony, jego twarz stężała. Widać było, że sytuacja jest dla niego krępująca. Zaczęłam naciskać spust raz za razem, licząc, że kolejne uderzenia ciepłego powietrza z fleszy spowodują że ochłonie. I gdy już jego twarz wróciła do normy, mięśnie twarzy rozluźniły się, zza moich pleców dobiegł dźwięk. Zbaraniałam, bo Karolcia siedząca za mną na biurku, po prostu głośno i przeciągle pierdneła.
– Sorki – mrukneła jak by nigdy nic.
Jacek, gmerajacy się jeszcze za regałami parsknał śmiechem, a po chwili dołączył do niego Adam.
W studio prysnał, z takim trudem, wypracowywany przeze mnie nastrój, ta niezbędna relacja między bezosobowym modelem a obiektywem.
– Cholera, Karolina, ja wiem, że to ludzkie, ale mi ich rozpraszasz. Opanuj się!
– Sorki- powtórzyła, – próbowałam się powstrzymać, ale to fizjologia….
Nie opanowałam.

– Chłopaki rechotali pokładajac się ze śmiechu, a Adam rzucił.
– Karolinko, jesteś dużą dziewczynką, nie chodzisz już do przedszkola i powinnaś panować nad organizmem. To nic trudnego. A w takich warukach, to nie da się pracować, atmosfera ciężka, nie do zniesienia, a poza tym, nie idzie się skupić na pracy- skontastował ni to żartem, ni to poważnie.
– Dziesięć minut przerwy. – Orzekłam. – Wy chłopaki poćwiczcie na tle, a ja muszę odsapnąć.

Usiadłam na moim, zastrzeżonym tylko dla mnie fotelu i z wyrzutem spojrzałam na Karolinę. Jej mina nie wyrażała niczego, żadnych emocji. – Cholera, ja po czymś takim chyba bym się pod ziemię zapadła.
Gdy wchodziłam po schodach do kuchenki na górę zrobić sobie kolejną kawę, rzuciłam okiem na chłopaków i ze zdziwieniem zauważyłam, że wolna chwilę wykorzystują na mizdrzenie się do Inki. Zdziwiło mnie, że w czułościach uczestniczył również Jacek, mimo iż jak zrozumiałam, Inka była dziewczyną Adama. Spoglądajac z góry wyrźnie widziałam ciemne dłonie Jacka obłapiające pośladki dziewczyny gdy Adam całował ją po szyi wsuwając dłonie za dekolt.
Koniec przerwy, pracujemy! – wrzasnęłam. Cholera mnie brała. Niby przyszli do pracy, a….. a może ja już jestem starą, zacofaną jędzą, nie mającą pojęcia o życiu….

– Adam w kusych, powycinanych majtkach złożonych z dwóch trójkątów i opasujacych go szerokiej, czarnej gumy, wkroczył na tło.Nacisnęłam spust raz za razem, kolejne klatki ogladane z szybkością 21/s tworzyłyby film.
Po chwili Jacek zmienił Adama. Kilka uderzeń migawki, błysków fleszy spojrzałam na monitor i …. W studio zalegała dziwna cisza, patrzyłam w obraz na monitorze i zrozumiałam, dlaczego wszyscy milczą. Popatrzyłam na stojącego nieruchomo na papierowym tle jak, wyciosany posąg, Jacka. Jego ciemna twarz była nieruchoma, a oczy nie wyrażały niczego, a właściwie wyrażała chyba wszystko: zakłopotanie, wstyd, dumę i rządzę . Patrzyłam na niego i wiedziałam, że Jacek na dzisiaj skończył pracę. A skończył, bo się do tej pracy nie nadawał. Był piękny, tak wspaniale, harmonijnie umięśniony ze sam Apollo mógłby przy Jacku popaść w kompleksy, ale…. ale chyba to była wina, a właściwie zasługa jego częściowo afrykańskich genów. Jego penis nie mieścił się w majtkach. A właściwie, może nawet mieścił się ale wyglądało to, jak by jego majtki wypychał długi, poskręcany misternie grzechotnik, a zdjęcie nadawało by się do reklamy filmów porno z cyklu „ Czy chcesz poznać mojego węża” , a nie reklamy banalnych, bawełnianych majtek.

– Jacku, przepraszam Cię, ale zdajesz sobie sprawę, że nie mogę Ciebie fotografować….. jestes cudowny, ale….. natura Cię tak wspaniale obdarzyła, że w tym przypadku…. No proszę Cię, zrozum mnie.
– Było mi głupio, czułam się niezręcznie i jako fotograf i jako kobieta. A własciwie to drugie było istotniejsze.
– Jacek usmiechnął się trochę smutno, a może z triumfem, bez słowa zszedł z tła i stanął obok. Stał nieruchomo w „służbowych” majtkach i spogladał na mnie tymi swoimi przepastymi oczami. Miałam wrażenie, że mnie rozbiera spojrzeniem, a na jego ustach pojawił się melancholijny, tak mi się wydaje, uśmieszek.

– Paulina, nie bądź głupia, rób mu fotki, one zrobią furorę, wszyscy będą chcieli mieć ten katalog- odezwała się z tyłu bezceremonialnie Karola, – ja sama chcę mieć taki rarytas w kompie.
Spojrzałam na nią z rozbawieniem i wyrzutem, umilkła.
– No Adam, w tej sytuacji liczę tylko na Ciebie. Wskakuj na plan i do roboty, szkoda czasu – rzuciłam jakby nic się nie wydarzyło i pochyliłam się nad wizjerem. Adam wygladał OK. Nie był tak pięknie zbudowany jak Jacek, był też nieco niższy, ale bez konfrontacji z ciemnym kolegą prezentował się bardzo dobrze. A poza tym, to przecież chodziło tylko o majtki…..
Po kilka ujęć i zmiana majtek. W ferworze pracy, Adam przestał wchodzić przebierać się za regały, po prostu obracał się tyłem, wypinajac w naszym, tzn moim i Karoliny kierunku, kształtny, owłosiony tyłek przy kolejnych zmianach bielizny. Inka, przed którą przebierał się frontem, patrzyła na niego z wypiekami i błyszczącymi oczyma. Zauważyłam, że nerwowo przebiera nogami, trąc kolano o kolano.

Zignorowałam jej stan i praca znowu nabrała rytmu. Po kilku następnych zmianach spojrzałam kontrolnie na monitor i …..
Przybliżyłam obraz …. – O….cholera,- nie dowierzałam własnym oczom…. Adamowi spod gumki założonych własnie slipek wystawał czubek prężącego się penisa. Cofnęłam kilka ujęć i ujrzałam, że na poprzednich ujęciach z Adamem, admowe majtki też prawie pękają od nadmiaru…a na bokserkach, które miał poprzednio zaznaczał się spory namiot.

– Co jest grane, … nie zauważyłam tego patrząc na calą sylwetkę chłopaka.
– Przecież, gdyby te fotki zobaczyła ta zgryźliwa baba z marketingu od klienta, to by dostała apopleksji…
-Adam, – nie wiedziałam co mam powiedzieć, z podobną sytuacją nigdy się w pracy nie spotkałam. Erekcja modela….
– czyś ty zwariował!? Zapanuj nad sobą, zrób coś z tym, to nie do takiego katalogu robimy te zdjęcia. Przecież mi uszy oberwą…..

– To, …. to wszystko przez nią, to ona… – odezwał się zarumieniony jak piwonia, wskazując wzrokiem na siedzącą za mną na biurku, z podkurczonymi wysoko nogami Karolinę.
Spojrzałam na przyjaciółkę, jej mina nie wyrażała nic, pełna obojetność. No może oczęta błyszczały jej nienaturalnie…
– Jak do cholery przez nią, nie gap się po prostu na nią, baby nie widziałeś, czy co???? – prawie ryknełam.
– No widziałem, ale ona… ona się rozkracza i …pokazuje swoją pipę- odezwał się wulgarnie, – i widzisz efekt! W końcu facetem jestem!
– Zerknęłam przez ramię do tyłu i zdażyłam dostrzec, jak Karolina szybko składa rozwarte, podkurczone wysoko kolana. Przez ułamek sekundy migneła mi ciemna, lśniąca cipka przyjaciółki.
– Karola, jak możesz, do cholery! Przecież tu jest praca, ja tu pracuję, a ty… – zawiesiłam głos.
– Przynajmniej zrozumie, że nad fizjologią się nie panuje…. Czepiał się mojej fizjologi, to niech wie jak to jest. Jeśli jest dużym chłopcem to niech zapanuje.Przecież twierdził, że nad wszystkim można panować – rzuciła ze złośliwym uśmieszkiem.

– Adam, szoruj pod zimny prysznic, piorunem! – Rozkazałam coraz bardziej rozeźlona, ale Inka, obok której stał Adam wyciągnęła w jego kierunku szczupłą dłoń i złapała delikatnie wystającego z majtek penisa.
– Ja to zrobię lepiej iż zimna woda – roześmiała się i bezceremonialnie pochyliła nad czerwoną, pobawioną napletka główką. Przeciagnęła językiem wzdłuż już teraz błyskawicznie rosnącego i prężącego się kutasa.
– Porno w moim studio- pomyślałam- tego jeszcze nie było. We trójkę, czyli ja z Karoliną i Jacek wpatrywaliśmy się w zaserwowane nam przedstawienie. Inka uklękła przed Adamem ustawiając się z nim w taki sposób, aby nic nie uszło naszej uwagi. Widać było, że ma w tym dużą wprawę, sporą wiedzę i absoluty brak jakichkolwiek zachamowań.

Jacek, bezwiednie, prawie odruchowo, przesunął dłonią po swoim podbrzuszu. Jego dotychczas misternie poskręcany pod białą bawełną „ogór” wychynął spod gumki majtek; rósł i rósł. Był coraz dłuższy i grubszy. Patryłam raz na niego, raz na spektakl w wykonanu Inki i Adama. Jacek powoli pozbył się krępujących go majtek, a jego wspaniały penis początkowo, mimo znacznej erekcji zwieszajacy się żołędzią w dół, teraz coraz bardziej podnosił się, nabierając tężyzny i coraz bardziej zadzierając głowę. Na oko, mógł mieć sporo powyżej dwudziestu centymetrów, bardzo sporo, a może trzydzieści????

Był pięknie opleciony grubymi żyłami, cały troszeczkę ciemniejszej karnacji niż ciało Jacka, natomiast górę wieńczyła purpurowo-fioletowa głowica. Patrzyłam oniemiała na młodzieńca z opadnietą szczęką. Z trudem powstrzymałam się od głośnego –wow!!!

Jacek, jakby odruchowo przesuwał ręką po prężacym się kutasie; to nie była jednak masturbacja, a raczej pieszczotliwe prezentowanie daru natury. W pewnym momencie oderwał wzrok od Inki, klęczącej przed Adamem i spojrzał na mnie. Spojrzenie, jego ogromnych, czarnych oczu było tak wymowne że właściwie nie musiał nic mówić. Pomiędzy nogami i tak już czułam lepkość, ociekającą na uda. Przecież, przez przedobiednie „wypadki” w domu Karoli nie miałam na sobie majtek. Jacek zaczął sunąć wolno w moim kierunku. Jego kutas, na wskutek przesuwania się po nim Jackowej dłoni podnosił swój łeb coraz bardziej w górę. Był naprężony jak wielka sprężyna i swym jednym, lśniacym oczkiem mierzył we mnie jak działko przeciwlotnicze. Odruchowo cofnęłam się do tyłu w kierunku biurka, na którym siedziała głośno oddychająca Karola. Ją to wszystko chyba również na tyle zaskoczyło, że siedziała nieruchomo, nie reagując na rozgrywajace się wydarzenia.

Oparłam się pośladkami o biurko, a Jacek ciągle patrząc, jak zahipnotyzowany w moje oczy stanął na wyciągnięcie…. kutasa.
– Pomożesz mi też? , tak jak Inka? – Szepnął ochryple.
– Podobasz mi się od pierwszego wejrzenia, Paula, zakochałem się w tobie; piękna jesteś. To nie oni, to Ty tak na mnie działasz. Zauważyłem że nie nosisz majtek, proszę, zróbmy to….
– Oczy Karoliny zrobiły się okrągłe i wprost wychodziły z orbit.
– A ja… a ja też mogę? – wydukała i nie czekajac na odpowiedź i nieśmiało wskazujacym palcem dotknęła błyszczącego otworku na czubku.
– Jacek, nie zwrcając na Karolinę zbytniej uwagi wyciągnął dłonie, złapał mnie za biodra i … powoli, ale stanowczo podciągnął moją sukienkę w górę.

– Po głowie miotały mi się myśli z szybkością kosmiczną. – Piotr wyjechał…. Nigdy nie obiecywałam mu wierności, bo było to sprawą oczywistą, nie miałam potrzeby aby go zdradzać. – Spotkania z Karolą nie były dla mnie zdradą, a raczej miłymi chwilami nie mającymi nic wspólnego ze zdradą. Ot, takimi miłymi sesjami odreagowawczymi. Bez podtekstów… cholera, czy na pewno????
– Dłonie Jacka objęły moje pośladki i przyciągnęły mnie do….. na brzuchu, wysoko powyżej pępka ugniatał mnie olbrzym. Karola błyskawicznie zsunęła się z biurka, uklękła pomiędzy naszymi nogami iż bardziej domyśliłam się niż poczułam, że dobiera się do nas obojga od dołu. A domyśliłam się dlatego, bo całą moją uwagę, całe moje odczuwanie skupiło się na tym, co mieściło się między mną a Jackiem. W tym momencie poczułam, że pomiędzy nas wsunęła się jeszcze szczupła dłoń i ciągnie kutasa w dół. Rychło poczułam go między rozstawionymi nogami. Jacek cofnął się, aby jego końcówka znajdowała się tam, gdzie najbardziej, jego zdaniem było jej miejsce. Sprężynujący w górę kutas uwierał mnie o kość łonową. Czułam pulsujące gorąco. Mimo sprzeciwu tzw.zdrowego rosądku, czułam się coraz bardziej błogo. Powietrze łapałam krótkimi urywanymi haustami, a usłużne dłoń i usta Karoliny coraz bardziej pozbawiały ostatnich hamulców i opamiętania.

pojrzałam, w kierunku Inki i Adama. Inka, oparła się dłońmi o krzesło i stojąc w szerokim rozkroku wypięła bezceremonialnie swoją opaloną dupę w kierunku Adama. Jej białe stringi zawinęły się dookoła kostki lewej nogi.
– Jacek podsadził mnie na biurko, podniósł szeroko nogi na kształt litery V.
Aby nie opaść do tyłu oparłam się dłońmi o krawędź biurka tym samym, pozbawiając się możliwości wykonania jakichkolwiek, chociażby pozornych gestów oporu. Czubek jego olbrzyma, powoli, ale stanowczo napierał na moją już raz „rozdziewiczoną” tego dnia przez działania Karoli i cukini pipeczkę. Bolało mnie spojenie łonowe, bolało mnie całe krocze, a dłoń Karoli pracowicie masowała mnie, abym się rozluźniła, przy tym nie omijajła wsuwającego się we mnie kutasa. Filigranowy figura Karoliny znakomicie umożliwiała jej przebywanie pomiędzy rozstawionymi szeroko naszymi nogami a biurkiem.
Jacek cały czas milczał patrząc mi w oczy. Jego milczące spojrzenie uniemożliwiało mi odchylenie głowy swobodnie do tyłu, bo łączyła nas jakby niewidoczna lina. Lina porozumienia?????????????????????…….
Nieeeeee, nie………… przecież nie chciałam żadnego porozumienia!

Ja właściwie tylko polubiłam tego pięknego, nieśmiałego (?) chłopaka, a on….
On zaczynał właśnie mnie rżnąć. Po wsunięciu we mnie głowicy i jeszcze sporego kawałka, wysunął się nagle, by gwałtownie natrzeć do przodu. Teraz udało mu się wsunąć jeszcze więcej, a moje spojenie jakby trochę ustąpiło. Odczuwałam ból, pomieszany z przyjemnością.

– Przyjemnością?, nie to było coś o wiele więcej. To była rodząca się wolno rozkosz. Jak zwykle, skurcze rozkoszy promieniście otaczały całą miednicę.
Jacek znowu się wycofał, by powrócić jeszcze głębiej. Nie miałam odwagi spojrzeć w dół, by ocenić ile już go pochłonęłam, ale czułam jego lędźwie coraz bliżej. Zawsze z nadchodzącą rozkoszą zamykałam oczy, ale wzrok chłopaka mnie hipnotyzował i nie zazwalał. Gdy po raz kolejny wycofał się, by ponowić atak ryknełam przeciągle i zarzuciłam mu ręce na szyję. Przywarłam do niego we wstrząsających spazmach. Moim ciałem miotały konwulsje, skurcze obejmowały już nie tylko miednicę. Cała byłam jednym spazmem rozkoszy. Wpiłam się w jego usta by stłumić krzyk i jęk wydobywający się z moich trzewi. Odpływałam, czując w sobie ciągle nie strzelający organ. Wyczuła to Karolina odpychając lekko chłopaka i ujmując kutasa dlońmi. Nie mieszcząc go w szeroko rozwartych ustach lizała zapalczywie językiem, przesuwając dłonią energicznie do przodu i do tyłu. Lekko ochłonąwszy stanęłam na nogi, mimo że bolały mnie uda, przykucnęłam z prawej strony chłopaka i dołączyłam do zabiegów Karoliny. Lewą dłoń położyłam na mokrej żołędzi i zaczęłam wykonywać delikatne ruchy obrotowe, a palcami prawej podążyłam do miejsca u nasady potężnych jaj ugniatając mocno kciukiem miejsce, gdzie jak uczył mnie mąż, leżała prostata. Działałam w transie upojenia, wariackiego podekscytowania, a Jacek poddawał się naszym zabiegom oddychając coraz szybciej. Teraz zmrużył oczy i odchylił się do tyłu. Jego armata drgała coraz intensywniej. Karolina błyskawicznie usadowiła się na biurku Rozchyliła szeroko nogi podciągając je wysoko i opierając na krawędzi biurka. Nakierowałam żołądź na rozchylone już płatki jej pipki. Jacek pchnął gwałtownie wywołując dziki wrzask Karoli. Nie była przygotowana na taki brutalny atak i przewróciła się na wznak. Jacek lekko się wycofał i ponowił pchnięcia. Jego brązowe ciało całe ociekało potem, przewrócił gałki oczne błyskąjac białkami, ale nie wydawał z siebie żadnego dźwięku poza coraz szybszym posapywaniem. Sprawiał wrażenie, jak by usiłował wziąć odwet za to że nie był przydatny w sesji bieliźnianej. Teraz coraz gwałtowniejszymi, jak w transie zadawanymi pchnięciami, udowadniał swoją przydatność. Trzymając w dłoni jego jądra usiłowałam stymulować siłę jego pchnięć mając na uwadze bezpieczeństwo i zdrowie wrzeszczącej Karoliny, ale moje zabiegi uchodziły jego uwadze. W którymś momencie zadrżał, westchnął ciężko i po kolejnym pchnięciu zatrzymał się na moment, ponowił pchniecie, ale znacznie słabiej, po kolejnych słabnących wyraźnie ruchach, opadł ciężko na Karolinę, która krzyczała, szlochała i biła pieściami w blat mebla. Organ Jacka wysunął się z jej wnętrza, a po pośladkach zaczeła skapywać na podłogę biaława strużka protein.

Będąc po tak ciężkich przejściach zupełnie zapomniałam o obecności Adama i Inki. Spojrzałam w ich stronę i zobaczyłam jak Adam, klęcząc za stojącą w akrobatycznej pozie dziewczyną intensywnie wylizuje jej szczelinę. Inka stała bowiem w szerokim rozkroku pochylajac się do przodu tak głęboko, że złapała się dłońmi za nogi na wysokosci kostek, a jej sukienka zarzuconana głowę swobodnie opadała w dół odsłaniając widok na wypietą dupę. Wyglądała jak pół kobiety, resztę ukrywała zwieszająca się sukienka.
Adam nie słysząc już naszych hałasów obejrzał się i z szelmowskim uśmiechem odezwał się: – zawsze sprzątam po sobie do czysta.

– Faktycznie, z zaróżowionej, z leciutkimi blond odrostami szparki dziewczyny nic nie nie wydobywało, odwrotnie niż z cipki Karoli.
Byłam obolała, oszołomiona i miałam kłopoty z swobodnym staniem na nogach. Karolina sprawiała wrażenie, jakby ledwo uszła z życiem z zamachu na nią. Jacek, milcząc, nie patrząc w moją stronę usiłował bezskutecznie, upchnąć swoje narzędzie w podciagane na powrót majtki.
Ochłonęłam powoli i postanowiłam nad wszystkim zapanować. W końcu byłam w pracy, jeszcze jej nie skończyłam, czego świadomość namolnie do mnie wracała, a jednocześnie nie bardzo miałam ochotę ją teraz kończyć. Ale poczucie obowiązku brało górę.

– Uwaga! Koniec swawoli, co się zdarzyło, to się zdarzyło, a teraz praca!
Po pierwsze – powiedziałam niepewnym głosem, usiłując powrócić do panowania nad sytuacją – wszyscy pod prysznic! Szybko, bo jeszcze trochę pracy przed nami. Przerwa, jak wiecie była nieplanowana.
– Ciszę nagle przerwały dziwne odgłosy dobiegające ze schodów. Spojrzeliśmy do góry i …..

Na górze schodów siedziała z zamkniętymi oczyma Julia, moja szefowa. Miała wysoko zadartą spódnicą. Grube uda , szeroko rozchyliła dając wszystkim wgląd w kosmaty gąszcz, w który gwałtownie i rytmicznie wsuwała jakiś przedmiot. Ze względu na to iż część przedmiotu trzymała w dłoni, a cześć pochłonęło jej wnętrze, nie mogłam dostrzec, co tak zaciekle w siebie wpychała. Staliśmy w ciszy oniemiali patrząc na niezwykły widok. Spanikowana zadałam sobie pytanie, co szefowa widziała i jakie mogą być konsekwencje tego, co widziała. Widok, jaki miała z góry schodów, nie pozostawiał złudzeń i sugerował, ze widziała wszystko albo prawie wszystko. W końcu, działania, jakie czyniła na sobie, musiały być zainspirowane silnym bodźcem.

Julia chrypiała, stękała coraz głośniej, jej grube uda zamykały się i rozwierały aż stęknęła chrapliwie i zamarła w bezruchu by po chwili otworzyć oczy. Spojrzała na nas i nie skonfundowana przedstawieniem jakie nam zafundowała, wstała ogarnęła falbany spódnicy i warkneła.
– Na dzisiaj dosyć, jutro Paula dokończysz. A teraz spierdalajcie…. Szybko!
– W jej ręku lśniła czarna słuchawka bezprzewodowego telefonu…….
Nikt nie odwarzył się wejść za znikającą na górnym podeście Julią i pójść do łazienki. Szybko powyłączałam główne wyłączniki prądu zasilające studio, schowałam sprzęt do szafy pancernej i chyłkiem opuściliśmy firmę .
W samochodzie panowała cisza. Jej przyczyną była nie tylko chęć ochłonięcia po ekscesach w studio, ale wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że mogę mieć kłopoty.

Wysadziłam ich na pierwszym przystanku autobusowym i skierowałam samochód w kierunku dzielnicy, gdzie mieszkała Karolina. Ciszę przerwała Karola, spojrzała na mnie i odezwała się cicho:
– Paulinko, jak myślisz, będzie OK.?
– Nie wiem, jeśli chodzi o Julę, to myślę że tak. W końcu, jeśli ją poniosło, to chyba zrozumie, ale ze mną…. nie wiem, chyba nie. Było to niesamowite, miłe, ale mam ogromne wyrzuty sumienia i nie wiem jak sobie z tym poradzę. Przecież zdradziłam Piotra!!!
– Oj Paula, nie dramatyzuj, przecież to zwykła fizjologia, a jak wiesz, nad nią nie zawsze się panuje…..

Zdrada – seks grupowy – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 4 minutes

Zdrada przez pomyłkę

Niedawno po ślubie pojechałem ze swoją żoną na wieś do rodziców. Wzorowe gospodarstwo ,kury, krowy,konie, wszystko zadbane i czyste.Koniecznie chciałem pokazać swojej młodej żonce gdzie i jak kochają się moi rodzice. W oborze, przy zagrodzie gdzie stały konie, był ustawiony specjalny kozioł.Poprosiłem Anię ażeby położyła się na nim na brzuchui i rozkraczyła nogi. Stała tak w pozycji w jakiej kryją się zwierzęta, podszedłem do niej i wskoczylem na nią jak ogier na klacz.

Kopulowaliśmy jak zwierzęta, mojej ukochanej najwidoczniej sie to spodobało bo jęczała jak nigdy dotąd. Gdy dochodziliśmy zwierzeta zaczeły glośno rżeć jakby wiedziały co robimy. Wieczorem powtórka powiedziala Ania i wyszliśmy.Zza obory wyszedł mój ojciec, czyżby nas podglądał, pomyślałem sobie.

Wieczorem była kolacja, na której dużo się jadło, a jeszcze wiecej piło. Ojciec cay czas opowiadał jakieś sprośne kawały.Ania i moja mama miały już dość alkocholu, więc wstały i powiedzialy że ida spać. Ojciec jednak mrugnął porozumiewawczo do matki i powiedział, tam gdzie zawsze kochanie,pa. Kobiety wyszły, a my posiedzieliśmy jeszcze z pół godziny i też rozeszliśmy się do pokoi. Mnie jednak zachcialo się wziąć prysznic. Nie wiem jak długo pod nim byłem, jednak gdy wyszedlem w domu panowała totalna cisza. Zgodnie z umową mialem się spotkac z Anią o oburce.

Poszedlem jednak wcześniej sprawdzić czy moi rodzice śpią. I owszem moja matka leżała w łóżku, jednak ojca nie było. Pomyślałem że może poszedł do toalety i wyszedłem na dwór. Chcąc zaskoczyć moje maleństwo, po cichu zakradłem się do drzwi obory, otworzyłem je i wszedłem na palcach do środka. W oborze panowały ciemności i tylko z jednego małego okna przebijało się do środka trochę światła księżycowego, padając wprost na rozłożone na kożle, z wypiętą pupą ciało mojej żonki. Nie była jednak sama, klęczała za nią jakaś postać i głośno mlaszcząc lizała jej wyeksponowane krocze. Już chciałem wkroczyć i przerwać, lecz w tym momencie postać wstała a ja zobaczyłem swojego ojca. Byl kompletnie nagi, a jego gruby korzeń stał sztywno, wycelowany w wilgotną od jego sliny i jej soków szparkę. Co robić, myślałem,jak teraz wejdę może wyjść na to że żona mnie zdradza z moim własnym ojcem, jak nie wejdę to ją przeleci, ale on pewnie myśli że to jego żona i jak skończy nikt sie o tym nie dowie łącznie z nim i z Anią.

Gdy tak się zastanawiałem ojciec nie próżnował, wbił sie w nią i miarowo posówał. Patrzyłem jak jego zadek chodzi tam i nazad. Bez pośpiechu no bo i gdzie miał się śpieszyć. Słyszałem głośne wzdychanie mojej Anii sapanie mojego ojca który wreszcie po jakichś dwudziestu minutach przyśpieszył,znieruchomiał nagle, pchnął ją jeszcze mocno parę razy i wyszedł z niej. Widzialem jak jego członek, pulsował jeszcze chwile i pomału zaczął opadać, zaś z kwiatuszka mojej żony cienką strużką zaczęła wypływać gesta biała sperma.

Ojciec z widocznym zadowoleniem przyglądał sie temu, gdy nagle jego i moją uwagę zwrócił jakiś chałas a z ciemności głośno rechocząc wynurzyło się dwóch masywnych męższczyzn. Byli to najlepsi przyjaciele ojca – Adam i Henryk. Co wy tu, zaczął mój ojciec jednak nie skończył, jak to Mieciu,zapomniałeś, rewanż.

W zeszłym tygodniu robiliśmy sex pary u nas, a dziś kolej na ciebie,widzimy że rozgrzałeś dla nas już swoią żonkę. To mówiąc zaczęli zrzucać z siebie ubrania i jak bozia ich stworzyła stanęli obok mojej żony. A tak ,tak zupelnie zapomniałem panowie, jak sie rzekło, to do dzieła. Obaj panowie złapali się za swoje lance i spoglądając na pośladki mojej kobiety, pomalu zaczęli doprowadzać swoje instrumenty do gotowości. Patrzylem na to jak ich z pozoru normalne przyrodzenia zaczęły rosnąć w dłoniach. Byly coraz wieksze i wieksze. Gdy wreszcie doszli do wniosku że sa gotowi jeden z nich ustawił sie na wprost wejscia do dziupli, przyłożył swoją głowicę do wejscia i pomału zaczął wchodzić. Żona jeknęła lecz, Henryk złapał ją mocno za biodra i rozpoczął wędrówkę po jej wnętrzu. Boże powiedział ta twoja kobieta Mieciu to ma pipkę jak jakaś młódka. Już dawno nie byłem w tak waskiej dziurce. Dobra Heniu, nie rozczulaj sie tak bardzo tylko pchaj, ja też chcę spróbować tego rarytasu. Dobra chłopaki – nie gadać po próżnicy tylko do dzieła.

Nie trzeba było tego powtarzać dwa razy. Ojciec rzucil hasło, tak jak kiedyś panowie, pięć minut i zmiana. Ustawili sie jeden za drugim i dawaj naprzód. Stałem tak ze dwie godziny, przez które wsciekłośc z mojej bezsilności mieszała sie z podnieceniem, jakiego jeszcze w życiu nie miałem. Stałem tak ze sterczacym ptakiem, mając jednocześnie chęć dołączenia do nich, a z drugiej strony przegonienia ich. Tylko co by mi z tego przyszlo, tylko wstyd na całą rodzinę i powód do śmiechu na cala wioskę, jakby się to wydało. Rozsadek zwycieżył, poczekałem cierpliwie aż skończylii wyszli z obory. Podszedłem wówczas do mojej Ani.

Nawet przy tak słabym świetle widziałem jej opuchnietą i zaczerwienioną od tak dlugiej jazdy szparkę. Ubita jak śmietana sperma okalała wejście do jej środka. Nie wytrzymałem, wszedłem w nią i zacząłem szybko sie ruszać jednocześnie,szepcząc jej do ucha tak aby się ocknęła. Ania pomalu zaczęła sie podnosić. Skończylem w niej i pomogłem sie jej ubrać. Moja ukochana spojrzała na mnie i zrozbrajającym uśmiechem spytała:chyba chwilkę się zdrzemnęłam, ale ty mój drogi chyba w tym czasie nie próżnowałeś, co?

No ico ja mogłem na to odpowiedzieć, pocałowałem ją tylko i odprowadziłem do naszego łóżka. Rano przy śniadaniu ojciec w doskonalym humorze znow zaczął dowcipkować, a na koniec przed wyjściem w pole spytał no jak tam młodzi było w nocy, bo my z matką ostrośmy sie zabawiali. Gdy ojciec wyszedł, matka wstała od stolu i powiedziała, sklerozy się nabawil ten mój stary czy co,całą noc spałam ,a temu znowu się cos przyśniło.

Piżama party – seks grupowy – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 15 minutes

Piżamówa

W pewien sobotni wieczór siedziałem w domu i męczyłem się z zadaniem z języka niemieckiego, który nie był nigdy moją mocną stroną. I tym razem szybko się poddałem, ale ponieważ ćwiczenia musiałem oddać nauczycielce na najbliższej lekcji, zdecydowałem się pójść do Gośki, koleżanki, która mieszkała niedaleko i była dobra z niemieckiego. Ubrałem się ciepło, bo choć do domu Gośki miałem blisko, był zimny styczeń. Szybko przeszedłem niedługą drogę i zadzwoniłem przez domofon do domu.

– Kto tam?

– Dobry wieczór. To ja, Maciek, czy zastałem Gosię?

– Cześć, Maciek! Proszę, wejdź

Zabrzęczał mechanizm zwalniający zamek i wszedłem do ogrodu. Stanąłem potulnie przed wejściem, a Gośka szybko mi otworzyła:

– Wchodź szybko, bo strasznie zimno – powiedziała

– Dzięki. Wiesz, mam problem z tymi ćwiczeniami od Nowickiej, a jeśli ich jej nie oddam w poniedziałek, to chyba mnie rozwali.

– Nie ma problemu, chodźmy na górę – zaprosiła mnie

Szedłem za Gosią i dopiero wtedy zauważyłem, że jest trochę dziwnie ubrana

– Czy ja ciebie nie obudziłem? – zaniepokoiłem się

– Nie – roześmiała się – nie miałam nawet zamiaru spać

Weszliśmy do pokoju i… zaniemówiłem. Z głośników płynęła jakaś kiczowata muzyka, Toni Braxton albo inne nudy, całe pomieszczenie było oświetlone świecami, a na podłodze siedziały dwie dziewczyny. W piżamach.

– Cześć, nie zimno wam? – zapytałem idiotycznie

– Cześć, trochę zimno – odpowiedziała jedna

– To czemu siedzicie w samych piżamach? – byłem dociekliwy

– Bo to jest Piżamowe Party – odparła Gosia – z okazji moich imienin postanowiłam spotkać się na takiej „imprezie” z przyjaciółkami

– To ja chyba przyszedłem w złym momencie – zreflektowałem się – wpadnę jutro, jeśli można…

– O, nie, jeśli przyszedłeś, musisz zostać, trochę się tu już nudzimy – ze śmiechem powiedziała Gosia – poznajcie się wreszcie.

Podaliśmy sobie ręce z dziewczętami. Jedna (ta, której było zimno) była malutka, jasnowłosa i szczupła, miała na imię Marta. Była całkiem ładna i miała naprawdę fajną piżamkę – z gładkiego materiału, ciemnoróżową, z dużym wycięciem pod szyją. Niestety, za wiele to wycięcie nie ujawniało, bo musiała mieć całkiem małe cycuszki. Druga, milcząca dotąd, Anka, była wysoką brunetką, ubraną w klasyczną bawełnianą piżamę, ale co to była za laska! Zachwycające ciemne oczy, figura modelki i wielkie, wielkie piersi, które ledwo zmieściły się pod niebieskim materiałem. Byłem oszołomiony jej urodą. Usiadłem w fotelu i czekaliśmy na Gosię, która poszła na dół zrobić mi herbatę. Zapytałem dziewczyny, co robią na co dzień

– Ja uczę się w Koperniku – odpowiedziała Ania

– A ja szukam przygód – roześmiała się Marta, która zdawała mi się śmielsza i bardziej rozrywkowa. Opowiedziała mi, że wszystkie poznały się w podstawówce i wciąż się przyjaźnią, że znają mnie z opowiadań Gośki, ale „nie sądziła, że taki ze mnie przystojniak” Te i różne inne bzdury usłyszałem od małej pleciugi, aż weszła Gosia. Czas chyba i ją opisać. Jest blondynką z krótkimi, do ramion włosami i miłą buzią i życzliwym usposobieniem. Od początku ogólniaka podobała mi się, szczególnie po tym, jak na zielonej szkole mogłem zobaczyć, jak wygląda ubrana tylko w prześwitującą bieliznę. Jednak wiedziałem, że nie mam u niej wielkich szans, bo kręciło się koło niej wielu. Nigdy jednak żadnego nie traktowała serio i była raczej niedostępna – tak mi się zdawało. Teraz patrzyłem na nią, a raczej na białą piżamę, pod którą kołysały się piersiątka i czułem się coraz lepiej. Wejście Gosi ośmieliło jednak Martę, która głośno zaproponowała

– Dziewczyny, ale skoro Maciek ma zostać z nami, musi dopełnić reguł Piżamowego Party, nie może tak siedzieć w swetrze!

– Muszę tak siedzieć, Marto – skwitowałem – bo nie noszę ze sobą piżamy, z właściwie to nigdy nie noszę piżamy.

– A co nosisz, gdy śpisz? – zapytała Marta i podszedłszy do fotela, w którym siedziałem, schyliła się i oparła wyprostowane dłonie na podłokietnikach, patrząc mi z bliska w oczy. Obszerna góra od piżamy zwisała luźno, a ja przez wspomniane wycięcie spojrzałem pod materiał. To, co tam zobaczyłem sprawiło, że mój interes stał się duży i twardy. Marta nie miała nic pod spodem i mogłem zachwycić się jej niedużymi, ostro zakończonymi cycusiami. Patrzyłem więc na ten mały biuścik i odpowiedziałem wolno

– Sypiam w majtkach, albo bokserkach.

– Mmm – zamruczała Marta – w takim razie jeśli chcesz zostać, musisz pozbyć się reszty stroju.

Przy tych słowach zakołysała się, a niewielkie wzgórki ruszyły się ponętnie.

W tym momencie odezwała się Ania

– Przepraszam was, ale muszę już wracać do domu.

Rozczarowała mnie. Była największą laską z całej trójki i miałem nadzieję na zawarcie z nią bliższej znajomości. Próbowaliśmy ją zatrzymać, ale niestety, zjawiskowa dziewczyna okazała się mieć silne hamulce i nie chciała uczestniczyć w Party, do którego dołączył facet. Gosia zeszła z Anią na dół, by ją odprowadzić, a ja tymczasem flirtowałem z Martą, która wciąż stała nade mną, pozwalając mi patrzeć na swój biuścik. Po chwili jednak, korzystając z tego, że byliśmy sami, usiadła mi na kolanach i zaczęliśmy namiętnie się całować, podczas tych pieszczot zdjęła mój sweter i zostałem w samej koszulce. Weszła Gosia.

– Mmm – powiedziała – ja też chcę żeby mnie Maciek pocałował.

Zmieniły się miejscami i poczułem w ustach języczek Gosi, która niezwłocznie rozpięła i zdjęła ze mnie koszulkę.

– Wstawaj, Macieju – zawołała na to Marta, a gdy spełniłem żądanie, bezzwłocznie rozpięła mi spodnie i opuściła je na dół. Podniosłem lewą i prawą nogę, z których Gosia zdjęła skarpetki i nogawki, a Marta przyglądała mi się i wskazując na skromny kawałek materiału poniżej pasa zadała pytanie

– Dlaczego to tak sterczy?

– Chyba przez was – powiedziałem

– Ojej, co my takiego zrobiłyśmy – zapytała Marta udając skruszenie

Usiadłem w fotelu i kazałem jej oprzeć się tak, jak poprzednio

– Marto, przez dekolt widzę twoje piersi – powiedziałem z lekką obawą, że się obrazi, była jednak nawet śmielsza niż sądziłem

– Rzeczywiście… – szepnęła, jak niegrzeczna dziewczynka – może z tobą, Gosiu jest lepiej? Chodź tu, oprzyj się tak, jak ja – poprosiła

Gosia uczyniła to. Musiałem się trochę nachylić, ale warto było, biust mojej klasowej koleżanki, również nie skrępowany bielizną był oszałamiający. Większy od cysiów Marty, jasny i gładki, wspaniały!

– Chyba „to” będzie sterczeć dalej – westchnąłem

– Mnie się tak podoba – oznajmiła Gosia – tylko nie mogę tak długo stać, bo mi ręce zdrętwieją.

– Wiesz, co, Gosiu, to będziemy się zmieniać koło Maćka – wymyśliła Marta, chyba że masz inny pomysł – zwróciła się do mnie

– Wiecie, dziewczyny, skoro ja siedzę nagi do połowy to może zrobicie tak samo dla towarzystwa? Wtedy „to” pozostałoby w stanie tym, co teraz – oznajmiłem wskazując na naprężonego penisa

– Mnie się podoba ten pomysł – ucieszyła mnie Marta i bez ceregieli zdjęła bluzę od piżamy.

– A ja wolę, jak Maciek mi pomoże – zalotnie stwierdziła Gosia.

Wstałem i podszedłem do niej, by pozbawić ją górnej części odzienia. Aż mi dech zaparło, gdy patrzyłem na dwie półnagie dziewczyny w świetle świec.

Mała blondyneczka podstawiła mi pod nos śmieszne pagórki i powiedziała z żalem:

– Bardzo bym chciała, żebyś mnie pocałował. Zrobisz to dla mnie?

Zrobiłem to z ochotą, prócz pocałunków, pieszcząc ją językiem i lekko podgryzając twarde suteczki. Marta prosiła „jeszcze”, wędrowała nawet dłonią do moich majtek, ale ja chciałem jeszcze zaczekać. Posadziłem sobie Martę na kolanach, plecami do mnie i bawiłem się małymi, sterczącymi brodawkami. Gosia stała obok i umilała sobie czas, drażniąc swoje brodawki sutkowe.

– Marta, przesuń się, to ja mam imieniny – zażądała, siadła przodem do mnie, wpychając mi język w usta. Z radością lizałem się z tą atrakcyjną panną, czułem jednak, że tego wieczora musimy pójść dalej.

– Może teraz zagramy o to, kto pierwszy pozbędzie się reszty ubrań – zasugerowałem

– Nienawidzę gier losowych – zaoponowała Marta – wolę się poświęcić i zdjąć pierwsza

– O, nie – powstrzymała ją Gosia – to moje imieniny i ja wolę, żeby pierwszy zdjął Maciek

– Skoro święto jest twoje należy ci się pierwszeństwo – podpuszczałem Gosię

– No dobrze – zgodziła się, zdejmując szybko spodnie i siadając w fotelu. Szybko zbliżyłem głowę do jej cipki i zacząłem całować włosy łonowe, a kiedy pod wpływem pieszczot rozchyliła nogi, zszedłem niżej, między gorące i wilgotne płatki. Wdychałem cudowny zapach i szukałem gorączkowo łechtaczki. Poczułem dłonie, które ściągnęły mi majtki. Gdy spojrzałem w dół, Marta właśnie zaczynała robić mi loda. Chwilę jeszcze lizałem sekret Gosi, ale gdy poczułem bliskość orgazmu, skończyłem zabawę i delikatnie odepchnąłem Martę. Zdziwiony tym, że na jej szczupłej pupie wciąż są spodnie, ściągnąłem je bez ceregieli. Marta, co mnie autentycznie zachwyciło, miała gładziutką, wygoloną piczkę, w którą bez dłuższego zastanowienia wsadziłem swą gorącą dzidę. Gosia „usiadła” na twarzy Marty, która pracowała po chwili języczkiem w cipce koleżanki, a ja poczułem, że znów dochodzę. Zdecydowałem się na zmianę dziurek. Posadziłem Gosię na krawędzi fotela, a sam klęcząc zacząłem ją posuwać. Marta nieźle ją przygotowała, bo była mokra i śliska, po czterech ruchach przeżyła orgazm, ale ja chciałem też wytrysnąć i to w niej. Marta przycupnęła na podłokietniku fotela i lizała sutki Gosi, a ja nie myśląc wiele wsadziłem palec w jej ciasną dziurkę. Minutę potem wytrysnąłem w Gosię. Zostałem w niej, aż erekcja minęła, jednocześnie dłonią prowadząc do ekstazy Martę. Przez chwilę wszyscy troje siedzieliśmy zmęczeni. Wtedy Gosia podeszła do Marty i namiętnie pocałowała ją w usta. Strasznie mnie to podjarało i zachęcałem je do kontynuowania tego. Pała powoli sztywniała i zastanawiałem się, co zrobić, dziewczyny jednak zdecydowały za mnie, liżąc mi jedna fiuta, druga mosznę, co było wspaniałym przeżyciem. Położyliśmy się tak, bym mógł robić im palcówki, a one mnie loda, ale nie było to wygodne. W dodatku Marta powiedziała, że w Gosię się spuściłem, a w nią nie i jest zazdrosna. Ustawiłem ją w pozycji pieska i od tyłu wszedłem w cipkę Marty. Żeby nie marnować czasu, Gosia podsunęła jej do wylizania swoją dziurkę, jednak Marta doszła bardzo szybko, więc nie mogła dobrze skupić się na minetce przyjaciółki. Ruchałem malutką i zabawiałem się jej małymi cycuszkami, aż trysnąłem, była ciaśniejsza od Gosi, więc i orgazm jakiś mocniejszy, choć nasienia mniej. Wystarczyło jednak dla Gosi, która wyssała mi z fiuta resztki spermy, gdy już wyjąłem go z Marty. Usiadłem w fotelu, zastanawiając się, czy będę miał siły na trzeci raz, a panny zajęły się wzajemnym badaniem swoich pisi w pozycji 69. Znów mi stał. Położyłem się na plecach, Na pałę nabiła mi się Gosia, podskakując tak, że cyce latały jej na wszystkie strony, szybko jednak zasłoniła mi je Marta, podsuwając mi pod język młode, ociekające śluzem ciało. Lizałem więc zachłannie, nie zważając na okrzyki Gośki. Byłem trochę zmęczony, więc dużo czasu zajęło mi porządne podniecenie się. Gosia zsiadła ze mnie, po dwóch chyba orgazmach, ale szybko wzięła mnie w usta Marta. Patrzyłem znów z radością na cycki leżącej obok Gośki, a mój trzeci, dość skąpy wytrysk, wylądował właśnie na niej. Marta zlizała nasienie i widząc nasz opłakany stan własną ręką wyruchała się dokładnie do końca.

Zrobiło się dość późno, więc z przykrością oznajmiłem dziewczynom, że muszę wracać do domu. Marta powiedziała, że koniecznie muszę ją odwiedzić i zapisała mi numer telefonu, a Gośka, która na chwilę znów stała się rozsądną uczennicą, obiecała, że zrobi za mnie ćwiczenia i przyniesie mi je do szkoły w poniedziałek. Pocałowałem je na pożegnanie we wciąż gorące dziureczki i wyszedłem. Kiedy zamknęły się za mną drzwi ogrodzenia, przyszły mi do głowy dwie myśli: pierwsza, że Marta z Gosią na pewno jeszcze zabawią się jeszcze razem tej nocy. Spojrzałem ostatni raz w okno pokoju Gosi. Uśmiechnąłem się. Stały obie w oświetlonym prostokącie, wciąż nie ubrane, machały mi na pożegnanie… Druga myśl była konsekwencją tego widoku, małych cycków Marty i większych Gosi. Przypomniałem sobie Anię. „Szkoda, że nie została” pomyślałem mimo wszystko trochę zawiedziony, odmachałem laskom i ruszyłem przez mróz do domu.

Dziwnie mi się później rozmawiało z Gosią, która nigdy nie wróciła do wspomnień tego szalonego wieczoru. Do Marty nie zadzwoniłem, jakaś niechęć mnie ogarnęła do wszystkiego. Byłem rozdrażniony i miałem stale zły humor. Nie wiedziałem, albo ukrywałem sam przed sobą przyczynę tego stanu. Aż do tej wyprawy na zakupy.

W galerii handlowej hipermarketu szukałem prezentu dla mojej siostry. Wiedziałem, że marzy o jasnym, puszystym sweterku, a ponieważ byłem przy forsie, chciałem sprawić jej przyjemność. Ostatnio tylko z nią mogłem się dogadać. W jednym ze sklepów oglądałem ubrania, kiedy brakło mi powietrza, a serce stanęło na trzy sekundy. Naprzeciwko wieszaka stała Ania. Pozbierałem się jakoś i podszedłem do niej

– Cześć, Aniu

– Cześć, Maciek. (pamiętała moje imię!) co tu robisz?

– Szukam prezentu dla siostry – opisałem jej sytuację

– Tam wcześniej jest sklep, w którym widziałam takie – poradziła mi – idź koniecznie.

Nie chciałem, jeszcze się z nią rozstawać, rozpaczliwie zapytałem

– Pójdziesz ze mną? Może coś mi doradzisz, na pewno lepiej się znasz na tym niż ja…

– Dobrze, pójdę – odparła.

Kupiliśmy sweter, który wybrała i wyszliśmy z hipermarketu. Szliśmy powoli do autobusu i odważyłem się zapytać, czy mogę odprowadzić ją do domu.

– Raczej nie – pokręciła głową

– Jak chcesz – odrzekłem zgaszony – szkoda…

Wtedy ona zatrzymała się i zaczęła szybko mówić

– Muszę ci to powiedzieć, bo nie będę się tym dłużej dręczyć. Wtedy, u Gośki, kiedy wszedłeś, będę szczera, pomyślałam, że jesteś sympatyczny, miły… Ale potem, jak zacząłeś rozmawiać z Martą, ja ją lubię, ale nie potrafię tak się wyzywająco zachowywać jak ona. I ta wasza rozmowa, nie chciałam… Wyszłam, bo bałam się tego, co nastąpi. Nie chciałam się rozczarować tobą.

– Ale Aniu, to były żarty. Może głupie, ale jesteśmy młodzi, nie musimy wszystkiego brać serio – plotłem

– Maciek, przestań. Marta opowiedziała mi, co robiliście potem. Ja nie jestem głupia. Myślisz, że nie wiem, dla kogo jest ten sweter? Przecież to rozmiar Marty. Nie musisz mnie okłamywać, jest mi obojętne co robicie.

– Aniu! Nie rozumiem – brnąłem w zaparte – nie wiem, co mówiła ci Marta i nie wiem, czemu nie wierzysz, że sweter jest dla mojej siostry, dlaczego myślisz, że kłamię? – chyba nieźle grałem zdziwienie, ale pomagało mi to, że naprawdę chciałem, żeby mi zaufała.

– Marta mówiła, że po moim wyjściu zrobiliście sobie niezłą orgię. Że wszyscy byliście nadzy, że uprawialiście sex…

– Anka – kłamałem jak najęty – jak mogłaś w to uwierzyć? Czy Gośka to potwierdziła? Czy możesz sobie wyobrazić, nas we trójkę… nawet mi to przez gardło nie przejdzie… – W oczach Ani pojawiła się niepewność, ciągnąłem więc ten ryzykowny wywód:

– Nie wiem, co dokładnie opowiedziała ci Marta, ale to przecież nieprawdopodobne, to się nie zdarza w życiu, najwyżej w jej bujnej wyobraźni, uwierz mi! Wiem, Aniu, chodź ze mną do domu, mieszkam niedaleko Gośki, poznasz moją siostrę i zobaczysz, dla kogo kupiłem prezent – cieszyłem się z genialnej koncepcji

– Nie, dzięki. Ale możesz mnie odprowadzić – powiedziała wolno

Była to dla mnie wielka szansa, bardzo chciałem ją wykorzystać. Byłem miły, szarmancki, towarzyski i uprzejmy. Odprowadziłem ją aż do bloku, w którym mieszkała, podziękowałem za zaproszenie do środka najuprzejmiej jak potrafiłem. Zrobiłem to, bo miałem plan. Już wiedziałem, że moja chandra, kłótliwość i niespokojne sny, wszystko to było tęsknotą do Anki. I postanowiłem, że będzie moja.

W doskonałym nastroju jechałem do domu i obmyślałem szczegóły planu. Powoli nabierał on wyraźnych kształtów, jednak przyszła chwila, kiedy spisałem go i cały świat na straty. Szedłem właśnie ulicą do domku, kiedy zadzwonił telefon, z nieznanego mi numeru.

– Cześć, to ja – usłyszałem głos Ani

– Witaj, Aniu, co się stało? – zapytałem uprzejmie (skąd ona ma mój numer???)

– Dzwonię, żeby coś ci powiedzieć…

– Słucham – zaniepokoił mnie poważny ton jej głosu

– Rozmawiałam przed chwilą z Gośką, ona podała mi twój numer. Zapytałam ją o tamtą noc – Zatrzymałem się. Zakląłem w duchu. Wszystko było stracone w pizdu, mój misterny plan miał lukę wielką jak kanion Kolorado. Milczałem

– Maćku – kontynuowała ona dramatycznie – wybaczysz mi? Jestem jednak naiwna, skoro uwierzyłam Marcie. Gośka śmiała się ze mnie, a ja czuję się teraz tak okropnie. Wybaczysz?

– Aniu, nie martw się tym, to drobiazg. Ja już nie pamiętam o tym – mówiłem czując się, jakbym drugi raz się narodził – cieszę się, że tak zrobiłaś. Czy w takim razie zgodzisz się jeszcze kiedyś ze mną spotkać, porozmawiać?

– Oczywiście, Maćku, będę czekać na twój telefon. Do zobaczenia więc. Dobrze, że wszystko się wyjaśniło.

Do domu wróciłem uskrzydlony, zacząłem spisywać pomysły, które miałem zamiar wykorzystać do zbliżenia się do mojej przecudnej koleżanki. Generalna zasada brzmiała „Czekać. To ona musi inicjować wszystko”.

Zadzwoniłem za dwa dni, to wydawało mi się właściwym czasem. Zapytałem, czy woli iść do teatru, czy raczej potańczyć. Wolała dyskotekę, co było mi na rękę, bo tańczyłem jakiś czas w klubie i mam pewne doświadczenie i swobodę na parkiecie. Umówiliśmy się na piątkowy wieczór. W domu układało się też świetnie, siostra była szczęśliwa z powodu swetra, a starzy dostrzegali, że stałem się spokojniejszy i uprzejmiejszy. Gdy przygotowywałem się do piątkowego wyjścia, ojciec sam z szelmowskim uśmiechem wręczył mi kluczyki i papiery auta. Jego auta! Czyli tego, którym dotąd nie jeździłem sam. Chciał tylko, żebym zaparkował na strzeżonym i uważał podwójnie. Wszystko układało się po mojej myśli, zamiast małego citroena mamuśki, zajechałem przed blok passatem, grzecznie porozmawiałem z mamą Ani, obiecałem, że odwiozę ją przed pierwszą (przed pierwszą???!!!) i będę się nią opiekował. Ania wyglądała po prostu bosko. Szliśmy na dyskotekę w stylu lat siedemdziesiątych, ja miałem na sobie śmieszną pomarańczową marynarkę starego i skrzypiące brązowe buty, szeroki czerwony krawat i niebieską koszulę. Istny pajac, ale dobrze się czułem. Ona za to ubrała się w prostą, długą sukienkę z motywem floralnym, też chyba kiedyś należącą do jej mamy, a we włosy miała wpięty kwiatek. Do tego wspaniały tandetny make-up i cudowne, cudowne spojrzenie. Pomogłem jej narzucić płaszcz i zaskoczoną zaprosiłem do passata. Jechałem wolno i ostrożnie, nie chciałem szpanować, bo wiedziałem, że szybka jazda jej nie zaimponuje. Bywałem wcześniej w lokalu, do którego szliśmy i wiedziałem, że chodzą do niego fajni ludzie. Bawiliśmy się doskonale, znakomicie nam się tańczyło. Żal, że nie puszczali wolnych kawałków, ale disco lat 70 ma swoje prawa. Miło byłoby przytulić się do tego imponującego biustu, ale i tak wieczór był udany. Wyszliśmy kwadrans po północy. Ania wyraźnie się ośmieliła, czuła się ze mną swobodnie. Odwiozłem ją i odprowadziłem do drzwi. Podziękowałem. Zawahała się. Chciała dać mi całusa na do widzenia, lecz brakło jej śmiałości. A ja przecież miałem czekać.

Od tamtego spotkania dzwoniłem do niej prawie co dzień, a i ona lubiła porozmawiać ze mną przez telefon. Chodziliśmy wspólnie do kina i dyskoteki. Trwało to już kilka tygodni, a my wciąż nie trzymaliśmy się nawet za rękę. Byłem jednak cierpliwy. Raz, gdy odprowadzałem ją do domu powiedziała

– Maćku, cieszę się, że zabierasz mnie w różne miejsca i świetnie się bawię z tobą. Jednak w przyszłym tygodniu to ja coś wybiorę. Ubierz się tylko elegancko, bo to będzie coś innego niż zwykle.

Tydzień później, z trudem przełykając ślinę, ściśnięty białą koszulą i krawatem siedziałem obok Ani w filharmonii. Nie czułem się komfortowo, nie rozumiałem, o co chodzi i nie wiedziałem, czyje utwory grali. Nieważne. Rzecz w tym, że tam pierwszy raz Ania wzięła mnie za rękę. Dotknięcie to sprawiło, że musiałem się trochę powiercić i nic już nie wyniosłem do końca koncertu. Wracaliśmy potem pieszo w stronę jej mieszkania, a ona trzymała mnie za rękę i opowiadała, jak bardzo kocha muzykę klasyczną. Oczywiście zdążyła zapytać, czy i mnie się podobało. Przeliczyłem w głowie wszystkie za i przeciw i uczciwie przyznałem, że mało zrozumiałem.

– Maciek – cicho powiedziała Ania, zatrzymując się i mnie zmuszając do tego samego – nawet nie wiesz, jak cieszę się z twojej szczerości (rzeczywiście, chyba pierwszy raz byłem w pełni uczciwy…) i po tych słowach lekko, szybko pocałowała mnie w usta. Ruszyliśmy, znów zbliżyła się do mnie i położyła głowę na moim ramieniu. Nie wytrzymałem i objąłem ją wpół. To był wielki krok naprzód, ale cel był daleki.

O tym jak bardzo odległe były marzenia przekonałem się szybko. Zamiast następnego wspólnego wyjścia, zaprosiła mnie do siebie. Zabrałem ze sobą kasetę video z jakąś lekką komedią i poszedłem z nadzieją, że posuniemy się dalej. Rzeczywiście, gdy siedzieliśmy na kanapie, oglądając film, Ania, pocałowała mnie, jak już to robiła wcześniej, za moment jednak domyśliłem się, że przyszedł czas na coś lepszego. Nasze pierwsze pocałunki „z języczkiem” miały miejsce na tej kanapie, na siedząco, ponad dwie godziny totalnej erekcji i walki z pragnieniem, by chociaż dotknąć tego, co tak kusiło. Znów pokonałem siebie, znów to ona kreśliła granice.

I od tamtego zdarzenia w kwietniu nie poszliśmy nawet o krok dalej, a zaczynały się wakacje. Z rozmów z Anią wynikało, że absolutnie nie zgodzi się pojechać ze mną gdziekolwiek na dłużej niż dzień, miała twarde zasady. Przez te miesiące wyłaziłem ze skóry, żeby ją skusić, bezskutecznie. Przez pięć miesięcy nie zobaczyłem ani skrawka jej ciała więcej niż zwykły palant z jej klasy. Załamywało mnie to, ale gdy znów ją widziałem, coś mnie jednak ciągnęło, by to kontynuować. Miała niesamowity magnes w sobie.

W tym jałowym zastoju dotarliśmy do 17 lipca, dnia moich urodzin. Ani nie było wtedy w mieście, wyjechała do cioci i tylko rano złożyła mi przez telefon życzenia i powiedziała, że nie może doczekać się spotkania ze mną. Ja też nie mogłem, tymczasem siedziałem w domu i zajmowałem się nicnierobieniem. O osiemnastej telefon znów zadzwonił.

– Maciusiu, to ja, przyjedź do mnie jak najszybciej, potrzebuję pomocy! – usłyszałem. Najszybciej jak mogłem pojechałem do niej, w mieszkaniu była sama.

– Oszukałam cię – powiedziała – ale tylko częściowo, nic się nie stało, ale potrzebuję cię koło mnie dziś i zawsze.

– Wystraszyłaś mnie – przyznałem – zadzwonię do rodziców, żeby się nie martwili

– Nie musisz, oni są wciągnięci w spisek, załatwiłam z nimi wszystko, możesz zostać tu na noc. Wręczyła mi prezent – rzadką płytę mało znanego zespołu The Lowhighers, doskonałą starą taneczną muzykę. Włączyliśmy ją i tańczyliśmy, całowaliśmy się i było świetnie, ale postanowiłem, że nie wytrzymam dłużej i tej nocy wycałuję wielkie piersi mojej dziewczyny. Zadziwiła mnie, gdy powiedziała, że idzie wziąć prysznic. Chyba zauważyła to, bo powiedziała, że chce odświeżyć się, bo zaraz po przyjeździe od cioci zadzwoniła do mnie. Poszła więc do łazienki, a ja zostałem, zastanawiając się, czy nie wejść po prostu do łazienki zaspokoić ciekawość i różne inne rzeczy, które się zaspokaja. Do pomieszczenia nie dało się zajrzeć w żaden sposób bez otwierania drzwi, a na to jednak brakło mi śmiałości. Ta dziewczyna dziwnie na mnie działała! Ania wyszła z łazienki w szlafroku. Usiadła w pokoju naprzeciwko mnie. Jej czarne włosy były mokre i błyszczące. Ciemne oczy błyszczały. Nigdy nie wyglądała tak cudownie, jak we śnie. Zaczęła rozmowę

– Maćku, czy zdarzyło ci się coś dziwnego w ostatnich tygodniach?

– Nie, chyba nie – odparłem wolno, wystraszony jak zwykle, że wieża kłamstw się zawali

– A nie spotkałeś żadnej dziwnej dziewczyny?

I wtedy zrozumiałem. Kilka dni wcześniej na basenie. Gorący dzień, poszedłem z kolegą. Koło nas położyła się jakaś laska. Ciągle na mnie patrzyła i posyłała mi uśmiechy. Nie zwracałem na nią uwagi, bo zwyczajnie mi się nie podobała. Potem ona szła za nami do domu, a gdy pożegnałem się z kolegą, zaczepiła mnie. Mówiła, że chce, żebym ją pocałował, że pożąda mnie gorąco itp. Wziąłem ją za ćpunkę i odprawiłem z błogosławieństwem do domu.

Opowiedziałem o tym Ani.

– Maciusiu – to była właśnie Katarzyna, moja znajoma, i to ja ją poprosiłam, żeby tak się zachowała. Możesz pomyśleć, że to nie fair, ale miałam swoje powody. Zrobiłam to i wiem, że mi wybaczysz, zrozumiesz. Zrobiłam to, bo moim prawdziwym prezentem na twoje urodziny jest to. Podeszła do mnie i pocałowała mnie słodko. Nie do końca rozumiałem, ale odwzajemniłem pocałunek. Jak zwykle obejmowałem ją, trzymając za plecy. Chwyciła jedną moją dłoń, przesunęła do przodu i wsunęła pod szlafrok na wysokości piersi. Zdrętwiałem. Pchnęła moją rękę. Poczułem nagie ciało. Boże! Czy to naprawdę może być takie wielkie? Nie objąłem dłonią chyba nawet połowy jedwabnie miękkiej krągłości. Poczułem chłodne dłonie na mostku. Szarpnąłem się parę razy i pozbyliśmy się mojej koszulki. Rozwiązałem pasek szlafroczka

– Zgaś światło – poprosiła Ania

– Aniu – spojrzałem jej w oczy – nie będziemy go gasić, zgoda?

Skinęła głową. Pocałowałem jej powieki, delikatnie zsunąłem z ramion szlafrok. Jej piersi były ogromne, warte wszystkich podchodów i wyrzeczeń. Miały wielkie, ciemne brodawki, wspaniałe. Pociągnąłem ją, by wstała, okrycie zostało na kanapie. Stała całkiem naga, najpiękniejsza kobieta moim życiu. Perfekcyjne nogi, malutka kępka czarnych włosów łonowych, płaski brzuch i piersi gwiazdy filmowej. Przyciągnąłem jej dłonie do spodenek, rozpięła je niezdarnie, ściągnęła.

– Aniu, dalej – prosiłem i zsunęła ze mnie majtki. Położyliśmy się na podłodze. Zapomniałem się, pomiędzy wielkimi kulami, nie mogłem nacieszyć się ich objętością, bawiłem się nimi jak niemowlę. Jedną, dwiema dłońmi, całowałem, ssałem i oglądałem. Ona w tym czasie głaskała moją męskość. Podniosłem się, uniosłem w górę jej nogi, zawstydziła się

– Będzie mniej boleć, tak czytałem – powiedziałem cicho. Była bardzo podniecona, ale i spięta. Najpierw więc delikatnie wycałowałem jej dziewiczą szparkę, głaskałem brzuch i piersi, ale po kwadransie nie mogłem już się powstrzymywać. Położyłem się między jej nogami i wszedłem w nią płytko, płyciutko. Lekki opór. Pocałowałem ją w usta, polizałem ucho, pchnąłem troszkę dalej, znów stop. Chwila oczekiwania i powolutku dopchnąłem do końca. Westchnęła gwałtowne.

– Bolało? – spytałem z obawą. Zamiast odpowiedzi docisnęła moje pośladki do siebie. Powoli zacząłem się poruszać. Uniosłem się na wyprostowanych dłoniach, by oglądać imponujące piersi, reagujące na każdy mój ruch zmianą pozycji. Doszliśmy jednocześnie i to był najlepszy orgazm mojego życia. Wyjąłem powolutku więdnącą dzidę, mocno przytuliłem Anię, bo wiedziałem, że taka czułość była jej w tej chwili potrzebna. Z cipki wypłynęło kilka kropelek krwi i spermy, Ania poszła do łazienki, wróciła w majteczkach

– Maciusiu, nie będziemy mogli teraz… jakiś czas… ale wiedz, że byłam bardzo szczęśliwa, że to ty byłeś moim pierwszym – przytuliła się do mnie. Pościeliłem jej łóżko i poszedłem do łazienki, dokładnie spłukałem z siebie ślady tego dnia i wróciłem do Ani. Leżała grzecznie przykryta pod szyję. Zgasiłem światło i cicho ułożyłem się obok

– Kocham cię, Aniu – szepnąłem jej na ucho

– Ja ciebie też – odpowiedziała, biorąc mnie za rękę tak, bym ją objął.

Kiedy obudziłem się rano, spała tak cichutko, spokojnie unosiło się spiętrzenie kołdry poniżej jej ramion. Wstałem, spojrzałem na jej cudowną, niewinną twarz i postanowiłem zmienić swoje życie dla niej. Postanowiłem zerwać z kłamstwami, łatwymi panienkami i borykaniem się z własną moralnością Być człowiekiem dobrym, być dla niej.

Prawdę o wydarzeniach u Gośki opowiedziałem Ani trzy tygodnie po naszym pierwszym razie. Piątego sierpnia. Na pamiątkę tej daty, w pięć miesięcy po niej piszę te słowa.

Od tamtej chwili Anka nie powiedziała do mnie nawet jednego słowa.

Od tamtej chwili nie zastanawiam się, czy warto mówić prawdę.

Seks przyjaciółek – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 6 minutes

Przyjaciółki razem

Właśnie wchodziłyśmy na dziedziniec naszej kamienicy gdy usłyszałyśmy głos z okna :
– Hej Marta co było w szkole ?
– A nic stare dzieje
– Była klasówka z matematyki ?
– Tak, ale będziesz pisał, matematyca powiedziała, że nie odpuści luzakom. Jak chcesz to mam spisane zadania, mogę ci dać, chociaż wątpię by dała te same
– Spoko dawaj, wejdziecie na górę.

W zasadzie było to piątkowe popołudnie, i tak było nudno, czyż mogło być bardziej ? zgodziłyśmy się wskoczyć na chwilkę.

Andrzej był typowym luzakiem. Pomimo wielu minusów jakie miał był prawdziwym kumplem i to najbardziej mi się w nim podobało.

Gdy zapukaliśmy do drzwi pojawił się tylko w ręczniku.

– Przepraszam, nie zdążyłem się przebrać. Gdy tylko was zobaczyłem zacząłem się drzeć z okna. Zaraz się przebiorę.
– Nie, nie musisz – rzuciła szybko Julka i puściła buraka

Spojrzał na nią jakby od razu zmieniły się plany w jego głowie co do dalszej rozmowy.

Jak wolisz – odpowiedział ze skupieniem. Spojrzał teraz na mnie badawczo i lekko zdezorientowany zapytał :
– Tobie też nie przeszkadza mój ręcznik ?
– Luzik, myślisz, że nie wiem co masz pod nim ?
– Skąd mam wiedzieć, ale nie wyglądasz na osobę, która ma duże doświadczenie …
– Zdziwiłbyś się jakbym ci powiedziała.

W tym samym momencie Andrzej zdjął ręcznik, rzucił go na oparcie fotela. Stanął zupełnie nagi w rozkroku ze zwisającym członkiem. Miał chyba ze 30 cm długości. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie.

– Wolicie rozmawiać o klasówce czy o czymś ciekawszym ?
– A co zaproponujesz?
– Może powtórkę z biologii?
– No ja na biologii to nie miałam do dyspozycji prawdziwego penisa , oburzyła się Julka
– Dokładnie, można teraz nadrobić braki, a i zweryfikować faktyczną wiedzę Marty
– Uwierz mi, przed tobą nie musze zdawać egzaminu – oburzyłam się
– Egzaminu nie ale zawsze możesz pokazać co umiesz – roześmiał się

Wymieniłam szybkie spojrzenie z Julką. Miała w oczach strach i ekscytację – prawdopodobnie nigdy nie widziała więcej niż powinna – czyli w zasadzie nic.

Postanowiłam to wykorzystać, miałam przed sobą prawiczkę i napalonego starszego od niej o kilka lat gościa z maszyną po kostki.

Powoli zaczęłam zdejmować koszulkę. Julka patrzyła się na mnie ciekawie analizując każdy mój ruch. Chyba nie wierzyła, że zrobię to. Dalej zdjęłam spodnie i pończochy. Stałam tylko w bieliźnie.

Nie nalegałam by koleżanka szła w moje ślady, nie chciałam by cokolwiek było wymuszone. Podeszłam do Andrzeja. Jego penis już nie zwisał bezwładnie lecz prężył się nakierowany prosto na mnie. Uklękłam przed nim. Wzięłam go w ręką. Drżał z podniecania. Faktycznie był duży. Ledwie mogłam go objąć swą dłonią. Powoli ściągałam skórę do samego końca. Gdy główka była cała odsłonięta wzięłam go w usta. Jednocześnie spoglądałam kątem oka na Julkę. Stała bez ruchu patrząc co będę robić dalej. Wykonując posuwiste ruchy w dół i w górę- ssałam jego penisa.

Widziałam jak wzrasta jego podniecenie, moje w zasadzie też. To było tym bardziej ekscytujące, że mieliśmy widza.

W mojej buzi z każdą sekundą było co raz więcej jego soków. Wiedziałam, że jeśli tak dalej pójdzie to zaraz będę miała całe usta jego spermy. Chciałam go więcej wziąć do buzi ale naturalne ograniczenia utrudniały mi poczucie go gdzieś głęboko. Musiałam się ograniczyć do wysysania wydzielin jego jąder, które czułam jak spływały z każdą chwilą coraz bardziej.

Julka była ode mnie młodsza o 4 lata. Była moja sąsiadką i wierną przyjaciółką. Wiedziała, że lubię facetów i że nie jestem dobrym przykładem nastolatki. W końcu nie kryję się z tym co robię i z kim jestem.

Po chwili doszłam do wniosku, że już czas. Wstałam z klęczek i podeszłam do Julki.
– Rozbierz się – zaproponowałam. Tym samym zaczynałam zdejmować biustonosz i majteczki. To ją ośmieliło. Zanim się obejrzałam stała zupełnie naga tuż obok mnie. Miała śliczne ciało. Ktoś mógłby zasugerować, że jest anorektyczką, była bardzo szczupła. Spokojnie można było policzyć jej żebra. Piersi miała zupełnie niewykształcone. Na plaży mogłaby bez przeszkód chodzić toples. Na jej łonie nie było ani jednego włoska. Pomyślałam, że albo jest wygolone albo po prostu jeszcze włoski nie urosły na tyle by skrywać tajemnicę jej szparki.

Wzięłam ją za ramię i podprowadziłam do Andrzeja. Nic nie mówił tylko spoglądał co będę robić. Położyłam jej rękę na penisie i zaczęłam kierować w taki sam sposób jaki robiłam to sama przed chwilą. Gdy widziałam, że poradzi sobie zabrałam rękę.
Julka pracowała tak kilka minut pomagając sobie druga dłonią.

Po chwili przysunęłam jej głowę do penisa. Zrobiła to bez protestów. Dopiero teraz dało się zauważyć jak był ogromny. Ledwie główka mogła zmieścić się w jej buzi.. Ssij powiedziałam władczo. Ssij jak landrynkę albo cukierek. Możesz w trakcie mu obciągać.

Wiedziałam, że tego Andrzej długo nie wytrzyma i tak się stało. Zlał się dla niej centralnie. Sperma wytrysnęła na jej całą twarz. Julka zaczęła się krztusić i kaszleć. Po twarzy spływały strumyki spermy. Podeszłam do niej i przytuliłam ją. Nic się nie stało. Od tego się nie umiera.

Odsłoniłam jej twarz z włosów i zaczęłam zlizywać spermę z buzi. To ją nieco zdziwiło, wiedziałam, że tylko tak mogę pokazać, że to faktycznie nic strasznego.

Podeszłam do Andrzeja i zlizałam resztkę wydzieliny z jego penisa. Instynktownie wiedziony samczym popędem wziął z łóżka kołdrę i rozłożył ją na środku pokoju. Rzucił także trzy poduszki nadając charakteru miejscu, które wybrał na dalszy ciąg przygody.

Położył się na środku i zamknął oczy. Dał mi wolną rękę. Julka usiadła obok na poduszce ja zaś podeszłam do niego usiadłam na brzuchu i palcami głaskałam go po nagim torsie. Pomimo faktu, że się spuścił był gotowy do większych przeżyć. Posunęłam swą pupę w kierunku jego nóg. Czułam jak jego członek opiera się o mnie.

Spojrzałam na Julkę, podniosłam pupę i powoli ręką ustawiłam jego penisa na wprost mojej szparki. Wiedziałam, że to może boleć. Jeszcze nigdy tak ogromny zwierz nie wchodził we mnie. Czułam jak coś ogromnego napiera na wejście do mojej pochwy.

Gdzieś głęboko w brzuchu poczułam rozdzierający ból. Andrzej zaczął pracować biodrami. Wykonywał ruch w górę i w dół. Jego penis z przyczyn naturalnych zaledwie w połowie chował się we mnie. Postanowiłam przejęć inicjatywę. Zaczęłam go ujeżdżać . Przy każdym opadaniu kończącym się nabijaniem na jego penisa zaczynałam jęczeć i pokrzykiwać. Nigdy wcześniej nie przeżywałam czegoś podobnego.

Od kiedy Julka się rozebrała wiedziałam, że mu bardzo zależy na niej. Jej ciało pociągało. Budziło niepokój. Wiedziałam, że jej pragnie. Julki oczy świeciły się jak 5 złotych. Usta miała rozwarte. Prawdopodobnie zastanawiała się czy też będzie musiała robić to co ja teraz.

Nie dałam więc czasu by dłużej się nad tym zastanawiała. Wstałam pokazując jej tron na którym zaraz rozkosznie usiądzie. Czuła się niepewnie, ale podeszła. Kazałam jej położyć się obok Andrzeja na plecach. Na początku nie bardzo wiedziała o co mi chodzi. Podniosłam jej kolana do góry i zajęłam się jej malutką cipką. Chciałam przygotować grunt pod wejście Andrzeja, ale bez wcześniejszego rozgrzania nie miało by to sensu. Zaczęłam od delikatnego muskania jej warg sromowych, co jakiś czas wsuwając palec głębiej i głębiej. Julka wiła się w spazmach drgawek.

Była moją najlepszą przyjaciółką, czułam do niej coś więcej niż przyjaźń. Nigdy nie mieliśmy miedzy sobą żadnych tajemnic, myśleliśmy tak samo i pragnęliśmy spędzać czas tylko ze sobą.

Zbliżyłam swe usta to jej krocza. Było ciepłe i bardzo wilgotne. Zaczęłam językiem muskać części jej ciała, które przez kilkanaście lat było szczelnie zasłonięte dla świata.

W myślach przeleciały mi z prędkością błyskawicy wszystkie bardziej lub mniej istotne w naszym wspólnym życiu sprawy: pomoc w lekcjach na przerwach, pierwsze papierosy za cukiernią, wybicie szyby u nauczycielki angielskiego itd. … Teraz robiliśmy coś co na pozór wydawało się być zabawą w dorosłość a było niezłym przeżyciem na drodze naszej dalszej przyjaźni.

Andrzej zdawał się być zniecierpliwiony moimi podchodami. Pomrukiwał coś i sam bawił się swoim przyrodzeniem.

Kazałam wstać dla Julki. Posłusznie zrobiła stosując się do moich wskazówek.. Usiadła spokojnie na brzuchu Andrzeja. Wzięłam w rękę Andrzeja penisa i nakierowałam na szparkę Julki. Pocierałam nim ją zagłębiając go coraz więcej. Nie było to proste, słyszałam jej pojękiwania. Może powinna zacząć od mniejszych rozmiarów, może w ten sposób się zrazi i w przyszłości będzie się tego bała robić ? Cóż, w tym momencie nie mogliśmy zwyczajnie zamienić go na inny model, trzeba było korzystać z tego co było.

Pod wpływem masażu szparka powoli się rozszerzała i członek zaczynał się zagłębiać coraz dalej. Na twarzy Julki widniał nieprzerwanie grymas bólu i podniecenia. Z jednej strony chciała wyjść i uciec- schować się gdzieś na drugim końcu świata ale z drugiej rozkosz i ognisty ból, który potęgował odczucia przyprawiały ją o nieziemską potrzebę uczestniczenia w tym rytuale.

Gdy penis schowany był już do połowy odeszłam a Andrzej zaczął powoli poruszać biodrami. Im dłużej tak pracował tym łatwiej wchodził w jej cipkę.

Siedziałam obok patrząc na nich. Wiedziałam co będzie dalej. Andrzej przygotowuje się do wejścia w nią na poważnie. Mogłam coś zrobić, powiedzieć, ale siedziałam jak zahipnotyzowana. Mijały minuty za minutami. Na twarzy Julki nie było już grymasu dało się zauważyć zmęczenie. Jednak nie wychodziła, brała udział w tym do końca. Nie wiem czy przeczuwała coś czy po prostu podobało się to co Andrzej z nią robił.

Kazał jej wstać i położyć się na plecach. Chwycił jej nogi i podniósł do góry. Był u szczytu wytrzymałości. Zaczął rytmicznie w nią wchodzić. Trwało to około 10 minut. Następnie jego ruchy przybrały na sile i stawały się bardziej gwałtowne. To były ostatnie ruchy na jakie jego organizm mógł mu pozwolić i on o tym dobrze wiedział. Julka wiła się na ziemi w konwulsjach. Z jej gardła zaczynały się wydobywać dosyć głośne jęki. Nagle rozległ się krzyk, który rozdarł cisze całego bloku. Andrzej nie przerywał nadal wbijał się w nią jak oszalały. Ze szparki zaczynała sączyć się obficie krew na skutek przebicia jej błony dziewiczej. Wówczas to szybko wyszedł i upadł na podłogę. Julka leżała drżąc z podniecenia jakiego mogą dostąpić jedynie wybrani.

Podeszłam do Julki i położyłam się obok niej. Przytuliła się do mnie. Zasnęłyśmy.

Obudziłyśmy się gdy było już dosyć ciemno. Przywitał nas spokojny głos Andrzej oferując herbatę i kanapki. Oczywiście zgodziłyśmy się, gdyż na skutek męczącego ale jakże cudownego popołudnia byłyśmy głodne jak wilki

Gangbang z Wiktorią korporacyjną szmatą – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 12 minutes

Na wystawnej imprezie syna bogatego biznesmena z branży samochodowej pojawiło się blisko 60 młodych osób. Wszyscy ubrani w eleganckie i markowe ciuchy z najdroższych sklepów Warszawy, a czasami nawet z Paryża i Londynu. Zaiste zepsuta i przeżarta nieskrywanym materializmem śmietanka życia towarzyskiego stolicy.

Doświadczone na tego typu imprezach oko mogłoby dostrzec kilka wschodzących gwiazdek z pierwszych stron kolorowych gazet. Co inteligentniejsze młode gwiazdki zdawały sobie sprawę, że ich chwilowa popularność, choć bardzo miła i łechtająca ich ego, może nie trwać wiecznie i za miesiąc, może pół roku stracą na popularności, ich serial pójdzie w dół w ratingach i ich kiedyś wielbione przez rzesze fanów osoby zejdą na drugi plan życia towarzyskiego. Wtedy z pewnością na taką ekskluzywną imprezę nikt ich nie raczy zaprosić.

Jaki jest lepszy sposób na pozostanie na szczycie łańcucha pokarmowego niż poznanie bogatego chłopaka, który ma szerokie koneksje, a co ważniejsze pieniądze. Pieniądze, które po zakończeniu kariery bardzo się przydadzą, gdyż migoczące na nieboskłonie popularności gwiazdeczki bardzo już do nich się przyzwyczaiły.

Tak więc dziewczęta z okładek starały się za wszelką cenę zrobić wrażenie na przebywających na imprezie synkach bogatych tatusiów. I nie daj boże jak jakaś inna dziewczyna spróbowała się zbliżyć do upatrzonego partnera. Wtedy zaczynała się wojna na spojrzenia, delikatne i prawie nie zauważalne szturchanie łokciem bądź desperackie próby podstawienie nogi (oczywiście w taki sposób, aby nikt nie widział – najgorsze przecież to stracić fason). W momencie, gdy próba obrony okazywała się nieskuteczna i innej dziewczynie udało się przebić, następował pojedynek na zblazowane miny, humory oraz uszczypliwe komentarze. Zazwyczaj udawało im się wygrywać ale w niektórych przypadkach ziarno zostało już zasiane i spojrzenie chłopca potrafiło czasami zakrążyć po całej sali wypełnionej tańczącymi ludźmi w poszukiwaniu dziewczyny, z którą przed chwilą udało mu się zamienić kilka zdań. To była wojna a zwycięzca mógł być tylko jeden.

Chciałbym Wam opowiedzieć krótki ale zarazem bardzo pikantny epizod z życia jednej aktorek nowego pokolenia, który zaszczyciła imprezę blaskiem swej sławy oraz pięknem o którym z czystym sumieniem płodni poeci mogliby napisać kilka zgrabnych wierszyków.

Ona jednak w poetach nie gustowała. To znaczy miała by i może ochotę, jednak nie poznała żadnego, który jeździłby czymś od A4 w górę.

Wiktoria, bo tak ów dwudziestoczteroletnia dziewczyna miała na imię, swoją popularność zdobyła dzięki roli uroczej tenisistki w jednym z topowych w ówczesnym okresie seriali, nadawanym podczas prime time w telewizji publicznej. Nie można dziewczynie zarzucić, że nie miała talentu. A owszem. Potrafiła we wspaniały sposób wyrażać swoje uczucia, uśmiechać się zalotnie, prowadzić wielolinijkowe dialogi bez najmniejszego zająknięcia, grać głęboką rozpacz i ulotne chwile uniesienia.

Życie w małej miejscowości pod Łodzią, o którym jednak nie chciała nigdy publicznie rozmawiać, nauczyło ją kilku przydatnych rzeczy. Dość szybko zdobyła wiedzę jak wykorzystując swoją kobiecość wpływać na mężczyzn. Jak kontrolować ich zachowanie poprzez stopniowe i prawie nie zauważalne podsycanie ich próżności, męskiej dumy oraz czegoś więcej. Tym czymś więcej były oczywiście hormony. Potrafiła na nich grać jak Fryderyk Chopin na fortepianie. Uważała się za wirtuoza tej materii i muszę przyznać, że miała rację. Właśnie dzięki swojemu kunsztowi w tej ważnej dla każdej kobiety dziedzinie udało jej się osiągnąć obecną pozycję. Pomógł w tym romans z producentem, krótka przygoda ze scenarzystom – wszystko było jednak konsekwencją jej dokładnie opracowanej strategii. Strategii, która dzisiejszego wieczoru miała mieć swoją kontynuację.

Specjalnie dla niego ubrała się bardzo zmysłowo. Na swoje długie i pięknie umięśnione nogi (jak na prawdziwą tenisistkę przystało) nasunęła czarne pończochy z delikatnym, skórzanym paseczkiem na ich zakończeniu. Oczywiście aby zachować klasę, paseczek ten był zasłonięty króciutką, czarną spódniczką z jedwabiu. O spódniczce można powiedzieć jeszcze to, że nie była to typowa obcisła spódniczka lecz prawdziwe dzieło sztuki – posiadała wiele falbanek oraz załamań, dzięki czemu pięknie prezentowała się na jej cudownie wyrzeźbionym przez matkę naturę ciele. Do tego czerwony, tym razem już bardzo obcisły sweterek doskonale uwydatniający jej jędrne i doskonale sterczące piersi (wynik cichej operacji plastycznej w Szwajcarii – jej prezent od pewnego biznesmena, któremu ofiarowała noc, której nigdy nie zapomni). Aha, i jeszcze buciki. Piękne szpileczki z cieniutkimi rzemykami, prosto z Paryża.

Wiele kobiet do kompletu ubrałoby czarne stringi jednak Wiktoria postąpiła inaczej. Ubrała czarne, koronkowe majteczki zakrywające całą jej pupę a nie tylko cieniutki rowek pomiędzy pośladkami. Materiał był przeźroczysty, więc jej krągłe pośladki były doskonale widoczne spod cieniutkiej warstwy materiału. Majteczki kryły jednak mały sekret – w miejscu, gdzie stykały się z jej perfekcyjnie wygoloną szparką, posiadały małe rozcięcie, którego zastosowanie poznamy w dalszej części naszej historii.

Tego wieczoru zrobiła to wszystko dla Bartka – bardzo dobrze zapowiadającego się producenta muzycznego, posiadającego znajomości w największych stacjach telewizyjnych i radiowych. Wypromował już kilka młodych artystów i cieszył się uznaniem w środowisku jako bardzo kreatywny i profesjonalny producent.

Tak, Wasz tok myślenia jest poprawny. Wiktoria chciała rozpocząć solową karierę muzyczną. Wiedziała, że jako gwiazda muzyki będzie w stanie zarobić znacznie więcej niż jako jedna z bohaterek serialu telewizyjnego. Dodatkowo wymagania producenta serialu stawały się coraz bardziej śmiałe i nie wiedziała jak długo będzie w stanie kontynuować z nim znajomość.

Tańczyła z Bartkiem cały wieczór. Wspaniale się razem bawili. Jej przesycone seksem, wyzywające ruchy robiły na nim niesamowite wrażenie. Podczas tańca często odwracała się do niego tyłem i ocierała pośladkami o jego męskość. Z biegiem czasu pozwalał sobie na coraz więcej. Na początku nieśmiało dotykał jej pleców skrywanych przez czerwony sweterek. Był trochę zaskoczony, jednak bardzo podniecony faktem, że pod sweterkiem nie było biustonosza. Wykorzystywał to i w niektórych momentach bardzo mocno przytulał Wiktorię do siebie aby poczuć jej wspaniałe piersi na swojej klatce piersiowej. Ona wkładała wtedy swoją zgrabną nóżkę pomiędzy jego i kusząco ocierała się udem o okolice jego rozporka.

Za którymś razem podniecenie wzięło górę nad przyzwoitością i chwyciła ją za jej długie, czarne loki, przysunął do swojej twarzy i namiętnie wszedł w nią swoim językiem. Nie protestowała. Oczywiście udała trochę speszoną, jednak to były tylko pozory. Właśnie takiej po nim reakcji oczekiwała.

– Słuchaj, może zejdziemy do piwnicy. Słyszałam, że jest tam salon w którym stoi stół do bilarda. Może zagralibyśmy małą partyjkę? – złożyła kuszącą propozycję.
– Dobrze, ale nie obiecuję, że nie będę oszukiwał – odpowiedział z dzikim uśmiechem.

23:50 – sala bilardowa w piwnicy
————————————————————–
Chwyciła go za krawat i poprowadziła po krętych schodkach na dół. Idąc przed nim uwodzicielsko kręciła tyłeczkiem. Wydawało jej się, że ma pełną kontrolę nad sytuacją i wieczór potoczy się tak jak to zaplanowała. Ale czy na pewno?

Weszli do niewielkiego pomieszczenia w którym w centralnym punkcie umiejscowiony był wielki stół do bilarda wyścielany bordowym aksamitem. Przy jednej ze ścian znajdowała się skórzana kanapa tego samego koloru oraz malutki stolik. W drugim kącie był barek, miniwieża oraz lampka, która razem z podwieszaną jarzeniówką nad stołem stanowiły jedyne oświetlenie Sali bilardowej.

– To o co gramy? – spytał Bartek nie mogąc oderwać wzroku od dziewczyny
– A co gramy? Może umówmy się tak – kto przegra spełnia życzenie osoby, która okaże się lepsza. Pasuje?
– Oczywiście, ja zaczynam.

Rozstawił bile na stole, szarmancko podał kij Wiktorii i uderzył pierwszy rozbijając kule po całym stole. Niestety żadna z nich nie wpadła do łuzy.

Wiktoria prowokacyjnie włożyła kij między nogi ubrane w czarne pończoszki i przesunęła nim w górę i w dół. Doskonale wiedziała, że instrument w jego spodniach rozrywa mu majtki, jednak postanowiła się jeszcze trochę z nim zabawić.

Biała bila znajdowała się na samym środku stołu więc musiała jedną nogą wejść na stół, eksponując przy tym swój skórzany paseczek od pończoch oraz czarne majteczki. Bartek specjalnie tak się ustawił, aby zobaczyć to wszystko z odpowiedniego kąta. Uderzyła, jednak również żadna bila nie trafiła do celu.

Poprosiła go o mocnego drinka. Podszedł do barku i nalał dwie, bardzo mocne wódki z tonikiem. Gdy się odwrócił w stronę stołu niewiele brakowało a szklanki wypadłyby mu z rąk. Wiktoria usiadła na stole, zakładając nogę na nogę. Zbliżyła do ust czerwoną bilę i patrząc mu prosto w oczy zmysłowo ją oblizała.

– Może włączysz jakąś muzykę? – spytała. Bartek posłusznie podszedł do sprzętu i włączył pierwszą lepszą płytę. Z głośników poleciał kawałek 50 Centa In Da Club.

Muszę przyznać, że nie przepadam za tą nowoczesną muzyką z płyt kompaktowych, jednak utwór tego czarnoskórego artysty ze Stanów Zjednoczonych doskonale pasował do tego wieczoru.

Wiktoria poprosiła go aby usiadł na kanapie. Gdy tylko Bartek to uczynił, zaadresowała do niego kolejną prośbę – Wyciągnij go z majtek i pokaż mi jak bardzo Cię podniecam.
Na początku chłopak był całkowicie zszokowany jej wyuzdaną propozycją, jednak dostrzegłszy nieugiętość jej spojrzenia, pokonując opory i w końcu uczynił to, o co go poprosiła.

Uwielbiała kontrolować sytuację. Prawie trzydziestoletni chłopak siedział speszony na skórzanej kanapie trzymając sterczącego fiuta w swojej dłoni. Z pewnością była to dla niego nowa sytuacja i musiało upłynąć kilka chwil zanim się z tym oswoii.

W tym czasie Wiktoria kontynuowała zabawę. Czerwoną bilę, którą przed chwilą tak zmysłowo pieściła swoim językiem, zaczęła toczyć po swoim ciele. Delikatnie wychyliła się do tyłu (cały czas trzymając skrzyżowane nogi) i toczyła bilę pomiędzy swoimi krągłymi piersiami. Bila raz po raz była prowadzona na sam szczyt piersi, delikatnie pieszcząc sutki, by później zjechać niżej, pomiędzy dwie prężące się półkule.

Założę się, że Bartek wiele by dał, by zobaczyć to samo zjawisko, tylko, że bez sweterka spowijającego cudowne piersi dziewczyny czerwonym woalem tajemnicy.

– Zamknij oczy i otwórz je dopiero wtedy jak Ci na to pozwolę – kusząco wyszeptała Wiki.

Cichutko zeszła ze stołu bilardowego i podeszła do barku. Szybko przeglądnęła zawartość i wybrała dwie rzeczy – gęsty sok truskawkowy oraz bitą śmietanę w sprayu.

– Nie otwieraj oczu – rzuciła za siebie jak wracała do stołu. Bartek potwierdzająco pokiwał głową. Mimowolnie zaczął poruszać ręką po swoim stojącym instrumencie.

Wskoczyła na stół i szybko ściągnęła swój czerwony sweterek eksponując swoje cudowne piersi. Sięgnęła po sok truskawkowy i wylała go troszeczkę na krągłe półkule. Następnie prysnęła na swoje sutki bitą śmietaną i położyła rzeczy wyciągnięta z szafki tak aby chłopak ich nie widział.

– Teraz możesz otworzyć oczy ale nie wolno Ci wstawać.

Bartek wykonał polecenie bez ułamka sekundy zawahania. Gdy tylko spojrzał na Wiktorię jego fiut mało nie wyrwał się z kanapy. Patrzył na nią swoimi wielkimi oczami i nie mógł uwierzyć w to co widzi.

W tym czasie kusicielka ponownie wzięła kulę bilardową i zaczęła nią rozcierać słodkości po całym swoim biuście. Sok mieszał się z pianką tworząc fantazyjne kompozycje na jej brzuchu. Zamknęła oczy i dała się ponieść rozkoszy.

– Jak Ci się podobam? – spytała
– Jesteś najcudowniejszą kobietą na świecie. Oddałbym wszystko aby zlizać z Ciebie to co masz na piersiach – wysapał podniecony.
– Wszystko? To wielkie słowo, wiesz? Ale dobrze. Jeśli obiecasz mi, że spotkamy się jutro u Ciebie w biurze i porozmawiamy o pewnym ciekawym projekcie muzycznym, będziesz mógł do mnie podejść i zrobić na co będziesz miał ochotę.
– Oczywiście, cokolwiek powiesz – chcesz wystąpić w teledysku, wydać własną płytę – załatwione. Masz moje słowo – wysapał.

Tak. To jest moment który zapadnie w jej pamięci jako ukoronowanie całego wieczoru. Jej wysiłek w końcu został zwieńczony sukcesem.

Rozchyliła swoje nóżki eksponując czarne majteczki oraz ledwo dostrzegalną dziurkę w materiale. Bartek słusznie potraktował to jako zaproszenie. Podbiegł do niej i szybko przywarł swoimi ustami do jej cudownych piersi. Ona odchyliła głowę do tyłu i uległa namiętności jego pocałunków. Pochłaniał słodką masę z jej cudownego ciała, jego język krążył jak oszalały po całym biuście. Delikatnie ssał brodawki, zataczał łuki oraz kąsał. Podobało jej się to. Położył ją na stole i wszedł na nią. Słodkimi od biało-czerownej masy ustami przywarł do jej pełnych warg i zaczął się przepiękny taniec języków w ustach namiętnych kochanków. Czuła smak truskawek oraz jego twardego fiuta, który teraz sterczał pomiędzy jej udami.

Odsunęła go delikatnie od siebie. Wyprostowała się na brzegu stołu i ponownie sięgnęła po piankę. Szeroko rozszerzyła nogi, eksponując skórzane paseczki pończoch oraz majtki, w których teraz wyuzdana dziurka była już wyraźnie widoczna. Naniosła piankę na swoją szparkę i zaprosiła go do jej wylizania. Oczywiście uczynił to bez wahania.

Zbliżył swoje usta do jej rozgrzanego otworu i zaczął zlizywać słodką substancję. Wiktoria odruchowo zacisnęła nóżki na jego głowie. Poczuł wspaniały dotyk pończoch na swoich policzkach. Nie przestawał. Pieścił łechtaczkę, wsuwał język głębiej, wprost w otchłań słodkiej szparki. Wiki cichutko mruczała. Włożyła ręce w jego włosy i pomagała mu utrzymać właściwe tempo.

– Z gumką czy bez? – zapytał bezceremonialnie
– Oczywiście, że z gumką – odpowiedziała zaskoczona. Nie zdawała sobie chyba sprawy, że aż do takiego stanu podniecenia go doprowadziła – Daj mi ją – dodała po chwili.

Chłopak szybko wyciągnął prezerwatywę z tylnej kieszeni spodni i wręczył ją dziewczynie. Zeskoczyła ze stołu i odepchnęła go aż na kanapę. Usiadł wygodnie i dał jej zrobić swoje.

Podeszła do niego na czworaka. Klęknęła przed nim i wyciągnęła prezerwatywę z folii. Ku jego zaskoczeniu włożyła ją sobie do ust i rozciągnęła pomiędzy ząbkami. Zbliżyła się do jego sterczącego fiuta i zmysłowo włożyła go sobie do ust w taki sposób, że jego żołądź zetknęła się z prezerwatywą i wsunęła się w nią na jakieś dwa centymetry. Wypuściła prezerwatywę z ust i ręką obciągnęła ją do końca na jego penisie. Czuła, że był twardy jak skała.

Gdy tylko cała prezerwatywa znalazła się na prawie całej długości jego narządu zbliżyła się do niego i siadła mu na kolanach nabijając się na jego męskość, która zmieściła się w ciasną dziurkę w jej majteczkach. Poczuła przyjemne rozpieranie jej wnętrza, po czym gwałtowniej opuściła się na jego nogi i członek wszedł w nią aż po same jądra. Bartek zasyczał.

Przytuliła jego głowę do lepkich od soku piersi i zaczęła poruszać swoim tyłkiem.

Jestem pewien, że nie często miała przyjemność spółkować z tak bardzo podnieconym mężczyzną. Jego penis był naprężony do granic możliwości. Czuła ten sztywny korzeń głęboko w środku i była z siebie dumna, że potrafiła doprowadzić go aż do takiego stanu.

Bartek namiętnie całował nabrzmiałe piersi, dotykał jej krągłe pośladki poprzez cienki materiał majteczek.

– Chcę Cię wziąć na stole – wysapał jej do ucha.

Przenieśli się na stół bilardowy. Położyła się na plecach na samym skraju i szeroko rozłożyła nogi zapraszając go do środka. Wszedł w nią zdecydowanym ruchem, jej ciało przeszedł mocny dreszcz podniecenie. Objęła go umięśnionymi nóżkami i oddawała się napływającemu spełnieniu. Pieprzył ją bardzo szybko, nawet można by powiedzieć, że brutalnie. Jej się to podobało. Lubiła jak facet wie czego chce i potrafi dogodzić kobiecie.

Jej cudowne piersi falowały przy każdym mocniejszym pchnięciu, a na jej ciele zaczynały się pojawiać malutkie kropelki potu. Złączył jej ręce silnym uściskiem i rozciągnął daleko nad jej głową. Miał nad nią pełną kontrolę. Była teraz jego zabawką do jebania. Cichutko sapała i czuła, że orgazm niedługo nadejdzie.

Odwrócił ją na brzuch, oparł o brzeg stołu i podwijając przemoczoną już spódniczkę wszedł w nią od tyłu. Czuł jak jego krocze ociera się o delikatny materiał majteczek a nogi stykają się z uroczymi pończoszkami.

Stracił nad sobą kontrolę i wystrzelił w prezerwatywę umieszczoną w gotującej się cipce Wiktorii. Wbił się do samego końca i został w tej pozycji przez kilka chwil.

Wyciągnął fiuta z jej wnętrza, ściągnął prezerwatywę i rzucił ją w kąt. Pocałował ją na w czoło i usiadł na kanapie. Ona zgasiła światło i dołączyła do niego kładąc swoją głowę na jego nogach. Zmęczeni usnęli.

02:34 – sala bilardowa
————————————————————–
Obudziły ją ręce dotykające jej pośladków. Chciała otworzyć oczy ale jej wzrok nie mógł przebić się przez ścianę nocy. Gdy jeszcze trochę bardziej oprzytomniała, zdała sobie sprawę, że oczy ma przewiązane jakąś opaską.

– Bartek, co się dzieje? – spytała z nutką trwogi w głosie.
– Nic maleńka, po prostu mam ochotę jeszcze się trochę z Tobą zabawić. Aby było ciekawiej, pozwoliłem sobie zawiązać Ci oczka, aby było jeszcze bardziej kusząco. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?
– Nie, w porządku – odpowiedziała niepewnie.

Należą Wam się teraz małe wyjaśnienia. Na górze zabawa dobiegała już końca i goście powoli rozchodzili się do taksówek. W piwniczce na dole miał odbyć się jednak jeszcze jeden spektakl tej nocy. Spektakl, w którym główną rolę miała zagrać Wiktoria, a jako support ma wystąpić Bartek oraz jego kolega Daniel.

Bartek zawiązał oczy Wiktorii aby nie zorientowała się w tej małej zamianie ról i zaprosił Daniela do wspólnej zabawy. Oczywiście nie bezinteresownie, bo Bartek z pewnością filantropem nie był.

Zadał Danielowi pytanie – Ile byś dał za zerżnięcie Asi, tej tenisistki z serialu telewizyjnego? Daniel do biednych z domu nie należał, a że serialowa Asia bardzo mu się podobała, zaproponował nonszalancko 5 tysięcy z konta tatusia.

I tak panowie w pełnej konspiracji zeszli na dół i rozpoczęli zabawę. Daniel chciał aby Bartek uwiecznił to zdarzenie na kamerze, aby mógł pochwalić się tym swoim znajomym. Chłopak zgodził się to zrobić za dodatkowe 2 tysiące. Pieniądze były mu potrzebne, ponieważ większość tego co zarabiał rozpieprzał na wieczory w kasynie i drogie alkohole.

Tak więc teraz widzimy scenę, w której niespodziewająca się niczego Wiktoria leży na skórzanej kanapie opierając się na rękach z wysoko do góry wypiętym tyłeczkiem spowitym w cieniutki woal czarnych majteczek a Daniel klęczy za nią z wyciągniętym i gotowym do boju instrumentem. Bartek w tym czasie filmuje całe zdarzenie kamerą firmy SONY i kontempluje wspaniały interes, którzy przed chwilą ubił. Musi przyznać, że nawet polubił tą dziewczynę, jednak mógł mieć takich na pęczki a dobry biznes to zawsze dobry biznes.

Daniel objął wypiętą pupę Wiki, przysunął ją do siebie i wszedł w jej gorący otworek.
– Na pewno założyłeś gumkę? – spytała niepewnym głosem
– Tak skarbie, o nic się nie martw – odpowiedział Bartek ledwo powstrzymując się od śmiechu. Oczywiście skłamał – Daniel nie lubił seksu z prezerwatywą.

Na początku posuwał ją delikatnie, celebrując każdą sekundę spędzoną w jej wnętrzu. Pochylając się do przodu dotykał jej klejących się od soku piersi, pieścił jej ubrane w eleganckie pończoszki uda, zabawiał się tyłeczkiem.

Wiki posłusznie leżała na kanapie z wypiętym tyłkiem i oddawała się jego pieszczotom. Bartek w tym czasie również nie tracił czasu i zaczął zabawiać się swoim instrumentem.

– Co byś powiedziała na małą zmianę dziurki? – spytał Bartek
– Nie, nie lubię seksu analnego – odpowiedziała
– Ale próbowałaś kiedyś nadstawić komuś swój ciasny otworek? – drążył temat
– Tak, ale dzisiaj nie mam na to ochoty.
– Proszę, będzie mi naprawdę miło i może jutro faktycznie uda nam się coś w biurze ciekawego zorganizować, co? – perfidnie skłamał
– No dobrze, ale tylko na chwilę. I masz być delikatny – zaznaczyła.

Daniel pomógł jej obrócić się na plecy. Podciągnął jej zgrabne nóżki wysoko do góry i ściągnął z niej te figlarne majteczki. Przyznam, miał z tym pewien problem, ponieważ były bardzo ciasne i dość mocno opinały jej pupę. Gdy tylko oswobodził jej tyłeczek zaprowadził ją do stołu bilardowego i oparł ją o niego.

Pierwsza próba spenetrowania dziewiczej tego wieczoru dziurki okazała się fiaskiem. Otworek był zbyt ciasny i fiut Daniela nie mógł się przebić do środka. Bartek podał mu piankę w sprayu. Chłopak skierował wylot w stronę pośladków Wiki i wystrzelił strumieniem białej piany w kierunku jej dziurki.

– Ej, to jest zimne – szarpnęła się nieświadoma obrotu sprawy dziewczyna.

Daniel rozprowadził substancję w okolicach jej dziurki, nie omieszkają wsadzić do środka palca. Następnie palce włożył do ust dziewczyny z prośbą o jego wylizanie. Posłusznie zrobiła to o co ją poprosił.

Tym razem było łatwiej. Wszedł w nią rozpierając jej pośladki. Wiki ponownie się szarpnęła. Ciasne ścianki odbytu zacisnęły się na jego fiucie powodując niespotykaną wręcz rozkosz. Zaczął rytmicznie posuwać dziewczynę, pieszcząc cały czas jej cudowne piersi i całując plecy.

Bartek filmował jak jego kolega, z opuszczonymi do kostek spodniami pieprzy w pupę cudowną aktorkę topowego serialu. Na chwilę podniósł fałdy jej sukienki aby zrobić zbliżenie na członka Daniela brutalnie wciskającego się w niedostępne miejsce.

Wiki aby zmniejszyć ból szeroko rozsunęła swoje smukłe nóżki. Głośno sapała. Daniel mocno przycisnął ją do stołu i raz po raz wbijał się w jej ciasną dziurkę. Jej pośladki mokre od potu wspaniale odbijały świtało stojącej w rogu pokoju lampki.

W końcu Daniel nie wytrzymał i strzelił do środka wlewając w jej wnętrze ogromne ilości spermy. W ekstatycznym stanie z całej siły ścisnął jej pośladki sprawiając dziewczynie duży ból. Próbowała się wyrwać jednak jego silny uścisk to uniemożliwił.

Zmusił ją aby klęknęła przed nim i wzięła mokrego od spermy fiuta do swoich ust. Nie chciała tego zrobić jednak zmusił ją do tego. Niechętnie włożyła wilgotnego drąga do swojej buzi i wylizała całą spermę.

– Miałeś założyć prezerwatywę – powiedziała z wyrzutem.

Gdy tylko Daniel skończył jego miejsce zajął Bartek. Wiki, z wciąż zasłoniętymi oczami, zupełnie straciła orientację i zaskoczona dała sobie wsadzić kolejną pałę w usta. Nie minęło kilka sekund a Bartek wystrzelił wprost do jej wnętrza zmuszając ją do połknięcia całości. Zakrztusiła się jednak w jej słodkiej buzi zniknął cały ładunek, który dostarczył penis Bartka.

Zaskoczona dziewczyna szybko ściągnęła opaskę z oczu i ku wielkiemu zaskoczeniu zobaczyła dwóch chłopaków wymachujących swoimi instrumentami tuż przed jej twarzą. Zaśmiali się brutalnie, naciągnęli spodnie i wyszli na górę, pozostawiając dziewczynę samą.

Strużka łez pociekła jej po policzku. Przecież nie tak to miało wyglądać. To ona miała kontrolować sytuację, a dała się wydymać jak tania szmata.

Z nagim biustem, oplamionymi spermą pończoszkami i pomiętą sukienką zalała się łzami.

———————–
Chyba nie muszę dodawać, że film nakręcony tego wieczoru już następnego dnia bił rekordy popularności na internecie.

Z wielką przyjemnością podałbym Wam adres, abyście również mogli być świadkami tego zdarzenia, jednak jestem trochę do tyłu z tą nowoczesną techniką i za bardzo nie wiem jak mógłbym to uczynić.

Grupowy seks z moją żoną Agnieszką – opowiadanie erotyczne

Reading Time: 17 minutes

Pokerowa zagrywka Agnieszki

Czy wiesz co robi Twoja żona wieczorem z przyjaciółkami?

Wracam dzisiaj do domu późno. Moja żona, Agnieszka, zaplanowała na dziś mała imprezę ze swoimi koleżankami, taki prawdziwy ‘babski wieczór’. Nie chciałem im przeszkadzać w plotkowaniu o kieckach, niekończących się rozmowach typu ‘z kim Kaśka z serialu będzie miała dziecko’. Nigdy zresztą nie potrafiłem wymienić tytułu nawet jednego serialu serwowanego nam przez centralny ośrodek TVP jako ‘hit’, a tym bardziej podać imię grającego w nim bohatera. Chętnie zgodziłem się więc na ten jej wolny wieczór. Będzie mogła rozerwać się przynajmniej przez chwilkę. Ostatnio była bardzo zajęta w pracy, przez upierdliwego prezesa żyła w ciągłym stresie, więc relaks należał jej się jak nigdy.

Gdy więc, po wyjściu z przedpokoju o mały włos nie przewróciłem się o stojący na mojej drodze stół, ze stoickim spokojem zaczynam się rozglądać. Stół zastawiony kulinarnymi rozmaitościami, na nim parę pustych butelek po markowym winie. Sporo tego 🙂 Uśmiechnąłem się na widok rozrzuconych częściowo na stole, częściowo pod nim, kart do gry w pokera. Heh, dziewczyny miały ciekawy pomysł na wieczór, jak zwykle zresztą! Znam moją żonkę nie od dziś i wiem, że lubi ostro poszaleć. Nie widzę w tym nic złego, bo jej ufam. W chwilę później odkryłem kolejną niespodziankę – na podłodze, za skórzana kanapa poniewierają się przeróżne części garderoby! Nie wierzę własnym oczom – wszystko wskazuje na to, że dziewczyny grały w rozbieranego pokera! Kurczę, gdybym tylko wiedział tym wcześniej, na pewno za żadne skarby nie przepuściłbym takich atrakcji!

Podnoszę ciuszki z ziemi – jest wśród nich biała bluzeczka Agnieszki, jest jej mini spódniczka w czerwono-czarną kratę, zapinana z boku. Lubi ją nosić, bo przy każdym ruchu, pomiędzy rozchylonymi warstwami materiału pojawiają się ukradkiem jej zgrabne uda i koronka pończoszek. Agnieszka doskonale zdaje sobie sprawę, że zwykle wtedy faceci dookoła patrzą na nią zbaraniałym wzrokiem, wpatrując się w nagi skrawek uda liczą na nagły powiew wiatru lub inne zjawisko losowe, które pozwoliłoby im ujrzeć nieco więcej. Oboje to lubimy, każde z nas na swój sposób.

Idąc dalej znajduję coś ciekawszego: obok nieznanych mi dżinsów leża niedbale jej skąpe, ostro wycięte koronkowe majteczki.. No, muszę przyznać, że jestem zaskoczony. Podnoszę je do twarzy, przez chwile rozkoszuje się wdychając piżmowy aromat, którymi nadal są przesycone.. Niesamowicie na mnie to działa. Nie spodziewałem się, że podejdą do gry aż tak na poważnie – bez taryfy ulgowej! Skoro ona przegrała majteczki, w jakim stanie zastanę jej koleżanki ? Mam nadzieje, że ich garderoba również nie będzie kompletna.

W tym momencie moje marzenia przerywają intrygujące odgłosy, dochodzące z głębi mieszkania.

Stoję przez chwilę z przekręconą lekko głową i nasłuchuję. Dźwięki dochodzą z tej części domu, gdzie ulokowane są sypialnie. Dźwięk jest rytmiczny, aż nazbyt znajomy, by nie budzić moich skojarzeń. Wiedziony hałasem, po cichu przechodzę przez kuchnię i idę przez korytarz. Jestem coraz bliżej – mogę usłyszeć rytmiczne skrzypienie naszego łóżka a także kobiece jęki i westchnienia – co jakiś czas wydaje mi się, że poznaję po głosie Agnieszkę, ale może to tylko złudzenie?

Krew zaczyna mi pulsować w skroniach a serce wali jak oszalałe. Robię się momentalnie podniecony do granic. No powiedzcie sami, jak często w końcu zdarza się Wam oglądać ukochaną żonę w namiętnej akcji ze swoimi najlepszymi koleżankami ? Oczyma wyobraźni widziałem już ich splecione w gorącym uścisku ciała, dłonie masujące umykające z nich piersi, usta całujące płaski brzuch, języczki błądzące pomiędzy udami. Za żadne skarby świata nie przepuszczę – muszę to zobaczyć!

Przyznaje, bardzo lubiłem nasze wspólne fantazje erotyczne na temat trójkącików, które z biegiem czasu zaczęły być coraz śmielsze. Ciągle wyobrażałem sobie moją młodą sexi żonkę w różnych erotycznych sytuacjach. Wielokrotnie próbowałem namówić ją, żeby trochę poeksperymentować, poszukać czegoś nowego. Z uporem maniaka twierdziła, że to są tylko fantazje, nie chce ich realizować, żeby nie popsuć niczego pomiędzy nami. Było tak aż do pewnego pamiętnego wieczoru, podczas ostatniego Sylwestra, kiedy to naszej przyjaciółce Ani udało się jednak namówić nas na realizację jednej z ‘tych’ fantazji. Sama zresztą również odniosła z tego ‘wymierne korzyści’. Takie, że podobno przez cały następny dzień spała jak zabita z wyczerpania, a gdy w końcu pod wieczór wstała, okazało się, że nie bardzo może siedzieć :). Ale to zupełnie inna historia, może opowiem o tym następnym razem. W każdym razie, obojgu nam bardzo spodobały się takie urozmaicenia.

Podkradam się cicho, żeby przypadkiem ich nie spłoszyć. Stoję przed drzwiami sypialni, niczym student przed wejściem do sali egzaminacyjnej. Biorę głęboki oddech i cicho wchodzę do środka.

Z początku dostrzegam niewiele. Moje oczy powoli przyzwyczajają się do panującego półmroku. Dopiero po chwili zaczynam widzieć zarys wielkiego łoża z grubym materacem, baldachimem i cienkimi zasłonami. Agnieszka nalegała, by sypialnię urządzić w stylu retro, więc czemu nie? Czego to się nie robi dla ukochanej kobiety. Mimo, że kotary są teraz zasłonięte, w żaden sposób nie tłumią cichych jęków dobywających się zza nich. Słabe światło stojącego w kącie świecznika rzuca ruchomy cień na zwiewne zasłonki. Pozwala mi to dostrzec zarysy postaci. Widzę cień klęczącej na łożu kobiety, jej pełne piersi kołyszą się z każdym ruchem. Znajome kształty, zarys modnej, krótko ostrzyżonej fryzurki, gibkie, sprawne ciało nie pozostawiają żadnej wątpliwości co do tożsamości. To moja żona – Agnieszka. Jej cień nie jest jedynym jaki jest mi dane obserwować. Zlewa się w jedną całość z dwoma innymi.

Czuje nagły przypływ podniecenia. Może jednym z tych cieni jest Marta? Od jakiegoś czasu Agnieszka tak dziwnie na nią patrzyła.. Zwykle gdy patrzyła w ten sposób na mnie, byłem gotów natychmiast rzucić się na nią i zedrzeć z niej ubranie – niezależnie od tego gdzie byliśmy, co dawało czasem ciekawe rezultaty 🙂 Tak.. Agnieszka z Martą – to z całą pewnością wyglądałoby bardzo interesująco. A może Asia ? długonoga przyjaciółka z kształtnym tyłeczkiem i bujnym biustem ? Wciąż pamiętam jak podczas wspólnego urlopu w Chorwacji opalały się razem na kamienistej plaży. Ich rozgrzane w słońcu kształtne ciała nie zhańbiły się choćby najmniejszym skrawkiem materiału, wyglądały wręcz bosko. Nie mogę się doczekać, żeby ją znów zobaczyć. Może już za chwilę..?

Czuję unoszącą się w powietrzu woń kobiecych perfum delikatnie zmieszanych z zapachem potu. Cienie, za kotarą przeplatają się ze sobą, tworzą jedno ciało. Nie można dostrzec granicy, gdzie kończy się jedno a zaczyna drugie, gdzieś w nim jest jednak moja żonka. Cały ten dziwny zwierz kołysząc się, tańcząc, tworzy najrozmaitsze wzory na zasłonie, w takt westchnień dobiegających zza niej. Widać zwyciężczyni odbiera właśnie Nagrodę Główna. Nagle dostrzegam coś jeszcze i patrzę zaintrygowany na nowe odkrycie. Wow! Czyżby .. wibrator ?

W jednej chwili staje jak wryty, gdy zrozumiałem, że to, na co patrzę, wibratorem jednak NIE jest. Nagłe uderzenie adrenaliny przejmuje kontrolę nad zmysłami. Jasna cholera, więc to tak wyglądał ten jej ‘babski wieczór’ ?! Mam ochotę krzyczeć wniebogłosy i prać wszystkich po gębach. Patrząc na cienie, nie mogę mieć już żadnych wątpliwości, że moja żona jest dotykana i pieszczona przez dwóch mężczyzn! Ma ich obu naraz – z przodu i z tyłu! Złość i potworna zazdrość walczy we mnie z gorącymi falami fascynacji. Po chwili wraca kontrola, zmysł wzroku i czysta ciekawość bierze góre. Nie mogę się oderwać od teatru cieni przede mną.

Co prawda Agnieszka wspominała mi często, że marzy jej się układ, w którym to właśnie Ona jest w centrum wydarzeń, pieszczona przez dwie pary męskich dłoni. Mimo, że wtedy podniecała mnie taka wizja, teraz jestem wściekle zazdrosny i nieźle wkurzony. Z drugiej strony pamietam, że sama myśl o takich igraszkach zwykle sprawiała, że miękły jej kolana i w mgnieniu oka stawała się wilgotna. Najczęściej zresztą lądowaliśmy wtedy w łóżku. Widząc jak ta fantazja działa na Agnieszkę, sam również lubiałem bawić się tą myślą. Nigdy jednak bym nie przypuszczał, że będzie na tyle odważna, by zrealizować swoje marzenia w rzeczywistości! I to bez mojej wiedzy.

Wszystko to chwilowo nie jest ważne, zaczarowany sceną rozgrywającą się przed moimi oczami bezwiednie robię krok naprzód. Może by tak uchylić zasłonkę skrywającą swój mroczny sekret ?

.. uuuu! Jest na co popatrzeć. Uchyliłem zasłonkę akurat w sama porę, by ujrzeć jak klęcząca na środku łoża Agnieszka bierze w swoją dłoń nabrzmiałego penisa. Pochyla głowę i jej usta wędrują powoli w kierunku członka, zatrzymując się zaledwie parę centymetrów od jego czubka. Dłonią delikatnie zsuwa z niego skórkę, swoim sprytnym wszędobylskim języczkiem zaczyna zmysłowo jeździć wzdłuż całej jego długości. Bardzo powoli, w górę i w dół. Na samym czubku robi parę leniwych kółek wokół jego główki, by raptem wchłonąć go ustami całego, a po chwili znów bezlitośnie uwolnić. Powtarza tę torturę kilka razy, przez cały czas patrząc głęboko w oczy swojemu partnerowi. Kim on do cholery w ogóle jest ?!?

Usłyszałem ciche westchnienie, gdy po którymś kolejnym razie zmieniła swoją taktykę i zacisnęła na nim usta mocniej. Z własnego doświadczenia wiem, że Moją Brunetkę od zawsze podniecało pieszczenie faceta w ten sposób. Co więcej, z dumą przyznaję, że opanowała te umiejętność po mistrzowsku. Mężczyzna będący w jej ustach myśli chyba podobnie, bo przymyka oczy, wyciąga rękę i zaczyna z wdzięcznością masować jej szyje i ramiona. Ujmuje jej głowę, głaszcze delikatnie jej aksamitne, czarne jak noc włosy. Jej skóra jest taka gładka i delikatna – cóż za przyjemność! Sam masaż wygląda niby bardzo niewinnie, jak delikatne pieszczoty nastolatków, ale przecież przez cały czas jego członek znika raz po raz w Jej słodkich kobiecych objęciach! Zaczęła go teraz masować dłonią. Cóż za widok!

Zafascynowany widokiem znikającego rytmicznie w ustach Agnieszki członka, nie śmiem jej przerywać. Ze zdziwieniem stwierdzam, że cała sytuacja niesamowicie mnie podnieca. W duchu przyznaję, że mógłbym godzinami patrzeć na Jej pełne wargi, ciasno obejmujące grubego fallusa, szczelnie wypełniającego jej gorące, wilgotne jak poranna rosa usta. Patrzę teraz na półprzymknięte, zamglone z rozkoszy oczy. Będzie musiała się przede mną z tego wszystkiego wytłumaczyć. Ale to wszystko później, w tym momencie liczy się tylko Jej przyjemność.

Rozglądam się dookoła. Agnieszka klęczy na łóżku. Jest prawie całkiem naga, a jej ciało lśni jak nasmarowane oliwką. Szeroki, ciasno opięty naszyjnik z diamencikami, podkreśla urodę jej smukłej i delikatnej szyi. Całości zapierającej dech w piersiach kompozycji dopełniają szpilki na jej stopach oraz czarne pończoszki, połączone tasiemkami z pasem obejmującym Ją w talii. Uwielbiam widok jej zgrabnych ud ciasno opiętych delikatną mgiełką pończoch. Hmm.. choć fakt, że nadal ma je na sobie trochę mnie dziwi. Widać śpieszyło jej się, żeby przelecieć ich jak najszybciej. Tak bardzo, że nawet nie zdążyła ich zdjąć. Po chwili zastanowienia jestem jednak zdania, że z premedytacja zostawiła na sobie tę część garderoby. Zdaje sobie doskonale sprawę z tego, jak bardzo podniecająco działają na męską wyobraźnie takie małe szczegóły: łańcuszek wokół bioder, szpilki, pończoszki. Albo na przykład drobny, srebrny łańcuszek, który kołysze się teraz na jej kostce przy każdym mocniejszym ruchu. Tak, moja żona uwielbia prowokować i czuć się pożądaną.

Po przeciwnej stronie łóżka widać jakiś ruch, gdy podnosi się z klęczek drugi partner Agnieszki. Wygląda na to, że właśnie skończył lizanie jej rozgrzanej cipki. Jej nabrzmiałe, soczyste usteczka błyszczą teraz pomiędzy rozchylonymi udami, wilgotne z podniecenia. Jej cipka wygląda porywająco pięknie i delikatnie, z drugiej strony jednak, równo przystrzyżone włoski ciągnące się cienkim paseczkiem wzdłuż wejścia do pochwy nadają jej wulgarny, wyzywający charakter. Duże wargi sromowe zwisają ciężko, dodając jej niesamowitego, kobiecego uroku. Uświadomiłem sobie ze smutkiem, że wiele straciłem – wszystko wskazuje na to, że zabawiali się że sobą już od dłuższego czasu! Wyjaśniło to przy okazji, dlaczego wyglądała na tak bardzo podnieconą. Jak większość kobiet uwielbia, gdy wprawne usta długo i sprawnie pracują na zwieńczeniu jej ud. Jestem bardzo rozczarowany, że przegapiłem taką akcję. Cudownie byłoby widzieć grymasy rozkoszy na jej twarzy, w których wnikliwy obserwator znalazłby odbicie każdego ruchu języczka pieszczącego jej wypielęgnowana cipkę i drażniącego delikatnie łechtaczkę.

Ja, w takiej sytuacji, najpierw zbliżyłbym swoje usta tak, żeby poczuła mój oddech. Dopiero wtedy wtuliłbym twarz w jej łono, otarł się o wąski paseczek szorstkich, czarnych włosów. Delikatnie musnąłbym ją wargami tak, by cała drgnęła. Powtórzyłbym to jeszcze parę razy, żeby oswoić ją nieco z moim dotykiem i ciepłem. Dotknąłbym koniuszkiem języka jej guziczka, bardzo delikatnie, nie śpiesząc się. Objąłbym Jej muszelkę ustami, bawiąc się z jej wargami, wciągałbym je do moich ust i ssał przez chwilkę, by po chwili wypuścić. Co jakiś czas tylko przejeżdżałbym języczkiem przez środek szparki. Po pewnym czasie mógłbym nieco przyśpieszyć i wsłuchiwać się w efekty moich działań.

Jak wspominałem, Agnieszka wprost przepada za dobrym lizankiem, uwielbia kiedy zabawiam się z jej słodka cipką drążąc ją wprawnym języczkiem. Wzdycha głośno, kiedy powolnymi ruchami drażnię się z jej łechtaczką, ogrzewając ją swoim oddechem. Obejmuję ją ustami, ssam delikatnie, nie przestając przy tym wykonywać małych kółeczek języczkiem wokół całej słodkiej myszki. Całuję i liżę na przemian. Językiem lekko uderzam twardniejąca clitoris. Nie potrzeba dużo czasu, by podczas takich pieszczot oddech mojej żonki stał się szybszy, a jęki rozkoszy, które wydaje, coraz głośniejsze. Lubię, kiedy kobieta niczym nie ogranicza swoich wokalnych popisów i całkowicie oddaje się namiętności. Wciskając moją głowę pomiędzy swoje rozrzucone w nieładzie uda, steruje dłońmi, pomagając mi doprowadzić ją do szaleństwa. Przy takich zabawach zwykle ma niesamowicie mocne, długie orgazmy. Ja za to mam ślady zadrapań na karku i plecach od wbitych w nie paznokci 🙂

Hmm.. Bezwiednie zastanawiam się jak wyglądał dotychczasowy rozwój akcji. Cudownie jest całować piękną, pachnącą, a przede wszystkim spragnioną kobietę. Być może we dwóch zaczęli właśnie od całowania jej ust, oczu, szyi, płatków uszu ? Delikatne pocałunki wzdłuż szyi i czułe słówka szeptane do uszu rozgrzewają moją żonę wręcz błyskawicznie. Po chwili mogliby więc odważyć sie na więcej i przejść do masowania i lizania jej jędrnych cycuszków. Są bardzo wrażliwe, wystarczy chwila wprawnego masażu i delikatnych muśnięć ustami, by z drżeniem przywarła do całujących je ust, mocno wypinając piersi do przodu, w ich kierunku.

Z pewnością jęczałaby cichutko, gdyby ssali łagodnie jej sutki. Potem jeden z nich mógł udać się niżej, w poszukiwaniu źródła słodkiego nektaru, zaczął lizać pępek i brzuszek, ściskając jednocześnie pośladki. Drugi w tym czasie, wciąż pieszcząc Jej piersi rękoma, mógł całować szyję, słuchać jak oddycha coraz głośniej. Patrzeć, jak nacierając biodrami w stronę natarczywego intruza, pomaga mu odnaleźć drogę do celu swojej wędrówki. Ten, rozchylając delikatnie języczkiem płatki jej róży, torował sobie drogę do samego źródła słodkiego nektaru. Potem mógł przejść do tyłu, by lizać wyeksponowaną cipkę i wypięte pośladki Agnieszki. Być może nawet miał okazje zagłębić się językiem w szczelinkę pomiędzy jej pośladkami, pieszcząc jej ciaśniejszą dziurkę?

Takie obrazy w każdym razie podpowiadała mi moja wyobraźnia. Jak było naprawdę? Tego pewnie nigdy się nie dowiem. Żałowałem ogromnie tej niepowetowanej straty.

Przerwałem moje retrospekcje, bowiem partner z tyłu, ujmując dłońmi pośladki Agnieszki przymierza się właśnie do wkroczenia do akcji. Przez chwilę ociera się swoim sterczącym, nabrzmiałym członkiem o jej mięsiste wargi. Teraz celuje wprost w Jej słodką dziurkę, wilgotną i spragnioną, w pełni gotową na przyjęcie mężczyzny. Przez dłuższą chwile obaj zauroczeni przyglądamy się jej cudownej szparce. On – wprost za nią, główką swojego członka nieomal dotykając wejścia do jej groty, ja – zza zasłony.

– AAaaahh…! – Agnieszka jęknęła nagle głośno i rozkosznie, aż przeszły mnie ciarki.

Okrzyk dobywający się z jej ust nie pozostawia żadnych wątpliwości. Facet, dłużej nie zwlekając, jednym pewnym pchnięciem wszedł w nią swym masywnym członkiem od tyłu, rozpychając jej ciasną, wilgotną od smakowitych soków cipkę. Zaczyna poruszać się teraz powoli i ostrożnie. Z każdym pchnięciem jej soki zwilżają lśniący członek coraz obficiej. Agnieszka jęczy słodko, wygina plecy w łuk, zachęcając go w ten sposób, by wsunął się głębiej. Bosko wygląda tak z odchyloną głową! Wypina swój zgrabny tyłeczek, żeby ułatwić mu penetracje. Już po chwili partner, wjeżdża w nią z taką siłą i energią, że głośne klaśnięcie rozlega się za każdym razem, gdy uderza biodrami w nagie pośladki mojej żonki. Trzymając solidnie dłońmi jej biodra, ładuje ją z impetem, pakując się za każdym razem coraz głębiej w jej szparkę. Moja żona zresztą sama ochoczo mu w tym pomaga, rozsuwając koniuszkami palców wilgotne usta swojej norki, pieszcząc jednocześnie swoją prześliczną perełkę. Przestałem żałować mojej wcześniejszej nieobecności. Z prostego powodu – nie byłem w stanie myśleć o niczym.

– Ooh.. oh… uuh…! – Przy każdym uderzeniu z jej ust wyrywają się jęki i okrzyki. – Chcę.. jeszcze. Ooooo… jak cudownie!

Moja żonka jest już nieźle rozgrzana, chłopaki widać sprawnie przykładali się do pracy, a wypity alkohol dodatkowo ją jeszcze rozluźnił. Po chwili ona jest górą, przykucając i trzymając partnera za kolana nabija się na pal jednego ze swoich partnerów leżącego na wznak. Chwycił ją za biodra, gotów chętnie jej w tym pomagać. Z początku starała się jeszcze kontrolować sytuację, ale rozkosz była tak wielka, a podniecenie tak silne, że szybko poddała się narzuconemu rytmowi krótkich, silnych pchnięć. Mogła dzięki temu więcej uwagi poświęcić ssaniu drugiego członka wypełniającego jej gorące usta.

Agnieszka czuje jak dwie pary dłoni kochanków masują każdy skrawek Jej nagiego ciała. Obce ręce głaszczą kształtne piersi mojej żony, raczej drobne, ale za to jędrne i pełne. Ruchliwe palce szczególną uwagę poświęcają ciemnym, nabrzmiałym sutkom, które jeszcze dumniej sterczą pod ich dotykiem. Przesuwają się oraz płaskiemu brzuszkowi i jędrnym pośladkom. Co jakiś czas czyjaś ręka znika pomiędzy udami Agnieszki. Mogę się tylko domyślać, co sprawne paluszki wyprawiają z jej nabrzmiała, błagająca o dotyk łechtaczką, ukrytą pośród gęstej, krótko przystrzyżonej fryzurki, jak zawsze zadbanej. Cokolwiek by nie wyprawiały, sprawia to Mojej Kobiecie niewątpliwą przyjemność, bo manewrując swoim zgrabnym ciałem, nadziewa się coraz głębiej i mocniej na dwa twarde jak głaz członki. Z przodu – słodkimi ustami, od dołu – swoją wilgotną, gorącą waginą. Z jęków, jakie wydaje cala trojka, domyślam się, że nie tylko ona jest tą sytuacją zachwycona. Jeszcze nigdy nie widziałem jej aż tak podnieconej.

– Uuuhm.. Mhmm.. Ooouuuhhh..! – Moja Pani mruczy słodko, z ustami rozkosznie wypełnionymi twardym fallusem. Ssie go z dużą wprawą, tak mocno, że nawet z mojego miejsca słyszę ten charakterystyczny odgłos cmoknięcia, gdy wypuszcza go z ust. Nie na długo zresztą, zaraz wraca na należne mu miejsce.

Agnieszka jest teraz w takiej pozycji, że widzę jej wypięte pośladki. Facet atakuje ją od tyłu, rytmicznie wchodząc i wychodząc swym członkiem z jej najsłodszego, mokrusieńkiego otworku. Jest oparta na łokciach. Jej piersi kołyszą się swobodnie, a duże, brązowe sutki co chwilę ocierają się o prześcieradło. Jest bardzo gorąca. Otwiera się przede nimi coraz bardziej. Pozwala, by zupełnie nieznajomy gość wpychał w nią penisa aż po nasadę. Widać jak jej soczyste wargi sromowe zaciśnięte wokół prężącego się kutasa zwilżają go przy każdym ruchu, wydając przy tym mlaskający odgłos. Mojej żonce taka sytuacja widać bardzo się podoba, gdyż żwawo i rytmicznie podryguje swoja słodką dupcią, zakreślając co jakiś czas biodrami kółeczka. Porusza się w tył i w przód drażniąc swa łechtaczkę o partnera. Jako doświadczona kochanka, wie, że ściskając i masując w ten sposób penisa, kołysząc przy tym dodatkowo biodrami, sprawia chłopakowi nieziemską rozkosz, której długo nie zapomni. Wyćwiczonymi w długich ‘bojach’ mięśniami pochwy chwyta, obejmuje, zaciska się na nim, robi wszystko, co może, by poczuć gorąca lawę tryskającą na jej śliskie od potu ciało. On z kolei, widząc podniecenie mojej żonki, posuwa ją coraz szybciej, członek wchodzi i wychodzi, wchodzi-i-wychodzi, lśniąc co chwilę białym blaskiem, nakremowany jej soczkami. Swobodnie porusza się w niej to głęboko w przód, to do tyłu prawie wychodząc, by za chwilę znów zaatakować pracowitą dupcię Mojej Kobiety. Jego rozkołysane jądra uderzają o jej perełkę, sprawiając jej tym rozkoszny ból. Agnieszka sięga pomiędzy swoimi udami i znajduje jądra swojego kochanka. Zaczyna je głaskać i delikatnie ściskać sprawiając mu nieziemską rozkosz.

Drugi partner też nie ma powodów do narzekania. Agnieszka wilgotnym języczkiem, niemalże jak profesjonalistka, przejeżdża po wielkim, grubym kutasie nieznajomego. Następnie wkłada go sobie do ust, prawie całego. Jej dłoń wykonują pospieszne ruchy wzdłuż penisa, masując trzon stanowczo, lecz z wyczuciem. Ze zdziwieniem odnotowuję fakt, że im szybciej jej partner posuwa ją w cipkę, tym szybciej i sprawniej pracuje nad członkiem w ustach. Widać, że jest mistrzynią w robieniu loda. Obstawiam, że facet nie wytrzyma zbyt długo takiej pieszczoty. Agnieszka dochodzi do tego samego wniosku, a przecież chce mieć z nich obu pożytek jak najdłużej. Przerywa nagle pieszczoty, wysuwa ze swojej myszki mokrego od jej soczków członka, a gdy rozczarowani kochankowie patrzą na nią zdezorientowani z pytaniem w oczach, gestem dłoni w powietrzu nakazuje im zamienić się miejscami.

Słyszę, jak mówi do nich słodkim głosem:
– Teraz ciebie chcę w mojej cipce, a ciebie będę ssała. – Uśmiecha się przy tym, jak gdyby poprosiła o coś równie niewinnego, jak zamiana miejsca przy stoliku w restauracji.

Mężczyźni posłusznie robią, co im każe. Po tej chwili wytchnienia na reorganizacje, cała trójka łapie na nowo rytm i kontynuuje wysiłki ze wzmożoną siłą. Wygląda na to, że całkiem dobrze wyszła na tej zamianie, miałem bowiem okazję dostrzec, że twardy penis atakujący ją teraz od tyłu jest znacznie grubszy od poprzednika, a przy tym, z pewnością nie krótszy. Myślę, że to nie przypadek, raczej doskonale wiedziała, co robi. Jej cipka mocno zaciska się na twardym kutasie, obejmuje go swoim aksamitnym wnętrzem jak ciasno dopasowana, żywa rękawiczka. Penis znika raz za razem w jej rozepchanej, soczystej norce. Agnieszka tymczasem, liżąc zapamiętale drugiego partnera, ma okazje wdychać słodki aromat swojej własnej cipki, wciąż obecny na prężącym się w jej dłoni członku, czuje na nim smak swoich własnych soków. Podnieca ją to jeszcze bardziej, a co dopiero mnie..

– Mmmmm… nieźle! – Mruczy zadowolona. – Powiedzcie chłopcy, lubicie mnie posuwać ? Lubicie rżnąć taką napaloną suczkę ?

Ich mocniejsze ruchy wystarczają za odpowiedź – wygląda na to, że lubią 🙂

– No to rżnijcie mnie! Możecie robić ze mną wszystko co chcecie.. WSZYSTKO!

Pieprzy ją dwóch mężczyzn naraz, jak w jednej z jej fantazji. Oglądaliśmy już razem filmy i zdjęcia pornograficzne z takimi scenami, ale tym razem to ona jest w roli głównej. W ciepłym, łagodnym blasku, roztańczonym na jej złotym ciele wygląda wręcz jak jakaś starożytna bogini. Zaraz, zaraz, ale która to bogini zaciska usta na penisie, mając jednocześnie drugiego w środku? Mózg mi wirował, całe ciało krzyczało. Co za noc..

Mogę tylko zgadywać po Jej nieobecnych oczach, coraz bardziej zapamiętałemu ssaniu błyszczącego penisa, że ma ochotę krzyczeć na cały głos z ogarniającej ją ekstazy. Niestety nie jest mi dane napawać się melodią rozkoszy płynącą z jej ust, ponieważ krzyki tłumione są przez grubego członka wypełniającego jej łapczywe usta. Pomimo przeszkód słychać jednak, że Moja Brunetka jęczy coraz głośniej, oddycha coraz szybciej. W jej nieco chaotycznych ruchach widać już pierwsze oznaki nieuchronnie zbliżającego się orgazmu.

Nie ma się co dziwić – rozkosz spływa na nią ze wszystkich stron, jest wypełniona do granic, jak tylko kobieta może być. Chłopaki żwawo i nieustannie ładują ją ostro z przodu i z tył, głaszcząc i masując przy tym każdy skrawek Jej błyszczącego, śliskiego ciała. Agnieszka błaga ich o więcej, by wpychali w nią swoje penisy jeszcze mocniej. Jej ciało drży od ich pchnięć, piersi rytmicznie falują, a cipka cudownie mlaska, gdy surowy męski penis wychodzi z niej, ocierając się o mokre wargi sromowe, by za moment wbić się jeszcze głębiej. Nadziewa się z impetem na twardego, męskiego członka penetrującego najdalsze zakamarki jej jaskini i dającego jej powody do ciągłego mruczenia. Są chwile, gdy wydaje mi się, że jest podtrzymywana tylko na tych dwóch masywnych członkach, że upadłaby, gdyby nie ściskali jej fantastycznego ciała w swych stalowych kleszczach. Oddechy całej trójki przyspieszają coraz bardziej. Ruchy jej bioder wyznacza odwieczny rytm, doskonalony przez tysiące pokoleń i przekazywany w genach.

Agnieszka jest wniebowzięta, sięga ręka do jąder tego, którego ssie, i głaszcze, muska je z uczuciem. Jej język z duża intensywnością myszkuje przy tym na dolnej stronie jego żołądzi. Wypuszczając na chwile penisa z ust, krzyczy:
– Och! Proszę.. zerżnijcie mnie w końcu porządnie.. – Zupełnie już nad sobą nie panuje. – Błagam.. pieprzcie mnie z całej siły.. chce poczuć waszą spermę..

Panowie nie zamierzali zawieść jej oczekiwań. Pracują ciężko, aż krople potu spływają po ich ciałach. Agnieszka całkowicie poddaje się ogarniającej ją przyjemności:
– Mocniej.. Jeszcze.. Ooooo… taak!

W powietrzu można wyczuć narastające napięcie, które musi prowadzić do kulminacji. Galopują, aż do nieuchronnego finału.
– Uuuh…. Tak! TAK! Nie waż się przestawać! Jeszcze! JESZCZEE! Ooooch….

Kobieta wije się z rozkoszy, wygina swe ciało w łuk, czując rozkoszne mrowienie w swoim tunelu miłości. Ciężko opada piersiami na łóżko eksponując w ten sposób jeszcze bardziej swój tyłeczek. Na szczęście facet z tyłu jest doświadczony, wie, co ma robić. Obejmuje dłońmi w talii Moją Żonę i jeszcze mocniej zaczyna ładować jej wypiętą dupkę, pracując bez wytchnienia. Agnieszka, podnosi lekko głowę i powoli obraca ją w moim kierunku. Nagle otwiera półprzymknięte oczy i spogląda prosto na mnie! Uśmiecha się przy tym figlarnie, patrzy mi głęboko w oczy, przez cały czas trzymając w ustach grubego członka swojego kochanka!

Nagle wszystko zrozumiałem. Wie. Ciekawe kiedy zorientowała się, że jestem tutaj i patrzę na nią?! Cały czas wiedziała i grała w ten sposób przede mną? Nie podejrzewałem jej o tak wyrafinowane aktorskie umiejętności. Hm.. jeśli tak, to mogę się założyć, że specjalnie ustawiła się teraz w takiej pozycji, bym miał na nią jak najlepszy widok. Z zimnym wyrachowaniem chciała się upewnić, że będę patrzył na jej orgazm, że będę widział jak dochodzi.. Widzę.

Nagle wiele rzeczy rozgrywa się jednocześnie. W ułamek sekundy później widzę w Jej szklistych, rozszerzonych z ekstazy oczach uderzenie potężnej eksplozji. Figlarny uśmiech, który jeszcze przed momentem miała na ustach, zamienia się w grymas rozkoszy dochodzącej kobiety, gry dociera do niej pierwsza fala ekstazy. Nie mogąc dłużej skupić się na ssaniu, wypuszcza z rozchylonych ust niezbyt szczęśliwego z tego powodu członka. Agnieszka szczytując, tak mocno ściska prześcieradło rękami, że jej palce stają się białe. Krzyczy przenikliwie przez krótka chwilę, by zaraz potem zamilknąć bez tchu. Omdlała, ciężko opada na łóżko. Wygląda jakby na chwilę straciła świadomość. Gorączkowo próbuje złapać oddech. Udaje się Jej to w końcu, gdyż znowu słyszę głośne pojękiwania i widzę, jak uderza ją coraz to nowa fala gorącej rozkoszy mająca źródło w podbrzuszu. Jej ciałem wstrząsają dreszcze. W końcu zastyga w bezruchu, a jej otwarta, rozepchana cipka pulsuje z potężną mocą. Moja żona doznała potężnego orgazmu od podwójnych pieszczot obu mężczyzn. Rumieńce wstąpiły na jej twarz. Czuję złość, zazdrość, ale i podniecenie – w życiu nie widziałem jej aż tak rozpalonej.

Jej orgazm, jak się później okazało, wcale nie pierwszy tego wieczoru. Zanim dołączyłem do nich w roli widza, faceci całowali i pieścili jej ciało tak żarliwie, tak sprawnie lizali ją jednocześnie z przodu i z tyłu, że zdołała dojść na ich języczkach przynajmniej dwa razy, nim poczuła w końcu w swym wnętrzu pierwszego z nich. Ale o tym miałem dowiedzieć się dopiero później, gdy opowiedziała mi ze szczegółami cała historię.

Mocne, rytmiczne skurcze mięśni jej pochwy dają sygnał, którego w żaden sposób nie może zignorować partner łądujący ją aż do tej pory od tyłu. Zdążył tylko wyjąć członka z rozpalonej, wilgotnej groty i paroma szybkimi ruchami doprowadza sprawę do finału. Pierwsza salwa wystrzelona z ogromną siłą, przelatuje rekordową odległość i ląduje częściowo na włosach mojej żony, a częściowo na małżeńskim łożu tuż obok jej głowy. Jęknęła z zadowolenia, gdy sperma zaczęła rytmicznie zalewać gęstymi kroplami jej błyszczące od potu plecy, pośladki. Raz po raz… Agnieszka wyciąga rękę do tyłu i teraz dopiero zauważam, że na jednym z jej palców wciąż błyszczy się małżeńska obrączka. Tą właśnie dłonią rozsmarowuje ciepłą spermę po swoich pośladkach, w szczelinie pomiędzy nimi i po udach. Wmasowuje ją w swą aksamitną skórę jak jakiś drogocenny balsam. Potem powoli odwraca głowę w kierunku partnera, spogląda mu prosto w oczy i mówi cicho, troszkę jakby z wyrzutem:
– Następnym razem masz pozostać w mojej cipce.. rozumiesz ? masz wytrysnąć we mnie.. w środku – biorę tabletki..

Drugi facet nie pozostał obojętny na ten widok, a do tego Agnieszka objęła go z powrotem ustami. Chce ssać twardego kutasa, ale ten momentalnie zaczyna pulsować i tryskać mocnym, obfitym strumieniem gorącej spermy w Jej ustach. Tak ją to zaskoczyło, że nie zdążyła nawet przełknąć eksplodującego w jej ustach gejzeru. Zrobiło mi się jej trochę szkoda, bo przecież wiem jak bardzo lubi spijać ten słodki nektar. Mimo rozpaczliwych ruchów języczkiem, nie daje rady już nadrobić strat i zlizać wszystkiego. Jest tego tak dużo, że sperma wylewa się kącikiem ust. Spływa białymi, kleistymi strugami po twarzy, szyi i dalej w dół, na piersi. Gęste krople nasienia zbierają się w okolicy jej sutków. Przestaje walczyć, wyjmuje kutasa z ust i całuje go delikatnie z uśmiechem. Jej usta kleją się od lepkiego nasienia. Nim opada ciężko na poduszki, spogląda na swoje nagie, rozkosznie zmęczone ciało, napawając się widokiem. Leży teraz na plecach z rozrzuconymi udami, z twarzą i piersiami umazanymi białym nektarem. Szczęśliwa, rozkosznie wyczerpana.

Dała im więcej, niż niejedna kobieta, spełniając przy tym swoje pragnienia. A ja dowiedziałem się przy okazji, że nie ma nic piękniejszego od widoku mojej ukochanej z twardym, surowym kutasem w ustach. Hm.. A nie – jednak jest! Gdy oprócz tego, jest ładowana od tyłu w wypiętą dupcię przez jeszcze jednego masywnego członka 🙂

* * *

Agnieszka, półprzytomna i rozmarzona, uśmiecha się błogo. Spogląda mi prosto w oczy i oblizuje palce. Pyta niewinnie słodkim głosem:
– Dlaczego przyszedłeś tak późno ? Na szczęście zdążyłeś na finał..
– Przecież to miał być Twój wieczór, chciałem, żebyś się dobrze bawiła – odpowiadam.
– Hm.. masz na myśli to ? – Niby przypadkiem spogląda na swoje mokre od spermy piersi i uda, wciąż w pończoszkach. – no w sumie bawiłam się nie najgorzej..
– Szkoda tylko, że mnie okłamałaś. Myślałem, że będziesz plotkować z przyjaciółkami, – ripostuje. Apropos – gdzie one są ?
– Co ? Kotku, wszystko pomyliłeś, jak zwykle zresztą! Przecież mówiłam Ci wyraźnie, że przychodzą w piątek – czyli dopiero jutro!!
– .. jutro ? To co w takim razie jest ‘dzisiaj’ ?
– Oj, nie marudź już! Lepiej chodź szybko tutaj do mnie. Chyba nie myślisz, że Twojej Młodej Żonce wystarczy na dzisiaj ? – patrzy na mnie zalotnym wzrokiem. – Wieczór dopiero się zaczął.. a poza tym jeszcze nikt dzisiaj nie wytrysnął w mojej cipce.

Patrząc jak ściągam spodnie i kładę się obok niej, mówi:
– A wiesz, skąd pomysł z tym pokerem ? To zabrzmi śmiesznie, ale to właśnie dziewczyny namawiały mnie kiedyś na partyjkę. A ja.. ja tylko chciałam, no wiesz, przypomnieć sobie zasady.. i w ogóle.
– Tak, tak .. szczególnie to ‘w ogóle’.

Położyłem się na niej. Uśmiecha się, patrząc mi prosto w oczy. Przytulając się do mnie, mówi:
– A potem, już podczas gry, tak bardzo się podnieciłam. Gdy zdjęłam bluzkę, byłam taka .. taka mokra. Kochanie, chyba nie jesteś na mnie zły ? – Naprawdę mogłaby sobie darować te głupie tłumaczenia.

Obejmuje mnie mocno udami. W momencie, kiedy już mam wejść w jej rozgrzaną i wilgotną pochwę, szepcze mi jeszcze do ucha:
– Czy chciałbyś zagrać jutro z nami .. ? ze mną, Asią i Martą ? Hmm.. ?

.. czy chciałbym ? a jak Wam się, cholera 🙂 wydaje ?

Seks grupowy z Zuzią – napalona nastolatka – sex opowiadanie erotyczne

Reading Time: 4 minutes

Przyjaciółki

Zuzię znałam niemal od zawsze. Chodziłyśmy do tej samej podstawówki, potem wybrałyśmy jedną klasę w liceum. Była moją najbliższą przyjaciółką. Spędzałyśmy razem dni, czasem nocowałam u niej w domu. Często razem podrywałyśmy chłopców. Ponadto istniało między nami coś jeszcze, jakieś niewypowiedziane, trudne do wychwycenia napięcie. Z wyglądu różniłyśmy się znacznie. Ona była niewysoka, leciutko puszysta. Może nawet nie tyle puszysta, co bardzo kobieca. Piękne, szerokie biodra, spore piersi, śliczna buzia- orzechowe oczy, pełne, wiśniowe usta, ciemna karnacja. Kasztanowe włosy miękko spadały jej delikatnymi falami na ramiona. Ja natomiast jestem wysoka i szczupła. Mam jasną cerę, zielone oczy i bardzo długie, rude włosy. To, że tak znacznie się różnimy, często pomagało nam podczas uwodzenia. Jak to się mówi? Dla każdego coś dobrego…

Miałyśmy po osiemnaście lat. Właśnie zdałyśmy maturę. Siedzieliśmy na łące- ona, jej ówczesny chłopak i ja. Piłyśmy ruski szampan, w głowach szumiało nam coraz bardziej.

– Muszę siku – powiedziała- Moniś, idź ze mną, zawsze raźniej.
Wstałyśmy i lekko chwiejnym krokiem udałyśmy się w stronę zarośli. Kiedy już załatwiłyśmy potrzeby chciałyśmy wracać. Zuzi bluzeczka zaplątała się w gałązki jednego z krzaków. Poprosiła mnie o pomoc. Podczas odplątywania bluzeczka odsunęła się i odsłoniła jedną z Zuzi piersi. Miękka, cudowna półkula uwieńczona brązowym sutkiem prężyła się dumnie uwolniona od materiału.

Nie mogłam oderwać od niej wzroku. W końcu uniosłam oczy. Zuzia patrzyła na mnie poważnie. Nagle była tak blisko, jej usta rozchyliły się do pocałunku. Przylgnęłam do niej, pieszcząc ustami jej śliczne wargi. Pierwszy raz całowałam kobietę, i to tę, której widok zawsze mimowolnie powodował moje podniecenie. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Między nasze ciała wsunęłam dłoń, chwytając jej pierś. Palcem wodziłam po sutku, który momentalnie zareagował na tą pieszczotę. Ona swą dłoń skierowała między moje uda, pocierając lekko przez spodnie moją wilgotną kobiecość.

Nagle usłyszałyśmy kroki. To Piotr, chłopak Zuzi zaniepokoił się, że nie ma nas tyle czasu. Odskoczyłyśmy od siebie, udając, że nic się nie stało. Wróciłyśmy na koc. Piotrek musiał obserwować nas chwilę, widziałam, jak wodzi wzrokiem ode mnie do swojej dziewczyny. Nie dało się też ukryć znacznej wypukłości w spodniach.

Czas wracać do domu. Pierwsze odprowadziliśmy Zuzkę, jako że ta była najbardziej wstawiona. Potem Piotr odprowadził mnie.

– Słuchaj- powiedział do mnie, kiedy zbliżaliśmy się do furtki- widziałem wszystko, co robiłyście. Mam pewną propozycję…
Jego pomysł bardzo przypadł mi do gustu. Malutki trójkącik… Wszystko miało być zachowane w tajemnicy przed moją przyjaciółką.
– Będzie miała bardzo miłą niespodziankę- pomyślałam przed zaśnięciem.

Obudziwszy się następnego dnia nie byłam już tak pewna. Wczoraj zamroczona alkoholem z ochotą przystałam na pomysł Piotra, ale… a jeśli ona nie będzie chciała? Wątpliwości z każdą godziną przybywało.
Ostatecznie postanowiłam pójść. Carpe diem, żyje się tylko raz. Założyłam na siebie zieloną sukienkę z lejącego się materiału. Miała wysoką talię, kończyła się w połowie uda. Prócz sukienki miałam na sobie tylko białe, koronkowe stringi i sandałki. Włosy rozpuściłam, sięgały aż do pasa. Czułam się seksownie.

Do mieszkania Piotrka szłam na lekko drżących nogach. Postanowiłam “wyłączyć” myślenie i poddać się całkowicie przyjemności.
Piotr otworzył drzwi i zaprowadził mnie do pokoju. W niewielkim, słoneczno-żółtym pomieszczeniu stała duża kanapa i dwa wygodne fotele na przeciwko niej.

Na łóżku siedziała moja przyjaciółka. Oddychała szybko, miała zarumienione policzki, widać było, że zabawiali się z Piotrem przed moim przyjściem.
Usiadł na fotelu. Pociągnął mnie tak, bym opadła na jego kolana. Bezceremonialnie wsunął mi język do ust i zaczął namiętnie całować. Kątem oka obserwowałam reakcje Zuzi- na początku chciała wstać i protestować, ale potem zrezygnowała. Widać i ją cała sytuacja nieźle podnieciła. Piotr przerwał pocałunek. Wstałam i usiadłam koło Zuzi na kanapie. Teraz całowałam się z nią. Kobiety i mężczyźni całują nieporównuwalnie inaczej. Zuzia niespiesznie pieściła całą powierzchnię moich ust. Ssała delikatnie moje wargi, przesuwała po nich koniuszkiem języka. Jej ręka powędrowała pod moją sukienkę. Zamruczała cicho, kiedy poczuła, że jestem wilgotna. Zaczęłyśmy się niecierpliwie rozbierać. Ona zsunęła ramiączka mojej sukienki, która opadła na podłogę. Ja rozpinałam jej bluzeczkę, i chwilkę mocowałam się z zapięciem spodni. Patrzyłam na jej śniade, kobiece ciało, na jej piersi, wspaniałe, wielkie piersi. Przylgnęłam do jednej z nich, ssąc zachłannnie sutek. Czułam, że to sprawia Zuzi przyjemność. Zaczęła cichutko pojękiwać.

– Tak, Moniś, taaaak…. nie przestawaj mnie pieścić, proszęęę…
– Usiądź – poprosiłam. Zsunęłam jej majteczki. Naga usiadła na skraju kanapy.

Klęknęłam przed nią, zdecydowanym ruchem rozszerzyłam jej uda.
Pierwszy raz oglądałam kobiecą intymność z tej perspektywy. Wyglądała niesamowicie. Ciemny paseczek starannie wypielęgnowanych włosków, wargi lśniące od soków, rozchylone delikatnie, jakby mnie zapraszały do pieszczot. Wysunęłam języczek i samym jego koniuszkiem przesuwałam nim po wewnętrznej stronie jej ud, opóźniając moment rozkoszy.

– Nie drocz się ze mną, proszę, popieść mnie tam- powiedziała do mnie.
Nie dałam się dłużej prosić. Ssałam i całowałam jej wargi, raz po raz zahaczając o łechtaczkę. Zuzia jęczała coraz głośniej. W końcu zagłębiłam język w jej wnętrzu. Cudownie smakowała. Zatraciłam się tak, że nawet nie słyszałam, kiedy Piotr stanął za mną. Odsunął paseczek moich stringów i mocno, niemal brutalnie wszedł do mojej cipki. Był naprawdę duży, musiał być nieźle podniecony… Teraz jęki Zuzi zmieszały się z moimi, dobiegającymi spomiędzy jej ud. Wchodził we mnie coraz szybciej, delikatnie wypychałam biodra do tyłu, by nadziać się jeszcze głębiej… Zuzia zaczęła krzyczeć, jej cipka pulsowała, wylewając z siebie soki. I ja byłam bliska orgazmu:

– O tak, Piotruś, tak.. rżnij mnie mocniej, mocniej!
Moim ciałem targnął gwałtowny skurcz. Odleciałam na moment, a on opadł na mnie, wpompowując we mnie swoje nasienie.

Wyczerpany usiadł, ale my nabrałyśmy znów ochoty. Zaczęłyśmy lizać jego członka i już po niedługiej chwili powrócił do pełni sił… Piotr położył się, a Zuzia nadziała się na niego. Zaczęła go ujeżdżać, a robiła to jak amazonka… Opadała, odchylając się do tytu i unosiła, nieomal wypuszczając go z siebie.. Narzuciła ostre tempo. Nie tracąc czasu przykucnęłam nad twarzą Piotrka, przodem do Zuzi, zmuszając go tym samym do pieszczenia mojej spragnionej rozkoszy cipki..

Pochyliłam się nieco, biorąc do ust sutek przyjaciółki.. Pokoik wypełniły nasze stękania i jęki…
Nie była to ostatnia pozycja tego popołudnia.