Hydraulik ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 3 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

Od 10 lat naprawiam… nie, nie, nie pralki. Hydraulik naprawia rury. Praca jak każda inna, a i o taką w dzisiejszych czasach trudno. Zdawałoby się że to nudna profesja… a jednak…

Pewnego dnia wezwano mnie do nagłej awarii. Po dotarciu na miejsce stanąłem przed ogromną willą.

– Pewnie mieszka tu ktoś nadziany – pomyślałem patrząc na zadbane podwórze i stojące przed domem auta.

Drzwi otworzyła mi jedna ze służących. Po wejściu od razu zabrałem się do pracy. Gdy byłem mniej więcej w połowie odwiedziła mnie pani tego domu – Beata. Kobieta piękna o sporym biuście i w wieku w sam raz na grzech…

– Jak pan skończy, proszę do mnie zejść, będę piętro niżej – rzekła

Wedle rozkazu, kiedy tylko zakończyłem pracę i spakowałem narzędzia, udałem się po należną mi zapłatę.

– Długo to panu zajęło…- stwierdziła Pani Beata

Zanim zdążyłem się usprawiedliwić, spytała:

– Sprawdził pan wszystkie rury w tym domu?

Zdenerwowany lekko sytuacją odpowiedziałem:

– Wszystkie.

– Zapomniał pan o jeszcze jednej w tym pokoju – rzekła przekonywująco właścicielka.

Rozejrzałem się chwilę i nadal nie wiedziałem o co chodzi.

– O tej pan zapomniał – powiedziała siadając na łóżku i rozchylając uda.

Zatkało mnie totalnie.

– Przetka ją pan czy mam zawołać innego fachowca? – ciągnęła dalej

Nie zastanawiając się ani chwili szybko wyjąłem narzędzie z rozporka.

– Widzę że ma pan odpowiedni klucz – rzekła, patrząc na stojącego już fiuta.

– Nigdzie się bez niego nie ruszam – odparłem.

Szybko zabrałem się do roboty. Każdy fachowiec wie, że trzeba taka rurę najpierw czymś wyczyścić, a mój język doskonale się do tego nadawał. Gwałtownym ruchem zsunąłem jej majtki, pod którymi skrywała się ta nieszczęsna rura.

Delikatnie rozchyliłem palcami jej wargi sromowe i zacząłem lizać językiem wokół otworku. Kiedy cipka była już kompletnie wylizana wsunąłem palec, potem drugi i poczułem jak bardzo jest tam ciepło. Wyjąłem palce i złapałem ustami jej twardą z podniecenia łechtaczkę. Zacząłem ją mocno ssać.

Beata wygięła się na łóżku i zaczęła głośno jęczeć.

To była tylko rozgrzewka przed prawdziwą pracą. Nagle Beata przewróciła się na brzuch i wypięła tyłek prosząc:

– Wsadź mi…

Uwielbiam, kiedy kobiety mi to mówią. Stanąłem na kolanach, wziąłem do ręki kutasa i nakierowałem go wprost na ociekającą sokami cipę. Szybki ruch biodrami i byłem w środku. Zacząłem rytmicznie ruszać fiutem. Niesamowite doznanie, kiedy ciepła i wilgotna szparka mocno zaciska fiuta. Beata coraz bardziej jęczała z rozkoszy kręcąc cipą nadzianą na mego kutasa. Nagle szybkim ruchem wypuściła mnie ze swojej cipki i powiedziała, bym położył się na łóżku. Płaci to wymaga – pomyślałem.

Z mocno sterczącym kutasem położyłem się wygodnie na plecach. Beata kucnęła nade mną patrząc mi w oczy. Chwyciła kutasa i powoli zaczęła siadać na nim. Tym razem nie cipą tylko „kakaowym oczkiem”. Pomału cały kutas znikł w jej tyłku. Zaczęła się delikatnie unosić i opadać siadając całym ciężarem na moim fiucie. Trochę ciasno pomyślałem jednak nie chciałem żeby przestała.

Kiedy podniosłem lekko głowę, zobaczyłem siedzącą na mnie Beatę, której włosy łonowe splątały się z moimi.

– Nadal nie bardzo się starasz – powiedziała.

– Coś jeszcze nasz nie przetkane? – spytałem.

– Przetkane mam wszystko, ale chyba coś zaraz zacznie przeciekać – oznajmiła z uśmiechem.

Szybkim ruchem odchyliła się do tyłu i siedząc nadal tyłkiem na moim fiucie wypięła cipkę i rozchyliła ją palcami. Najpierw nie miałem pojęcia o czym mówiła. Zrozumiałem, kiedy poczułem jakieś nieznane mi wcześniej ciepło na brzuchu. Podniosłem głowę i zobaczyłem złotą strużkę tryskającą z jej cipki. Beata zaczęła rozcierać swój mocz po moim ciele. Pierwszy raz w życiu spuściła się na mnie kobieta…

– Mówiłam, że będzie przeciekać – zażartowała ze swego wyczynu.

Byłem u kresu wytrzymałości. Czułem że zaraz wytrysnę. Beata szybko zrozumiała, o co mi chodzi i wstała tylko po to, by szybko chwycić ustami mego członka. Zaczęła go ssać i drażnić języczkiem, jednocześnie masując go rękoma. Nie wytrzymałem długo i z całym impetem trysnąłem spermą w jej usta. Beata otworzyła w tym czasie buzie i zobaczyłem, jak moja sperma wypełnia jej gardło po czym zaczyna się wylewać z jej ust spływając zarówno po jej dłoniach jak i po moim fiucie. Nic się jednak nie zmarnowało, bo wylizała wszystko do czysta.

Zostańcie hydraulikami, a takie historie i wam się pewnie przydarzą.

Na pierwszej randce ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 3 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

To już kolejny dzień. Mija godzina za godziną, a on wciąż nie dzwoni. Czy po raz kolejny nie mam szczęścia? Wszystkie koleżanki mają już stałych partnerów, a ja pomimo swoich 23 lat wciąż nie znalazłam tego idealnego. Wciąż ktoś umawia mnie na randki w ciemno, czasem jest nawet miło i już mam nadzieję, że cos z tego będzie, a potem… Telefon milczy, jak dziś.

Przedwczoraj byłam na randce zaaranżowanej prze moją serdeczna koleżankę Anię. Jej narzeczony pracuje w wydawnictwie, ma kontakt z wieloma ludźmi, z wieloma mężczyznami. Ania postanowiła to wykorzystać. Umówiła mnie z Adrianem. Przystojnym trzydziestolatkiem. Zawsze lubiłam starszych mężczyzn, więc optymistycznie nastawiona poszłam na spotkanie.

Przyjechał po mnie do domu. Zachowywał się bardzo szarmancko, całował dłoń, otwierał drzwi itd. W dzisiejszych czasach to dość rzadko spotykane, więc byłam naprawdę pod wrażeniem. Miło spędziliśmy wieczór, więc kiedy odwiózł mnie do domu, chciałam oddalić chwilę rozstania. Zaprosiłam go do siebie, na kawę, nie na drinka, jak to bywa w filmach, był przecież samochodem. Chciałam tylko jeszcze z nim pobyć, nie planowałam wspólnej nocy…

Było wspaniale, rozmawialiśmy przytuleni. Ja popijałam wino, on mrożoną herbatę. Miałam wrażenie, że ta noc będzie trwała wiecznie, kiedy więc zaczął się podnosić z sofy, z uprzejmym uśmiechem wyjaśniając, że czas iść do domu, rzuciłam się na niego namiętnie go całując. Był zaskoczony ale nie stawiał oporu, ja natomiast nie poznawałam samej siebie. Nigdy nie sadziłam, ze jestem zdolna do takich zachowań.

Już po chwili leżeliśmy na łóżku w mojej sypialni. On całował tak cudownie, pieścił moje włosy. Nawet nie zauważyłam, kiedy rozpiął mi sukienkę. W każdym razie, cieszyłam się, że to zrobił. Rozpięłam guziki jego koszuli, moim oczom ukazał się piękny, umięśniony i pokryty ciemnym zarostem tors. Pomyślałam, że ten facet na pewno nie spędza wolnego czasu, siedząc przy komputerze. W mig pozbyliśmy się reszty garderoby. Jego duże i ciepłe dłonie błądziły po moim ciele. Nie pozostałam mu dłużna. Głaskałam umięśnione ramiona, plecy, pośladki. Kiedy dotknęłam jego nabrzmiałej męskości, jęknął tylko i zatopił swój wilgotny język w moich ustach. Potem powoli, jakby drażniąc się ze mną, całował moją brodę, szyję, dekolt i piersi, przy których zrobił dłuższy przystanek, następnie jego ciepłe usta powędrowały na mój brzuch i niżej, do mojego skarbu. Kiedy zanurzył w nim język, poczułam pulsujący żar, który mógł być ugaszony tylko w jeden sposób…

Czując ogromne podniecenie, niemal na skraju wytrzymałości, wzięłam sprawy w swoje ręce, pomimo, iż była to dla mnie nowość. Adrian, zdziwiony, ale zadowolony moim zachowaniem położył się wygodnie na plecach i utkwił wzrok w moich ustach. Wiedziałam, czego pragnie. Pomimo lekkiej obawy wysunęłam język i niczym mały kotek, polizałam jego twardą męskość. Miała lekko słony smak, ale przyjemny. Już pewniej objęłam żołądź ustami i zaczęłam ją ssać, niczym dużą, świeżą truskawkę. Adrian jęknął. To podziałało na mnie, jak najlepsza pochwała. Zaczęłam lizać z zapałem wspaniały okaz penisa, mój dar od losu. Jego właściciel jęczał i wił się z rozkoszy. Jego biodra pomagały mi osiągnąć odpowiedni rytm, a wpatrzone we mnie oczy sprawiały, że soki z mojej muszelki wręcz kapały na pościel. Szkoda, że sama nie mogłam obserwować z boku, jak jego oręż wnika i wysuwa się z moich ust. Wierzę, że to było niezwykle stymulujące.

Kiedy poczułam, że Adrian jest już u kresu wytrzymałości, dosiadłam go, niczym wspaniałego rumaka. On rozchylił moje intymne wargi i nabił mnie na swój pal. Czułam, że płonę wewnątrz. Ogarnął mnie erotyczny szał. Dałam się obezwładnić temu uczuciu… Było wspaniale. Kiedy poczułam gorącą eksplozję w środku, krzyknęłam oszołomiona. Oczy Adriana lśniły, niczym diamenty. Zapatrzyłam się w nie, by po chwili poczuć niesamowitą serię skurczy w najintymniejszej części mojego ciała. To było niesamowite, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Z moim pierwszym mężczyzną kochałam się tylko kilka razy, zawsze to on działał, zawsze było klasycznie i… nudno. Seks z Adrianem otworzył przede mną nowy świat cielesnych rozkoszy.

Leżeliśmy potem do rana, mocno przytuleni. Byłam tak szczęśliwa, że nie mogłam zasnąć. Słuchałam tylko bicia jego serca… Zasnęłam nad ranem, a kiedy się obudziłam, byłam sama. Na sąsiedniej poduszce znalazłam tylko kartkę o treści: Byłaś wspaniała, zadzwonię.

Mija drugi dzień, a telefon wciąż milczy. Chociaż wciąż się łudzę, że Adrian zadzwoni, zaczynam się zastanawiać, czy nie zrobiłam błędu, kochając się na pierwszej randce…

Obóz siatkówki ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 3 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

Było lato. Wyjechałem na obóz siatkówki plażowej nad Bałtyk do Gdańska. Było nas czternastu i dwóch trenerów. Zostaliśmy zakwaterowani do pensjonatu (chyba Hel). Od godziny 8 trenowaliśmy na boisku, a popołudniu na siłowni. Wieczory mieliśmy wolne, więc chodziliśmy na dyskoteki i po mieście. Któregoś wieczora poszedłem na halę sportową i zobaczyłem trenujące dziewczyny. Grały w kosza pod okiem trenera i parę instruktorów. Usiadłem na widowni i oglądałem jak grały. Po jakiejś godzince poszedłem do pubu na browarek. Siedziałem tak i oglądałem teledyski na MTV, aż tu nagle zobaczyłem jak w moją stronę idzie jedna z koszykarek. Spytała czy może się przysiąść, a ja odpowiedziałem twierdząco: pewnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Na wstępie zapytała czy jestem związany ze sportem. Odpowiedziałem, że tak (mam 194 cm wzrostu to dziwne gdybym nie grał w kosza lub siatkę). Potem rozmawialiśmy ze sobą jeszcze półtora godziny. Odprowadziłem ją do hotelu, tam gdzie mieszkały. Na pożegnanie dostałem całusa, i zaproszenie na jutrzejszy trening. Nie mogłem się doczekać.

Wieczorem, po wszystkich treningach pobiegłem na halę i zobaczyłem jak zbierają się pop treningu. Wtedy Monika (tak miała na imię moja nowo poznana koleżanka) spytała stróża czy mogła by zostać jeszcze godzinkę, by pograć ze mną. Zgodził. Zaczęliśmy grać w kosza 1vs1. Większość piłek blokowałem, bo jestem wyższy od niej o ok. 11cm, ale i tak przegrałem. Po mini meczu zaproponował byśmy poszli pod prysznic. Poszliśmy do damskiej, bo męska była zamknięta. Wszedłem pod prysznic i zacząłem się namydlać mydłem. Nagle poczułem na ramionach dwie dłonie, które mnie głaskały, a chwile potem jej sutki dotykały moich pleców. Nie wiedziałem za bardzo co robić. Dreszcz przeleciał po moim ciele i zaczęły mi się trząść nogi. Obróciła mnie i musnęła językiem moje wargi. Spytała czy jestem gotów na pyszną zabawę. Nie mogąc wykrztusić z siebie ani słowa, poruszyłem twierdząco głową.

Zaczęliśmy się całować. Poczułem w moich ustach lekko szorstki język, który głaskał me podniebienie i język. Złapałem dłońmi za jej pośladki i przycisnąłem do siebie. Całowaliśmy się w deszczu spadających kropelek z prysznica. Później zacząłem całować jej szyję, aż doszedłem do wielkiego kanionu. Chwyciłem sutki palcami i powoli zacząłem podnosić piersi do góry i w dół. Spodobało się to jej, bo jeszcze bardziej wtuliła się we mnie zarzucając jedną nogę na mnie. Złapałem piersi w dłonie i zacząłem się nimi bawić. Zataczałem nimi kółka raz w prawą stronę, raz w lewo, później je rozdzielałem i ściskałem. Chwyciła moje ręce i zabrała od piersi. Widocznie

chciała innej pieszczoty.

Pochyliłem swe usta i zacząłem językiem zataczać kółka po aureolach piersi. Następnie lekko przygryzałem sutki i je ssałem. Moja ręka zsunęła mi się z jej brzucha na wagi stromowe. Powoli włożyłem palec do jej norki. Poczułem ciepło, a zarazem wilgoć. Po wyjęciu palca zobaczyłem na nim przezroczystą galaretkę. Monika oblizała mi palec. Położyła się na terakocie i rozchyliła nogi. Schyliłem się i zacząłem najpierw lizać z wierzchu norkę, ale później rozchyliłem ją dwoma palcami by móc się dostać do łyżeczki. Zacząłem ja ssać i lekko podgryzać. Moja partnerka jęczała i głośno stękała. Raptem gwałtownie wstała i powiedział, że już dłużej tak nie może. Chwyciła mego 17 centymetrowego penisa i polizała główkę. Potem zaczęła go lizać i ssać. Cała krew napływała do niego z ciała. Potem włożyła go między piersi i zaczęła go ściskać i posuwać.

Po tej pieszczocie stanęła nad mną i powiedziała chce poczuć całego cię w środku, a mleczko na języczku. Po tych słowach zniżyła się. Wzięła mego ptaka i powoli zanurzała go w mięciutkiej pochwie. Przeleciał mnie dreszcz, aż mnie wygięło lekko w bok. Zaczęła powoli skakać na mnie. Najpierw do połowy długości, aż później do końca. Przewróciłem ją na plecy. Nogi założyła mi na szyję. Ja niczym maszyna zacząłem posuwać ją z najszybsza prędkością jaką umiałem. Powoli zbliżałem się do końca. Dałem jej znak. Chwyciła mego penisa i włożyła całą główkę do buzi. Podczas wytrysku z jej ust nie wyleciała nawet jedna kropelka. Potem znowu położyła się na ziemi i zaczęła się zaspokajać. Peniskiem wejść do norki już nie dałem rady, a ona jeszcze nie miała orgazmu.

Położyliśmy się w pozycji 69 i zaczęliśmy się pieścić. Lizałem się łyżeczkę jak tylko mogłem. Ona robiła też wszystko z moim małym. Wiedziałem, że jeszcze wytrzymam może 40 sekund. Zacząłem wywijać językiem wszystkie mi znane numerki. Nagle z jej norki do moich ust wyprysła biała substancja a Moniczka jęknęła tak głośno, że aż echo poszło, chwilę później ja wystrzeliłem. Leżeliśmy na sobie i odpoczywaliśmy.

Nagle ktoś zgasił światło i zaczął zamykać drzwi. Zaczęliśmy krzyczeć. Był to stróż. Myślał, że już poszliśmy. Ubraliśmy się szybko i opuściliśmy halę, poszliśmy do pubu na browarek. Odprowadziłem ją do hotelu.

Później przez cztery dni mieliśmy treningi i mecze rankingowe. Nie miałem czasu by się do niej wybrać. Kiedy nadarzyła się okazja pośpiesznie poszedłem na halę, ale nikogo tam nie było. Spytałem jednego z obsługi, gdzie są dziewczyny. Odpowiedział, że pojechały na mecze gdzieś na południe Polski. I tak skończyła się nasz znajomość. Szukałem jej w necie prze GG i czaty, ale nie znalazłem. A szukałem, bo się zakochałem (nie wiem czy w jej charakterze, ale na pewno w ciele)

Cudowna sąsiadka ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 4 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

Ten dzień był dla mnie zwykłym dniem, kolejnym dniem wakacji, które niedawno się rozpoczęły. Niedawno rozstałem się ze swoją dziewczyną i muszę przyznać, że nie było to miłe. Nie miałem co robić, w dzień odsypiałem nocne zabawy, tak od 2 tygodni bez przerwy.

Ale nie wszystko było do końca skopane. Niedawno wprowadziła się nowa sąsiadka ze swoją córką, trzeba przyznać, że ani matce, ani córce niczego nie brakowało, no może brakowało im mężczyzny. Z początku mijaliśmy się mówiąc sobie tylko cześć, ale później zaszło coś co zmieniło nasze wzajemne stosunki…

Wstałem późno, miałem całe 2 miesiące wolnego. Zjadłem śniadanie, wypiłem herbatę i poprawiłem koniakiem. Na talerzu został tylko jeden rogalik. Włączyłem muzykę i zupełnie zapomniałem o otaczającym mnie świecie – chyba zasnąłem, bo nagle usłyszałem jak niemiły dźwięk dzwonka wdziera się w muzykę, przerywając ją raz po raz. Podniosłem się i poszedłem do drzwi. Otworzyłem je i chciałem już kogoś uderzyć ,bo myślałem, że to znowu ten cholerny listonosz. Dobrze, że tego nie zrobiłem bo straciłbym bardzo dużo. W drzwiach stała córka mojej nowej sąsiadki.

– Cześć !! – powiedziałem.

– Witaj – odrzekła – mieszkam na przeciwko ze swoją matką. Masz może trochę cukru?

– Tak, oczywiście, to znaczy wejdź – trochę się poplątałem.

Poszedłem do kuchni ganiąc siebie, że zachowuje się jak napalony nastolatek. Mijając salon dostrzegłem, że w telewizji leci Dragon Ball – moje ulubione anime. Wziąłem szklankę, wcześniej ją myjąc, w kuchni zawsze był burdel na kółkach. Wracając do pokoju zahaczyłem jeszcze o łazienkę.

Gdy wszedłem do pokoju nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Agata siedziała na fotelu, jedną ręką odchylała na bok cienki pasek stringów, które miała na sobie, a w drugiej trzymała rogalika i zadowalała się nim. Gdy ją zobaczyłem, poczułem, że staje się twardy. Podszedłem do niej i powiedziałem:

– Co robisz?

– Nie widzisz? – odpowiedziała odkładając rogalika

– Chodź tu, nic jeszcze nie miałam dzisiaj w ustach.

Zdjęła mi spodnie i bokserki i wzięła penisa w rękę. Włożyła go do ust, delikatnie jeździła językiem po żołędziu, ssała go. Jedną ręką poruszała w górę i w dół, a drugą pieściła moje jądra. Stałem przed nią, dość ciężko oddychając z rozkoszy, zapomniałem, że mam w ręku szklankę z cukrem. Ona najwyraźniej to spostrzegła, przestała na chwile, wzięła z mojej ręki kubek z cukrem, wyjęła mojego penisa z ust i wsadziła go do kubka tak, że cały był teraz w cukrze. Znowu zaczęła go lizać. Raz po raz wyjmowała go z ust i wsadzała w cukier. Jej język i wargi pracowały bez wytchnienia. Czułem, jak jej gorący język oplata moją męskość jak wąż, który starta się wyssać życie ze swojej ofiary. Teraz ja zabierałem się do dzieła. Klęknąłem przed nią, zobaczyłem jej różową cipeczkę.

– Poliż sobie powiedziała.

Nie odpowiedziałem, tylko przejechałem językiem po jej całej długości. Jęknęła. Zacząłem lizać szybciej. Skoncentrowałem się na jej łechtaczce. Wziąłem kubek z cukrem i posypałem jej szparkę, a w szczególności łechtaczkę. Teraz dopiero jej dogadzałem, za każdym razem byłem w innym miejscu jej różowości. Jęczała jak najęta. Czułem, że staje się coraz bardziej

wilgotna. Podobało mi się, jej z resztą też. Zawsze lubiłem ten smak, ale musze się przyznać, że z cukrem był jeszcze lepszy. Cały czas dawała mi znać, że jest jej cudownie. Raz po raz czułem jak do moich ust dostaje się coraz więcej jej „soczku”. W pewnym momencie powiedziała:

– Wejdź we mnie, chce cię w sobie poczuć.

– Jak sobie życzysz – odparłem.

Wstałem i wziąłem ją na ręce. Zaniosłem ją do swojej sypialni i położyłem na łóżku. Złapałem swojego penisa w rękę, żeby mieć nad nim lepszą kontrole. Naśliniłem trochę palce i pomasowałem swój żołądź. Zbliżyłem się do Agaty, która już rozchylała nogi, dając mi lepsze pole manewru. Pojeździłem moim małym dookoła jej słodkości, robiłem tak chyba z 3 minuty.

Teraz zacząłem na prawdę. Wszedłem w nią mocnym, zdecydowanym ruchem. Jęknęła, był zupełnie zaskoczona, ale szczęśliwa bo jej ciało przeszył dreszcz rozkoszy. To nie był jej pierwszy raz, czułem to. Zacząłem regularnie ją wypełniać. W przód i w tył, w przód i w tył. Gdy byłem w niej poruszałem się w górę, w dół i na boki. Czułem jak sięgam jej najgłębszych punktów, punktów, które dawały jej największą przyjemność. Była ciepła i wilgotna, jej ciepło opływało moją męskość od samej góry aż po jądra. Zmieniliśmy pozycje, teraz Agata była na górze. Skakała na mniej jak na trampolinie, poruszając się przy tym na boki co sprawiało, że czułem się jak w niebie. Leżałem i wypowiadałem jej imię, ona regularnie popiskiwała. Agata leżała teraz przede mną odsłaniając swoje wspaniałe ciało. Klęczałem przed nią z zamkniętymi oczami czując narastającą fale przyjemności.

Agata trzymała moją męskość w swojej małej dłoni i poruszała ją w górę i w dół, czekając aż spadnie na nią mój biały, słodziutki i gorący płynek. Wciąż machała ręką, gdy moim ciałem wstrząsnęła faja rozkoszy usłyszałem jęk Agaty. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Agatę wciąż trzymającą mojego penisa w dłoni, leżącą przede mną, całą białą na piersiach i brzuchu. Pociągnęła delikatnie ręką w której miała moją męskość. Podszedłem do niej, wzięła jeszcze raz mój miecz do ust i zaczęła go ssać. Drugą ręką wcierała w siebie moje nasienie. Wyjęła moje prącie z ust i zapytała się:

– Masz tego więcej?

Ścisnęła mojego penisa u nasady i znów poczułem tą fale ciepła, w tym samym momencie trysnąłem na jej twarz spermą.

– Uhhmmm, to jest pyszne – powiedziała.

– Cieszę się, że ci smakowało – odparłem.

Potem poszliśmy pod prysznic i robiliśmy to jeszcze raz. Gdy Agata już wychodziła powiedziałem:

– Poczekaj, nasypie ci nowego cukru.

– Nie, wezmę stary, mamie będzie lepiej smakował – odrzekła

– To cześć i dzięki.

– Nie to ja dziękuje… za wszystko …mam nadzieje, że masz dużo cukru.

Seks z małolatem w bibliotece ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 2 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

Był chłodnawy wrześniowy dzień. Udałem się do najbliższej biblioteki żeby przygotować sobie jakiś artykuł na lekcje języka polskiego. Do zamknięcia biblioteki została już tylko godzina. Młoda i atrakcyjna kobieta dała mi jakieś książki, ale mogłem z nich korzystać tylko na miejscu. Usiadłem przy stoliku na przeciwko niej i zacząłem przygotowywać referat. Bibliotekarka chodziła po sali i wsuwała książki na swoje miejsca. Miała na sobie spódniczkę do kolan, na oko gdzieś 20 lat, krótkie blond włosy i cudownie długie nogi. Widziałem, że co jakiś czas spoglądała na mnie. Ja także od czasu do czasu podnosiłem głowę i patrzyłem w jej kierunku. W którymś momencie podeszła i oparła się rękoma o stolik.

– Nie chcę ci przerywać ale na chwilę muszę wyjść do toalety. Możesz zwrócić uwagę na moje biurko.

– Nie ma sprawy.

– Tak w ogóle to mam na imię Iwona.

– A ja Marek.

Nie było jej około 5 minut. Gdy wróciła zauważyłem, że guziki jej bluzeczki były śmielej poodpinane, a usta namiętniej pomalowane.

– Dzięki.

– Nie ma sprawy.

Usiadła przy mnie i popatrzyła na moje notatki. Wtedy zauważyłem, że nie ma stanika. Jej sutki wyraźnie rysowały się na białej atłasowej bluzeczce. Popatrzyła mi w oczy i lekko oblizała wargi.

– Podobasz mi się.

Zamurowało mnie i nie wiedziałem co odpowiedzieć. Po chwili wymamrotałem

– Ty też jesteś bardzo atrakcyjna.

Iwona wstała od biurka i podeszła do drzwi. Przekręciła klucz w zamku i wróciła do mojego stolika. Usiadła na jego kancie i lekko rozchyliła nogi.

– Ile masz lat?

– 19,a co?

-Nic, tak tylko zapytałam.

Iwona usiadła przede mną i rozchyliła nogi. Nie miała na sobie majtek więc widziałem jej cudowną ogoloną cipkę. Chwyciła moją głowę i wsadziła sobie między nogi.

– Liż liż tylko mocno.

Nie wiedziałem co się dzieje, ale od razu zabrałem się do roboty. Mój język zaczął delikatnie muskać jej wilgotną łechtaczkę. Najpierw spokojnie spijałem jej soki ale po chwili wwiercałem się w jej otworek . Moja twarz była pokryta jej sokami a Iwona kręciła tyłkiem i pojękiwała. Wstaliśmy i zrzuciliśmy książki ze stołu. Iwona ściągnęła spódnicę i bluzeczkę. Moim oczom ukazały się piękne krągłe piersi ze sterczącymi i twardymi sutkami. Ja także całkowicie się rozebrałem i rzuciłem swoje rzeczy na podłogę.

– Pozwól, że ci się odwdzięczę.

Iwona uklęknęła przede mną i wzięła mojego sterczącego fiuta w usta. Najpierw delikatnie muskała językiem koniuszek mojego berła a po chwili połykała go w całości. Ruszałem miarowo biodrami wpychając jej kutasa po same jaja. Położyliśmy się na podłodze w pozycji 69.Ona dalej obciągała mi fiuta a ja lizałem jej wilgotną i rozgrzaną szparkę. Co jakiś czas dotykałem językiem jej koralika co doprowadzało koleżankę do głośnych jęków. Po kilku minutach Iwona wstała i przykucnęła nad moim berłem wprowadzając je do swojej cipki. Poczułem cudowne ciepło i wilgoć. Bibliotekarka ujeżdżała mnie jak dzikiego konia, jęczała i masowała swoje piersi i sutki. Po kilku chwilach nadszedł moment spełnienia. Iwona przeżyła orgazm. Jej ciało wyprostowało się na chwilę po czym zsunęła się na podłogę. Chwyciła mojego kutasa i zaczęła walić mi konia. Nie musiałem długo czekać i wystrzeliłem jej prosto w usta. Zlizała moją spermę i jeszcze przez jakiś czas lizała mojego opadającego penisa.

– Byłeś świetny. Wpadnij tu jeszcze kiedyś.

Powiedziała gdy zamykała za mną drzwi od biblioteki.

– W przyszłym tygodniu przyjdę po książki z chemii.

Byłem tam, ale to już inna historia.

Sen o mokrej nastolatce w wakacje ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 3 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

Był piękny, ciepły, letni dzień. Słońce skłaniało się ku zachodowi pozostawiając na wodzie swoje gasnące oblicze. Bardzo lubię chodzić na zachód słońca, więc nie mogłem przegapić takiej okazji. Niestety nie miałem się z kim podzielić moimi wrażeniami. Siedziałem samotnie na plaży wpatrując się w bordowe chmury, które towarzyszyły zachodowi. Choć widziałem to zjawisko setki razy, to jednak natura zawsze mnie zaskakiwała. Postanowiłem trochę pomarzyć, zamknąłem więc oczy i oddałem się wyobraźni.

Znalazłem się na tej samej plaży, o tej samej porze. Ale był tam ktoś jeszcze. W wodzie kąpała się jakaś dziewczyna. Niedaleko mnie leżały jej rzeczy. Nagle jej sylwetka zaczęła wyłaniać się z wody.

– Przepraszam – powiedziała miłym głosem dziewczyna.

– Tak?

– Czy mógłbyś podać mi ręcznik, leży obok ciebie.

Bez wahania chwyciłem za ręcznik i powolnym krokiem ruszyłem w kierunku nieznajomej.

Kiedy wreszcie blask słońca przestał mnie oślepiać ujrzałem przed sobą anioła. Była najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem. Jej spojrzenie prawie powaliło mnie na ziemię. Czułem, jak serce zaczyna mi mocniej bić. Długie i zgrabne nogi nie pozwoliły mi trzeźwo myśleć. Miała na sobie bardzo skąpy strój kąpielowy. Jej ciało było cudem świata. Swoimi zgrabnymi ramionami osłaniała piersi.

– Podasz mi wreszcie ten ręcznik? – powiedziała uśmiechając się dziewczyna – Podczas kąpieli część mojej garderoby gdzieś się zapodziała.

– No nie wiem, czy powinienem – odpowiedziałem z ironią i zacząłem się śmiać.

Dziewczynę również rozbawiła ta sytuacja. Po krótkiej chwili podałem jej ręcznik.

– Dziękuję – odpowiedziała dziewczyna. – Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że kogoś tu zastanę.

To był początek bardzo długiej rozmowy. Zanim się spostrzegliśmy zaczęło świtać.

Po jednej stronie nieba do snu układał się księżyc, natomiast z drugiej strony zaczęło wyłaniać się słońce.

– Mam ochotę się wykąpać – powiedziałem – o tej porze woda jest w po prostu niesamowita.

Zrzuciłem z siebie część ubrania i udałem się w kierunku morza. Wbiegłem do wody i rzuciłem się w głębiny. Poczułem się świetnie. Wynurzyłem się spod wodnej tafli i krzyknąłem w stronę dziewczyny.

– Jest świetnie, może skusisz się na kąpiel?

– Czemu nie – odpowiedziała i ruszyła powolnym krokiem w moją stronę.

Podpłynąłem do brzegu. Gdy zbliżyłem się do niej, machnąłem ręką po wodnej tafli ochlapując ją obficie. Nie musiałem długo czekać na jej reakcje. Przez kilka chwil chlapaliśmy się wodą śmiejąc się przy tym. Gdy zacząłem zdobywać przewagę w tej dziecięcej grze, dziewczyna zaczęła uciekać wzdłuż brzegu. Ruszyłem za nią. Rzuciłem się w morskie fale i płynąc pod wodą dogoniłem ją. Przewróciła się. Po krótkiej szamotaninie znalazła się pode mną. Pogładziłem ją dłonią po policzku. Nasze usta zbliżyły się do siebie.

Zamknęliśmy oczy i odpłynęliśmy w rozkosznym pocałunku. Nasze języki wirowały w namiętnym tańcu. Ciepłe fale co chwile rozbijały się o nas. Po chwili przewróciła mnie na plecy i dosiadła niczym ogiera. Moje dłonie zaczęły błądzić po jej rozgrzanym ciele. Zatrzymały się na jej jędrnych pośladkach. Ona tymczasem zrzuciła z siebie koszulkę. Nie miała pod nią nic. Ponownie zatraciliśmy się w namiętności. Ponownie znalazła się pode mną.

Mój języczek pieścił teraz jej szyję i powoli zaczął zbliżać się w kierunku jej cudownych piersi. Lekko musnąłem językiem jej sutki. Były twarde. Zacząłem zataczać na nich kręgi. Dziewczyna stękała cichutko. Wreszcie zacząłem je ssać, najpierw powolutku, później troszkę szybciej. Do akcji włączyły się moje dłonie. Czule pieściły jej piersi. Mój gorący język powędrował w dół pieszcząc czule jej brzuszek. Moje ręce w tym czasie jednym płynnym ruchem pozbawiły ją majteczek. Rozchyliła nogi pokazując mi swoją muszelkę. Była taka cudowna. Zbliżyłem głową. Pachniała cudownie. Mój języczek nie mógł już dłużej czekać.

Delikatnie zacząłem pieścić jej jaskinię rozkoszy. Po chwili była już bardzo mokra. Ale ja nie przestawałem jej pieścić. Dziewczyna stękała z rozkoszy. Ja tymczasem penetrowałem jej wnętrze. Była bardzo gorąca, a jej soki były dla mnie tym czym ambrozja dla bogów. Rozchyliłem lekko jej wargi i zacząłem pieścić jej guziczek. Drgnęła z rozkoszy. Nie przerywałem pieszczot.

– Wejdź we mnie

Nie musiałem dłużej czekać na zaproszenie. Wyciągnąłem mojego penisa. Zacząłem nim najpierw delikatnie masować jej wargi. Ona nie mogła już wytrzymać, przycisnęła mnie mocniej i nadziała się na mój pal. Objęła mnie nogami. Zacząłem delikatnie penetrować jej wnętrze wsłuchując się w jej jęki. Zwiększyłem nieco tempo. Spojrzeliśmy sobie w oczy.

Nasze usta ponownie się zbliżyły, a my odpłynęliśmy w namiętnym pocałunku. Przeturlaliśmy się po dnie, a ona znów znalazła się na mnie. Oparła się rękoma na mojej klatce i zaczęła mnie dojeżdżać. Była taka cudowna. Moje ręce momentalnie dopadły do jej pośladków. Ona ponownie zbliżyła swoje usta i pocałowała mnie. Dojeżdżała mnie w szalonym tempie. Ponownie zacząłem pieścić jej cudowne piersi. Po chwili siedziała na mnie po turecku. Obejmowaliśmy się mocno i całowaliśmy namiętnie. Złączeni czuliśmy zbliżający się orgazm. Przyspieszyłem. Ścisnęła mnie mocno. Czułem że jest już blisko. Jej gorąca szparka zaczęła wyrzucać z siebie coraz więcej gorących soków. Poczułem przepływający przez nasze ciała orgazm. Oboje krzyknęliśmy z rozkoszy.

Gdy otworzyłem oczy leżałem sam na plaży w miejscu, w którym zasnąłem.

– A więc to był tylko sen – pomyślałem sobie.

W tym samym momencie sięgnąłem ręką do kieszeni. Znalazłem w nich coś interesującego. Była to część jej garderoby.

– A więc to nie był tylko sen.

Sami ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 3 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

Było już późne po południe, kiedy wsiadałam do pociągu. Wracałam z jednodniowej delegacji. Czułam, że jestem zmęczona i szukałam pustego przedziału. Udało mi się to po krótkim poszukiwaniu. Położyłam podręczny bagaż na górę i w końcu mogłam usiąść wygodnie. Wsłuchiwałam się w stukot kół pociągu i czułam, że jestem coraz bardziej znużona. Prawie przymykałam oczy, gdy nagle do przedziału wszedł jakiś mężczyzna i uprzejmie zapytał o wolne miejsce. Odpowiedziałam „proszę”. Gdy układał swoje rzeczy, kątem oka spoglądałam na niego i wydał mi się nawet przystojny. Uśmiechnęłam się do siebie w duchu i po raz kolejny czułam jak ze zmęczenia opadają mi powieki. Pomyślałam, że to niezbyt dobry pomysł, aby zasypiać w jednym przedziale z obcym mężczyzną, więc starałam się nie zasnąć. Kolejny biznesmen pomyślałam, gdy wyciągnął teczkę pełną papierów i z uwagą je przeglądał.

Poczułam się bezpieczniej, gdy po chwili nawiązaliśmy krótki dialog. Okazało się, że czeka nas dłuższa wspólna podróż. Mogłam, więc ze spokojem chwilkę się przespać. Zamknęłam oczy…

Gdy nagle się przebudziłam w przedziale było już prawie ciemno. Świeciło się tylko małe światełko, a mężczyzna siedzący na przeciwko mnie w skupieniu mi się przyglądał. Powiedział, że wyglądam pięknie, gdy śpię.

Uśmiechnął się delikatnie do mnie. Popatrzył mi głęboko w oczy. Poczułam jak przeszedł mnie dreszcz. Był przyjemny…

Nie byłam pewna czy on myśli o tym samym, gdy nagle wstał. Podszedł do drzwi i zasłonił wnętrze przedziału. Zanim to zrobił obejrzał się jeszcze na mnie jak by oczekując potwierdzenia. W odpowiedzi oblizałam zmysłowo swoje usta. Nie musiałam długo czekać na jego reakcje. Podszedł do mnie i delikatnie rozchylił mi nogi, przesunął do góry moją spódniczkę. Jego oczom ukazał się widok moich zgrabnych nóg w samonośnych pończochach i koronkowe majteczki. Przesuwał swoje dłonie wyżej po moich udach, aż dotarł do pośladków i zaczął ściągać powoli moje majteczki. Odsłoniły widok na moja przystrzyżoną cipkę. Czułam, że jestem już wilgotna. Wtem silniej rozsunął moje nogi, schylił się, rozwarł palcami moja cipkę i delikatnie już lizał ją swoim zwinnym językiem. Drażnił tak rytmicznie moją łechtaczkę jednocześnie wkładając palec do mojej pochwy. Cicho pojękiwałam … było mi tak dobrze … fala gorąca ogarnęła moje ciało. Chciałam poczuć go całego w sobie. Gdy nagle oderwał się od mojej cipki, by unieść moją bawełnianą bluzeczkę nad piersi, które szybkim ruchem uwolnił ze staniczka. Delikatnie je ściskał i ssał, aż sutki stały się twarde.

Szybko sięgnęłam do guzika jego spodni, rozsunęłam rozporek … zsunął je i lekko przyciągnął mnie do siebie. Wtedy poczułam jak jego penis powoli zagłębia się coraz bardziej w mojej cipce. Wszedł we mnie i zaczął penisem przesuwać energicznie do środka i na zewnątrz. Kciukiem wolnej ręki drażnił moją łechtaczkę. Zakryłam swoje usta dłonią, by stłumić zbyt głośno wydawane jęki rozkoszy.

Patrzyłam jak pieprzy mnie obcy mężczyzna, co jeszcze wzmogło moje podniecenie. Skurczowe zaciskanie mięśni pochwy doprowadziło mojego partnera do wytrysku. Głębokie oddechy świadczyły o intensywności przeżytej rozkoszy.

Wydawało się jakby czas stanął w miejscu, co było złudne. Pośpiesznie spojrzałam na zegarek. Za 20 minut musze wysiąść na swojej stacji. Zaczęłam zbierać części swojej garderoby, gdy mężczyzna chwycił mnie od tylu w pasie, jedną ręką głaskał mój pośladek, druga masował pierś… Poczułam miedzy udami jego twardego, stojącego penisa.

Nie chciałam odmawiać… Wypięłam lekko pośladki, a on wtargnął we mnie i w przeciwieństwie do pierwszego stosunku pieprzył mnie ostro. Za chwilę zwolnił troszkę. Wykręcał mi sutki, a gdy przeniósł ręce na pośladki nagle poczułam jak jego palec gładzi mnie wokół drugiej dziurki. Nie byłam gotowa na to przeżycie, ale on wyraźnie nie napierał. Tylko delikatnie wsuwał i wysuwał opuszek palca prawie jednocześnie z posuwistymi ruchami penisa w mojej cipce. Drżałam z rozkoszy. Oboje wiedzieliśmy, że zaraz szczytujemy …

Pociąg wjeżdżał na peron. Ubrałam się pośpiesznie, zabrałam swoje rzeczy i wysiadłam. Stałam jeszcze przez chwile na peronie i patrzyłam na jego twarz wystawioną przez okno, która oddalała się coraz bardziej wraz z odjeżdżającym pociągiem… Może kiedyś pojadę stację dalej .

Mój przyjaciel ⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne⭐

Reading Time: 7 minutes

⭐Seks oralny, lodzik, minetka⭐ opowiadanie erotyczne

O północy wracałem z urodzin. W samochodzie panowały ciemności i tylko blade niebieskie światło z deski rozdzielczej oświetlało moją twarz. Miałem otwarte okno i cieszyłem się wspaniałym leśnym zapachem. Po obydwu stronach szosy kłębiły się drzewa, ilekroć przejeżdżałem tą trasą zastanawiałem się, jak głęboko jest ten las. Czy kilkanaście metrów dalej są już jakieś wiejskie gospodarstwa czy też las ciągnie się kilometrami? I ta niesamowita myśl, co bym zrobił, gdyby samochód nawalił na tym odludziu. Licznik wskazywał sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę, kiedy nagle na poboczu mignęła mi słabo widoczna sylwetka pojazdu. Ledwie zauważyłem jego światła pozycyjne, choć to właśnie one zwróciły moją uwagę. Przez jakieś dwie sekundy ważyłem w myślach, czy zatrzymać się czy też zignorować to całkowicie. W tym upiornym pejzażu wydawało się niemądre zatrzymanie, a z drugiej strony wiem, że gdybym to ja stał na poboczu, marzyłbym, żeby tylko się ktoś zatrzymał. Zatrzymałem się i na wstecznym podjechałem do samochodu. Wysiadłem i z duszą na ramieniu podszedłem do pojazdu. Zauważyłem, że za samochodem stoi jakaś postać, a w środku kątem oka dostrzegłem jeszcze jakiegoś człowieka. Już zacząłem żałować swojej decyzji. Sylwetka z za auta zbliżyła się do mnie i dopiero wtedy mogłem dostrzec, że jest to mężczyzna pod czterdziestkę. Uśmiechał się najwyraźniej zadowolony, ale też zaskoczony, że ktoś się w ogóle zatrzymał na takim odludziu.

– Dobry wieczór – zagadnąłem drewnianym głosem.

– Dobry wieczór Panu – odparła postać przede mną. – Jak miło że się Pan zatrzymał, wspólnie z żoną już straciliśmy nadzieję na ratunek. Mówiąc to uśmiechnął się i wyciągnął do mnie rękę.

– Czy z wozem coś poważnego? – zapytałem wskazując palcem na samochód.

– Szczerze powiedziawszy to nie znam się na tym, po prostu silnik przestał pracować.

Pochylony razem ze swoim rozmówcą nad silnikiem wymieniliśmy kilka grzecznościowych uwag i takie tam. Prawdę powiedziawszy to ja nie mam zielonego pojęcia o samochodach, więc moje chęci choć szczere na nic się nie zdały. Odholować również nie mogłem, ponieważ ani ja ani pechowy kierowca nie mieliśmy linki. Dopiero po jakichś kilkunastu minutach z samochodu wysiadł pasażer. Jak już wcześniej zostałem poinformowany była to żona kierowcy. Kobieta miała na oko trzydzieści sześć, siedem lat. Wyglądała na kobietę z klasą, bardzo zadbana i pachnąca. Miała na sobie wieczorową suknię sięgającą niemal kostek, ale za to z długim finezyjnym rozcięciem sięgającym prawego biodra. Wydatny biust uwypuklał czarną suknię świecącą czymś w rodzaju brokatu. Buty na szpilkach w zupełności nie pasowały do lesistego krajobrazu. Miała lśniące kruczoczarne włosy upięte w kok. Przywitałem się i rozpoczęliśmy rozmowę. Po kilku chwilach małżeństwo podjęło decyzję.

– Kochanie, pan zawiezie Cię na najbliższą stacje i wezwiesz pomoc drogową.

– Jak uważasz – odparła i odniosłem wrażenie że nie była w zbyt szampańskim nastroju.

– Jakieś dziesięć kilometrów stąd jest stacja i z tego co pamiętam, mają tam pomoc drogową, będzie pani mogła poczekać na męża w barze – odparłem.

Pożegnałem się z facetem i skierowałem się do swojego samochodu, kobieta podążyła za mną. Nie wiem skąd się to we mnie wzięło, od tej kobiety biła taka klasa, że poszedłem i otwarłem jej drzwiczki od strony pasażera. Kiedy siadałem za kierownicą włączyło się światełko tuż nad wstecznym lusterkiem i zauważyłem w tym mętnym świetle jej lśniące pomalowane na czerwono paznokcie. Były dość długie jak u drapieżnika pomyślałem i kiedy zatrzasnąłem za sobą drzwi światełko zgasło. Kiedy ruszałem, kobieta wyjęła z torebki papierosa i nie pytając mnie o zdanie zapaliła, zupełnie jakby chciała mi w ten sposób okazać swoją dezaprobatę. Za pomocą przycisku na panelu otwarłem okno z jej strony, skinęła jakby w podziękowaniu i zaciągnęła się głęboko. Ruszyliśmy przed siebie, w mroku nocy rozproszonym światłami mijania.

Kiedy tak pędziłem w kierunku stacji paliw, kątem oka spoglądałem na swoją niecodzienną pasażerkę. Widziałem jak jej rozcięcie w sukni odsłania udo na tyle wysoko, że widziałem miejsce, w którym kończy się pończocha, a zaczyna jej gładka skóra. Za każdym razem, gdy zmieniałem biegi, muskałem jej uda swoimi kostkami dłoni. Nie wiem dlaczego, ale mimo woli zwolniłem, miałem ochotę jechać z nią jak najdłużej. Wtedy ona odezwała się ni stąd ni zowąd:

– Henryk jest impotentem, wiesz?

W pierwszej chwili zatkało mnie, jej wyznanie, takie niespodziewane i zarazem tak naiwne, bo niby skąd miałem wiedzieć.

– Dla kobiety takiej jak ty to musi być straszne – zagadnąłem ze ściśniętym gardłem.

– Bo tak jest. Każda kobieta potrzebuje dobrego seksu, nie tylko zabawy z wibratorem.

Dopiero wtedy to zauważyłem, ta kobieta była wstawiona. Na samą myśl, że wiozę piękną kobietę, która zarazem jest lekko pijana i zwierza mi się ze swoich problemów sprawił, że mój penis drgnął w spodniach.

– Zawsze się zastanawiałem, jak to jest, kiedy kobieta sama zadowala się sztucznym penisem.

– A chcesz zobaczyć? – spytała, po czym zaczęła grzebać w torebce i po chwili wyjęła z niego lśniącego fiuta.

– To jest mój przyjaciel, przywitaj się z Panem – odparła poruszając nim jak kukiełką w moją stronę i śmiejąc się przy tym, choć był to śmiech kobiety zdesperowanej.

Wtedy zadarła swoją suknię do góry, podciągała ją powoli w taki seksowny sposób, że w moim kroczu sterczał już cały sztywny i gotowy do akcji penis. Widziałem jej smukłe dłonie, te czerwone długie paznokcie jak zaciskają się na błyszczącym materiale sukni i podciągają ją do góry, centymetr po centymetrze. Przełykałem ślinę nerwowo widząc jak spódnica mija to rozkoszne miejsce gdzie kończą się pończoszki i zaczyna gołe ciało, podwinęła ją jeszcze troszkę wyżej i zobaczyłem jej majtki. Miała na sobie czarne majteczki, były jakby zrobione z pończochy, taki wspaniały materiał, już czułem ten przyjemny jedwabny dotyk. Zwolniłem już niemal do dwudziestu na godzinę, ponieważ byłem tak zafascynowany jej widokiem, że nie mogłem oderwać wzroku. Patrzyłem na boski wzgórek w miejscu, gdzie pod majteczkami piętrzyła się cipka. Widziałem ten rozkoszny wzgórek, jakby przecięty wpół przyjemną szczelinką. Wdziałem jej czarne włoski łonowe tuż powyżej łechtaczki starannie przycięte w wąski trójkącik. Potem kobieta położyła na swoim łonie paluszek, i zaczęła łaskotać szczelinkę swoim długim czerwonym paznokciem.

Poruszała nim wzdłuż szparki w górę i dół. Jedną nogę miała opartą o deskę i niemal sięgała przedniej szyby swoim długim obcasem. Patrzyłem na jej łydkę, była jakby misternie rzeźbiona przez jakiegoś mistrza, linia jej łydki w niesamowicie harmonijny sposób przechodziła w rozkoszne zgrabne udo. Drugą nogę odchyliła w prawo dotykając ją mojej dłoni, którą trzymałem na lewarku biegów. Masowała się już dwoma paluszkami trzymając w drugiej dłoni lśniącego kutasa. Potem powoli i subtelnie odchyliła swoje majteczki na lewe udo i zaczęła masować swoją nagą obnażoną cipkę dotykając sromu na całej długości. Kątem oka zauważyłem, jak unoszą się jej piersi w głębokim oddechu, jak zesztywniałe sutki sterczały tuż pod materiałem sukni. Kobita dwoma palcami rozchyliła swoje wargi i widziałem, jak jej cipka lśni już od soczków. Widziałem nabrzmiałą łechtaczką i kropelki śluzu sączące się z jej dziurki. Przez kilka sekund głaskała cipkę penisem, po czym włożyła go do środka. Sztuczny członek zniknął w jej słodkiej cipce aż po rękojeść, ona przymrużyła oczy i cichutko jęczała robiąc sobie dobrze. Po chwili poczułem na swoim udzie jej dłoń. Masowała moje udo po wewnętrznej stronie od kolana aż po przyrodzenie. Miałem tak ogromny wzwód, że odczuwałem już niewygodę w ciasnych majtkach. Wtedy dotknęła go jakby czytając w moich myślach. Głaskała mojego sterczącego członka przez spodnie z garnituru. Czułem opuszki jej palców na swoim wędzidełku, na każdej żyle, przez którą płynęła w szalonym tempie krew. Odpięła rozporek i głaskała go przez majtki sięgając aż do jąder. Masowała i ściskała moje jajka, a ja widząc te jej paznokcie o mały włos nie zmieściłbym się w zakręcie. Wtedy wyjęła go. Sterczał dumnie i pulsował, a jej paluszki wprawnie zaczęły mnie masturbować. Ściągała moją skórkę napletka do oporu naciągając ją w dół, po czym wracała do samej żołędzi. Kiedy czerwona główka pulsowała odkryta, ona głaskała ją palcami. Przez cały czas nie traciłem z oczu tego wspaniałego widoku jak poruszała sztucznym członkiem w swojej pochwie.

– Zatrzymaj się na poboczu, mam ochotę Ci obciągnąć – rzekła ochrypłym z podniecenia głosem.

Skręciłem w ciemną leśną drużkę i po chwili zatrzymałem samochód gasząc silnik. Okryły nas egipskie ciemności i jedyne co było słychać oprócz naszych przyśpieszonych oddechów to odgłosy lasu. Kiedy oczy przyzwyczaiły się do ciemności widziałem przed sobą długą ścieżkę prowadzącą w głąb lasu. Ona wyjęła swojego lśniącego przyjaciela ze swojej cipki i podsunęła mi do ust.

– Chcesz spróbować, jak smakuje moja cipka – zapytała.

Bez słowa wziąłem sztucznego chuja do ust. Cały ociekał jej sokami, zlizywałem z niego każdą kropelkę. Ona przekręciła się na fotelu i pochyliła w moją stronę. Po sekundzie poczułem jej ciepły oddech na swoim kroczu. Złapała mojego fiuta w dłoń i skierowała do buzi. Najpierw pieściła moją żołądź ustami, otulała ją całą, poruszała głową na boki. Po czym wsunęła całego do swojego gardziołka. Obciągała wspaniale, ja rozpiąłem jej włosy i patrzyłem z góry, jak morze czarnych miękkich włosów rozlewa się na moich nogach. Bawiłem się jej włosami i momentami sam nadawałem tempo jej ruchów, trzymającą za włosy nadziewałem jej usta na swojego członka, a ona była taka uległa i posłuszna, jakby usta zamieniły się w jej cipkę. Spuściłem się niespodziewanie dla niej, nie mogłem się powstrzymać i poczułem rozkoszne mrowienie, aż trysnąłem jen do gardła gorący strumień spermy. Połknęła wszystko, po czym wyprostowała się. Spojrzała na mnie mętnym wzrokiem, jednocześnie poprawiając swoje włosy.

– Wyjdźmy, chcę, żebyś mnie zerżnął w tym lesie.

Wysiedliśmy, wokół jak okiem sięgnąć drzewa i krzaki, podeszliśmy do jednego z drzew. Tam ona oparła się o nie rękami i wypinając swój jędrny tyłeczek w moją stronę zadarła suknię sycząc

– Weź mnie od tyłu.

Podszedłem do niej od tyłu, podniosłem i zarzuciłem suknię na jej plecy. Mój członek wciąż sztywny, choć ociekał już spermą potrzebował jeszcze spełnienia. Wsunąłem go do jej mokrej ciepłej i pulchnej cipki. Poruszałem się rytmicznie, czułem jak zaciska swoją pochwę na moim penisie, te kontrolowane przez nią skurcze doprowadzały mnie do szaleństwa. Miałem wrażenie jakby jej cipka żyła własnym życiem i teraz masuje mnie, przybiera mój kształt otula fiuta i pieprzy go. Dokładnie tak, jakbym to nie na ją posuwał, tylko ona mnie. Trzymałem jej krągłe biodra, a ona poruszała nimi w taki sposób, jak robią to doświadczone tancerki brzucha. Złapałem jej piersi, jędrne i duże. Masowałem jej sutki paluszkami, ściskałem całe piersi, bawiłem się nimi jak małe dziecko. Szarpałem niemal, kiedy ona wrzeszczała, jak dobijałem członkiem do końca jej cipki.

Przerwałem na chwilkę, wyjąłem członka i patrzyłem, jak lśni w świetle księżyca opływając w śluzie kobiety. Wtedy ona podeszła do samochodu i położyła się na masce. Stałem już przed nią, kiedy zadarła swoje uda w górę i rozchyliła je na boki. Widziałem jej różową cipkę, widziałem jej nabrzmiałe wargi i rozwartą dziurkę. Włożyłem czym prędzej do środka swojego głodnego członka. Trzymałem jej kolana i rżnąłem ją, ile miałem sił. Posuwałem z ogromną siłą, a ona krzyczała:

– Szybciej, szybciej.

Czułem, że jestem już mocno spocony na plecach i zbliżam się do szczytu, przymrużyłem oczy i włożyłem najgłębiej jak mogłem, a ona w tym momencie przejęła inicjatywę i poruszała rytmicznie biodrami. Czułem, jakby to jej cipka ruszała się i pieściła mojego fiuta. Po chwili trysnąłem już po raz drugi tej nocy, a ona opadła na maskę i bez ruchu leżała dłuższą chwilkę. Patrzyłem w tym czasie, jak z jej cipki wypływa moja sperma…

Kiedy doszliśmy do siebie poprawiliśmy garderobę i odjechaliśmy w kierunku stacji.

Kiedy już widziałem światła stacji, pomyślałem o jej mężu stojącym gdzieś tam w ciemności i czekającym, aż żona wezwie pomoc drogową.

Sebastian i kuzynka ⭐gorące napalone nastolatki ⭐opowiadanie erotyczne

Reading Time: 1 minute

⭐gorące napalone nastolatki ⭐opowiadanie erotyczne

Przyszedł grudzień, na zewnątrz spadł śnieg i dookoła było czuć świąteczną atmosferę. Zbliżało się Boże Narodzenie. 17-letni Sebastian wraz z rodziną – matką, ojcem i dwiema siostrami, jak co roku, zostali zaproszeni na święta do krewnych. Sebastian był szczupłym i niskim brunetem o piwnych oczach. Był wstydliwy i nieśmiały. Jego szkolni koledzy śmiali się ciągle z jego wątłej postury i odstającego, lekko skrzywionego nosa, przyprawiając go tym o kompleksy. Był nielubianym przez rówieśników samotnikiem.

Erotyczne przygody Roberta, cz. 3. ⭐gorące napalone nastolatki ⭐opowiadanie erotyczne

Reading Time: 15 minutes

⭐gorące napalone nastolatki ⭐opowiadanie erotyczne

Od pamiętnych wydarzeń w pociągu minął już ponad tydzień. Albo i więcej – trudno stwierdzić, bo nigdy jeszcze czas nie dłużył mi się tak strasznie jak teraz. Rzucony z powrotem w szarą, nudną rzeczywistość z oczywistych powodów wciąż na okrągło wspominałem mój pierwszy raz z ciocią Edytą we Wrocławiu oraz trójkącik ze świeżo poznaną Natalią, studiującą na pierwszym roku w Sopocie. Od tamtego czasu nie widziałem jej ani razu, lecz świadomość bliskości pomiędzy nią – mieszkającą w trójmiejskim akademiku – a mną – mieszkającym na Przymorzu w Gdańsku – nie dawała mi żyć. Wielokrotnie przyszło mi do głowy, by spróbować jakoś namierzyć Natalkę i znowu się spotkać, jednak nie znałem nawet jej nazwiska. Poza tym, nie łudziłem się i doskonale wiedziałem, że między nami nigdy nic nie zaiskrzyło. Ona miała swojego chłopaka, a to, co zrobiliśmy tamtej nocy w pociągu, to był tylko szybki, niezobowiązujący numerek. Nic ponadto.

W szkole wiodło mi się jak zwykle, to znaczy opierdalałem się na potęgę, mając szczerze w głębokim poważaniu nadchodzącą wielkimi krokami maturę. Oceny miałem raczej nieszczególne, ale dostateczne, by dać sobie radę. Moje podejście nie było wyjątkowe: w tak średnim liceum, do jakiego uczęszczałem, pilność czy ambicja stanowiły przypadki zupełnie jednostkowe. Wszyscy moi najbliżsi kumple olewali naukę tak samo jak ja – wspólnie wychodziliśmy na piwo, a od czasu do czasu spotkaliśmy się u kogoś w mieszkaniu, żeby pograć trochę w FIFĘ.

A jednak coś się zmieniło. Chłopakom oczywiście opowiedziałem o moich erotycznych przygodach. Z początku nie chcieli wierzyć, ale najwyraźniej moje zachowanie uległo pewnej zmianie, bo w końcu sami zaczęli mnie wypytywać o wszelkie możliwe szczegóły. Starałem się jak mogłem, by się przesadnie nie przechwalać, muszę jednak przyznać, iż z pewną dumą zrelacjonowałem im, jak to bzyknąłem ciocię Edytę (czy raczej – jak to ona bzyknęła mnie) i co nawyprawialiśmy z Natalią w pociągu powrotnym do Gdańska. Chociaż od tamtych wydarzeń poczułem się bardziej dojrzałym mężczyzną, to dość niespodziewanie rozbudził się we mnie apetyt na więcej. Był to tak szaleńczy głód, że momentami nie byłem w stanie myśleć o niczym innym niż tamta przyjemność płynąca z pierwszych w moim życiu stosunków.

W domu z kolei sytuacja nie uległa najmniejszym zmianom. Ojca jak zwykle nie było, matka uporczywie zrzędziła i czyniła mi wymówki przy każdej okazji – to wszystko jeszcze dość spokojnie znosiłem, bo zdążyłem się przyzwyczaić. Lecz do szału doprowadzało mnie zachowanie mojej pieprzonej siostrzyczki Sandry, dwa lata młodszej, pilnej uczennicy przynoszącej świetne stopnie oraz utalentowanej sportsmenki w jednym. Jej „doskonałość” (tak chwalona przez matkę) w połączeniu z absolutną pogardą, jaką okazywała mi, „marnemu leniowi i nieukowi”, sprawiała, iż nie byłem w stanie nawet na Sandrę patrzeć, tak strasznie jej nie znosiłem. Ach, gdybym zamiast z moją cholerną rodzinką mógł zamieszkać razem z, dajmy na to, ciocią Edytą – coś takiego stanowiłoby istne spełnienie marzeń!

Któregoś ranka, gdy po wsunięciu małego śniadania spieszyłem się już, by wyjść do szkoły, zatrzymałem się w progu, uświadamiając sobie, iż zapomniałem spakować drugiego śniadania. Szybko wróciłem do kuchni, bo – jak pamiętałem – leżało na blacie obok lodówki, lecz po charakterystycznym plastikowym pudełku nigdzie nie było ani śladu. Nie miałem czasu szukać go dłużej, więc zawołałem:

– Hej, Sandra, nie widziałaś gdzieś może mojego drugiego śniadania? Nigdzie go nie widzę, a jeszcze przed chwilą był w kuchni na blacie!

Siostra, akurat zakładająca buty w przedpokoju, odpowiedziała mi nawet nie patrząc w moją stronę.

– Wzięłam je sobie. Dzisiaj po lekcjach mam trening, więc będę bardziej głodna niż zwykle – mruknęła jak gdyby nigdy nic.

– Ale to jedyne, co sobie przygotowałem do szkoły! Nic innego nie mam! – zaprotestowałem.

– Zamknij się, debilu. Przecież ty i tak nic w tej szkole nie robisz, w ogóle się nie męczysz. A mi się przyda dodatkowa przekąska, jak się zmęczę na treningu. Pomyślałbyś czasem o swojej siostrze…

Wkurzony, nie miałem nawet ochoty z nią dyskutować.

– Oddawaj! – rozkazałem wchodząc do przedpokoju.

– Spieprzaj!

Sandra, która właśnie skończyła się ubierać, ruszyła do drzwi wyjściowych. Nie miałem zamiaru odpuścić.

– Czekaj, oddawaj mi moje śniadanie, złodziejko!

W odpowiedzi chwyciła mój plecak, który stał dotychczas oparty o ścianę, i cisnęła mi nim w twarz, po czym wyszła trzaskając drzwiami.

Gdy niespełna czterdzieści minut później dotarłem do szkoły, cały czas myślałem o tym, jaki sposób śmierci najlepiej by jej odpowiadał. Wahałem się pomiędzy poćwiartowaniem a pruciem wnętrzności. Po udaniu się na lekcje na szczęście szybko zapomniałem o całym incydencie.

Akurat na pierwszej godzinie mieliśmy matematykę. Innymi słowy – syf, którego najbardziej się obawiałem. Matura z matematyki była niestety obowiązkowa, a ja nigdy nie byłem z niej orłem. Wspominałem oczywiście, że szczególnych ambicji odnośnie matury nie posiadałem, planowałem jednak ją zdać, zaś matematyka była przedmiotem, który zawsze szedł mi najsłabiej. A do matury zostało tylko trzy i pół miesiąca.

Po matmie przyszła kolej na godzinę wychowawczą. W jej czasie gospodarz klasy – Aneta Trzeciak (taka jedna idiotka, choć nawet ładna) oznajmiła, że dyrekcja wreszcie wydała zgodę na urządzenie dyskoteki szkolnej. Miała się ona odbyć w najbliższy piątek, to znaczy za dwa dni. Wiele osób ucieszyła ta wiadomość, bo dotychczas dyrektor był w tym względzie bardzo oporny i niechętny akceptowaniu czegokolwiek, co proponowali uczniowie. Ja nie za bardzo mogłem zrozumieć, skąd taka radość u co poniektórych. W końcu mieliśmy po 18, 19 lat; jak ktoś chciał się zabawić, szedł do klubu. Po co więc trzecioklasistom jakaś szkolna dyskoteka – pomysł rodem z gimnazjum? Tak czy inaczej, pozornie była to sprawa mało mnie interesująca. Pewne wydarzenia sprawiły jednak, że stało się wprost przeciwnie.

Na przerwie podeszła do mnie Joasia z mojej klasy. Była to energiczna, sympatyczna dziewczyna o ciemnych blond włosach zaplecionych z tyłu w warkocz-dobieraniec i przyjaznej twarzyczce, którą zawsze zdobił figlarny uśmieszek drobnych ust. Nosiła to co wszystkie dziewczyny w moim liceum, czyli żeńską wersję szkolnego mundurka, składającą się z granatowej spódnicy do kolan, rozpiętej kamizelki tego samego koloru i ubranej pod spodem białej koszuli. Nawet w tym dość zwyczajnym, nieciekawym mundurku Joasia przykuwała wzrok, co dowodziło tylko, jak atrakcyjną była laską. Chociaż była ona osobą, która dość swobodnie rozmawiała ze wszystkimi w klasie, to fakt, iż sama z siebie zaczepiła mnie, ewidentnie chcąc o czymś pogadać, mocno mnie podekscytował. Muszę też dodać, że Joasia miała opinię łatwej i puszczalskiej, choć plotki o niej były w znacznej mierze wyolbrzymione przez zazdrosne koleżanki, z którymi wiecznie rywalizowała.

– Co tam, Robert? – zagadnęła mnie.

– Wszystko super, a u cieb…? – zacząłem pytać, ale Joasia przerwała mi wpół słowa, wyraźnie chcąc powiedzieć swoje.

– Pójdziesz ze mną na dyskotekę? – wypaliła bez najmniejszych ceregieli, patrząc mi prosto w oczy.

– Yyyy… na dyskotekę…? – na moment doświadczyłem zaćmienia umysłu, oszołomiony tak kompletnie niespodziewaną propozycją. – …W ten piątek, tak?

– A na jaką inną, głuptasie? Pójdziesz? – uśmiechnęła się tak ujmująco, jak tylko ona to potrafiła.

– No…

– Proooszeeeeę! – zatrzepotała rzęsami uwodzicielsko.

Tak naprawdę to nie musiała nawet prosić. Nie zależało mi na tej gównianej szkolnej dyskotece, ale z taką dziewczyną jak Joasia poszedłbym wszędzie, gdzie tylko by sobie zażyczyła. A to, że nie zgodziłem się od razu, gdy zapytała, wynikało wyłącznie z doznanego szoku.

– Jasne! Bardzo chętnie!

– Oooo! Świetnie, dzięki! – zaświergotała uradowana, po czym zniknęła, nim zdążyłem ją o cokolwiek spytać.

Zaraz też skonsultowałem sprawę z kumplami. Nie musiałem im tłumaczyć, co zaszło, bo widzieli wszystko na własne oczy (tak samo jak ¾ mojej klasy) i spoglądali teraz na mnie z wyraźnym niedowierzaniem.

– Widzę, że się cieszysz jak głupi – powiedział do mnie Eryk, porządny gość i jeden z moich najlepszych ziomków. Wieczorami często szlajaliśmy się razem po osiedlu.

– Bo mnie wzięła z zaskoczenia. Kompletnie bym nie pomyślał, że Joaśka, no wiesz… Przecież ona ma chłopaka, tego wysokiego typa z III D, co trenuje koszykówkę.

– Człowieku, masz przestarzałe informacje. Ona i on to już przeszłość.

– Ale jeszcze przedwczoraj widziałem ich razem…

– Od przedwczoraj do dzisiaj minęło bardzo dużo czasu. Nie wiesz, że Joasia nie ma cierpliwości do chłopaków? Jak jeden się jej znudzi, to rzuca go natychmiastowo i to bez zbędnego pierdolenia, najczęściej SMS-em.

– No tak – pokiwałem głową ze zrozumieniem. Było oczywiste, że taka laska jak Joasia nie miała zamiaru iść gdziekolwiek sama, bez partnera, nawet jeśli nie był to jej chłopak. A przecież żadnej dyskoteki, nawet organizowanej w szkole, przeoczyć nie mogła.

Na kolejnych przerwach próbowałem jeszcze pogadać trochę z Joasią na temat tego wspólnego wyjścia, ale nie byłem w stanie jej złapać. Od razu po dzwonku znikała gdzieś z koleżankami, tak jak czyniła to zazwyczaj.

Następnego dnia w ogóle nie było jej w szkole. Mnie z kolei przejmowało takie podniecenie, że nie wytchnąłem, póki po południu w swoim pokoju spokojnie sobie nie zwaliłem. Następnego ranka, w piątek, dzień dyskoteki, postanowiłem sobie, że muszę z nią obgadać szczegóły. O której mieliśmy się udać? Dyskoteka startowała o 18:00, ale czy Joasia chciała wbijać od razu na sam początek? Raczej w to wątpiłem, bo z tego, co mi było wiadomo, zawsze przychodziła na wszystkie imprezy trochę spóźniona. Byłem zdruzgotany, gdy okazało się, że tego dnia również była nieobecna – przez wszystkie lekcje. Ale na ostatniej przerwie dostałem wiadomość tekstową z nieznanego numeru o następującej treści: „Hej, to ja. Czekaj na mnie o 18:20 za garażami przy szkole. Włóż na siebie coś w miarę porządnego, żeby nie przynieść mi wstydu. Pa”. Przedstawiła się tylko „to ja”, ale oczywistym było, że to nie kto inny jak Joasia.

Natychmiast po lekcjach pospieszyłem do domu. Kompletnie ignorując zaczepki Sandry i narzekanie matki zjadłem czym prędzej obiad i zacząłem się zastanawiać, w czym iść na dyskotekę. Kazała mi ubrać się „w miarę porządnie”, tylko co to oznaczało? Słabo znałem się na ciuchach. Ostatecznie uznałem, że jeśli do dżinsów i koszulki ubiorę ciemnoniebieską marynarkę to chyba będę dostatecznie porządnie wystrojony, ale bez przesady.

Za obdrapanymi, popisanymi przez graffiti garażami obok szkoły stałem już o punkt 18:00. Denerwowałem się na myśl o wyjściu z dziewczyną taką jak Joasia. Była bądź co bądź przyzwyczajona do otoczenia przebojowych chłopaków; czy moje towarzystwo mogło ją w ogóle zadowolić?

– O widzę, że jesteś przed czasem.

Odwróciłem się. Była to Joasia. Z powodu kurtki nie mogłem zobaczyć, jak się wystroiła, ale nawet pomimo zapadającego powoli zmroku dojrzałem, że jest mocno wymalowana. Gdy zbliżyła się do mnie, poczułem silny zapach kobiecych perfum, a także lekką woń alkoholu. Najwyraźniej postanowiła pójść na dyskotekę w odpowiednim nastroju.

– Cześć. Co tam słychać? Nie było cię ostatnio w szkole… – spróbowałem zagadać.

Ona jednak najwyraźniej nie była zainteresowana rozmową. Wręczyła mi srebrną piersiówkę.

– Pij! – nakazała tonem nieznającym sprzeciwu

– Teraz? Tutaj? Po co?

– Żebyś nie był zbyt sztywny. Do zabawy trzeba być rozgrzanym.

– Wiem, że to tylko szkoła, ale sama wiesz, jak oni pilnują… Zawsze możemy wypić sobie w trakcie imprezy. Po co tak od razu?

– Bo tak ci mówię. Idziesz ze mną, więc rób, co ci każę. A na potem to mam jeszcze mały zapas. Będziemy się dobrze bawić, zaufaj mi.

Posłusznie przyjąłem od niej piersiówkę i podniosłem ją do ust. Na języku momentalnie uczułem mocny, piekący smak wódki.

– Ruchy, ruchy! Musisz wypić do dna!

Nie miałem akurat specjalnej ochoty na alkohol, ale zrobiłem, co kazała. Opróżnioną piersiówkę Joasia schowała na powrót do wewnętrznej kieszeni kurtki.

– A teraz idziemy!

Ruszyliśmy w kierunku bram szkoły. Wokół było wielu innych uczniów, zdążających na dyskotekę, lecz większość znajdowała się już na miejscu. Słyszana w oddali muzyka dawała do zrozumienia, iż impreza trwa już od pewnego czasu.

Najpierw udaliśmy się do szatni, by zostawić tam kurtki. Był dopiero początek marca; niska temperatura na dworze powodowała, że nie dało się obejść bez czegoś ciepłego. Spojrzałem na Joasię i oniemiałem. Przyzwyczajony do widzenia jej w mundurku, nie przewidziałem, że w innym stroju może wyglądać tak piorunująco. Na sobie miała beżową tunikę, do tego ciemne, przezroczyste rajstopy ze szwem i szpilki tego samego koloru co tunika. Rozpuszczone, mocno polakierowane włosy o lokowanych końcówkach opadały swobodnie na ramiona, a z wypudrowanej twarzy spoglądała para urokliwych jasnobrązowych oczu o wydłużonych i podkręconych rzęsach, usta zaś wzbogacał brzoskwiniowy błyszczyk.

– Ja pierdolę – wyrwało mi się niezbyt dżentelmeńsko.

– Na pierdolenie czas przyjdzie później. Póki co trza wbić na imprezę i pokazać sukom, kto tu rządzi.

– Tylko, że jeśli chcesz tańczyć, to… yymm… będzie chyba trochę trudno w takim butach – zauważyłem wskazując na jej wysokie szpilki. Nie, żeby mi się nie podobały czy coś… Co to, to nie. Wyglądała w nich naprawdę zajebiście.

Joasia westchnęła z irytacją.

– Czy ty myślisz, że ja tu jestem po to, żeby tańczyć? Na mieście jest milion sto razy lepszych imprez, na których można się wytańczyć, a my tu przyszliśmy na szkolną dyskotekę, do kurwy nędzy. Pewnie – lepiej iść w tym czasie do jakiegoś fajnego klubu czy gdzieś, ale tylko na tej pieprzonej dyskotece będą wszystkie te suki od nas i z III A. Trzeba im przecież pokazać, no nie?

Teraz dopiero zrozumiałem prawdziwą motywację Joasi. Ukrywając fakt ogarniającego mnie podniecenia, wzmocnionego wzmianką o tym, że „na pierdolenie czas przyjdzie później” (czy naprawdę miała to na myśli dosłownie?!), ruszyłem z nią na górę, do sali gimnastycznej. Nim weszliśmy, nakazała, bym objął ją ręką w talii i podczas imprezy wykonywał wszystkie jej polecenia. Usłuchałem, ucieszony niczym szczeniak możliwością przebywania (i dotykania się) z tak cudowną dziewczyną jak Joasia Smendowska.

Wewnątrz sali gimnastycznej powitała nas głośna muzyka i mnogość osób tańczących na szkolnym parkiecie. Kilka spojrzeń wystarczyło, by upewnić się, że paru nauczycieli stojących przy głównym wejściu nie ma nawet cienia szans, by w pełni zapanować nad dyskoteką.

W zasadzie od razu zaczęliśmy tańczyć. Joasia porwała mnie na sam środek sali, gdzie natychmiast staliśmy się obiektem dziesiątek spojrzeń i komentarzy. Normalnie nigdy nie mógłbym liczyć na taką popularność, ale tańcząc u boku takiej dziewczyny jak Joasia czułem się ważniejszy niż zazwyczaj. Jeśli chodzi o sam taniec, to radziłem sobie całkiem nieźle. Byłem cały czas prowadzony przez swoją partnerkę, ale szpilki, które nosiła, wymuszały u niej nieco wolniejsze i ostrożniejsze ruchy, co z kolei ułatwiało mi nadążenie za jej wprawnymi krokami. Wielokrotnie ocieraliśmy się o siebie, a za każdym razem czułem, iż mój członek staje się coraz twardszy. Joasia chyba też to zauważyła, bo przy dogodnej sposobności chwyciła na krótki moment mojego fiuta i potarła nim przez spodnie o swoje udo. Trwało to jednak najwyżej kilka sekund.

Ze środka parkietu zeszliśmy dopiero po dłuższym czasie, kiedy widziałem już, że Joasia w swoich szpilkach ma ochotę zrobić sobie przerwę od tańca. Udaliśmy się w najdalszy kąt sali, z dala od głównego wejścia. Zaraz po nas parkiet opuściły trzy inne osoby, dobrze nam znane. Pierwszą była niejaka Klaudia Jarmulska z III A, jedna z najpopularniejszych dziewczyn w szkole i zarazem najgorętsza sunia w naszym liceum, główna rywalka Joasi. Miała eteryczną, czarną sukienkę o rozszerzanym ku dołowi, trapezowym kroju z podwójnym szyfonowym wierzchem, odsłaniającą ramiona i zapinaną na plecach, a poniżej zgrabnych odkrytych nóg – ciemne buty na średnim koturnie. Na obu jej nadgarstkach pobrzękiwały cieniutkie bransoletki; długie kruczoczarne włosy z grzywką zagarniętą na bok idealnie współgrały z bardzo mocną ciemnoczerwoną szminką i pasującą tapetą. Z uszu zwisały misterne kolczyki w kształcie srebrnych krzyży. Obok Klaudii stał jej partner taneczny, którym był znany mi z widzenia smukły blondasek o włosach poniżej uszu i ładnej twarzy – wyglądał jak typowy laluś, ogromnie podobał się wszystkim dziewczynom, choć chłopacy z reguły go nie znosili. Ja nie byłem wyjątkiem. Nie mogłem sobie tylko przypomnieć jego imienia, ale wiedziałem, że uczęszcza do równoległej klasy.

Razem z ich dwojgiem trzymała się Lena Biedrzycka – również z III A – najbliższa przyjaciółka Klaudii, znana w szkole z tego, że od lat trenowała taniec hip-hop i regularnie jeździła na zawody taneczne ze swoim klubem. Figury nie posiadała tak doskonałej jak Joasia czy Klaudia, głównie z powodu nazbyt krąglutkiej sylwetki i niskiego wzrostu, niemniej jednak była bardzo atrakcyjną dziewczyną i wielu chłopaków spoglądało na nią z pożądaniem, ilekroć ruszała na parkiet. Ubrana była w zwiewny T-shirt, rurki i trampki, a do tego czapkę z daszkiem przekręconym do tyłu, spod której wystawały niezbyt długie pofarbowane na czerwono włosy.

– Coś szybko się zmęczyłaś, kochana. Nie przesadziłaś aby z tymi szpilkami na dyskotece? – zapytała Klaudia, spoglądając na Joasię z rozbawieniem. – Jeszcze się przewrócisz.

– Może i w szpilkach, ale jakoś to na mnie wszyscy patrzyli – odpowiedziała moja partnerka, wystawiając figlarnie język.

– Ubrałaś się jak dziwka, to trudno się dziwić – sarknęła Klaudia.

– I kto to mówi?

Dalsze utarczki słowne między nimi dwiema puściłem mimo uszu, całkowicie skupiony na wpatrywaniu się raz w jedną, raz w drugą. Po raz pierwszy w życiu poczułem w kroku tak niesamowity ogień, tak rozpierającą potrzebę ruchania. Zaczęło mi się lekko kręcić w głowie, a jedyne, co widziałem, to odbicia dyskotekowych lamp na ponętnej skórze ich seksownych ciał. Myślałem, że lada chwila zwariuję. Klaudia musiała to dostrzec, bo zlustrowała mnie spojrzeniem z pogardą, po czym rzekła:

– Lepiej zrób coś z tym ogierem, bo tak się na mnie gapi, że chyba zaraz zacznie się ślinić! Fu!

– Nie gapi się na ciebie, głupia… – sprostowała Joasia – …tylko na mnie. Sam wspólny taniec ze mną wystarczył, żeby tak go rozpalić. A Robert nosi swój „sprzęt” nie od parady, wierz mi.

Gdy to usłyszałem, momentalnie cały zesztywniałem. Czy aby na pewno dobrze odebrałem treść jej słów?

– Nie muszę ci wierzyć, jego „sprzęt” mnie nie obchodzi. Mam tu coś znacznie lepszego – to mówiąc, Klaudia położyła dłoń na piersi swojego partnera, po czym powiodła nią niżej, aż do podbrzusza. Gdy jej palce natrafiły na coś wyraźnie twardego, zacisnęły się mocno. Na twarzy chłopaka uwidoczniła się mieszanina szoku i ekscytacji.

Joasia obserwowała to wszystko spokojnie, w przeciwieństwie do mnie – zdumionego, że tak śmiałe zachowanie ma miejsce na szkolnej dyskotece, którą wcześniej tak bardzo lekceważyłem.

– Wybaczcie, ale muszę na pewien czas was pożegnać – rzuciła w naszym kierunku Klaudia, ruszając w kierunku bocznego wyjścia z sali. Zaraz obok niej popędził jej partner, którego przyrodzenie nadal tkwiło w mocnym uścisku jej palców.

Lena również się ulotniła, ale w przeciwnym kierunku, wracając na środek parkietu, gotowa do kolejnej rundy intensywnego tańca. Ja jednak nie myślałem w ogóle o tańcu. Joasia najwyraźniej też, bo zamieniła jeszcze parę słów z kilkoma koleżankami kręcącymi się w pobliżu, a wreszcie szepnęła mi do ucha:

– Chyba na nas też pora…

Jej delikatny, erotyczny głos wystarczył, żeby postawić mojego kutasa w stan pełnego wzwodu. Chyba nigdy w życiu, nawet z ciocią Edytą i Natalią, nie byłem tak strasznie napalony na seks. Moje ciało reagowało w dziwny sposób, a każdy kontakt z otaczającymi przedmiotami wywoływał u mnie lekkie spazmy w okolicy krocza.

– Widzę, że się niecierpliwisz. To dobrze. Znaczy się, że tabletka zrobiła swoje – mruknęła Joasia.

– Jaka znowu tabletka?!

– Nie podniecaj się tak… Nic takiego, po prostu dopalacz. Ale taki, po którym będzie ci się chciało ruchać jak psu.

„Kiedy?” – chciałem zapytać, wnet jednak przypomniało mi się, jak przed szkołą wmusiła we mnie wódkę ze swojej piersiówki. Widocznie rozpuściła tabletkę w alkoholu. Wiedziałem, jakie plotki krążyły o Joasi, ale nigdy bym nie pomyślał, że mogła się posunąć do czegoś takiego.

– Nad czym tak myślisz? Szybciej! Tylnym wyjściem! – pogoniła mnie.

Głośna muzyka nieco przycichła, gdy tylko opuściliśmy salę gimnastyczną wydostając się na jeden z bocznych korytarzy. Był wieczór i o tej porze nie było już ani szkolnej woźnej ani sprzątaczek, tylko tych paru nauczycieli, którzy „pilnowali” dyskoteki stojąc przy głównych drzwiach. Szybko zorientowałem się, że zmierzamy w kierunku toalet. Zawahałem się, gdy stanęliśmy przed wejściem do damskiej łazienki. Korytarz był wprawdzie pusty, ale ze środka dobiegały odgłosy rozmów. Zniecierpliwiona tym moim nagłym onieśmieleniem, Joasia pociągnęła mnie za rękę i na siłę wprowadziła do babskiego kibla.

Wewnątrz stała grupka dziewczyn robiących sobie najwyraźniej krótką przerwę od tańców, opartych o ścianę przy umywalkach, jarających fajki i blanty. Widząc nas poczęły głośno chichotać.

– Przed chwilą była tu też Klaudia z tym swoim Patrykiem – powiedziała jedna. – Weszli do ostatniej kabiny.

Czując na sobie ich ciekawskie spojrzenie, starałem się nie myśleć o tym, że właśnie znajduję się w damskiej toalecie. Kątem oka dostrzegłem, że wśród zebranych stała Aneta Trzeciak, gospodarz mojej klasy, uśmiechając się znacząco.

Joasia otworzyła drzwi do najbliższej kabiny i popchnęła mnie do środka, sama wchodząc jako druga i zamykając za sobą zamek, by nikt nie mógł nam przeszkodzić. Nim zdążyłem cokolwiek zrobić czy powiedzieć, opuściła mi spodnie i wydobyła z gaci mojego kutasa. Nie było to trudne, bo od dłuższego czasu wręcz wyrywał się na wolność, a teraz, nareszcie wyzwolony, chętnie rzucił się w objęcia zręcznych palców Joasi. Zachowując się niczym doświadczona zawodniczka, splunęła wprost na mojego fiuta i roztarła ślinę palcami po miękkiej skórce, po czym umiejętnie ściągnęła napletek. Mogłem tylko przyglądać się, jak w dalszej kolejności owija wokół jego koniuszka swój zwinny, różowiutki języczek, jak zatacza nim kręgi po czubku mojego fiuta, jak wpycha go w dziurkę na szczycie. Czyniła to z absolutnym skupieniem, nie rozpraszając się zbędnymi detalami; ani razu nie podnosiła wzroku znad mego krocza.

Następnie wzięła go do buzi – głęboko, po same jądra – tak, iż poczułem, że dotykam tylnej ścianki jej gardła. Duże, lśniące, brzoskwiniowe usta Joasi zacisnęły się na grubym, nabrzmiałym trzonie penisa. Trzymała go tak przez pewien czas, ssąc żołądź wewnątrz swej jamy ustnej, po czym dopiero wtedy wypuściła go z buzi. Nie pozwalając na chwilę wytchnienia, wzięła go w usta ponownie, w ten sam sposób, powtarzając całą czynność kilkakrotnie. Jednocześnie przez cały czas jej język pracował na pełnych obrotach. Gdy uczułem, iż lada moment dojdę, mimowolnie odchyliłem do tyłu plecy i zamknąłem oczy. Siła, z jaką sperma wystrzeliła, wstrząsnęła całym moim ciałem. Joasia idealnie wyłapała odpowiedni moment i w porę schwyciła za pomocą buzi całość białego ładunku, jaki wypuściłem w jej stronę, demonstrując przy tym niezwykłą wprawę. Przełknęła głośno moje nasienie i oblizała usta.

Wstała.

– No dobra, zrobiłam ci dobrze, teraz pora na ostrą jazdę. Usiądź.

Cofnąłem się parę kroków do tyłu i usiadłem na klapie klozetowej, rozchylając nogi. Mój kutas, choć jeszcze przed chwilą tak porządnie wyssany, znowu stał na baczność, zwarty i gotowy. Nie mogłem się nadziwić, przypuszczam jednak, że był to skutek tego specjalnego dopalacza.

Spojrzałem na Joasię. Stojąca przede mną w takiej bliskości, patrząca na mnie oczami płonącymi żądzą – wyglądała jeszcze bardziej zajebiście niż podczas tańca. Myślałem, że zechce się rozebrać, ona jednak wsadziła rękę pod tunikę, pogmerała tam chwilę i pospiesznie ściągnęła cieniutkie białe majteczki, rzucając je na podłogę. Zdumiało mnie to, że planuje bzykać się w pełnym ubraniu, ale także ucieszyło, bo w ten sposób wyglądała o niebo seksowniej.

Podwinęła odrobinę brokatowy materiał tuniki i usiadła mi na kolanach – bardzo ostrożnie przekładając swoje nogi w szpilkach nade mną, by nie nadpruć czasem obcisłej sukienki. Po raz pierwszy znajdując się tak blisko niej, niemal oszalałem od silnego zapachu perfum. Joasia, wygodnie już usadowiona, uniosła odrobinę uda i nabiła się na mojego sterczącego prosto kutasa.

– O ja pierdolę! – sapnęła, rumieniąc się. Ja również poczułem, że zaczynam czerwienić się od gorąca, które zalało moje lędźwie.

Joaśka doskonale znała się na rzeczy. Nim zdążyłem wykonać jakikolwiek ruch biodrami, skierowała ręce za plecy, zaciskając dłonie na moich kolanach i zapierając się w ten sposób poczęła rytmicznie podskakiwać – raz unosząc się tak, że członek fiuta prawie wydobywał się z jej cipki, a już za moment dynamicznie opadając w taki sposób, że mój kutas ponownie wdzierał się do jej brzuszka. Doznania były tak wspaniałe, że mógłbym w zasadzie od razu wystrzelić, ale wolałem jak najdłużej rozkoszować się tą nieziemską przyjemnością, dlatego dołożyłem wszelkich starań, by nie dochodzić jeszcze i możliwie najbardziej przedłużyć ten moment. W dodatku, mając na sobie taką laskę jak Joasia, chciałem zrobić wszystko, by jej zaimponować. Ciasno zacisnąłem usta, by nie wydawać żadnych westchnień i nie jęczeć jak mięczak albo niedoświadczony dzieciak.

Tymczasem Joasia zachowywała się niemal jak zawodowa prostytutka. Ze zwinnością wprawnej dziwki podskakiwała na moim kutasie. Jej unoszące się ciało oplecione sukienką wyglądało, jakby wykonywało jakiś egzotyczny taniec – pełen dzikości, ale jednocześnie umiejętny. Usta Joasi były delikatnie rozwarte, a z gardła wydobywał się nieprzerwany ciąg szybkich, płytkich oddechów; wzrok jej błądził gdzieś u góry, nieskoncentrowany na żadnym punkcie. Uświadomiłem sobie, że traktuje mnie nie jako człowieka – Roberta Wojnarskiego – ale jako maszynę do ruchania, istniejącą wyłącznie dla zaspokajania jej własnych żądz. Ta myśl wywołała we mnie wewnętrzny sprzeciw. Nie był to już mój pierwszy raz, gdy niczym bezradny chłopiec podlegałem działaniom cioci Edyty, ani drugi, kiedy także pozwoliłem się pokierować obcej dziewczynie z pociągu. Postanowiłem wziąć sprawy we własne ręce i udowodnić swoją wartość.

Ignorując to, że ruchy Joasi są szybkie i w pełni wystarczające, przemogłem niemoc wywołaną przez natłok doznawanej przyjemności: nachyliłem się do przodu, objąłem ją rękami w talii i energicznie przycisnąłem do siebie – tak blisko, że mój nos dotknął jednego z jej cycków, mocno uwydatnionych pod sukienką. Trwało to ułamek sekundy. Jednocześnie zebrałem w sobie wszystkie siły i przystąpiłem do natarcia. Przyciskając ją mocniej do swego krocza, uniosłem biodra w górę i uderzyłem w jej cipkę kutasem, wchodząc jeszcze głębiej niż dotychczas i uderzając czubkiem o jedną z wewnętrznych ścian jej pochwy.

– C-co ty tu zaczynasz… – zaczęła mówić, lecz nie pozwoliłem jej dokończyć.

Ekspresową serią potężnych pchnięć w mgnieniu oka przejąłem inicjatywę. Zaskoczona, nie wiedziała jak zareagować. Pod siłą oddolnych uderzeń mimowolnie jeszcze bardziej wpadła mi w ramiona.

– R-Rob…! Aaa! A! Robert, c-co ty…! Ach! Aaaa, uch, o kurwa! – jęczała, nie potrafiąc wydobyć z siebie jakiejkolwiek składnej wypowiedzi.

Nie byłem w stanie nawet ocenić, czy jest zadowolona z takiego obrotu spraw, bo dzikie seksualne instynkty całkowicie wzięły nad nią górę. Po jej twarzy i szaleńczym spojrzeniu poznałem, że przestała myśleć racjonalnie. Zarzuciła mi ręce na szyję, wpijając się paznokciami w mój kark. Widząc nad sobą jej niebieskie oczy, przysunąłem do niej twarz i począłem namiętnie ją całować, wpychając swój język głęboko do jej jamy ustnej. W tym samym czasie moje biodra pracowały na jeszcze wyższych obrotach, z każdym pchnięciem podrzucając ciałko Joasi.

Lewą ręką bardziej podwinąłem jej sukienkę na pupie i z całej siły uderzyłem rozwartą dłonią o jej odkryty pośladek.

– Szybciej, dziwko! – wydyszałem przerywając na chwilę pocałunek, nie zaważając nawet na fakt, iż to przecież ja pcham w nią kutasa, a ona już od dłuższego czasu tylko przyjmuje na siebie kolejne ciosy mej maczugi.

– Aaa, już nie mogę…! – pisnęła przez zęby. – Jes… jestem na tabletkach… więc… możesz dochodzić w środku… aaa!

Ja również znajdowałem się na granicy wytrzymałości. Tę resztkę sił, jaka mi pozostała, w pełni przeznaczyłem na kilka ostatnich pchnięć, zwieńczonych obfitym wytryskiem. Jeszcze nigdy nie wypuściłem naraz tyle spermy (i to w dodatku za drugim orgazmem!). Gęsta biała maź poczęła wyciekać jej spomiędzy majtek na uda i niżej – po łydkach.

Schodząc ze mnie niezdarnymi ruchami, wciąż mocno otępiała, Joasia wzięła kawałek papieru toaletowego i poczęła wycierać nim nogi. Ja tymczasem schowałem swojego zmęczonego kutasa do spodni. Byłem święcie przekonany, że to już definitywny koniec bzykania na dzisiaj… ale ogromnie się myliłem. Tymczasem jednak Joasia, wytarłszy się ze spermy i poprawiwszy sukienkę, otworzyła drzwi od kabiny. Na zewnątrz…